-
Posts
825 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by pepsicola
-
A ja się dziś zważyłam i jestem w szoku. Waga przed ciążą 51kg, waga 9 dni po porodzie 53kg, właściwie nie widać, że byłam w ciąży:) Bardzo się cieszę z takiej sytuacji.
-
No chyba się jednak pochwalę, bo nie wytrzymam. Tylko my z mężem mamy ambiwalentny stosunek do umieszczania zdjęć dzieci w internecie i dlatego się waham.
-
[quote name='Nova77']Cześć Mamuśki :) nie wiedziałam, ze tu na Dogo jest taki fajny wątek :) Jestem w 17 tc, 20 grudnia idę na wizytę, więc może bedzie wiadomo czy syn czy córka :) Będziemy mieć super prezent na Święta :) Póki co kompletuję wyprawkę, moja sunia najbardziej cieszy się z zabawek, myśli, ze wszystki są dla niej ;) Swoją droga ciekawa jestem jak zareaguje na Dzidziola, bo nie miała kontaktu z takimi maluchami,ale przyzwyczajam ją do różnych sytuacji i mam nadzieję, że bedzie ok. Jedynyn problem to jej nadmierne szczekanie, poszukuję właśnie jakiegoś dobrego behawiorysty, szkoleniowca z Bydgoszczy lub okolic. Możecie mi kogos polecić?[/QUOTE] Ja z całą odpowiedzialnością polecam szkołę Dobry Piesek z Ciela. Nie wiem czy pomogą na szczekanie. Trzeba zadzwonić, zapytać. Natomiast prowadzącą bardzo fajne szkolenia metodami pozytywnymi z elementami dogoterapii i agility. [url]www.dobrypiesek.eu[/url]
-
[quote name='Agnes']tak tak dlatego wolalam sie upewnic, juz agnieszka32 mi podala stronke gdzie mozna kupic pewny niemiecki :)[/QUOTE] mogę też poprosić o tę stronkę? tfu, tfu oby się nie przydała
-
[quote name='Rodzice Maciusia :)']Pepsicola - dzięki :) Ale Ty miałaś znieczulenie zzo czy podpajęczynówkowe? Bo cewnik oraz fakt, że czułaś szarpanie wskazywałyby na zzo.. I czy pokarm miałaś od razu? Bo słyszałam że po cesarce nie występuje od razu. I czy przed cesarką miałaś konsultację z anastazjologiem, który robił wywiad o Twym zdrowiu?[/QUOTE] Zzo. Pokarm od początku, a od 3 doby nawał. Wywiadu z anestezjologiem nie było, podobno konieczny jest tylko przed narkozą-natomiast wywiad ogólny o zdrowiu robiła położna, plus miałam badania krwi-ogólne, biochemię i na krzepliwość, badania moczu, na żółtaczkę, oraz ekg serca, monitoring ciśnienia i cukrów (cukrzyca ciążowa).
-
Ja mam mega nawał pokarmu. U nas to rodzinne. W szpitalu pracowały nad moimi piersiami tłumy położnych i pani od laktacji, okłady gorące i lodowate, masowanie, ściąganie pokarmu, cuda wianki. Teraz odrobinę lepiej, bo Lena może się już sama najeść, ale w szpitalu był moment, że wrzeszczała głodna, a z piersi mimo nawału nic nie leciało i waga spadała, więc kazali dokarmiać ściągniętym. Na ten moment cała procedura wygląda tak: okład gorący plus masaż kanalików/zgrubień ściągniecie odrobiny pokarmu dla udrożnienia Lena je z 5-10 min z każdej piersi ściągam nadmiar żeby zmiękczyć pierś-nie więcej niż 30-40 ml w sumie z obu piersi, nie częściej niż co 2,5-3 godz. lodowany okład. Co do cesarki: Całość trwała ok.godziny, ale głównie dlatego, że szyła mnie bardzo dokładna stażystka pod kontrolą bardzo dokładnej lekarki i robiły poprawki, docinały skórę, zmieniały igły itp, aby było jak najładniej-na razie jest bardzo ładnie, zafundowały mi plastykę brzucha. Ale od początku. Najpierw przygotowania: golenie (ja to zrobiłam sama), kroplówki z glukozy, elektrolity, zakładanie cewnika, podróż na salę operacyjną-tam tłum zagadujących mnie, super miłych studentów, stażystów, anestezjologów itp. Potem znieczulenie w kręgosłup-niezbyt bolesne ukłucie, potem anastezjolog tłumaczył jak działa znieczulenie, najpierw poczuje pani ciepło, teraz drętwienie itd. Potem kazali mi podnieść nogę-nie byłam w stanie, mimo to mój lekarz prowadzący wykonujący cesarkę upewnił się ze 3 razy, że nic nie czuję, po potwierdzeniu ode mnie i anestezjologa wykonał cięcie-czuje się to cięcie, ale nic nie boli. Potem po kolei mówili mi co robią, a dwóch anestezjologów ze mną rozmawiało uspokajająco. Dwa niemiłe uczucia to rozszerzanie brzucha/macicy-czuć takie bezbolesne rozrywanie i "wyszarpywanie" dziecka, bo naprawdę szarpią:mad: Po 15min usłyszałam-"główka już jest"-prawie jakbym sama rodziła:eviltong: i za chwilę Lena była z nami-została szybko zabrana przez pediatrów, odśluzowana i inne drobne zabiegi i przyniesiono mi ją do przytulenia z informacją, że to dziewczynka, że ma 10pkt i że po wstępnych oględzinach jest zdrowa. Potem ją zabrali wraz z tatusiem na dalsze zabiegi i badania. Mnie w tym czasie zszyli i zawieźli na salę pooperacyjną i tam czekaliśmy z mężem na przywiezienie małej. Za jakiś czas przyjechała wraz z pediatrą, który podał raz jeszcze punkty, podał też wagę i długość oraz powiedział, że po wszystkich badaniach, które się robi bezpośrednio po porodzie może potwierdzić, że mała zdrowa. Oczywiście cała masa innych badań czekała nas jeszcze później w szpitalu, ale wszystkie wyszły ok. Pierwsza doba po wiadomo najtrudniejsza-trzeba leżeć płasko 6 godzin, następnego dnia już zdjęli cewnik i trzeba było wstać i zajmować się dzieckiem i tu znowu pomoc niezastąpionych studentek położnictwa. Potem, z każdym dniem już dużo lepiej, po 3-4 dniach byłam już bardzo sprawna, dziś tj. po 6 dniach właściwie 95% sprawność. No to się rozpisałam o cesarce. Rodzice Maciusia-mam nadzieję, że jesteś usatysfakcjonowana:eviltong:
-
Wróciłyśmy do domu. Lena urodziła się 22.11.11 o godz. 11.20 z wagą 2900g (tak wiem, że miała być duża:angryy:) 54cm, 10pkt. Na razie próbujemy zapanować nad naszym wspólnym życiem. Mamy problem z karmieniem-nawał pokarmu, którego Lena nie potrafi ściągnąć, bo piersi twarde, więc trochę je z piersi, a trochę dokarmiam ściągniętym mlekiem, bo waga kiepsko przyrastała, jak była tylko na tym co dała radę sama wypić. Teraz jest dużo lepiej i chyba się laktacja normuje, mleko się zmienia z siary na przejściowe i mam nadzieję, że będzie już ok.
-
A ja mam w końcu wyznaczony ostateczny termin cesarki. Mam się stawić w szpitalu na czczo we wtorek 22.11 o godzinie 10. Teraz tylko trzymać kciuki żeby się nic do tego czasu nie zaczęło dziać.
-
Na szczęście droga zajmie nam max 10 min, a jak nie będzie korków to 5 min więc mam nadzieję, że będzie ok.
-
No może rzeczywiście podgrzejemy, ale wtedy trzeba by pewnie dziecia odkryć i przynajmniej śpiworek odpiąć?
-
To jest drażliwe pytanie:diabloti: Pierwszy termin miałam na 10.11, ale ginekolog na wizycie przed uznał, że skoro żadnych objawów nie ma, skurczy brak, szyjka długa, twarda itd to dajmy Lenie jeszcze tydzień, następny termin na 15/16.11, a na wizycie 14.11 szyjka długa, twarda, skurczy brak... więc czekamy kolejny tydzień, teoretycznie do 22/23.11, ale już się nie przyzwyczajam do tergo terminu:evil_lol: Oczywiście jak coś by się zaczęło wcześniej dziać to pędzić do szpitala żeby się akcja nie rozwinęła. To ja sobie wolę bez stresu spokojnie doczekać do wyznaczonego terminu cc:razz: Chodzę na ktg co dwa/trzy dni i się relaksuję.
-
Ja mam na wyjście spakowane body z długim rękawem, welurowy kombinezon, zimowy śpiwór z kapturem i rękawiczkami oraz dwa kocyki, cieńszy i grubszy, mąż przywiezie jeden w zależności od temperatury, do tego czapeczka zimowa. Czy pod zimową powinnam założyć jeszcze bawełnianą? Mam 10 min drogi samochodem więc mam nadzieję, że będzie ok. Chyba nawet nie będziemy w samochodzie grzać to nie będę małej odkrywać ani rozpinać.
-
Normadem nie jest najlepszy w ciąży, bo zawiera kwasy niewskazane w ciąży. Na przeziębienie dla kobiet w ciąży jest syrop Prenalen, na gardło Tantum Verde, do nosa woda morska.
-
Nie ma opcji, ja dopiero w przyszłym tygodniu mam planowaną cesarkę. Muszę dotrwać, bo mój ginekolog wyjechał zagranicę na długi weekend.
-
Ale super wieści:) Gratulacje!
-
Ja zaszłam w ciążę akurat w tym jednym miesiącu kiedy mieliśmy inne sprawy na głowie niż starania więc zupełnie się nie spodziewałam. W miesiącach ze staraniami czułam, że to ten miesiąc i potem był lekki zawód. Na szczęście udało się na tyle szybko, żeby nie zacząć się denerwować. Okazało się, że nie należy o tym myśleć:)
-
w każdym razie wszystkie pomiary na początku 37 tc wychodzą na 39tc, szczególnie kość udowa długa, a ja mam takie śliczne pajacyki na rozmiar 56:(
-
[quote name='agaga21']tak dokładnie z usg wyszło??? to my chyba będziemy w tym samym terminie rodziły :) mi sie kończy powoli 37tc.[/QUOTE] no niby z usg, ale jak będzie dokładnie okaże się po urodzeniu, bo te maszyny się mylą, w każdym razie od dawna wiadomo, że to duża baba, nie wiem po kim, bo my oboje mamy po 164 cm, ja ważyłam przed ciążą 50kg, a mąż 58kg waży a co do terminu, to u mnie planowana cesarka miedzy 15 a 20.11 najprawdopodobniej
-
Ja dziś po wizycie. Lena waży 3490g na początku 37 tc, rośnie nam mały klopsik.
-
Ja używam do sterylizowania parowaru. Można też wygotować w garnku. Według mnie jak chcesz karmić piersią sterylizator zbędny. Przynajmniej na razie.
-
u nas w szpitalu nic nie dają, wszystko trzeba mieć i dla siebie i dla dziecka, stąd dwie torby
-
Ja mam dwie. Jedna dla siebie, druga dla dziecka. Obie całkiem spore, turystyczne.
-
Dziewczyny, czy herbatę na laktację mogę zacząć pić przed porodem? Np. od 37 tygodnia?
-
Szczerze powiedziawszy mnie również szokuję takie zachowanie lekarzy, szczególnie prywatnych. Mój to chyba jest ideałem.
-
[quote name='jukutek']zależy od organizmu. W Twoim przypadku szczególnie jest ważne, by Małej nie dożywiać jeszcze bardziej, bo i tak ma szansę być duża... :)[/QUOTE] Tak, ale to, że jest duża wiadomo od około 28 tygodnia, a już wcześniej nie zalecał witamin, bo morfologia była ok. Jak spadł hematokryt to kazał żelazo. Może gdyby Lena była mała albo byłyby inne wskazania to by witaminy zalecał, ale profilaktycznie jest absolutnym przeciwnikiem. Za to zalecał zbilansowaną dietę z dużą ilością warzyw i owoców.