Jump to content
Dogomania

majqa

Members
  • Posts

    36362
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by majqa

  1. [quote name='elik']Ja zamierzam podać suni sedalin w kiełbasie i odejść. Sunia nie będzie miała potrzeby uciekania. Spokojnie czekalibyśmy na oznaki działania środka i dopiero jak wyraźnie spowolnieje zacząć działać. Wtedy już nie będzie miała siły uciekać[/QUOTE] Nie chcę Cię dobijać Eluś ale owszem... Nawet jak złudnie spowolnieje, o ile w oczekiwanych czasie spowolnieje to i tak może Wam dać dyla. Ona z racji samego samopoczucia, że chce, a nie może się ruszać jak dotąd dostanie pietra (sedalin nie upośledza myślenia, nie jest środkiem czysto nasennym, a porażającym) i zechce się ukryć. I..., niestety (oczywiście życzę Ci, byś miała rację co do obserwacji i nie stracenia jej z oczu) możesz się mocno zdziwić jak szybko możecie stracić ją z pola widzenia. Piszesz, że myślałaś o grupie ludzi, a grupa to i siła działania i minus tego, że ktoś zrobi nieoczekiwany ruch, gest etc... i tym sunię spłoszy. Pytasz Elunia, czy taki sposób, jaki optymistycznie rozważasz może być zagrożeniem? Musisz mieć tę świadomość, niezależnie od decyzji, jaką podejmiesz, że może. Nie ma bata, byś w takim terenie zrobiła z ludzi tak ciasną obstawę, by sunia się nie przemknęła. Nie ma się co łudzić. I teraz... napiszę, wybacz, że skrótem... ale jeśli sunia będzie nawalona, bez pełni właściwego panowania nad ciałem, przemknie się Wam i zwali do wody to woda ją piorunem zabierze. Czy ona sobie da w wodzie radę? Nie, nie da. Utonie. Daleko mi do chęci wymądrzania się Eluś, choć tak to pewno wygląda ale wiele razy byłam świadkiem stosowania sedalinu i to mi wyrobiło stanowisko w jego kwestii. Czasem jest zbawienny ale wyłącznie we w pełni przewidywalnych, bezpiecznych warunkach. Co potrafi zwierzę po sedalinie i to w końskiej dawce długo by opowiadać. Włos się jeży. Nie Eluś, gdybyś zapytała mnie, że skoro taka mądra jestem to, co bym zrobiła, zatem..., gdybyś... nie mam dla Ciebie jedynie słusznej rady. Ponieważ jednak zależy mi na Tobie chcę byś uświadomiła sobie niebezpieczny trop, jaki obrałaś z sedalinem i byś miała w równym stopniu świadomość tego, że, co daj Boże, odniesiesz sukces jak i... nieodwracalną porażkę. Z powodu pierwszego scenariusza będziesz szczęśliwa. Na okoliczność drugiego musisz się zastanowić, czy jesteś na niego przygotowana i tak silna, by sobie z nim poradzić. Tylko i wyłącznie o to mi chodzi (pomijając oczywistą kwestię dobra suni). Jeśli coś potoczy się źle, nie napiszę Ci ani nie powiem: [I]A nie mówiłam?[/I] Ciężko mi jednak będzie, podobnie jak i innym, życzliwym Ci tu osobom, dotrzeć do Ciebie samej i pomóc Ci się pozbierać. Rozważ więc to wszystko Kochana, co planujesz, raz jeszcze, bo jak widzisz po wpisach nie tylko ja jestem przeciwna sedalinowi. Decyzja jednakże oczywiście jest Twoja. Ściskam Cię mocno i niezależnie od... zawszę będę starała się Ci pomóc. Dobrych ludzi, takich jak Ty Elu jak na lekarstwo. :loveu:
  2. [quote name='elik']Owszem jest, ale ma szerokość około 30 cm. Sunia tamtędy przechodzi, ale budka, ani klatka tam nie stanie.[/QUOTE] A ten stok, pochył... jaka to ziemia? Bardzo zbita? Pytam, bo może jeśli nie postawić to jej coś na kształt kryjówki = budki dałoby radę wykopać. Też odpada Elu?
  3. [quote name='wegielkowa']Jeśli sunia przyzwyczaiłaby się do budki, myślę, że w nocy spałaby na pewno, bo nikt tam jej nie nawiedza. Styropian nieprawdopodobnie zagłusza dźwięki z zewnątrz. Może podkopać trochę to miejsce pod budkę?[/QUOTE] Tak, to prawda (przyzwyczajenia i sprawa styropianu), byle tylko znaleźć miejsce na ustawienie takiej budki i rzeczywiście dodatkowo móc ją osadzić po podkopaniu (stworzyć suni taką imitację norki). Jeśli jeszcze ci wędkarze, o których Ela wspomina są OK to warto by było ich wtajemniczyć, w znaczeniu uprosić, by nie starali się do budki podchodzić zaciekawieni, by to miejsce w ocenie suni było bezpieczne, nie niepokojone.
  4. Elu, sedalin w tej sytuacji to jeden z gorszych pomysłów. :shake: Nie przekonam Cię na siłę ale gdyby to na mnie trafiło nie odważyłabym się w żadnym razie. Nigdy, przenigdy, nawet jak Ci wet przeliczy i zawyży dawkę nie masz pewności, że zadziała w takim czasie, w jakim tego oczekujesz. Jeśli sunia będzie najedzona, jeśli okaże się po części odporna na subst. czynną sedalinu to tak czy owak on zadziała ale... z opóźnieniem. Nie dasz rady pilnować jej non-stop. Śnięta, czy półśnięta będzie narażona na masę niebezpieczeństw (miejsce, okoliczności, ludzie, wspomniane dzieciaki z kamieniami itp.). Równie dobrze może się zwalić do wody i utonąć. Upośledzona motoryka + widoczne warunki + stres zwierzęcia, które wyczuje, że chcesz je dorwać (a nawet po sedalinie nie jest to proste, chyba, że ewidentnie widzisz, że zwierzę po nim padło, czego proszę nie mylić z ostatecznym padnięciem) + ewentualny błąd w ocenie własnej sytuacji przez zwierzę = klęska! :-( Swoje z łapaniem na sedalin już przeszłam, stąd takie moje zdanie. (Pamiętam sunię kruszynę, która nie dała się dorwać i po sedalinie i po odstrzale. Na szczęście tu zadziałała ludzka determinacja, podstęp, a i warunki były łatwiejsze.)
  5. [quote name='wegielkowa']Klatka pułapka jak najbardziej, ale styropianową budkę można zrobić niezależnie. Najlepiej zbudować na miejscu.[/QUOTE] Oczywiście. Im więcej opcji tym lepiej.
  6. To wygląda b.kiepsko wobec tego (poziom umacnianej przez kamienie nieufności :angryy:). Taka zabawa może potrwać ruski rok (pomijając i brak szans na przeprawianie się do suni, gdy zrobi się zimno/ zimniej). Chyba próbowałabym poszukania po ludziach klatki - łapki do pożyczenia. Usypiacze, biorąc pod uwagę niebezpieczeństwo warunków i strachliwość suni (max adrenalina) nie wchodzą w grę.
  7. O jasny gwint. Niezły ambaras, w tym i z dojściem do psiny. :-( Taka jazda może nieźle potrwać. :-(
  8. Skoro nie jest złapana jeszcze 3mam kciuki za ten nietęgi wyczyn. :-)
  9. Zaznaczam, czekając na szczegóły akcji. :-)
  10. Późnym wieczorkiem witaj Kadetku... :-) Tel. się wprost urywa... :-( Eh... wytrwaj jeszcze Szorstkie Cudo...
  11. Moje całe towarzycho zrobiło krótki wypad na konkret i trzęsąc dooopkami szpula do domu... ;-)
  12. [quote name='Iljova']No cóż koty niezależne :)[/QUOTE] Po wielokroć. :evil_lol:
  13. Nooo qrczę, weekend ma się ku końcowi a my wciąż nie odgrzebani z zaległości. :shake: Ta nierówna walka nie ma końca. Przez te upały, mimo dopięcia czystości zwierzów, znów im się resztki sierści sypią. Dziś obrabiałam m.in. oczywiście koci pokój. Klęska paneee, klęska. :-( Umówieni jesteśmy z doktorem na wt. na delikatne przyśpienie Bolka, za kolejnym podejściem Lolka, czyli te półdziczki, żeby je poobcinać i wyczesać. Nie mamy innego wyjścia. Inaczej się tego nie zrobi. Takie już są i lepiej nie będzie. :roll: Bardak z sierści to nie powód do takiego rozwiązania ale fakt, że wyglądają jak jeżozwierze, wylizują się i wymiotują na potęgę własną sierścią. Karma, którą jedzą, a kupowana właśnie pod kątem kul włosowych, też tego nie przeskoczy. Owszem, pomaga, nieco pomaga ale sprawy nie załatwia. Te dwa kociaki są nietykalskie. Czasem AŻ udawało mi się je musnąć palcem. Do szczepień i badań z kolei staczaliśmy istne walki. Koty wychodziły z nich zwycięsko, my nie.
  14. Piiikny kawał roboty! :cool2:
  15. [quote name='Agucha'](...) U mnie trymowanie takiego psiaka oscylowałoby w granicach 80-90zł. Nie wiem jak kształtują się ceny w Kielcach. Dałam info na wydarzeniu o poszukiwaniach dobrego duszka, który zrobiłby to po kosztach bądź nieodpłatnie.[/QUOTE] Tak, widziałam Aguś wpis na fejsie. Dziękuję. :-) OK, podsumujmy... czyli obieramy kierunek - chip i zrobienie Kadeta na bóstwo? ;-) :-)
  16. [quote name='Agucha'](...) Pomyślmy proszę o fryzjerze dla chłopaka, bo niestety nie wygląda zbyt atrakcyjnie po zimie a i pewno sypie się niesamowicie. Potrzebne mu porządne trymowanie.[/QUOTE] Nie mam nic przeciwko temu. Pytanie tylko, czy i jak Mira stoi z czasem i możliwościami (czy ma kogoś blisko, kto by się podjął tego wyzwania). Edit: Tu ważne, jeśli mówimy o osobie odpłatnej, zorientowanie się w kosztach.
  17. Dla mnie super! :-)
  18. [quote name='mira145']:calus:to całusy dla Majqi (...)[/QUOTE] Dziękuję jak nie wiem co. :-) Ależ żal, że Was nie mam bliżej. Chciałoby się choć raz w realu ucałować tego cudnego pycholka.
  19. Ooops, czyli masz pracowity weekend. Łączę się w bólu, my też ogarniamy codzienność. ;-)
  20. Zaglądam do Ciebie Kochany Misiaku. :-)
  21. Wszystkich jeszcze nie przetestowałam ale niesamowitą bystrzachą jest Czesia. Lucek również o Łokerze nie wspomnę. Malizna też radzi sobie całkiem całkiem. Dziś dokoptowałam do programu uzdatniania jeszcze Borka (i mało nie skończyłam u chirurga jak mi zaczął wtryniać pasztecik wraz z ręką). :shake: W planie oczywiście i reszta. Generalnie psiniec jest mocno zaangażowany, chce i daje z siebie max.
  22. Nie no, obłęd... :-( Współczuję zszarpanych nerwów. :shake: Myśl teraz Holly o rozwiązaniu swojej sytuacji. Głowa do góry!
  23. Dziękuję Ilonko! :-) Jeszcze jesteśmy w trakcie nocnych wybiegów.
  24. Dziś mieliśmy same sukcesy powtórzone i udane wieczorkiem. :-) Eh... wciągnęło mnie, psiaki również. :-)
×
×
  • Create New...