Jump to content
Dogomania

majqa

Members
  • Posts

    36362
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by majqa

  1. [quote name='Amadorka']Podczas burzy powinien byc zamknięty w pomieszczeniu,bo się burzy boi.Są psy,które tak panicznie reagują na burze,że gotowe uciekać przed siebie,oby nie zwiał.[/QUOTE] Mam nadzieję, że państwo wykażą się i sercem i pomyślunkiem i go zabezpieczą. Czeka go jeszcze wiele burz w życiu. [quote name='Marycha35'](...) Żeby potrafić na nie odpowiedzieć trzeba było wizyty PA przeprowadzonej przez doświadczoną osobę, która zrobiłaby wizytę z prawdziwego zdarzenia, czyli Izy na ten przykład, ale zabroniono Jej działać. (...)[/QUOTE] Nie zabroniono Marysiu tylko zrezygnowano. Zuzlikowa, dokładnie o takie rzeczy i nie tylko o takie, a ważne z punktu widzenia adopcji psiaka chciałam zapytać. Dziękuję Kingo za pobudkę smsem. Myślałam, że coś niecierpiącego zwłoki się stało, a Ty mnie po prostu zaszczyciłaś informacją odnośnie odbioru fantów. Osobno dziękuję, że nie przyszło Ci do głowy postawić mnie na nogi wcześniej niż o 7.00. I jeszcze jedno. Wypadałoby, tak po prostu, po ludzku, wypadałoby zapytać, czy zastaniesz mnie jutro o 13.00, a nie stawiać przed faktem, że właśnie wtedy się pojawisz ale chyba oczekuję zbyt wiele. Jutro do południa pracuję. Dołożę jednak wszelkich starań, by zdążyć wrócić na czas. Gdybym miała się spóźnić, w żadnym razie nie złośliwie, wyślę Ci smsa z prośbą o poczekanie. Poślizg, do którego mam nadzieję nie dojdzie może być góra paru minutowy.
  2. A propos... może wśród zdjęć zawieruszyło się jakieś z budą po poprzednim psie lub z nową, która ponoć miała być zakupiona. Chętnie ucieszyłabym oko.
  3. Powtarzam się, przepraszam, ale liczę, że w jakiś momencie to do Ciebie dotrze: [B]Kingo, proszę o informację, kiedy możesz pojawić się i odebrać resztę fantów. Liczę, że nastąpi to najpóźniej do czwartku w tym tygodniu, z podaniem konkretnego dnia i godz. [/B] Jeśli nie podejmiesz tego tematu, moje zapytanie na priv. przez fb odczytałaś już wczoraj i zbyłaś je milczeniem, uznam, że nie jesteś nimi zainteresowana. Z pracy i to nawet stojąc w korku, masz do mnie ok. 10min, czyli przysłowiowy rzut beretem.
  4. Służyłam Ci sobą i czasem, od wielu dni prosiłam o wizytę przedadopcyjną z Tobą, czy bez Ciebie (zgodnie z Twoim życzeniem), dostosowując się do ludzi. Chciałaś początkowo łączonej (z dostarczeniem psa), wreszcie przystałaś na wizytę bez psa (miałaś do ludzi zadzwonić, umówić mnie lub nas) ale na obietnicy się skończyło. Gdy temat wrócił i zakomunikowałaś mi, że wracasz do wersji pierwotnej, a piać od nowa prosiłam Cię, byś zgodziła się na wizytę bez psa. Pisałam również o tym więc się przypomnę, że gdy zapytałaś mnie, czy chciałoby mi się jechać do psa dwa razy odpowiedziałam, że tak. Czemu służyło to pytanie skoro z odpowiedzi nie zrobiłaś użytku? Jeśli już jesteś precyzyjna to trzymaj się istotności w podawanej chronologii zdarzeń, bo z Twojego wpisu (w domyśle) wynika, że nagle zobojętniałam na los Reksia skoro powiedziałam, byś umawiała ludzi, jak Ci i im wygodnie, bo może się zdarzyć, że mnie jednak zabraknie (w odniesieniu do weekendu). Pominęłaś jedną istotną sprawę, że informowałam Cię, że nie wiem, co wydarzy się do weekendu i czy będę w stanie pojechać/ a jeśli dać się zawieźć to miał kto (bez wikłania się w Twoje podwiezienie). Nie mogłam wiedzieć, czy dam radę, bo nie wytrzymał mi i tak już ciężko chory kręgosłup; chodziłam słownie po ścianach, a nie wytrzymał, bo od wielu już dni: dniami i nocami dźwigam, myję, oporządzam sparaliżowaną 37 kilogramową sunię. Na etapie więc środy nie byłam w stanie stwierdzić, czy sterydy, które wzięłam zaskoczą. Problem jednak minął, na etapie piątku, byłam już na takim chodzie, że wiedziałam, że jak najbardziej służę sobą i to Ci przekazałam. Stanowisko moje w sprawie wizyty łączonej z przekazaniem psa nigdy się nie zmieniło, wiesz to z wątku, korespondencji na priv, rozmów. Co mogłam zrobić ponad jedynie wpasowanie się w Twój plan? Nic. A, że się wypowiedziałam powtórnie (co o tym myślę, zwłaszcza, że co innego mi obiecałaś, a co innego w efekcie przeprowadziłaś, zmieniając plany), coś w tym dziwnego? To jakaś nienormalność, że oburza mnie olanie naprawdę rzeczowych argumentów i próśb? Idźmy dalej. Czekam w sb na info. Owszem, dostaję je, z hoteliku. Ty nie widzisz najmniejszego powodu mnie powiadomić o zmianie planów i powiedzieć, co z niedzielą. Głęboko w... mam, że chciałaś do mnie dzwonić w niedzielę (Twojego chciejstwa nie da się zweryfikować). Wyraźnie Ci napisałam (był to sms wysłany Ci minuty po 15.00 w sobotę), że proszę Cię o info, czy życzysz sobie mojej pomocy w niedzielę, bo w niedzielną wersję Reksia chciałabym wpleść jeszcze inne swoje obowiązki. Nie odpisałaś, nie zasłużyłam na odpis. Kolejno, spory czas od smsa do Ciebie zadzwoniła do mnie Marycha35, pytając co się dzieje, czy mam jakieś wieści. Poprosiłam Marychę, by spróbowała się do Ciebie dodzwonić, po ludzku porozmawiać o sytuacji. Marycha35 dzwoniła do Ciebie wielokrotnie. Ani raz nie odebrałaś połączenia. Przy kolejnej z Nią rozmowie powiedziałam, by Marysia wystopowała, że nie wypada dzwonić już więcej. Co najwyżej wypada wysłać jednego, słownie jednego smsa, z naciskiem, by był grzeczny (mam nadzieję, że taki był) i wyrazić wolę przejęcie pieczy i pilotowania losu psa, jeśli czujesz, że to Cię przerasta. Na odpis na smsa, jak i na odebranie tel. Marysia również nie zasłużyła. Zadajesz Kingo pytanie: Czy tak się pomaga w prowadzeniu psa? Pomoc otrzymałaś z wielu źródeł. Tę, która była Ci wygodna, przyjęłaś. Za pomocą jednak stali ludzie, zaangażowali się w los Reksia, mieli w nim swój udział. Mieli prawo do swoich wątpliwości, zdań, marzeń o przyszłym, Reksiowym domku. Wszystko to, co wykroczyło poza wspomnianą wygodę/ przydatność olałaś, solidnie olałaś. Prawo do stanowienia o losie Reksia dałaś tylko sobie. W jednym z wcześniejszych postów napisałaś: "Uszanujmy dobrą wolę ludzi,którzy chcą dać dom kolejnemu pieskowi." Kingo, a co z uszanowaniem próśb tych, którzy w równym stopniu mocno zaangażowali się w sprawę Reksia??? Im się nie należało??? Państwo na piedestale, a reszta niech się plącze w odległym ogonie?
  5. O naiwności... [quote name='piechcia15'](...) Kinga dopiero w tym raczkuje (...) Może pojawi się tu jutro i...osiwieje gdy to zobaczy. (...)[/QUOTE] Tak, tak... o tym raczkowaniu czytamy poniżej w wypowiedzi Madzik77. Na samym dogo raczkowanie Kingi trwa od 2010r. Ajtam, ajtam... z tym oczekiwaniem jutra. Kinga już to sobie spokojnie poczytała. Na fb również, zwłaszcza, że spokojnie odebrała ode mnie wiadomość, w której proszę o informację, kiedy może się pojawić po odbiór fantów. Odpowiedzi nie otrzymałam, widocznie do niej dojrzewa. [quote name='Madzik77']kinga ratuje już nie pierwszego psa. Zgarnia je gdzieś z ulicy doprowadza do stanu powiedzmy normalnego i szuka mu domu. Wcześniej ratowane bidy były akceptowane przez jej psy albo moze dokładniej powiedziane.... były tolerowane. (...)[/QUOTE] I jak na raczkującą doskonale sobie radzi, zapobiegliwie zakładając Reksiowi nawet dwa wątki: [URL="http://www.dogomania.pl/forum/threads/243778-Znaleziony-pies-Ślądkowice-łódzkie"]http://www.dogomania.pl/forum/threads/243778-Znaleziony-pies-Ślądkowice-łódzkie [/URL]
  6. [quote name='Marycha35'](...) A jeśli domek jest ok to dlaczego tak bała się tej wizyty PA? (...)[/QUOTE] Marysiu, czasami szukamy zbyt zawiłych odpowiedzi, a one są banalnie proste. Ten dom, pomimo, że z budą, nie musi być złym domem. Jaki jest wie tylko Kinga. Odpowiedzi na Twoje pytanie mogą być co najmniej dwie. W ogóle Kinga się nie bała wizyty pa. Nie uważała jej za potrzebną i już. Względnie... bała się, że jeśli powie o wizycie ludziom ci, jak większość, uznają to za przegięcie i domek zwinie się sprzed nosa. Jestem na 99,9% pewna, że Kinga w ogóle ludziom o wizycie pa nie powiedziała (na zasadzie nie drażnienia rekina). Pierwotnie chciała by wizyta była już z psem. Kolejno, zgodziła się, że zadzwoni do państwa i umówi mnie na wizytę. Cały czas byłam gotowa jechać i czekałam, że wykona ten telefon. Płonne były to nadzieje. W miarę upływu dni poinformowała mnie, że jednak zostanie przy wersji pierwszej. Kiedy przypomniałam jej, że nasze ostatnie ustalenia były inne, jako argument ;-) wysunęła pytanie, czy chciałoby mi się jechać dwa razy. Raz samej, drugi raz z psem. Sądziła, że... no właśnie nie wiem, co mogła sądzić. Że szkoda mi będzie kasy na paliwo? Że nie będzie mi się po prostu chciało? Domyślasz się, jakiej odpowiedzi jej udzieliłam. Dalszy przebieg wypadków znasz.
  7. [quote name='Marycha35']Izulku, poczekasz sobie...;)[/QUOTE] Nie kop leżącego. Już ze mnie domownicy zgrzewają, wystarczy. :cool1:
  8. [quote name='ewelinka_m'](...) dlaczego nie wyraziła zgody, aby doświadczona majqa mogła wraz z nią skontrolować warunki ? Skoro nikt nie powinien mieć powodów do obaw dlaczego wszystko odbywa się w taki sposób.[/QUOTE] To już pal sześć, dlaczego... Mógł jechać ktoś inny, kto ma doświadczenie, a kto spotkałby się z akceptacją Kingi. Jeśli o mnie chodzi jest mi tylko przykro, że nie zasłużyłam na informację, nie od Amadorki, a od Kingi, że moja pomoc jest nieaktualna. W piątek była, w sobotę już nie. Co do niedzieli nie zasłużyłam nawet na krótką, smsową odpowiedź, że jest zmiana planów i nie jadę. Gdybym nie miała informacji od Amadorki zupełnie nie wiedziałabym, na czym stoję. Nigdy, przenigdy, nie zawrócę sobie 4 liter ślęczeniem po nocach (a w moim przypadku na ogół tak to właśnie działa, bo tylko wtedy mogę wygospodarować czas), by pomóc ogłoszeniowo, by ciągnąć bazarki (kto je robi ten wie, z czym się to wiąże) i by próbować dotrzeć do czyjegoś sposobu rozumowania, jeśli z góry wyczuję, że furtkę mam zamkniętą lub tylko z lekka uchyloną. Nie ma opcji, bym powtórnie wdepnęła w osobę, którą dopiero co zdążyłam poznać lub zupełnie mi nieznaną. Ktoś mógłby napisać, że na tym straci jakiś pies ale, po pierwsze, nie dam się zwariować przecenianiem własnej pomocy, bo takich jak ja jest na pęczki :evil_lol:, mam tego świadomość, a druga sprawa, jeśli straci ten, zyska inny, bo niestety psich bied także jest na pęczki. Czy o ogłoszenia, bazarki mam pretensję do Kingi? A w życiu! :shake: Jedyną osobą, do której mam pretensję jestem ja sama. Moja własna głupota sięgnęła zenitu, bolesna ale i pouczająca to prawda, z którą właśnie się mierzę.
  9. [quote name='ewelinka_m']Bardzo to wszystko przykre..nie wyobrażam sobie nawet jak musi czuć się Reksik :( biedny, w obcym zupełnie miejscu, w kołnierzu w budzie. (...)[/QUOTE] Reksio pojechał bez kołnierza. [quote name='modliszka84']W kwestii rozliczenia to raczej ja się mogę wypowiedzieć, nie Kinga któa nie ma wglądu do konta fundacyjnego. Tak samo jak i do mnie przychodzą faktury, bo tylko na tej podstawie mogę dokonać płatności. Narazie otrzymałam tylko fakturę za chipowanie, brakuje mi faktury za hotel oraz kastrację. (...)[/QUOTE] Nie zrozumiałaś Ago mojego wpisu, a może inaczej, ja wyraziłam się mało precyzyjnie. Przepraszam. Chodziło mi o całokształt rozliczenia, czyli moją możność uwolnienia się od bazarków. Uściślam. Do rozliczenia mam dwa bazarki, z obu (jeden w pełni domknięty - potwierdzenia wpłat, wysyłek, odbiorów; drugi w trakcie, który zaowocuje sporą kwotą) łącznie będzie znaczna nadwyżka. I to miałam na myśli, czyli zagospodarowanie pieniążków nadwyżkowych + faktury z tego zagospodarowania. (Faktury z tego, co zostanie wykazane w związku z Reksiem nie będą wystarczające.) Liczę, że pójdzie to sprawnie. Faktury za kastrację nie otrzymasz, bo to pokryła fundacja Kastor. Kingo, czekam na informację, kiedy pojawisz się po odbiór fantów, które się nie sprzedały.
  10. [quote name='bela51'][INDENT] Musi rozliczyc, ale czy to zrobi ? Mialabym watpliwosci. [/INDENT] [/QUOTE][INDENT] Poczekajmy na samą Kingę. Niech się wypowie w kwestii rozliczenia. Mam nadzieję, że to ogarnie. Jeśli sprawy miałyby przybrać niekorzystny obrót to trzeba będzie zapytać moda, jak to należy rozwiązać. Ja nie wyobrażam sobie, bym miała w ramach kary (za co?) być na stałe uwiązana do dwóch bazarków, jeśli zabraknie mi do ich pełni rozliczenia podkładek rachunkowych. W równym stopniu będę chciała się z tymi bazarkami pożegnać jak i z tym wątkiem. [/INDENT]
  11. [quote name='Amadorka']A dodam jeszcze,bo przed chwilą źle myślałam,że na propozycję Marysi też nie wyraziła zgody.Nie przekaże opieki nad Reksiem.[/QUOTE] Na szczęście jedno, co nie trąci koniecznością wyrażania zgody, a jest obligatoryjne to to, że z chwilą adopcji musi rozliczyć pieniążki: indywidualne wpłaty, zasilone wpływami z bazarku plus wydatki (rachunki).
  12. [quote name='Amadorka'](...) Na wizytę Izy nie wyraziła zgody.[/QUOTE] Szkoda tylko, że nie uznała, że wypadałoby mnie o tym samemu powiadomić, bodaj krótkim treściowo smsem. Tak, by zrobił człowiek, pewny swojej decyzji ale który ma klasę, który potrafi się zachować. A tak... Zawitałam do Krainy Buractwa. Sugestia z kolei Beli51 jest jak najbardziej słuszna.
  13. [quote name='agaga21'](...) nie odpisywanie w tej sprawie mocno zainteresowanym osobom wyraźnie sugeruje, że kinga ma was(bardzo mi przykro) głęboko w dupie. (...) [/QUOTE] Nie ma to jak świeży, chłodny, bezlitośnie szczery osąd. ;-)
  14. Tak, to prawda, tu się decyzje zmieniały jak w kalejdoskopie.
  15. [quote name='Marycha35']Bolesny wpis, ale prawdziwy... Gdyby jakimś cudem do Kingi smsy moje nie dotarły, taaa, to bardzo proszę Amadorko przekaż Kindze jutro, gdy będzie odbierała Reksia, że propozycja następująca jest aktualna: jeśli Kinga chce to może zrzec się praw do Reksia na moją rzecz, również praw do wątku, poprowadzę go:)[/QUOTE] Bohaterska postawa, szacun Marysiu. Oczywiście będę Ci pomagać. :-)
  16. Oby tak się stało i udało z pożytkiem dla psiaka.
  17. [quote name='Marycha35']Tylko jak Ją poinformować skoro sprytnie tele nie odbiera???[/QUOTE] Wydzwaniać na okrągło nie wypada. Pozostaje jedynie grzeczna, smsowa propozycja, by scedowała pilotowanie psa komuś innemu (Tobie Marysiu?), odżegnała się od niego kompletnie. Baba z wozu koniom lżej? Zero odpowiedzialności za..., zero zobowiązań. Głowa spokojna i wolna od tematu Reksio.
  18. [quote name='Marycha35'](...) Złośliwość? Niefrasobliwość? Czy cwaniactwo zwyczajne? Dla Reksia to mało ważne, wyląduje w domku niesprawdzonym.[/QUOTE] Kompletna nieodpowiedzialność wobec psa i ludzi, których zaangażowała w jego sprawę. I... wygoda. Reksio w hotelu to Reksio wciąż na stanie. Reksio wyadoptowany - problem z głowy. [quote name='malibo57']Będę tu zaglądać, bo, nie ukrywam, szlag mnie trafił - pardon le mot. Znowu ktoś uzurpuje sobie prawo do decydowania o losie psa, choć prosił innych o pomoc dla niego. I ci inni zareagowali, pomogli, delikatnie (może zbyt delikatnie?)sugerują, że proponowane rozwiązanie jest ryzykowne, ale odbijają się od muru arogancji i mętnych motywacji.[/QUOTE] Amen.
  19. [quote name='AlfaLS']Nie ufałabym takiemu domowi, który nie może poczekać na psa jeden dzień dłużej. Albo nawet kilka dni - jeśli jest taka potrzeba. Oni chcą psa i na dobrą sprawę jest im chyba bez różnicy jakiego. Byle szybko. A to nie wróży dobrze Reksiowi na przyszłość...[/QUOTE] Mnie martwi nie tyle ten dom. Nie znam go, poznałam tylko z lakonicznych wpisów i relacji słownej o... Chciałam bez Reksia jechać i go poznać, pobyć z tymi ludźmi, porozmawiać. Ba... chciałam jechać i z Reksiem, skoro taka była wola Kingi. Taka rozmowa staje się wtedy skarbnicą wiedzy. Bardziej zmartwiona, a jednocześnie zdumiona jestem postawą samej Kingi. Nie tak uczono mnie odpowiedzialności za los psa, nie tak uczono mnie współpracy z innymi ludźmi, do których apeluje się o pomoc na rzecz danego psiaka. Dom adopcyjny może mieć swoje wizje obrotu sprawy ale od myślenia jesteśmy my. Tu tego myślenia w kategorii dobra psa zabrakło. Niestety, na karb upału nie da się tego spisać. Ten psiak, w większym, czy mniejszym stopniu jest każdego z nas, każdego z nas, zaangażowanych w niego. Wątpię, by do Kingi to dotarło. Upubliczniła go na dogomanii, na fb. Zaapelowała o pomoc, a tu m.in. finansową. Czy aby na pewno Ona i tylko Ona ma ostatnie prawo głosu?
  20. Wszelki duch, Malibo57... :-) Wpadłaś do nas więc dzięki za mądrą, stonowaną wypowiedź, w której zawarłaś wszystko, co istotne. Jeśli chodzi o mnie... Dobrych wieści nie mam. Na wysłanego już masę czasu wstecz smsa odpowiedzi nie otrzymałam. Rozumiem więc, że moja rola w sytuacji Reksia zawęziła się do: - zrobienia mu lawiny ogłoszeń, pod dyktando rejonizacji ze strony Kingi, czyli poza łódzkie nie wyszłam, a to od strony dania psu szansy na dom szansę ową zawęża - zrobienia bazarków z fantami ode mnie, Marysi i Kingi. Murzyńska to rola ale fakt, sama jej chciałam więc choć z tego się cieszę. I co dalej???
  21. O jejku, psiak to psiak ale jeżyk wymiata. :-)
  22. [quote name='Marycha35'](...) Izuś patrząc na to co wyczynia Kinga to pewnie się nie odezwie i wtryni psa byle mieć go już z głowy. (...) [/QUOTE] Wysłałam smsa z zapytaniem, co w związku z niedzielą. Jest moja pomoc potrzebna? Nie jest? Jeśli jest, to o której godzinie.
  23. Dziękuję Amadorko, po pierwsze bezpieczeństwo i dobro psa, dopiero dopieszczanie ludzi. Dziękuję również za to, że dałaś mi znać, bo kwitnęłabym w niewiedzy. Jeśli chodzi o jutrzejszy dzień oczywiście jak najbardziej służę swoim czasem.
  24. [quote name='Marycha35']Faktycznie:):):):) Ja już po czasie, ale dołączam się:) A jak z wózeczkiem idzie?[/QUOTE] Idzie i nie idzie, w tym znaczeniu, że mimo wszystko (a to wina kłopotliwości pomiarowej przy dużym, częściowo bezwładnym psiaku, którego ciało się "przelewa" przez ręce, a samych pomiarów/ wymiarów do podania było dużo) musimy wózek przerobić. Czekam dziś na pewnego pana z pomyślunkiem i fachem w spawaniu. Powtórnie montujemy Hanię i jedno co wiem na ten moment, że musimy skrócić prowadnice rydwanu, jest on za długi. Prowadnice idą za daleko w przód, całość suni jest za daleko też w przód wysunięta, rozkład ciężkości do zawieszenia wypada nie tak, jak powinien. Mimo tych niedogodności Hania pięknie zareagowała na wózek, załapała o co w nim chodzi i dała radę, a to dla mnie dobry znak. Hania jest w tym całym nieszczęściu bardzo, bardzo dzielna.
  25. [quote name='bela51']Mnie tez martwi stanowisko Kingi. Nie dokladałam sie do utrzymania Reksa, wiec moze powiecie, ze nic mi do tego. Ale nie podoba mi sie to i koniec.[/QUOTE] A gdybyś dołożyła się złotówkę to już złotówka byłaby przepustką? Nie żartuj Belu. Masz wszelkie prawo zabrać głos. Płacenie/ nie płacenie nie ma tu znaczenia.
×
×
  • Create New...