Jump to content
Dogomania

majqa

Members
  • Posts

    36362
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by majqa

  1. Jużemmm z Wami, żywa ledwo, z deczka wycięta i gdzieniegdzie skrobnięta ale w całości i ba... seee sama autem do domu wróciłam! :-)
  2. Wspaniałe wieści!!! :multi: Pięknie dziękuję za pamięć i wieści o Karmelciu. :loveu: Ależ się cieszę!!! :cunao: Niech Ci się wiedzie Ślicznoto, Twoim Młodziutkim Paniom i Ich Rodzicom i reszcie uroczego ZOO (nie wyłączające zeń rybek). :loveu:
  3. [quote name='Nikaragua']To teraz trzeba dogadać transport i już :)[/QUOTE] Od jutra nie będę miała netu więc bardzo, bardzo proszę Togoo, jak coś już drgnie w kierunku finalizacji (ooops, ależ mi słowo się wdarło) daj mi znać smskiem. :-) Bardzo o to proszę, kciuki trzymając nieustająco. :-)
  4. Dziękuję Kochane. Jakoś... więcej, tak się obawiam, niczego mądrego z siebie nie wykrztuszę. Raz więc wtóry dziękuję.
  5. Na dobrą sprawę świąt nie miałam, tak się po prostu złożyło ale... Ucałowuję Cię Sylwuniu przemocno, podobnie przemocno, z głębi serca ślę ucałowania dla Bingusia. Willma mi odpisała, że za czas jakiś ruszy z bazarkiem z fantami ode mnie. Sugeruję odczekać. Okres świąteczny, mówcie, co chcecie ale "wydoił kieszenie" więc dobrze by było dać sobie na wstrzymanie i odpalić sprzedaż za jakiś nieco dłuższy czas. Może w międzyczasie coś jeszcze uda mi się dosłać. :-)
  6. [quote name='Nikaragua']Czy jest już po wizycie???[/QUOTE] Tak, już po i zaraz po... dzwoniłam do Togii. :-) Mam nadzieję, że mi z tego wpisu XIII księga Pana Tadeusza nie wyjdzie. :roll: W każdym razie na pewno Togęę zagadałam równo i znacznie szczegółowiej. Jestem na tak, a będąc na tak równolegle w rozdygotaniu, że może jednak coś przegapiłam. :shake: Oby nie, oby nie, bo zejdę przed czasem. Normalny dom, normalni ludzie, nie oziębłość i dystans i nie ochy i achy. Po prostu normalni i świadomi decyzji. Przerobiliśmy (znaczy się jak przerobiłam) wszystkie punkty ankiety plus to, co mnie zaświtało. Najważniejsza sprawa, czy Karmelek może nawiać, no pewno (odpukać), że może ale jeśli ktoś mu otworzy furtkę lub uchyli bramę. Inaczej nie ma bata. Prosiłam Panią tylko, by pomyślała o przestawieniu opartych o ogrodzenie takich hm... ażurowych elementów jak do altan, bo po tym mógłby się wspiąć ale wtedy wyląduje u współpracującego z Panią w sprawach kocich sąsiada. Co dla mnie było ważne - labek Dafi. Rzeczywiście w budzie rozmiłowany. Do budy, a raczej dwóch bud, nie miałam się do czego doczepić. Docieplone, właściwa słoma (kocyki Dafi wywleka), zdejmowany dach i najistotniejsza sprawa - rzeczywiście głuchy za to przelepa niemożebna i gdy Pani stała przed nim ja mogłam nie istnieć. Ja go kizi mizi a on miał mnie w... poważaniu. Pierwsze, przed Dafim i zaraz po Pani przywitały mnie dyżurne, sąsiedzkie koty - błyszczały zdrowiem, widać było, że czują się naprawdę u siebie. To też był krzepiący widok. Rzecz jasna w domu też trafiłam kota i tu kooopaaa mojego szczęścia, bo się do niego dorwałam, a to zadziora ale czuje swój swojego, nie oberwałam. Popodziwiałam i rybki. Dzieci... Nic mnie tak nie zraża jak typ dziecka - "rozwydrzeńca", a tu dwie nie dość, że urodziwe to miłe, sympatyczne, ciepłe dziewczynki. Takie, wiecie, porwać w ramiona i przytulić. Gdyby nie fakt, że byłam tam w wiadomej sprawie, po raz pierwszy itd... chciało mi się z nimi siąść, rozmawiać, bawić się. Żadne z dzieci nie sprawiło na mnie wrażenia, że pali się do zamęczenia sobą zwierzaka. Zdecydowanie wiedzą, co to żywa istota a to już zasługa rodziców. O tym, co znaczy zwierzak, nowy zwierzak w domu, co zdołałam to z Panią porozmawiałam. Planowo ma spać w pokoju młodszej córki. Jak się będzie miał plan do rzeczywistości czas pokaże. Omówiłyśmy z Panią (Pan oczywiście w tle również się przewijał) kwestię wetów, chipów, zabawek, w co wejść, czym nie ryzykować, co nieco podpowiedziałam. Ponieważ mieszkam góra 10-12km od Państwa (i nic to nachalnego z mojej strony, bo obowiązków i zmartwień własnych aż nadto) ale w razie... problemu nie do rozgryzienia zaoferowałam pomoc, tylko tyle jeszcze mogę w sprawie Karmelka zrobić. Gdyby z jakichś powodów Państwo chcieli wiać na mój widok, a jakiś problem zaistnieje, mam kogo z głową na karku do podpowiedzenia z nie tak odległej Łodzi.
  7. [quote name='Smyku']Toguniu , bardzo się cieszę , że to Majqa sprawdzi domek dla Karmelka , zrobi to super . Izuniu córuniu a Ty i tak wiesz , że Ciebie kocham . Trzymam kciuki .[/QUOTE] Oj, Moja Ty Ostojo Normalności. :loveu: (Z tych tzw. normalnych inaczej ;-) ). Dam z siebie max, z ankietą się zapoznałam i pozwoliłam sobie uzupełnić ją o jeszcze kilka spraw.
  8. Jesteśmy umówione z Państwem jutro ok. 10.00. Poproszę o kciuki pod każdym względem.
  9. Jeśli "padnie" na mnie, chciałabym się przed... zapoznać z ankietą, a jak się zapoznać i co z niej wyłowić dla siebie wiem, bo i te pod publikę już przerabiałam. Bądźmy jednakże dobrej myśli. Pozdrawiam cieplutko. I ewentualnie do usłyszenia/ przeczytania. :-)
  10. Czy Państwo dopuszczają możliwość wizyty w drugi dzień świąt, z dostosowaniem się do nich w porę dni? Wtedy mogę podjechać, jeśli okaże się, że im to pasuje. Napiszę to już żartem ale nie tak bardzo odległym od rzeczywistości, jeśli więc... to równie dobrze mogę za ich zgodą zapukać do ich drzwi a bodaj i w godzinach wczesnorannych. ;-) Kwestia uzgodnienia. Togoo, jesteś przeeedobry ludź więc postaram się nagiąć świąteczną rzeczywistość/ przymknąć na nią oko i iść tropem dobra psa i Twojego spokoju. Zatem... w razie, gdyby... podaję mój nr 664 279 913. W przypadku przegapienia tel. oddzwonię. Zmierzam do tego, że jeśli padnie na mnie to muszę w dwóch słowach dostać od Ciebie zarys psa i Twój pułap wymogów. Na mój własny ledwo ja się łapię. ;-)
  11. [quote name='Marycha35']Izulku jak u Was????[/QUOTE] Uff... jakoś ciągniemy, Marysiu. :-) 27.12 idę do szpitala, mam nadzieję, że na krótko. Zwierzyniec OKI, Henio ma już zmniejszone dawki leków i daje radę (z jednego się już wycofujemy). Reszta, odpukać, w formie. A gdybyś chciała zapytać o Polę ;-) to... jest głównym ogniwem zaczepno - dymnym. :eviltong: Chwilami idzie się zapłakać, wie, że robi źle, a i tak to robi. :cool1:
  12. [quote name='kingusia75']Witam co do wpłat za hotelik Bingusia to wolę pieniążki przywozić bezpośrednio do Sylwii, gdyż codziennie tamtędy przejeżdżam :lol:[/QUOTE] Jasne, nie ma co sobie życie utrudniać. ;-) [quote name='Jadun'](...) Cioteczki co wy na to , będzie git ?[/QUOTE] Więcej niż git! :-) [quote name='sylwiaso']Git!już umówiłam się z Kingusią.[/QUOTE] No ba... się wie... :razz: [quote name='sylwiaso']Przed chwilą Bisio miała atak padaczki trwało to ok 10 sekund już jest wszystko dobrze.[/QUOTE] Eh... trzymaj się malizno... :-( Fakt, faktem, że mimo, iż na lekach i tak miał prawo mieć taki atak, specyfika choroby. :-( Psiak coraz starszy, a i z nerwusa na pewno się w ciepłe kluchy nie zmienił... więc na ile go znam próbuje rządzić nadal.
  13. [quote name='vetches']Majqa leczenie jest uzależnione od tego w którym miejscu na ciele psa umiejscowił się grzyb, czy jest to inwazja miejscowa czy też rozprzestrzeniona.[/QUOTE] Tak, tak, wiem, dziękuję. :-)
  14. [quote name='gryf80']z tego co pamiętam na trichophytona dosc dobrze działała szczepionka insol (jeśli nie przekręciłam nazwy)-ale strasznie droga,może doustne prep.p/grzybicze by pomogły,zapytaj lekarza co i jak. jeśli jest to proces rozległy to chyba przydałoby się golenie sierści....ale o tym wszystkim powinnas dowiedziec sie w gabinecie wet[/QUOTE] Z lekarzem, już niejednym, z prowadzącym psa włącznie, jestem jak najbardziej w kontakcie. Insol został zablokowany, ma wrócić po nowym roku (w jakim miesiącu nie wiem). O goleniu wiem. Już od wczoraj do teraz mam pozbierane info. Dziękuję za wiadomość/ podpowiedź. :-)
  15. Proszę o podpowiedź, jeśli ktoś z Was zetknął się z przypadkiem tego grzyba u psa. Interesuje mnie, jakie zostało podjęte leczenie, jak długo ono trwało i z jakim skutkiem się zakończyło.
  16. Jeśli komuś potrzebny jest lek - leukeran proszony jest o kontakt na PW z Marycha35. (Marysia ma ważne do 2015r. dwa opakowania.)
  17. [quote name='kadet'](...) jestem juz po rozmowie z pania behawiorystka i wkrotce spotkanie by mi przetlumaczyc jezyk psi bym mogla zrozumiec czego michoslawowi i gioi brakuje? nie jest to przyjemne i mile pisac, ale no jak jest problem to kujemy zelazo poki gorace i jestem optymistycznie nastawiona. (...) Pani behawiorystka poradzila chodzenie tymczasowo z uzda tzw. jezdziecka, ale ja osobiscie nie chce niuńka stresować i moją cierpliwością doprowadzić do tego, ze podczas spaceru będziemy szli sobie swobodnie przy mojej nodze i reagowac bedziemy na komendy wiec od 2 dni caly wolny czas spedzam z psiakami i konsekwentnie egzekwuje moje komendy nawet jak to trwa 15 miunut. (...) jestem dobrej mysli bo Pani behawiorystka jest i bedzie (...)[/QUOTE] Dziękuję Elu za obszerną relację. Bardzo gorąco proszę, by rozwiązywanie problemów z Misiem, zasięganie porad nie odbywało się li tylko drogą telefoniczną. Nawet kilka godzin powiszenia na fonie nie zastąpi bodaj dwóch godzin rzeczowej - teoretycznej i praktycznej konsultacji z fachowcem. Jesteś w tej dobrej sytuacji, że ktoś taki się znalazł, jest pod ręką. Zachowanie Misia musi mieć jakieś źródło i trzeba do niego dojść, bo nierozwiązane problemy będą się pogłębiać, a w miarę upływu czasu i utrwalać i... coraz trudniej będzie je rozwiązać. Zważyć należy tu i na fakt, że nie były zgłaszane na poziomie hoteliku, wystąpiły po adopcji, czego Boże broń nie odbieraj jako zarzutu, a jedynie jako podzielenie się z Tobą spostrzeżeniem. Co za tym idzie źródło problemów Misia może być w jakichś nieuświadomionych błędach, jakie być może popełniasz w podejściu do niego. Tych błędów nie wyłapie nawet najlepszy spec nie widząc realnej Ciebie, realnego Misia, Gioi i sytuacji. Uzda jeździecka czyli halter gwoli wyjaśnienia - nie jest żadnym stresorem dla psa, można sobie pooglądać obrazki w necie, przedstawiające halter, pewno i filmiki ale trzeba dać mu szansę poprzez chwilę praktyki i poznanie na żywo mechaniki jego działania, by zanegować sens jego zastosowania. Wracając na zakończenie do kwestii behawiorystki. Szukałam Ci jej i znalazłam ale dopiero teraz się nieco uśmiechnęłam z własnej gapowatości, bowiem... świat rzeczywiście jest mały. Znalazłam Ci kogoś, kogo znam osobiście, a z czego na początku nie zdałam sobie sprawy. Tym bardziej i raz wtóry proszę, by do tego spotkania doszło. Jeśli, poza kwestią czasu i zgrania się w nim, jakąś przeszkodą są finanse napisz o tym proszę. Będę starała się Cię wspomóc, jeśli jest taka konieczność.
  18. [quote name='sylwiaso']ciociu Energy Dziękuję za tak ciepłe słowa:buzi:! moje zdanie jest takie,że trzeba spłacić P.doktor jak najszybciej!ja jestem w lecznicy często i jest mi niezręczni., ja poczekam jak się uzbiera troszkę pieniążków to mi wpłacicie.[/QUOTE] Skoro takie jest zdanie Sylwii i zważywszy na to, że musi Ona zadbać o dobre relacje z panią doktor to rzeczywiście obecny przychód należy pchnąć na rzecz spłaty długu w lecznicy.
  19. [quote name='Hope2']Dziękuję bardzo :) za chwilę wrzucę post z apelem na pierwszą :)[/QUOTE] To my dziękujemy za pomoc! :-)
  20. [quote name='Hope2']Ech...szkoda,że Bingo tak długo domu szuka...choć z drugiej strony-teraz to chyba bardzo by cierpiał, gdyby musiał zmienić miejsce zamieszkania... sylwiaso kochana-napisz mi dokładnie jakich leków potrzebuje Bingo-poprawie post z listą potrzeb chorowitków i przerzucę ją na pierwszą stronę bazarku-niech będzie widoczna od razu :)[/QUOTE] luminal, karsivan, enarenal
  21. [quote name='agaga21']o matko... :( ech, trzymajcie się.[/QUOTE] Dziękuję Agatko. :loveu: Henio kolacyjnie nawtryniany (zjadł porcję kalibru kolacji Lucka). Wielkich nadziei sobie nie robię ale dziś się nawet uśmiechnęłam, bo odważyłam się go wynosić bez kagańca, jakoś wyjątkowo nie chciał mnie użreć. Gdyby nie powaga sytuacji powodów do parsknięć śmiechem byłoby sporo, nie dość, że Henio kręci kółka w lewo, nie dość, że ich szybkość różnicuje zależnie od ich obwodu (duże wolne, małe jak na jakimś speedzie) to jeszcze przeplata to chodem do tyłu. :roll: U Firci (rak płuc) nieznaczne pogorszenie. Musieliśmy włączyć antybiotyk w związku z moookrym kaszlem. Stan zapalny krtani ma Klara (chyba z tego dziabotania nieustającego) więc i ona ma już swój pakiet leków. Kot cukrzyk Loluś był przebadany - morfo. i biochem. + trzustka ale uff... OK, niefajne kupki to kwestia równie niefajnej flory bakteryjnej, z którą już walczymy. A już się pietrałam, że jeszcze z kotem coś nie halo. Poproszę o kciuki na jutro - zaplanowana sterylka Gabi. I jeśli to jej nie uspokoi to pozostanie lobotomia, bo jest tyleż kochana co od jasnej cholery.
  22. [quote name='agaga21']ja również trzymam kciuki za heniutka. jak on się czuje?[/QUOTE] Niestety, jest bez zmian. :-( Może jedyna, w jakimś stopniu odczuwalna to świadomość samego siebie i świadomość mnie. Najtrudniej idzie z sikaniem, bo żadne podtrzymanie go nie wchodzi w grę, blokuje się psychika i automatycznie włącza blokada pęcherza, zatrzymywanie/ podtrzymywanie go w takim momencie powoduje, że Henio cichnie, zamiera, po czym następuje "odbicie" - nasilonym wirowaniem, bojowym warczeniem z chęcią ugryzienia. Jak więc sika. Na pewno nie opróżnia pęcherza do końca, bo wciąż jest w ruchu (w przód + przeplotka wokół własnej osi) ale wypracowałam z nim wędrówkę/ bieg wokół małego mamy skalniaka z siatką, cały czas w lewą stronę, jeśli odpowiednio szybko zrobię blokadę nogą i Henio nie da rady zrobić kółka to na chwilę staje wzdłużnie do siatki i ciutkę się odsikuje i tak zaiwaniamy x okrążeń. O wyciskaniu pęcherze mogę zapomnieć, pominę epistołę czemu, na razie ten numer z Heniem nie przechodzi. Oczywiście dostaje leki p/ zapalne i wyhamowujące objawy neurologiczne ale widzę to coraz gorzej. Wyhamować na zero oznacza spowodować, by zasnał a to żadna terapia, bo pies śpi; w obecnej chwili więc jakiś tam hamulec działa ale Henio i tak wiruje i uderza się o to, na co trafia, ściana, drzewo, furteczka. Czytam te swoje wypociny a one i tak nie oddają tego, jak to wygląda.
  23. [quote name='Hope2'][SIZE=3][COLOR=#000000]Możecie żajrzeć tutaj? na bazarku podałam listę rzeczy/leków, które przydałyby się chorowitkom-w tym Bingusiowi. Listę leków wzięłam z pierwszej strony-gdyby coś jeszcze było potrzebne,piszcie śmiało-może znajdzie się Dobra Duszyczka, która przypadkiem może coś przekazać/oddać? [/COLOR][/SIZE][URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/248531-Kup-cegiełkę-nas-jest-5-i-na-życie-mamy-chęć?p=21540426#post21540426[/URL][/QUOTE] Sylwio, czy Bingo bierze taki lek, bo wydaje mi się, że jest tu błąd w nazwie. Wpisana jest tak: [SIZE=5][B][SIZE=3][SIZE=5][SIZE=3][SIZE=5][COLOR=#000000][SIZE=3]pritental[/SIZE][/COLOR][/SIZE][/SIZE][/SIZE][/SIZE][/B][SIZE=3][SIZE=5][SIZE=3][SIZE=5][COLOR=#000000][SIZE=3].[/SIZE][/COLOR][/SIZE][/SIZE][/SIZE][/SIZE][B][SIZE=3][SIZE=5][SIZE=3][SIZE=5][COLOR=#000000][SIZE=3][/SIZE][/COLOR][/SIZE][/SIZE][/SIZE][/SIZE][/B][/SIZE]
  24. [quote name='Smyku']Mocno , bardzo mocno zaciskamy kciuki .[/QUOTE] Dziękujemy i prosimy nie przerywać. ;-)
×
×
  • Create New...