Jump to content
Dogomania

majqa

Members
  • Posts

    36362
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by majqa

  1. Super, że wychodzisz obronną ręką. U mnie Mania odkaftaniona ale na oku żeby czegoś nie wymotała. Generalnie na chodzie, zadziwiająco na chodzie. Oby tak dalej to szło.
  2. [quote name='emilia2280']Dziékujé za info Sylwia. Przelalam 75zl na miesiác karsivanu dla Bingowskiego.[/QUOTE] Dziękujemy serdecznie. :-) Sylwuś, jak pieniążki dojdą kup za nie od razu zapas tego leku, proszę.
  3. I na całe szczęście Malizno78. Tak 3maj! :-)
  4. Mam nadzieję, że to przejściowe, chwilówka ale qrczę, nie ukrywam, zmartwiłaś mnie. Zdrowiej malizno!
  5. 22 Emiluś. :-) Oj, b.mi przykro z powodu Twojej kruszyny. :-( Słuchaj, po sterydzie na pewno się jej poprawi więc uważaj i ogranicz jej skoki i cudowanie z wygibami. :-( Niech kręgosłup odpocznie.
  6. Sylwiaaaaaaa, czekamy na Ciebie Kochana!!!!!!!
  7. S lewa, s prawa, s przoda, s tyła, byle do środka IVV. :evil_lol:
  8. Pędź, pędź kurować się i zdrowieć. :-)
  9. No to zadziało się tak... Jak opuszczałam lecznicę doktor pytał, czy chcę kaftanik (widać przewidywał, że nie musi go być). Powiedziałam, że tak. Mania została ubrana. Wczoraj sikała ok. 13tej. Dziś o 2 w nocy wymiękłam, że nie sika, nie wstaje itd... (a przecież była jeszcze nawodniona kroplówką) więc... przemyślałam wsio i wyzwoliłam stękającą Manię z kubraka (w sumie fakt, rana zabezpieczona srebrem, Mania nie ma zwyczaju się walać brzuchem o ziemię, a sięgnąć do rany, z racji tuszy, nie sięgnie). Był to strzał w 10tkę. Nad ranem, po 5tej Mania się uzdatniła i zawołana przez męża wydarła na siku. Na szczęście przechwyciłam ją w drodze i zniosłam po schodach, po czym wniosłam (odsikała się za wszystkie czasy). Uff... no to teraz jest w pełni sprawna, na chodzie i muszę ją ganiać, bo włączył się jej program - Zosia Samosia. :roll: Edit: Jesteśmy z Firusią z powrotem. Uff... sprawa pupkowa wychwycona w porę. Jednorazowo strzał ze sterydu, antybiotyk i płukanie dziurki rivanolem.
  10. Sylwio, ile Bingo ma dostawać karsivanu na dobę? 1 czy 2 tabl.? Sorry, że nie pamiętam.
  11. [quote name='Ajula']Fira może sobie w takim razie podać łapę z moją Hexi, ma ten sam problem i jutro do weta[/QUOTE] Oj, łączę się w bólu. Biedna Hexunia. :-( Ja wyjątkowo tym razem wcześnie to wyłapałam więc dopiero się rozkręcało. Już mam normalnego joba na punkcie pupencji Firy, stąd i na okrągło jej przegląd. :roll:
  12. To czekamy Ato, co uda Ci się zdziałać. Może w międzyczasie (ależ bym chciała) odezwie się z dobrą nowiną Asia. Wiem, się rozmarzyłam...
  13. [quote name='tana']Maniutek trzymaj się :)[/QUOTE] Trzyma się trzyma ale bidny stresowo bardzo. Za to... uff... Czesia bez kapelusza, z kolei z Firą zasuwam jutro do doktora, jak zwykle, na jesień, odnowiło się zap. gruczołów wokółodbytniczych (mimo, że były sprawdzane ok. 2-3 tyg. temu). Jak pech to qr... pech.
  14. No tośmy się wszyscy posypali zatem Wszystkim dwu - i czterołapkom życzę zdrówka. Mania na etapie panikowania. Już dzwoniłam do doktora, tak na wszelki wypadek. Czeka mnie noc spano - czuwana. Iljova, próbowałaś kiedykolwiek zaprzyjaźnienia się na okoliczność przeziębień, gryp z citroseptem? Jeśli nie gorąco polecam, mało kto na to ekhm... smakowe paskudztwo narzeka. Mnie wiele razy skórę uratowało.
  15. [quote name='Isadora7']No to będzie niezła karuzela jak sądzę :) (...) [/QUOTE] Już było preludium histeryzowania. Ośmieliłam się chcieć ją podnieść. Eh... no musi mi Mania na to pozwolić, bo nijak nie widzę zejścia po schodach więc chciał nie chciał...
  16. [quote name='ataK']Chyba niczego nie pominęłaś :) Na wszelki wypadek jeszcze porozmawiam z Szami, nawet gdyby wszyscy jechali, to zawsze wet na miejscu się przyda.[/QUOTE] Dzięki, dzięki. :-) Jak coś mało zbornie ogarniam, wyjaśniam swoją wizję ;-), pisz śmiało.
  17. [quote name='ataK']Jak będę dzwonić do pani z TOZu, co mam jej właściwie powiedzieć odnośnie terminu i organizacji przedsięwzięcia? Zapyta pewnie, kto jedzie, czym jedzie i kiedy jedzie...[/QUOTE] Po pierwsze zapytaj proszę, czy w ogóle można liczyć na pomoc w charakterze takim, o jakim napisałam (a propos rozmowy z Asior). Kto jedzie? Jeśli Ty podtrzymasz swoją wolę to Ty. Jeśli TOZ się zgodzi, to ktoś z TOZu. Jeśli TOZ się zgodzi to pozostaje pytanie, czy zgodzi się Ela i tu Ela wypowie się sama za siebie. Auto. Jeśli Ela, znów tu luka informacyjna, pewno chwilowa, to pytanie, czy za zwrotem kosztów pojedzie mąż Eli. Jeśli nie mąż Eli to pytanie, czy za zwrotem kosztów pojedzie ktoś z TOZ (jeśli, pomijając koszty, ma auto i zechce). Termin - do uzgodnienia pomiędzy osobami jadącymi. Jeśli z TOZ - pewno trzeba się będzie podporządkować, jeśli bez to pozostaje jedyna opcja Ty i Szami, znów [I]jeśli[/I], czyli, jeśli Szami się zgodzi. Czy coś pominęłam w możliwościach/ opcjach? Dużo tych [I]jeśli[/I] ale może się jakieś wyjaśnią.
  18. [quote name='ataK']Pewna nie jestem, ale działa tam jedna tylko pani, która jest taka średnio przytomna... Mogę zapytać, ale dopiero w środę, wtedy jest czynny TOZ.[/QUOTE] No to pozostaje liczyć, by środa była dniem pełnej przytomności tej pani. :-( Tak czy owak dziękuję Ato, zatem czekamy. :-)
  19. I cóż tu dodać Madziu... :-( Wróciłam z Manią, wycinek poszedł na histop., raczej, no oby, wzrokowo, nie nosił znamion czegoś złośliwego. Mania usrebrzona, w kaftaniku wybudziła się i znów zasnęła. Ząbki też zostały obrobione więc uśmiechać się będzie perliście. I teraz się zacznie jazda, jak udaremnić Mani wyjście z ubranka.
  20. [quote name='ataK']W Sączu jest TOZ - czynny raz w tygodniu, przez dwie godziny... Co do działalności tegoż - w ciągu ostatnich dwóch tygodni dwie sunie, które znudziły się właścicielom, trafiły... do mnie... Jest również Straż Miejska, która przyprowadzone do niej psy wypuszcza z powrotem na ulicę, ewentualnie podrzuca Szami...[/QUOTE] Ato, nie za bardzo zrozumiałam, przepraszam z góry... ale czy należy Twój wpis rozumieć tak, że ten konkretny TOZ należy pominąć w szukaniu u nich pomocy? Tak? :-( ..., bo że straż miejską należy to załapałam. Edit: Rozmawiałam z Asior (dziękuję Asiu za rozmowę :loveu:). Prosiłam, by, bez składania obietnic bez pokrycia, co zrozumiałe, porozmawiała z innymi inspektorami (KTOZ). Naświetliłam sytuację. Może któryś z... zechce towarzyszyć jako asysta i to nie w kategoriach złamania ustawy, a dla dodania powagi sprawie, doradzenia czegoś na miejscu, wsparcia wiedzą, argumentem. Asia widzi to cienko ale... no oby...
  21. [quote name='elik']Wybacz, ale piszesz, jakbyś nie znała takich sytuacji z opisów na dogomanii. (...) Ale wybacz, nie mam ani środków, ani czasu na zorganizowanie tego. Może Ata mogłaby to załatwić. (...) Widzisz majga, sama piszesz, że zarzuty stawiane panu są raczej słabymi argumentami za odbiorem, nie daja 100 % podstawy. Kochane Cioteczki usiłujecie cały ciężar odbioru Misia zrzucić na mnie, a ja podjęłam się tylko dokonać wizyty poadopcyjnej. (...)[/QUOTE] Elu, oczywiście, że znam takie przypadki i to nie tylko z dogomanii tyle, że na ogół kończyły się na etapie jej odpuszczenia przez osoby, które sprawę przeprowadzały (bo wiązało się to, co oczywiste z większym i dalszym, rozciągniętym w czasie zaangażowaniem). Żadną miarą nie oczekuję od Ciebie środków i czasu na organizowanie czegokolwiek w tej sprawie. Absolutnie również nie zrzucam na Ciebie całego ciężaru odbioru Misia. Liczyłam na Twój udział w odbiorze, udział dobrowolny i byłabym przeszczęśliwa, gdyby tak się stało. Jeśli do niego nie dojdzie to po prostu nie dojdzie i łez z tego powodu nie wyleję. Każdy robi tyle na ile się czuje, na ile ma moce przerobowe dowolnie rozumiane. Jeśli uważasz, że prę do Twojego udziału po trupach i jest Ci z tym niezręcznie, źle itd... przepraszam. Źle mnie zrozumiałaś i mam nadzieję, że tym razem jasno przedstawiłam swoje stanowisko w kwestii Twojego udziału. Wcześniej napisałam o jednym ze sposobów próby skutecznego zorganizowania odbioru, nie negowałam sensu angażowania dowolnej, bliskiej lokalizacyjnie organizacji. Owszem, piszę, że zarzuty wobec pana są słabe z punktu widzenia niedoli zwierzęcia. Od strony złamania już punktu umowy między stronami są OK i stanowią podstawę do tego, by Ata wycofała się z umowy i odebrała psa.
  22. [quote name='elik']Majga, ja nawet nie wiem gdzie jest najbliższa placówka policji, gdzie w razie czego dzwonić. A jak już znajdę, dodzwonię się, to czy w ogóle przyjdą ? A jak już przyjdą to czy tamtejsza, miejscowa, skoligacona, zasąsiedzona policja zechce stanąć po naszej, a nie po faceta stronie ? (...) A jak już pisałam, jeśli podejmować działania w kierunku odzyskania Misia, to tylko skuteczne. W przeciwnym razie możemy całkowicie odgrodzić sie do psiaka. Same dogomanki nie mają szans na skuteczną interwencję. Tak sobie myślę, że może jest jakaś organizacja prozwierzęca w N.Sączu. Trzeba byłoby z nimi się skontaktować, naświetlić sprawę i prosić o udział w tej akcji. Proponuję żebyście sprawdziły, czy to jest realne. W takiej asyście akcja moim zdaniem ma szanse na powodzenie i wzięłabym w niej udział. Bardzo dobry pomysł. Na miejscowych, jak już pisałam wyżej, nie liczę, a sam widok mundurowego zadziałałby na pana odpowiednio. Wierzę, że jest szansa na odzyskanie Misia, tylko trzeba przemyśleć i odpowiednio przygotować kilka scenariuszy w zależności od reakcji pana.[/QUOTE] Elu, na policję dzwonisz na 997, dyżurny spod tego numeru zgłasza sprawę na najbliższy, czynny komisariat i mają obowiązek przyjechać, bo Ty nie prosisz, żeby... ale zgłaszasz problem, który wymaga natychmiastowej reakcji i informujesz, że czekasz na miejscu. Skoligacenie itd... jeśli... pytasz o to, komu jednostka podlega, odpowiedź musi Ci być udzielona i w razie... zgłaszasz to oficjalną drogą na nadrzędnej policji. Poinformowany policjant, że taką opcję obierasz na ogół bierze sobie to do serca. Na ogół nie znaczy zawsze i istotnie, biorąc pod uwagę całokształt sprawy, jakieś ogniwo może nawalić. Ato, czy możesz się dowiedzieć, czy masz w Nowym Sączu organizację pro zwierzęcą? Coś się obawiam, że najbliższy może być TOZ w Krakowie. Elu, co do skuteczności działania. Dowolna organizacja, asysta policji itd... zbliża ku skuteczności, o ile ta organizacja nie zmieni stanowiska na miejscu i nie uzna, że w sumie nic strasznego się nie dzieje: brak adresatki żadne halo, żarełko = kości również, bieganie psa samopas to co najwyżej kwestia mandatu, a pchły raz są, raz nie i też mają prawo do życia.
×
×
  • Create New...