-
Posts
36362 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by majqa
-
Bingo staruszek - pudel - zaćma, padaczka, chore serce. $ - POMOCY!
majqa replied to leni356's topic in Już w nowym domu
Pogoda dziś nieco lepsza, mam nadzieję, że Bingo sobie pobrykał, a marzę, że bez złoszczenia się na kolegów. ;-) -
[quote name='karolina175']Rozmawialam z ta Pania od psiakow, ona znalazla ta suczke juz w ciazy i dlatego nie wie kto jest ojcem szczeniakow, przygarnela ja z ulicy oraz poszla na wizyte weterynaryjna wtedy okazalo sie ze suczka jest w ciazy, 9 psiakow jest juz zarezerwowanych dzisiaj ma przyjechac jakas pani i zarezerwowac 2 ostatnie.Jesli by sie ktos rozmyslil kobieta da znac:)[/QUOTE] Zakładając, że pani mówi prawdę, a nie mam póki co powodu uznać, że nie... Może warto najpierw się upewnić nim kogoś na pewniaka określi się mianem idioty? Nie warto uprzątnąć z tego określenia tytułu, a 1 postu ze złośliwości wpisu o naiwnym, rozmnażającym psy dziewczęciu? Założycielko wątku nie zagalopowałaś się?
-
Moje potffforrry - opowieść o żywych; w sercu i pamięci te, które odeszły...
majqa replied to majqa's topic in Foto Blogi
[quote name='emilia2280']biedna kyycia :( trzymajcie sié dla kyycii. szczésciara z niej i tak u Was.[/QUOTE] Biedna... :-( Przewisiałam sobie dziś na fonie z doktorem (już się boję, co poknociłam półprzytomna w pracy), mama rozmawiała z drugim. W południe pierwszego wzywaliśmy do uśpienia, bo miałyśmy wątpliwości, czy Tola nie umiera, nie cierpi, było znacznie gorzej. Sprawa się odwlokła (decyzją doktora i z jego wsparciem) ale pewno nie na długo. Nie mam sił tego opisywać, co wiem, czemu tak, czemu srak, a czemu tego, czy tamtego nie możemy zrobić (nie możemy oczywiście ze względu na stan Toli). Damie Śmierci będę musiała oddać kolejną, żywą istotę. Ona mi je strąca jak kręgle. :-( -
[quote name='Foksia i Dżekuś'](...) ja dostalam na maila tylko pusty druk umowy jak wyglada , a tutaj wlasnoscia jak sie okazuje nie jest pan u ktorego jest pies tylko corka i sprawy sie komplikuja ,chyba ze w umowie nie jest napisany inny adres pobytu wiec tutaj zlamane nastepne warunki umowy ale tego nie wiem bo nie mam kopi umowy.[/QUOTE] Mam nadzieję, że podesłanie Ci umowy (skan) na mail nie będzie stanowiło problemu. Wiesz, w sumie nie ważne, co jest wpisane w umowie, mam tu na myśli miejsce pobytu, bo... To umowa nie fundacyjna a międzyludzka, cywilna. I... choć bez zapisu ale słownie strony dobrowolnie uzgodniły miejsce pobytu psa. Jak się ludzie zechcą postawić w tej materii to i znajdą na to świadków, a nawet jeśli nie świadków to dowodem jest ten wątek, dowodem na to, o czym Ata wiedziała i na co wyraziła zgodę. Czy mamy pewność, że tego wątku ludzie nie znają? Ja nie mam.
-
[quote name='zula131']A wizyty pa i poa wypadły pomyślnie? Zresztą teraz to i tak musztarda po obiedzie, ludzie potrafią się doskonale maskować :-(. Najważniejsze, żeby biedaka jak najprędzej wyciągnąć. Na razie na odległość mogę tylko bardzo mocno wspierać osoby zaangażowane bezpośrednio w akcję. Wierzę, że już niedługo słonko będzie bezpieczne :loveu:[/QUOTE] Przed- w ogóle się nie odbyła. AtaK jako DT sama podjęła decyzję, wyadoptowała psa synowej pana, u którego Misio przebywa i co do którego sama miała wątpliwości więc kwestię maskowania się raczej można pominąć (wiedziała, że to właśnie tam docelowo Misio będzie, czyli młody pies u mocno starszego pana, określonego mianem "mało kumaty" przez samą AtęK - post 1422). Dowiedzieliśmy się o adopcji po fakcie, info na wątku. Po - AtaK nigdy na nią nie pojechała, powody do wyboru do koloru, miejscowość około 60-70km od AtaK. Pierwsza wizyta po -, napisałam o niej - post 1710 i 1712 i nie chcę się powtarzać słowem komentarza = tu podjęła się jej Frotka. Info z wizyty bez zdjęć, okrojone do trzech, czterech zdań, w tym istotnego, że jeśli nawet pies daje dyla poza posesję to jest to okolica na uboczu więc raczej nic mu się nie stanie. Kolejne wizyty po - tu wykazała się mocno Elik i relacje były już kiepskie (w przesłaniu), w tym czasie organizowaliśmy jedyną, jak na sytuację, możliwą pomoc w postaci karmy, adresatki, odrobaczenia i... i pewno coś mi umknęło po drodze w wyliczance więc może Elik dopowie/ dopisze. AtaK nie poczuła się do ni jednego towarzyszenia w wizycie.
-
Foksiu, na tym etapie (dzień dzisiejszy) zrobiłaś, co mogłaś, za co bardzo dziękuję i ważniejsza jest ta, odpukać, złamana nóżka (współczuję przeżyć :-(). Pies miał wrócić do AtaK. Dopiero wtedy zmiana działu, zbieranie kasy i ewentualność szukania mu innego miejsca.
-
Bingo staruszek - pudel - zaćma, padaczka, chore serce. $ - POMOCY!
majqa replied to leni356's topic in Już w nowym domu
[quote name='coronaaj']Fajny filmik Bingusia...[/QUOTE] W rzeczy samej. :-) -
[quote name='Foksia i Dżekuś']Atak to nie jest tak do konca ,przeciez rozmawialam z Toba i zapewnialas mnie ,ze to [B]nie jest takie pilne[/B] (wczoraj od elig usłyszalm cos innego) a pytalam cie dlatego ,ze po pierwsze tak jak juz napisalas sobota jest jedynym dniem gdzie jestem z rodzina i moge cos posprzatac ,ugotwac itp ale[B] mówiłam tez ze jezeli jest to pilna sparwa zucam wszystko i jade[/B] . ustalislysmy ze to nic pilnego ,ze to [B]tylko brak adresatki i podawane kosci i nic nie mówilas ze pies jest wychudzony i zapchlony.[/B] (...) [/QUOTE] Że co proszę??? Dobrze ja widzę, bo fakt, dziś nie spałam więc może jednak wzrok mnie myli??? :angryy: Odpadła widać drobnostka, że pies zaiwania po okolicy, a adresatki nie ma, bo gdyby ktoś go znalazł, jak wytłumaczono Eli, to chciałby nagrodę. Kij z adresatką, ale ta samowolka spacerowa jest nie do przyjęcia. Ato, wybacz ale czy na Twoje planecie jest tlen czy też coś się pokićkało Foksi??? :angryy: :shake: Dziękuję Foksiu za wyjaśnienie Twojego spojrzenia na to, jak wyglądały Wasze uzgodnienia.
-
Moje potffforrry - opowieść o żywych; w sercu i pamięci te, które odeszły...
majqa replied to majqa's topic in Foto Blogi
[quote name='sylwiaso']Smysiu z ręką na SERCU!Martwię się o Majcie!!!!!!!![/QUOTE] Nie ma o co Sylwuś. Odpocznę na katafalku. -
Moje potffforrry - opowieść o żywych; w sercu i pamięci te, które odeszły...
majqa replied to majqa's topic in Foto Blogi
No i pewno jest to kwestia godzin lub dni. Od ost. badań minęło parę, słownie parę dni, a dziś, bo nie było innego wyjścia, dobra lecznica całodobówka - mąż zabrał wcześniejsze wyniki dla porównania i info sprzed niedawna: krew jak popłuczyny z mięsa (wczoraj była mocno czerwona, jakby wpadała w brąz, gęsta więc niezły skok), rzadka (nie, nie przedobrzone zostało z kroplówką), hemoglobina drastyczny zjazd, krw.czerwone zjazd, powiększona wątroba, śledziona, kicia zipie, łapiąc powietrze, a i cukier b.wysoki. Poza cukrzycą, z racji właśnie stanu Toli, porównania wyników, drastycznych zmian ich parametrów, faktu, że sama nie pije, a żłopać powinna, postawiona hipoteza - choroba szpiku i tu... dooopa, bo... Żyły kruchuteńkie (problemy nawet z pobraniem), nie da się (ta lecznica to robi) zrobić transfuzji, narkozy do pobrania szpiku w kierunku zidentyfikowania choroby szpiku Tola nie przeżyje. Mąż wziął receptę, by załatwiać tlen ale coś mi się widzi, że podać go nie zdążymy, a jeśli... to nieco natlenimy Tolę i to będzie wszystko, co możemy dla niej zrobić. Wiek przygarniętej Toli doktor ocenił wyżej niż my, czyli na około lub ciut więcej niż 12 lat. Oczywiście wspomożona lekami została, zresztą, wczoraj przecież też. Znów nakaz karmienia strzykawką. Qr... qr... itd... mać... co się dzieje? :angryy: :placz: Inne, czytam na różnych forach: w schronach, melinach ledwo przebierają łapami, bite, dręczone, jedzące syf lub zagłodzone, nieszczepione, nieodrobaczane, nigdy nie badane. A tu, wyprowadzone na prostą, po czym rzeczywistość jak mi przypier... w ich temacie to nie zdążę dobrze po jednym wstać z klęczek i już z racji drugiego padam na kolana. Chyba nie mam siły przeczytać tego, co teraz wypociłam więc sorry za ewentualny brak zborności wpisu, sensu, jak zwał tak zwał, zmęczona jestem, szykuję się do roboty. -
Moje potffforrry - opowieść o żywych; w sercu i pamięci te, które odeszły...
majqa replied to majqa's topic in Foto Blogi
Zaproszenie jak najbardziej wskazane Marysiu. :-) Ja stróżuję... mąż z mamą i Tolą w drodze do lecznicy - dziwne chrząkania, sapania, oddech, kicia znów nieswoja. -
Dobra robota Marysiu. :cool2: Nowe osoby, nowe spojrzenie (=świeża krew ;)). Wczesne Dzień Dobry zatem starym i nowym Bywalcom.
-
[quote name='ataK']Wstępnie zatem ustawiam przyszły wtorek pod kątem busa 16.00...[/QUOTE] Super. Musimy teraz poczekać na info, czy Dziewczynom będzie pasowało. Znów pomaltretuję zaciskowo kciuki.
-
[quote name='ataK']Tu się akurat nie zgodzę, sobotni termin nie odpowiadał Beacie, a nie mnie, ja zawsze wolę weekend. (...).[/QUOTE] Wolno Ci się nie zgodzić podobnie jak i mnie nie załapać tła uzgodnień. Sugerowałam się wpisem Foksi odnośnie soboty, jak poniżej. Podobnie i kolejnym, tym razem Twoim wpisem i nie wynikało mi z niego jasno, komu nie pasowała sobota. Mea culpa, zwracam honor, nie wiedziałam, przepraszam. (Podobnie przepraszam, jeśli przeoczyłam inny, istotny z punktu widzenia pierwszego terminu.) [quote name='Foksia i Dżekuś']Mozesz juz dzwonic ,szefostwo wyjechalo .Jezeli nie dasz rady jutro popoludniu to moge dopiero we wtorek po 16. (...) [/QUOTE] [quote name='ataK']Właśnie rozmawiałyśmy, jesteśmy wstępnie umówione na wtorek lub środę, ostateczny termin ustalimy w poniedziałek :)[/QUOTE] [quote name='ataK']W przyszłym tygodniu mogę się zwolnić wcześniej, wtedy zdążę na busa o 16.00.[/QUOTE] Dziękuję.
-
No to zróbmy tak. Przekładka, a tutaj... w kwestii kasy... Maryś, nie daj Boże przekładka się powtórzy więc... pomyśl, gdzie ma Cię i kiedy Maciek dorwać z latarami, plizzz.... Anuś, Maciek wraca pi razy drzwi Twoją okolicą zatem... Jak dostaniemy fanty od Amici zadzwonię i jeśli będziesz w domu Maciek Ci je, bez towarzyskiego nagabywania, dostarczy pod same drzwi. OK?
-
[quote name='ataK']Od samego początku uprzedzałam, że nie jestem mobilna.[/QUOTE] Jak wielu z nas. Być może Cię zaskoczę ale znam doskonale trud przesiadek autobusowo - busowo - tramwajowych. Skoro wiedziałaś, że nie jesteś mobilna, wiedziałaś jednocześnie, co podpisujesz i do czego zobowiązuje Cię umowa adopcyjna i to nie tyle prawnie co moralnie, należało wyadoptować psa na dystans rzutu beretem. Jeśli net nie kłamie światowy dystans w tej kategorii wynosi 40,98m (nie wiem tylko, nie doczytałam, czy z wiatrem czy pod wiatr). Od naszej rozmowy wiedziałaś, że jest oferta pomocy, rzeczowo opisana, a jeśli nie dość rzeczowo miałaś wszelkie dane kontaktowe (nr tel). Pierwszy termin Ci nie odpowiadał, OK, rozumiem, drugi znałaś z zapasem czasu ale widać, że ten również nie jest trafiony. Który z rzędu będzie tym właściwym? Potrzebujesz limuzyny podstawionej pod dom, by łaskawie dać się przewieźć? Ato, z kogo robisz wała? Z możliwością pojechania na wizytę poadopcyjną zwodziłaś nas na potęgę ale bujać ludźmi da się do czasu. Teraz uskuteczniasz tę samą metodę, ona już nie działa.
-
[quote name='elik'](...) Gdybym to ja była winna takiej adopcji, stanęłabym na głowie, żeby psa odebrać, a jeśli ktoś chciałby mi w tym pomóc, to dostosowałabym się do warunków, zwłaszcza, że tu nikt nie stawia warunków niemożliwych do spełnienia. To raczej ataK prezentuje niepoważne podejście do sprawy. (...) [/QUOTE] Ato, niestety a może stety widzę to podobnie jak i Ela. Wyadoptowałaś psa, nigdy, od momentu adopcji nie znalazłaś momentu z przełożeniem na możliwości, mimo, że to nie jest daleko, by sprawdzić samej jak on się miewa. Mam nadzieję, że choć teraz starczy Ci poczucia odpowiedzialności za Miśka i taktu wobec Dziewczyn, by się dostosować, zwolnić nieco z pracy, znaleźć kogoś (nie mieszkasz na pustkowiu), kto za zwrotem kosztów podrzuciłby Cię na uzgodnione miejsce spotkania. Za późno? Od momentu pojawienia się na wątku Foksi, jasnego postawienia przez Nią sprawy, miałaś czasu aż nadto, by się zorganizować. Pragnę wierzyć, że staniesz na wysokości zadania. Do jakiegoś momentu Twoją niemoc jeszcze jakoś, podkreślę[B] jakoś[/B], dało się zrozumieć. Tym razem już nie i chyba czas jnajwyższy skończyć z postawą, że jak nie urok to przemarsz wojsk.
-
Niech się tylko uda...