-
Posts
813 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by dunia77
-
Twój pies to chyba mix sheltie, prawda? Ta rasa ma to do siebie, że lubi dźwięk własnego głosu, więc to zachowanie aż tak bardzo się mnie nie dziwi :evil_lol: Powodów może być dużo: frustracja z powodu niezrozumienia, czego od niego oczekujesz, nuda, a może po prostu radocha (Spyker tak ma). Gdyby ktoś mógł nagrać to zachowanie to rzeczywiście łatwie było by o "diagnozę".
-
Spróbuj wypchać konga jakimś dobrej jakości puszkowym jedzeniem i zamrozić - zabawa murowana na długi czas. Jogurt też się nadaje, jeśli pies lubi.
-
Ohoho, ja na temat aportowania i tym podobnych mogłabym napisać doktorat :evil_lol: Spyker nie ma ani jednego genu aportującego, więc klikałam wszystko, nawet dotknięcie nosem danego przedmiotu. Jeśli Twój pies ładnie wyszukuje i przynosi przedmioty, a po prostu nie chce ich oddawać - ja uciekłabym się do przekupstwa. Pies oddaje dany przedmiot, dostaje najlepsiejszy przysmak (którego nie dostaje w żadnych innych okolicznościach) ORAZ z powrotem to, co przyniósł. Oczywiście z czasem ograniczasz "handel" - nie oddajesz psu aportu - ale tak najłatwiej jest zacząć. U Spykera działała też wyciągnięta ręka - wiedział, że tam ma położyć aportowany przedmiot. (Teraz jestem już taka wredna, że uczę go podnosić kartę kredytową ze śliskiej podłogi :diabloti:)
-
My mieszkamy (prawie) nad morzem, ja uwielbiam wodę i sporty wodne w każdej postaci, a mój pies wręcz przeciwnie. :shake: Próbowałam i w słonej wodzie, i w słodkiej, pływałam z psem, a booorek tylko desperacko dopływał do brzegu :evil_lol: Świetnie sprawuje się na łódce, w kajaku, ale nie chce pływać, co najwyżej wchodzi na płyciznę. Pogodziłam się z tym - w końcu pies nie musi lubieć tego, co ja. Najwyżej kiedyś zafunduję sobie labka :evil_lol:
-
Jeśli pies cioci ma komplet szczepień, jest zdrowy i łagodny - to ja jestem jak najbardziej za. Ryzyko przyniesienia chorób do domu jest ZAWSZE nie wierzę, że wszyscy dogomaniacy sterylizują buty w których przychodzą z ulicy :diabloti: Jak dla mnie ryzyko braku socjalizacji jest większe niż ryzyko potencjalnej infekcji (mówię tu o kontaktach ze ZDROWYMI, ZASZCZEPIONYMI psami). Kontakty oczywiście pod kontrolą właściciela.
-
Pies to nie robot, a pokusa jest czasem zbyt silna. Bardzo zależy to od rasy. Mój szelciak zatrzyma się w pół kroku w pogoni za kotemczy wiewiórą na moją komendę, a mix husky/ONka rodziców leeeeeeeciał w pole za sarną, lisem itp. Oba psy trenowałam ja, a różnica że hoho. Chyba każdy właściciel kilku psów zwłaszcza różnych ras powie to samo. Średnio rzecz biorąc inaczej będzie wyglądało przywoływanie bigla i kolaka (od każdej reguły są wyjątki). Jeśli w grę wchodzi bezpieczeństwo psa to czasem linka jest rzeczywiście jednym wyjściem (i nie sądzę, żeby pies na tym tak strasznie ucierpiał). Zapewnianie rozrywki na spacerach też pomaga - inaczej pies oddala się w poszukiwaniu atrakcji (wyżej wspomniany husko-ONek ma w nosie pogoń za zwierzyną gdy w grę wchodzi frisbee).
-
Co do ras to nie przesadzajmy, Victoria nie jest jurorem na wystawach tylko szkoleniowcem ;) Zamieszanie z "owczarkiem szwajcarskim", "białym owczarkiem" i "białym owczarkiem niemieckim" jest nadal widoczne w USA (porównajcie "White Shephard" w UKC i "Berger Blanc Swiss" w AKC - jak dla mnie to ten sam pies). Inne kluby rejestrują te psy jako owczarki niemieckie o białej maści. No i jak to ktoś już przede mną napisał - nie trzeba włączać tv, żeby obejrzeć masakryczne psy (i ich właścicieli) - polecam spacerek na najbliższą psią łączkę :diabloti:
-
Mój pies w tamtym roku nosił zimą ubranka, bo prawie wcale nie miał podszerstka i na porannych spacerach dooopka się trzęsła ;) Nie żebyśmy mieli w Houston mroźne zimy, no ale... za to w tym roku żadnych problemów, futro jak się patrzy... jak jechaliśmy w góry (śnieg i minusowe temperatury) kupiłam mu śliiiiiczną wypasioną polarową bluzę, ale nawet ani razu jej nie potrzebował (a śmigał po śniegu). Dlatego rozumiem obie strony w dyskusji ubrankowej :lol: Spyker nie ma problemu z zakładaniem czegokolwiek, czasem nosi bandany, a regularnie swoją kamizelkę psa asystującego - zero problemów. No ok, nie przepada za butami, ale pracujemy nad tym (w niektórych rejonach gdzie jeździmy na wycieczki ciągle wbijają mu się w łapy osty i inne kłujące nasiona itp)
-
Wielkie dzięki za wyjaśnienia :lol:
-
Można prosić o jakieś zdjęcia ilustrujące przykłady?
-
Może ktoś moze mi pomóc w identyfikacji umaszczenia mojego psa? Adoptowałam go jako "sable" (sorry, nie znam polskiego odpowiednika :oops:), pies jest o nieznanym pochodzeniu (miał nieczytelny chip). Kiedy go adoptowałam miał 1.5 roku i był o wiele jaśniejszy. Teraz bardziej ściemniał, zwłaszcza na plecach i już kilka osób zidentyfikowało go jako tri-color. Na tej stronie [URL="http://www.snovali.com/other/colors.htm"]Snovali Creations - Sheltie and Collie Colors explained[/URL] są przykłady sheltie o różnym umaszczeniu i moim zdaniem Spyker jest jednak sable. Tu dwa zdjęcia Spykera (wiecej w linku w podpisie) - może jakiś ekspert sie wypowie, bo bardzo jestem ciekawa? [IMG]http://www.hotlinkfiles.com/files/2331077_7gdva/spyker02web.jpg[/IMG] [IMG]http://www.hotlinkfiles.com/files/2331081_v1tu5/spyker01web.jpg[/IMG]
-
Nie wiem, jak w Polsce, ale w USA sheltie to bardzo nierówna rasa, jeśli chodzi o wzrost, budowę, a nawet temperament. Udokumentowane domieszki do rasy (np. Collie) były jeszcze w latach 40stych, a może nawet i później.
-
Udało mi się dotrzeć do kilku z artykułów, które mówią o zwiększonym ryzyku chorób w przypadku sterylizacji... i po pierwsze większość odnosi się do ryzyka sterylizacji psów w wieku < 6 (lub 12) miesięcy, czego w Polsce chyba się nie praktykuje? Po drugie, próbki może są i większe, ale badania w większości opierały się na kwestionariuszach wypełnianych przez właścicieli psów... a więc doświadczenia właścicieli psów są tu jak najbardziej na miejscu. Po trzecie, większość z tych chorób silniej koreluje się z parametrami psa (rasa, wielkość) niż z zabiegiem sterylizacji. Idąc tym tokiem nie powinno się hodować psów o dużej masie, bo kilkakrotnie częściej chorują na raka kości niż małe psy... Każda decyzja dotycząca naszego zdrowia albo zdrowia naszych psów powinna być świadoma (nie ma chyba procedury medycznej ani leku bez skutow ubocznych, a te z kolei mogą się różnić nawet między konkretnymi rasami - patrz np. ivermectin). Mój pies jest co miesiąc zakraplany insektycydem, który ma wybijać robale - czy to jest do końca obojętne dla jego zdrowia? Pewnie nie, ale w tym klimacie alternatywą są robaki sercowe. To jest moja decyzja i biorę za nią odpowiedzialność. Z kolei znam ludzi, którzy potrafią rozprawiać o tym, jaka np. "chemia" jest niezdrowa, a karmią swoje psy najtańszą karmą :shake: (Absolutnie nie odnoszę się tutaj do ludzi wypowiadających się w tym wątku, a do przykładów z życia). Widziałam już pozytywny wpływ kastracji na zachowanie psa - i wiele przypadków, w których - jako z jeden z czynników modyfikujących zachowanie - uratowała psa od oddania do schronu (co tutaj oznacza prawie pewną eutanazję, zwłaszcza w przypadku "problemowych" mieszańców). Poza tym, na dogomanii (i innych psich forach, w tym amerykańskich) często tracimy perspektywę z jakiej sprawę widzą przeciętni właściciele psa - nie mam wątpliwości, że dogomaniak będzie potrafił zapanować nad psem i upilnować go, przeciętny właściciel ogródkowego psa już niekoniecznie - i tutaj sterylizacja jest pewnie jedynym skutecznym sposobem na ograniczenie populacji psów. Zgadzam się, że weterynarze i lekarze powinni informować o możliwych skutkach ubocznych - w przypadku każdej prodecury, leku itp, ale decyzja - a więc odpowiedzialność - jest już tylko i wyłącznie nasza! (A jako amerykański naukowiec stanowczo protestuję przeciwko wyśmiewaniu się z amerykańskich naukowców :evil_lol: :mad:)
-
Ja już kiedyś polecałam tą flaszkę: [url=http://www.maxiboo.pl/product-pol-2023-Busy-Buddy-Tug-ajug-butelka.html]Busy Buddy Tug a-jug - butelka | Sklep zoologiczny - obro
-
Mnie czasami też opdają ręce - tyle ludzi kupuje psy na giełdach, z ogłoszenia, w sklepie itp i biorą za dobrą monetę każdą bajeczkę wymyśloną przez handlarza :shake: (jakby im wierzyć to każdy piesek jest z domowej hodowli, wychowany z dziećmi itp) I nawet nie chodzi o pieniądze, bo pies od handlarza kosztuje czasem więcej niż od dobrego hodowcy :crazyeye: ale takie psy są łatwiej dostępne, mioty non stop, nie trzeba czekać, handlarz czy pseudohodowca nie zadaje pytań! Ja staram się tłumaczyć, sugerować jakie pytania zadawać sprzedającemu, pokazywać filmy ukazujące warunki w pseudohodowlach - wiele osób udało się mi przekonać do adopcji lub zakupu psa w renomowanej hodowli - ale wielu jest niereformowalnych... nie chcą się "nikomu tłumaczyć"... do tego dochodzą także ci, którzy nie chcą czekać i muszą mieć szczeniaczka na wczoraj :shake: I co z tego, że policja zlikwiduje jedną pseudohodowlę, jak na jej miejsce powstają dwie nowe, bo jest popyt! A internet to świetny nowy kanał dystrybucji psów!
-
To samo można napisać, o ludziach kupujących psa z każdej hodowli: czemu nie biorą psa ze schroniska, tyle ich tam jest? Powody są takie same: pies jest po znanych od pokoleń przebadanych rodzicach, wychuchany od małego itp. I ja rozumiem, dlaczego ludzie podejmują taką decyzję, mimo że sama mam psa z odzysku. W USA są całe farmy psów produkujące psy z rodowodem AKC... i wszystko jest ok, bo psy mają rodowód?... ludzie... labradoodle to najmiejszy problem w tym wszystkim.
-
[quote name='LadyBell']labradoodle są sprowadzone z USA. Tam nie ma takiego problemu ze znęcaniem się nad zwierzętami, zaniedbaniem itp. Tam prawo jest dość surowe jeżeli chodzi o zwierzęta. [/quote] :crazyeye: Oglądasz Animal Planet? Znam całkiem sporo labradoodli i goldendoodli i rzeczywiście w pierwszym pokoleniu mieszanki są nie do przewidzenia. Jeśli chodzi o sierść, to dopiero ok. 1 roku życia można stwierdzić, czy dany pies będzie "hypoalergiczny". Niektóre psy wyglądają jak szorstkowłose labki :evil_lol: Oczywiście sprawa wygląda inaczej w przypadku hybryd hodowanych od wielu pokoleń. Dobre hodowle mają rodowody (jest specjalny związek) i robią testy genetyczne. (W USA nawet psy zarejestrowane w AKC nie muszą robić uprawnień hodowlanych, pies po obu rodowodowych rodzicach ma prawo do rodowodu).
-
Dzięki wielkie - już trochę pooglądałam i widzę, co robię nie tak :oops:
-
Są gdzieś w sieci jakieś dobre filmiki z podstawowym instruktażem? Widzę, że Spyker ma ochotę na coś więcej, a ja rzucam te frisbee jak jakaś sierota :shake: Np. jak psu najłatwiej jest złapać dysk w locie? Strasznie lubię frisbee, mogę się tak ze Spykerem bawić godzinami... no ale człowiek musi się w końcu trochę rozwinąć :oops:
-
Sesja zdjęciowa po kąpieli :cool3:
-
Dopiero trafiliśmy na Twoją galerię :loveu: Pozdrawiamy szelcikowego braciszka zza oceanu :loveu:
-
Jak rozumiem próbowałaś pracować tą metodą: [URL="http://www.dogs.gd.pl/kliker/sprawozdania/canine.html"]"The Cautious Canine" Patrycji McConnell[/URL] ? Musisz zdawać sobie sprawę, że odczulanie jest BARDZO czasochłonne i musi być przeprowadzane malutkimi krokami. Być może (to był mój błąd) zbyt szybko przechodziłaś przez kolejne etapy. Metoda, która dała u nas najlepsze rezultaty to Control Unleashed Leslie McDevitt: [URL="http://www.cleanrun.com/index.cfm?fuseaction=product.display&Product_ID=1328&ParentCat=180"]Clean Run: Control Unleashed®[/URL] [url=http://www.controlunleashed.net]Leslie McDevitt: Control Unleashed
-
Mój pies też uwielbia skakać i nie wie, co to lęk wysokości :evil_lol: Ja na razie starałabym się jego energię skierować na inne tory (aportowanie itp), ale kiedy będzie trochę większy to wprowadziłabym skoki do zabaw - możesz kierować się wysokością przeszkód w agility lub flyball jeśli nie jesteś pewna jak wysoko Twój pies powinien skakać. Bardzo często problem rozwiązuje się sam, kiedy pies ma inne możliwości "wyżycia się" w skokach. Możesz domowym sposobem zrobić przeszkody, pies może skakać przez Twoją nogę, hula hop itp
-
Dzięki, będę musiała sprawdzić w swoim źródle - nie chciałabym nikogo dezinformować :oops: