-
Posts
6152 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by tayga
-
Sparaliżowany Amiś - wyrzucony na ulicę - za Tęczowym Mostem :(
tayga replied to tayga's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Niedługo muszę stąd znikać... TŻ wstaje o 5 rano i mu "klikam" za głośno :( Wszelkie namiary na mnie (konto też - ale z wpłatami się wstrzymajcie - i tak zrobione teraz będą dopiero w poniedziałek) są w pierwszym poscie tego wątku: http://www.dogomania.pl/threads/177086-PrzywiAE-zany-w-lesie-na-mrozie-czekaA-na-A-mierAE-Zbieramy-na-hotelik-i-operacjAE -
Sparaliżowany Amiś - wyrzucony na ulicę - za Tęczowym Mostem :(
tayga replied to tayga's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Może poczekajmy... dowiem się o RTG w Krosnie i wtedy będę wołać o pomoc. -
Za co bana dostałeś??? [B]medar[/B], nie dostałam wiadomosci od Ciebie... źle wpisałeś adres? tayga (przez "y") :)
-
Sparaliżowany Amiś - wyrzucony na ulicę - za Tęczowym Mostem :(
tayga replied to tayga's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Odi... gdzie w Krośnie jest wet z RTG?? Mogę pojechać... nawet do Zielonej Góry jak będzie trzeba. Ale będę potrzebowała Waszej pomocy :( Najgorsze jest to, że ja pracuję cały dzień. Czwartki mam wolne, ale czwartek daleko... Jeśli w Krosnie jest RTG to wtorek rano - powinnam zdążyć do pracy. -
Igiełka - zapraszam :) Jak się Fancik bedzie szarpał to... mamy kąpiel gratis :)
-
Sparaliżowany Amiś - wyrzucony na ulicę - za Tęczowym Mostem :(
tayga replied to tayga's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jeszcze leki... wet zostawił mi gotowe w strzykawkach - coś przeciwbólowego i Cocarboksylaza (jesli dobrze zrozumiałam). Do tego tabletki, ale zostawiłam je w samochodzie. Mocz wydaje mi się, że trzyma. Złapałam go pod brzuszek, suchutki. Ja nie mam mozliwości spędzenia z nim takiej ilości czasu jak trzeba, nie mogę go obserwować stale :( -
Sparaliżowany Amiś - wyrzucony na ulicę - za Tęczowym Mostem :(
tayga replied to tayga's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Waży niewiele, z 5-6 kg. Nie wiem czy panuje nad potrzebami. Kupa była na słomie, ale nie pod psiakiem. Przy mnie potrzeb nie załatwiał. RTG nie miał robione - w Gubinie nie ma takiej mozliwości. Najbliżej w Zielonej Górze :( -
Sparaliżowany Amiś - wyrzucony na ulicę - za Tęczowym Mostem :(
tayga replied to tayga's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dziękuję ick:loveu: Jesteś wspaniała, na Ciebie zawsze mogę liczyć:lol: -
Ten domek sam się znalazł, bez mojego udziału :) Ale sama wiesz, ze małe, młode i takie rozkoszne to łatwiej znajdują domki. A jeszcze jak w typie jakiejś rasy... Najgorzej mają starsze, chore, większe kundelki :( Nie ma sprawiedliwości... każdy powinien mieć dom!
-
Sparaliżowany Amiś - wyrzucony na ulicę - za Tęczowym Mostem :(
tayga replied to tayga's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Mam nadzieję, że nie boli... rano dostał leki od weta, wieczorem sama mu podałam. I jak się Amisia dotyka, przenosi itp to nie zachowuje się jakby cierpiał. Tylko ze psy cierpią w milczniu :( Uwielbia gładkanie, przytulanie i w ogóle kontakt z ludziem. -
Matko jedyna!! Znowu łazienka (1.70 x 1.80 m) zalana po sufit :( Jakoś to przeżyję :) Jak mi Milcia na początku chciała zwiać to ją na smyczy do grzejnika - drabinki nad wanną przywiązałam. Ale później się uspokoiła. Z Fantem zrobię to samo.
-
Sparaliżowany Amiś - wyrzucony na ulicę - za Tęczowym Mostem :(
tayga replied to tayga's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Pełza odrobinę... Dokładnie tak jak widać na fotkach. Dupcia leży na lewym bioderku. Ale tego nie da się nawet w metrach policzyć... kawałeczek :( -
Sparaliżowany Amiś - wyrzucony na ulicę - za Tęczowym Mostem :(
tayga replied to tayga's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Na jedzonko dla Amisia i innych moich podopiecznych zbieram tutaj: http://www.dogomania.pl/threads/181878-PIAE-KNIEJEMY-NA-WIOSNAE-dla-Fanta-Fuksa-i-sparaliA-owanego-Amisia-Do-25-03-godz-22-00?p=14299760#post14299760 -
Sparaliżowany Amiś - wyrzucony na ulicę - za Tęczowym Mostem :(
tayga replied to tayga's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Tak, jest w kojcu interwencyjnym :( Jeść ma co... będę go sama karmić. Suchego nie chce, dzisiaj dostał puszeczkę, zjadł sporo. Trzeba mu podać miseczkę pod nos, a i tak potrafi przewrócić się na bok podczas jedzenia. Jutro zawiozę mu coś niższego, ta różowa micha za wysoka by jeść na leżąco. Wózek w tych warunkach odpada - kojec maleńki i słaba opieka. Ja mogę podjechać (8 km) ale w tygodniu raz dziennie, po pracy. Częściej w weekend. Tak strasznie mi go żal...:placz: -
Widziałaś na fotkach... Fant chodził ze mną bez smyczy. Co prawda do najbliższej ulicy (i to mało ruchliwej) jest jakieś 800 metrów więc nie ma ryzyka że wpadnie pod samochód. Bo puszczony biega jak szaleniec, ale się nie oddala. Raz mi zwiał ze spaceru i wrócił do kojca (przypomniało mu się, że jak wychodzilismy to żarełko wyłożyłam). Po otworzeniu drzwi jego klatki biega w kółko, sam nigdzie iść nie chce. Pewnie musi minąć kilka dni zanim zrozumie, że wiele się w jego zyciu zmieniło, ale muślę, że szybko pojmie że ma domek i swoich ludzi :) Mordować kotów nie będzie :)
-
Z kotami jest tak - jak uciekają to oczywiście goni, ale jak się zatrzymają to już nie są atrakcyjne. Tam gdzie przebywa koty są dwa - czarny kocyr uciaka, a szylkretowa kicia ma gdzieś wszystkie psy i nic sobie z nich nie robi... Dlatego miałam mozliwość sprawdzenia tej relacji :) A kotki Państwa miały styczność z psem? Z doświadczenia wiem, że każdy kot potrafi sobie psa "ustawić". Lucynko - Fant wysoko skacze, bardzo wysoko... potrafi wspiąć się na siatkę w kojcu. Ale puszczony na teren zakładu nawet do siatki nie podchodzi... ja mysle, że to "więzienie" mi się nie podoba.
-
Sparaliżowany Amiś - wyrzucony na ulicę - za Tęczowym Mostem :(
tayga replied to tayga's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Pytałam już wszędzie... ale wszyscy moi znajomi mają całe stada zwierząt. Nic nie wymyslę... nie ma dokąd zabrać Amisia :( -
Będzie trzeba wyprać Fancika :) Bo po tych śniegach i błotach stracił swoją piekną jasną barwę :)
-
Jakie cuuuudowne wieści!!! Jdź, bo wariata energia rozsadza, a ja dzisiaj ze szczęścia straciłam sweterek :) Oczywiście z Fancikowego szczęścia!! Tak się ucieszył na mój widok i na widok smakołyków ktróre trzymałam w rękach, że skoczył się przywitać, wyciągnął nitkę i taaaakie oczko poszło :) Gdybym miała coś pod spodem zostawiłabym Amisiowi za posłanie, ale nie przywykłam do wracania do domu w bieliźnie :) Ale to nic :) Mam jeszcze kilka i jak będzie trzeba to poświęce dla widoku szczęśliwego psa :) Sparalizowany Amis tutaj: [URL]http://www.dogomania.pl/threads/182108-SparaliA-owany-AmiA-wyrzucony-na-ulicAE-pomoc-pilnie-potrzebna?p=14320711#post14320711[/URL]
-
[quote name='Plicha']Mam nadzieję że będą jakieś telefony w sprawie maleństwa.[/QUOTE] Dziewczyny kochane!!!! Paxi zostaje w Gubinie! Dzisiaj pojechała do domku:multi: A to było tak... Jeden z pracowników firmy, na terenie której znajdują się kojce zakochał się w Paxi od pierwszego wejrzenia. Próbował przekonać rodzinę, dzieci na tak, żona na nie... Aż dzisiaj żonka przyjechała po mężusia do pracy razem z dziećmi (miejsce pracy 8 km za miastem). Zobaczyła psinkę i... też się zakochała. Telefon do mnie czy mogą wziąć. No i co miałam zrobić?? Znam Pana z 1,5 roku - ma oooogromne serce dla zwierząt. Z czułością opowiadał mi o psach które były w jego życiu. Ma dwa koty. Dzieci nastoletnie. I jeszcze jak czasami podgladałam Pana noszącego Paxinę na rękach w wolnej chwili... To będzie dla kruszynki wspaniały domek...:loveu:
-
Sparaliżowany Amiś - wyrzucony na ulicę - za Tęczowym Mostem :(
tayga replied to tayga's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Igiełko... ja nie mam mozliwości się nim zająć :( Nie mam tu nikogo do pomocy, zadnego DT ani innego dobrego miejsca. Taki bidul nie może leżeć w kojcu bez człowieka. A on jest w kojcu interwencyjnym urzędu miasta. Jak oni wpadną na pomysł to go uspią lub wywiozą do schronu. Ja pracuję niemal cały dzień... Oczywiście ewentualny "wyrok" odwlekę w czasie jak długo trzeba, ale przecież Amiś wiecznie w tym kojcu zostać nie może :( -
Głuchy Fuks - ofiara człowieka - odszedł za TM :(
tayga replied to tayga's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Wątek sparaliżowanego psiaka: http://www.dogomania.pl/threads/182108-SparaliA-owany-AmiA-wyrzucony-na-ulicAE-pomoc-pilnie-potrzebna?p=14320711#post14320711 -
Amiś odszedł za TM 27 marca :( Ostatnie chwile swojego życia spędził pod troskliwą opieką wspaniałego człowieka... Umarł szczęśliwy... Wczoraj zrobiłam zdjęcia te, spanikowana napisałam o piesku na innym moim wątku coś takiego: To malutki psiaczek... starowinek... z 14-15 i... niedowład tylnej części ciała. Wygląda to na poważne uszkodzenie kręgosłupa, bo czucia też nie ma. Chudy przeraźliwie, sfilcowany i wystraszony. A przy tym taki przyjazny, tak tulił główkę do moich rąk, że... tylko wyłam nad nim. Chciałam nakarmić - nie jadł. Wodę podałam strzykawką, bo pić też nie chce. Leży od kilku godzin i nawet nie drgnie. Jest taki ładniutki... i ten błagalny wzrok... Czy ja mam podjąć decyzję o eutanazji?? Co robić?? Nie mam dokąd go zabrać, w kojcu nie powinien leżeć, nie może dojść do budy, nie doczołga się do miski... Błagam... pomóżcie:placz: A dzisiaj? Poprosiłam weta o wizytę u maluszka. Niestety... jest źle. Dostał leki. Ale tu leki nie pomogą... Okazało się, że przed dwoma dniami wet widział tego psiaka u siebie w gabinecie. Przywiozła go kobieta, która tak się poplątała w "zeznaniach", że wet sam już nie wie czy to była właścicielka, czy osoba która która potrąciła go samochodem. Chciała uśpić zwierzaka, ale wet powiedział jej wtedy, że powinna zrobić psu RTG (w Gubinie nie ma takiej możliwości) i może da się wyleczyć. Baba zwiała z psem pod pachą i tyle ją widział, nawet danych nie zapisał. Amiś został znaleziony na ulicy :( Babsztyl pozbył się problemu jak śmiecia :( Po pracy poleciałam do maluszka. Leży i się nie rusza. Wyniosłam go z kojca z nadzieją, że jest bardziej wystraszony niż chory. Ciągnie bezwładny tył za sobą... chciałby iść a nie może. Ryczałam robiąc fotki... Ale zaczął jeść! Najpierw z ręki go karmiłam, potem już jadł z miski. Wodę też pije. Boi się... Jest bardzo łagodny. I nie... nie podjełam absolutnie decyzji o eutanazji, chciałabym go ratować... tylko sama tutaj nie dam rady :( POMOCY!!! DEKLARACJE: STAŁE: koelka - 10 zł wpłynęło 26.03.2010 JEDNORAZOWE: tayga - 100 zł wpłynęło 29.03.2010 Magdalena - 50 zł wpłynęło 25.03.2010 zachary - 100 zł wpłynęło 25.03.2010 fergilka - 30 zł wpłynęło 26.03.2010 Plicha - 30 zł wpłynęło 26.03.2010 Picolo - 5,72zł wpłynęło 25.03.2010 Anna R. z Legnicy - 20zł wpłynęło 25.03.2010 Weronika i Kasa Kazieczko - 20zł wpłynęło 26.03.2010 [SIZE=2]Małgosia i Hania - 20zł [SIZE=1]wpłynęło 26.03.2010 Kasia F. z Kalisza - 25 zł 28gr wpłynęło 29.03.2010 100 złotych - od Violetty Bennich z Aten (31.03.2010) KONTO AMISIA: + 511 złotych pieniądze zostały rozdysponowane nastepująco: 110zł - dla pogryzionej Mandarynki 301zł - dla Pana Stefana za leczenie i opiekę nas Amisiem 50 zł - dla Albinki 50 zł - dla Tolka