Jump to content
Dogomania

tayga

Members
  • Posts

    6152
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by tayga

  1. Tak sobie rozpamiętuję zachowanie Amisia z ostatnich chwil.... Wsadzony do samochodu podczas podrózy z kojca pod mój dom w pewnym momencie zaczął strasznie płakać. Po chwili spokój. Okazało się, że się zsiusiał. Musiałam zmienić pudło i posłanie... postawiłam psica na trawce. Próbował się wspiąć i stanąć właśnie na tą lewą nogę, w której jak mi się wydawało ma czucie. Zapakowaliśmy posłanko do samochodu, wzięłam maluszka na ręce, a siostrzenica mówi "ciociu... on merda ogonem". Mam nadzieje, że to nie jakieś bezwiedne ruchy, bo wcześniej widziałam to samo :) Z niecierpliwością czekam na relację od weta.
  2. Amiś pojechał... Ostatnie fotki z Gubina:
  3. Kurczę, tak Was lubię, ze tę herbatkę to wiadrami pić będę. Byłam z młodym na zastrzyku (szpital w domu), nakarmiłam Fuksia... jeszcze tylko wyciągnę Amisia z kojca i nigdzie nie wychodzę. Poprosiłam siostrzenicy chłopaka - pojedzie zamiast mnie do Żar.
  4. To nie ja, to ona03 :) Ja tylko muszę Amisia podrzucić do Niej, stamtąd Jej sąsiadka zabierze psiaka do Wrocławia :) Oby mnie tylko bardziej nie rozłozyło, siedzę z gorączką...
  5. Dziękuję Jureczku za przybycie :) Sprawy powolutku się klarują. Amiś dzisiaj wyjedzie do Żar, tam zostanie przejęty i dowieziony do Wrocławia. Któraś z wrocławskoch dogomaniaczek będzie musiała niestety podrzucić Amisia do Obornik. I nie będę maluszka męczyć szczypankami, skoro wieczorem trafi w ręce wspaniałego specjalisty :)
  6. Właśnie największy problem w tym, ze nie może zostać... już gdzieś pisałam dlaczego :( Sama nie wiem, ważne że jesteś.... zaglądaj :)
  7. Poczytałam fragmentami (baaardzo długi wątek)... cudowna historia... Zaczęła się jak jeszcze nie wiedziałam nawet o istnieniu dogo... Wierzę, że i Amisiowi sie uda :)
  8. No i tutaj trafiłam... całości nie dam rady przeczytać, ale wiem jak się zaczęło i jak się potoczyły losy Oskarka. Cudowna historia... Teraz wierzę, ze Amiś ma szansę... nie jest juz młody, ale śliczny, milutki i pełen chęci do życia.
  9. Jutro nie będę miała sumienia ciągać weta po wiochach... Ale zadzwonię niech mi tłumaczy. Kombinerek nie wezmę :)
  10. mmd... ja pisząc pierwsze słowa klepałam bez ładu i składu. Spanikowałam najnormalniej w świecie. Stałam w tym kojcu i ryczałam :( Teraz jestem spokojniejsza, mam WAS... więc jutro na spokojnie podszczypię Amisia gdzie trzeba :)
  11. Myslicie ze nie szczypałam????????????????? Jutro powtórzę test, ale wydaje mi sie, ze Amiś nie czuje w prawej (albo był za słaby - to było w pierwszy dzień), w lewej trochę. Ale albo mam omamy wzrokowe, albo nie wiem co... merda ogonem.
  12. Ten nasz wet to jednak fajny człowiek :) Niesamowicie cierpliwy i wyrozumiały... a ponieważ mieszka nad lecznicą więc nie raz w nocy Go zrywałam po pomoc. Nigdy nie odmówił... I też nie lubi urzędników :)
  13. Dowiedzą się po fakcie prawdopodobnie... ich los psów nic nie obchodzi :( Ale jedno jest pewne!! Rozmawiałam dzisiaj z wetem, nie uśpi Amisia nawet jak go przywiozą. Od razu zadzwoni do mnie.
  14. Pati, Ty się nie daj wykorzystywać :) Bari... zdrówka zyczę :)
  15. Załatwione - tylko pewności nie ma czy w poniedziałek czy we wtorek. Jeszcze dzisiaj będę wiedziała. Od nas to 200 km.
  16. Ja pojechać nie mogę... ale zaraz zadzwonię do kogoś, kto za zwrot kosztów może da radę... Adoptować go nie muszę, formalności są obce naszym urzędnikom. Jak go zabiorę to tylko się ucieszą, że nie mają problemu.
  17. No to już jest jakieś wyjście... Bo uwierzcie mi - strasznie się boję, że pracownicy Urzędu zadecydują bez kontaktu ze mną i uśmiercą Amisia... Mimo tego, że obiecałam sama się nim zająć i utrzymać (jak zresztą całą resztę bezdomniachów). Urząd na hasło "bezdomny" ma dwie odpiwiedzi: schron (a ponieważ żal im na to kasy) - uśpienie. W poniedziałek rano zadzwonię do nich i będę błagać by żadnych działań nie podejmowali bez uzgodnienia ze mną. Gubin to fatalne miejsce :(
  18. To jeszcze nie jest taka kosmiczna kwota, myślałam, ze to jest droższe. Ale z wózkiem czy bez - Amiś nie może zostać w tym kojcu :(
  19. Zdiagnozujemy... Inne psy dzisiaj oglądały Amisia (wyniosłam go z kojca), nie warczał, nie pokazał ząbków, ale był lekko wystraszony. Fancik wszedł do amisiowego kojca podczas karmienia. I ta mała bida pokazała większemu ząbki. Ale tylko zmarszczył ryjek, nie próbował capnąć. Odzyskuje siły... wspął się na przednich łapkach i nawet szybko popełzał kawałek. Złapałam go za dupcię to dostał megapowera. Jak na takiego biedaka sparaliżowanego to świetnie sobie poradził. Myslę, że na wózeczku by śmigał. A jaki on ma apetyt!!! Konia z kopytami mu dać!!! Wiem... przekarmić nie mozna. Wydaje mi się, że kontroluje wydalanie. Kupy były trzy, każda kawałek od słomy na której Amiś leży. Chociaż ogonek lekko przybrudzony (nie ma co się dziwić - pewnie kupał leżąc) Tak leżał jak przyjechałam... myslałam, że nie zyje :( Obiadek:
  20. Spać przez Amisia nie mogłam :( Lecę na zakupy, wezmę puszeczki, leki i pojadę do biedaka :(
  21. Tak sobie myślę... zdiagnozujemy Amisia, będziemy wiedzieli dlaczego nie chodzi... i co dalej? On nie może zostać w tym kojcu :( Nie chcę mysleć co to będzie, jak Urząd "odłowi" jakiegoś bezdomniacha, a wolnego miejsca w kojcach brak... Amiś pierwszy do "odstrzału" :(
  22. Już do medara napisałam :) Jeszcze nie mam odpowiedzi, ale też mi się wydaje, że Krosno odpada. Myślę... może wezmę urlop i pojadę do Zielonej we wtorek rano.
×
×
  • Create New...