sachma
Members-
Posts
1974 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by sachma
-
Jak zmieniło się Wasze życie po pojawieniu się w domu zwierzaka?
sachma replied to zlota_wilga's topic in Wszystko o psach
zaczęło się od szczurów - tryb dnia zmienił się diametralnie - zaczęłam być nocnym markiem, mogłam siedzieć po nocach, a odsypiałam w dzień, nauczyłam się nierozrzucania rzeczy po pokoju - a miałam z tym straszne kłopoty.. nauczyłam się też znieczulicy - kiedyś padałam na widok krwi.. przy szczurach, kiedy czyściłam ropnie, robiłam zastrzyki, opatrywałam poszarpanych chłopaków po drobnej sprzeczce.. przestałam się w ogóle przejmować krwią ranami, nauczyłam się opatrywania i oceniania stanu (to bardzo pomagało bo do weta daleko i często trzeba było przez tel zapowiedzieć z czym się jedzie żeby wetki mogły się przyszykować) szczury fundowały mi wiele nerwów ale i radości i uważam że przy nich nauczyłam się dużo pokory i zrozumienia dla zwierząt - stałam się twardsza i zaczęłam z pokorą przyjmować wszystkie choroby i kłopoty wychowawcze. co się zmieniło? - mam najtwardszy sen wśród znajomych - może się palić i walić a ja dalej spokojnie śpię - jedyne co mnie wybudza to dość specyficzne piski - moje szczury ogólnie w nocy hałasują, piszczą, skaczą po klatce, wywalają miski itd - ale piski bójki wybudzają mnie od razu, ale tylko bójki - przepychanka ma inne piski i już mnie nie rusza :P - moja postawa do porządku - nie jestem już taką pedantką jak kiedyś - umiejętność skupienia się na jednej rzeczy - kiedyś potrzebowałam ciszy i spokoju żeby coś zrobić, teraz piszę maile, robię stronki, pisze prace - a w tym samym czasie jestem obłożona przez szczury, rzucam psu piłkę i zganiam szczura z klawiatury (Zodiak kocha klawiaturę! uwielbia i ubóstwia! i kiedy reszta stada siedzi mi na kolanach/w kapturze/na ramieniu on po mojej ręce schodzi na klawiaturę i obserwuje jak piszę ;) ) niedawno pojawił się pies.. i znów mój zegar został wywrócony do góry nogami.. wstaje codziennie o tej samej porze (szczury w tym czasie przewracają się na drugi bok i nie daj bóg zachować się głośniej, zaraz patrzą z oburzeniem bo jak można je tak szybko budzić..) dość wczesnej porze.. kładę się spać szybciej.. mniej piję - zawsze piątki były święte, teraz kończy się na jednym piwku, bo po powrocie z imprezy trzeba psa wyprowadzić.. nauczyłam się też, że tam gdzie szczur nie sięgnie tam psa poślesz.. mam pso-kota, który łazi po szafkach, wskakuje na stoły.. więc w pokoju panuje jeszcze większy porządek.. - nauczyłam się też 101 sposobów na wybawianie plam po krwi/moczu/rzygowin/kawie/soku.. wszystkim co można wylać i w czym można ubabrać kanapę i dywan.. - częściej robię domówki - bo przecież psa szkoda zostawić samego.. - więcej spaceruję - dalej jestem wolnym duchem, którego ciągle gdzieś nosi.. dalej potrafię okręcić się na pięcie wsiąść do samochodu i pojechać gdzieś przed siebie - jedyna różnica teraz już nie ląduję na plaży/nad jeziorem/ w parku sama pochłonięta kontemplacją, ale z psem pochłonięta rzucaniem piłeczki :P - mam więcej konfliktów przez psa właśnie, częściej się kłócę z rodzicami i TŻ, przeważnie o psa.. - zniknęło moje konto oszczędnościowe.. z każdej wypłaty odkładałam tam po 300zł, czasem więcej.. teraz ta kasa idzie na nagłe wypadki.. bo się znów psisko rozchorowało, bo trzeba kupić inną odżywkę, bo jeszcze jakiś kosmetyk, suplement diety, lepszą karmę, inne smakołyki, nowe posłanie bo znów zjadł.. - moja szafka z bielizną zaczęła świecić pustkami - Lenny nauczył się ją otwierać, więc przynajmniej co 3-4dni znajduję kolejne majtki/skarpetki/stanik poszarpane - majtki dzieli na 3 części, staniki na 2 (przegryza przy miseczkach) a skarpetki na tyle ile się tylko da... przestałam kupować markową bieliznę, bo mi jej szkoda.. - prawie w ogóle przestałam chodzić w szpilach :D no bo jak na spacer z psem w szpilach? :D - mniej kasy wydaję na ciuchy, więcej idzie na psa - o wiele więcej niż zakładałam ;) zmieniło się bardzo dużo - czasem się zastanawiam "i po co mi to było".. ale później dochodzę do wniosku że warto, po prostu warto :) -
Kamila, więc jak wejdziesz na teren wystawy, od razu zapytaj się kogoś gdzie jest sekretariat - tam dostaniesz numerek i katalog :)
-
ale przecież wystawę w Gdańsku organizuje oddział w Gdyni ;) Czy na pewno jest tam napisane że w sekretariacie ODDZIAŁU? a nie wystawy? sekretariat wystawy będzie na wystawie :P i tam można podejść z dowodem wpłaty :)
-
na prawdę nikt nie wie ile można przechowywać suchą karmę? wie może ktoś gdzie tego można się dowiedzieć?
-
krzesełko, miseczkę dla psa i wodę, jakieś smakołyki albo zabawkę - zależy na co twój pies "idzie". Przyda się też jakiś kocyk dla psa, żeby miał się gdzie położyć. Dużo też zależy od tego jaką masz rasę - jeśli wymaga przygotowania przed wejściem na ring to bierzesz szczotki czy grzebień. Pamiętaj też o torebkach na psie kupki. Krzesło się przyda, stół - to zależy jaką masz rasę - ja mam pudla i przygotowanie go do wystawy zaczyna się rano, na wystawie jeszcze poprawiam, więc bez stołu ani rusz.. pamiętaj o ringówce (tak ap ropo to ja muszę swoją poszukać bo się gdzieś zapodziała :D ) weź też trochę kasy :P zawsze się przydaje ;) jedzenia dla psa nie trzeba brać - jeśli idzie na smakołyki to radzę opuścić śniadanie - jak będzie głodny lepiej się na tobie skupi, a tam będzie masa rozpraszaczy ;) powiem szczerze, że nie wiem co jeszcze - ja biorę pełno rzeczy, łącznie z jedzeniem i piciem dla mnie (te kateringi zawsze wykańczają mój żołądek...) biorę też wilgotne chusteczki - zawsze się przydają ;) coś na przebranie, wygodne ale ładne buty (jadę w adikach na ringu latam w balerinkach..) no i my zabieramy klatkę, która robi jednocześnie za stół zestaw gumeczek, szczotki, odżywkę jakby na szybko trzeba było coś rozczesać, maszynkę bezprzewodową, nożyczki.. u pudli sprzętu jest masa :P
-
tak szybko? to może i niedługo do mnie przyjdzie :)
-
Kupujemy suchą karmę, otwieramy opakowanie, przerzucamy ją do plastikowego pojemnika, zamykamy pojemnik i odstawiamy karmę w suche zacienione miejsce - ile może ta karma stać? zakładając że codziennie bierzemy z pojemnika karmę dla psa ;)
-
ja po prostu nie lubię , jak ktoś mi próbuje wmówić że nie potrafię czytać, czy mylę kosmetyki - akurat wszystko co nowe sprawdzam po 5 razy i dokładnie obserwuję skutki. mogę się zgodzić z tym że szampon został źle dobrany - zresztą cały czas to powtarzam - że akurat ten szampon i ta odżywka nie służą mojemu psu. Dziękuję za polecane kosmetyki, postaram się je zamówić w miarę szybko i wypróbować, na razie dostałam cynk o jedwabiu z bio silku i będę tego próbować.. w niedzielę wystawa, trzymajcie kciuki :P sama nie wiem za co, albo za to żeby sędzina nie obmacywała boków psa, albo za to żeby udało się ten kołtun rozczesać :P
-
to by bardzo źle świadczyło o firmie - bo skoro się mylą w próbkach, to jaka jest pewność że w innych produktach nie będzie pomyłek..
-
wiem wiem.. bo jak sis albo TŻ siedzą ze mną w łazience i pomagają mi przy Lennym (przeważnie trzymają suszarkę, bo ta nowa nie pasuje do stojaka ;( ) to ciągle powtarzają że to czarna magia a nie kąpiel psa :P
-
Dziewczyny, nie róbcie ze mnie idiotki - to że wam te kosmetyki pasują to super - u Lennego się nie sprawdziło. Nie jestem głupia - potrafię czytać, a opakowania mam opisane przecież. Jak dla mnie odżywka jest niebieskawa - turkusowa, jak kto woli, a szampon zielonkawy - pistacjowy jeśli ktoś woli tak dokładne określenie. Nie mam odlewek od kogoś tylko oryginalne próbki wysłane przez PSH - ciężko pomylić szampon z odżywką jak na szamponie jest na zielono - SZAMPON KIWI, a na odżywce na pomarańczowo ODŻYWKA WITALIZUJĄCA. Ja nikogo nie zachęcam ani nie zniechęcam - u mojego psa się nie sprawdziło - a mój to burek wiejski, latający po polach, bagnach, lasach i górkach - on potrzebuje porządnego szamponu i jeszcze lepszej odżywki żeby doprowadzić go do porządku. Napadłyście na mnie, jakbyście przynajmniej miały procent od sprzedaży.. też używałam bez rozcieńczenia - ponieważ był brudny, nie zdecydowałam się na rozcieńczanie, mimo że na opakowaniu piszą że można użyć bez rozcieńczania bądź rozcieńczony 1:2
-
nie pomyliłam ;) szampon zielonkawy a odżywka niebieskawa.. przed użyciem czytałam etykiety i się do nich zastosowałam...
-
ja chciałam na obie, ale na nocnej mamy tego samego sędziego co w Gdańsku, więc nie opłaca się męczyć psa i siebie za kolejną ocenę od tej samej sędziny..
-
szampon go nie umył a odżywka nie chciała się spłukać :P
-
złe doświadczenia z odżywką witalizującą i szamponem kiwi ;)
-
Sabadiana, chodziło ci o te kosmetyki : [url]http://pshpolska.pl/ODZYWKA_NATYCHMIASTOWA_DWUFAZOWA__PRZECIW_PLATANIU_SIE_SIERSCI_300_ML_SPRAY-96.html[/url] [url]http://pshpolska.pl/SERUM_SYLIKONOWE_SILK_90_ML-97.html[/url] ?
-
uh ja do tego PSH jestem tak sceptycznie nastawiona :/ ale chyba wielkiego wyjścia nie będzie i będę się musiała przeprosić z tymi kosmetykami - ale do szamponu kiwi nikt mnie już nie namówi :P
-
[quote name='nefesza']Czytam i wlosy staja mi deba! Podczas mojego pobytu w szpitalu moj malzonek w koncu postanowil wyprac nasze lhasaki (tak sie zbieralam do tego, ze nie zdazylam). Niestety, nie wyczesal ich po tym. I chociaz sa obciete, to szczegolnie u suki koltuny sie porobily na lapach i przy tylku. Jak wrocilam to mi sie plakac chcialo, ale dalam rade rozczesac. Myslalam, ze gorzej byc nie moze i ze TOZ mnie scignie za znecanie. A Wy tu mnie pocieszacie, ze to bylo nic![/QUOTE] miałam to samo! wyjechałam na weekend na szkolenie.. już w piątek dostałam telefon że Lenny się w czymś wytarzał na spacerze, że jest cały brudny i śmierdzi.. dałam dokładne instrukcje.. niestety olane kompletnie przez TŻa.. wróciłam w poniedziałek i nie wiedziałam czy najpierw się rozpakować czy psa znów kąpać i czesać.. nie dość że źle zmył odżywkę (w sumie dobrze że w ogóle jej użył!) to jeszcze do tego psa w ogóle nie rozczesał i nie wysuszył - suszył się sam biegając po domu.. cały dzień spędziłam na rozczesywaniu psa - pachy, plecy, dupka.. no dosłownie wszędzie miał kołtuny :/
-
Pudelki z pseudohodowli - W NOWYCH DOMACH :)))
sachma replied to Journey's topic in Już w nowym domu
Szura, Lenny ma pięknie umięśnione tylne nogi - stal nie mięśnie :) ale czuć mu kości biodrowe i kręgosłup - wetka twierdzi że jest ok, ja twierdzę że będzie ok jak mu się kręgosłup schowa :P przyzwyczajaj się, ja od kilku miesięcy piszę z psem na plecach/kolanach/ramieniu - bo on musi sprawdzić co piszę :P taka mała cenzura :P -
Pudelki z pseudohodowli - W NOWYCH DOMACH :)))
sachma replied to Journey's topic in Już w nowym domu
w kłębie 41cm, waży 8,5kg - moim zdaniem trochę za mało, ale on sobie sam ustala dawki żywieniowe i nawet jak ma super pucha jedzenie to zje tylko tyle ile potrzebuje.. więc i tyć nie tyje :/ ja chyba będę musiała kupić na oko - u nas nawet fizjologów dla ONka nie mogłam dostać, a co dopiero takich małych :/ [QUOTE]Ja podróżuje tylko autem i samolotem, tu kagańca nie potrzeba. Jakoś trudno mi sobie wyobrazić moje 5 kilo i 2 kilo w kagańcu ;-)[/QUOTE] trzeba być przygotowanym na każdą okoliczność - czasem samochód może się popsuć a z psem będzie trzeba gdzieś jechać. Fizjologi są właśnie dlatego super, bo są duże - pies może swobodnie dyszeć, i są bardzo lekkie - fizjolog mojego ONka, który jest potężny waży 300g... czyli tyle co nic. -
Lenny też idzie na własnych łapkach - ale w czasie wystawy klatka służy za sypialnię, osłoniętą od słońca w której pies może się schować jak ma dość gwaru ;)
-
Pudelki z pseudohodowli - W NOWYCH DOMACH :)))
sachma replied to Journey's topic in Już w nowym domu
Szura, ile dałaś za kaganek? o ile można spytać ;) ja muszę poszukać coś dla Leona.. podrosło mu się i już w autobusach nie patrzą tak przychylnym wzrokiem na brak kagańca :/ a czas najwyższy przyuczać, bo nam się zawsze na wiosnę uruchamia straż miejska ;) -
jestem bliska ścięcia go na łyso... dobrze chociaż że kołtuny są na tyle blisko skóry że mimo nie możności ich rozczesania po psie tego nie widać - dodatkowo do póki się nie zagłębić w sierść nie czuć tych kołtunów.. więc może, o ile się nie uda przed wystawą tego rozczesać, to nikt nie zauważy...
-
Lenny zmienia sierść, czeszemy dzielnie, ale mam ostatnio gigant kłopot - kołtuni się coraz szybciej i coraz bardziej.. mamy dwa kołtuny na boku i skołtuniony brzuch :/ od tygodnia nad tym siedzę i nie wiele wskórałam.. próbowaliśmy oliwką.. nic.. próbowałam go wykąpać wetrzeć masę odżywki w kołtuny i przy suszeniu rozczesać - nic.. próbowałam rozczesywać na sucho, metodycznie - na niewiele się to zdało.. już nie mam pomysłu co robić :-(
-
wiadomo o której będą konkurencje finałowe?