-
Posts
5940 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by KrystynaS
-
Witajcie!!! Alekso jak jutro będziesz na SGGW to proszę Cię z łaski swojej przypatrz się Usi i powiedz mi czy ona trochę przytyła, czy już nie sterczą jej tak te kości biodrowe. Bo szkieletor była straszny. Czy lekarze już mówią wprost kiedy chcą wypisać Uszkę??? A co z tymi jej zębami bo podobno są w strasznym stanie???
-
[IMG]http://images28.fotosik.pl/144/889af882940be421.jpg[/IMG] Prześliczne oczy Bajki patrzą z której strony przyjdzie ten domek . Tak długo już czeka nasza Bajeczka :-(. Też chciałaby mieć ten wymarzony, własny domek, swojego człowieka.
-
Czyli Atosek podnosi Cię na duchu Oleńka, gdy już brakuje sił. Aleście się dobrali :lol: on potrzebował Ciebie, a Ty jego. Świetnie się uzupełniacie w pewnych, trudnych sytuacjach. Bo Ty jesteś świetna a Atos to KTOŚ pomimo, że kulawy, bezzębny i w ogóle :loveu: :loveu:. PS. Trzymam kciuki za Szyszeczkę, żeby poprawiło się jej zdrówko
-
Część Chandler!!! Zacznę tak - nie mam doświadczenia w szukaniu domu poprzez Dogo- nie chciałabym "spalić" szansy dla Usi bo zbyt mocno mi na niej zależy, dlatego proszę pomóżcie i napiszcie do tych dziewczyn. Myślę może napisać krótko na tym wątku aby zasygnalizować że potrzebujemy ich pomocy a potem można do nich obu a zwłaszcza do Dody napisać na PM jak sprawa wygląda z Uszką. To fajne dziewczyny. Chandler podjęłabyś się tego????
-
Słuchajcie tu jest link do wątku Sary : http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=102793 Sarę znalazła Doda, sunia była na DT u Safi i ostatecznie została u niej na stałe. Obie dziewczyny szukały dla Sary domu, zgłosiło się kilka chętnych DT. Mają kontakty do tych ludzi i wpadły na pomysł, żeby pomóc w adopcjach innych psów. Może one mogłyby pomóc Uszeńce w znalezieniu domku i to stałego.
-
Tak się spodziewałam :shake:
-
Witajcie!!!! Jesteście już!!! Pewnie, że fajnie by było gdyby..... no ale wiecie alekso powiedziała nam wczoraj jak sprawa wygląda. Dziewczyna myśli, kombinuje bo bardzo Jej na Uszce zależy, ale jak to mówią jak się nie kręć plecy z tyłu. Nie mówmy o tym na razie póki co, (alekso może być przykro, że Jej nie rozumiemy a my przecież rozumiemy). Jak coś wymyśli to sama wróci do tematu. Nie gniewacie się na mnie że to napisałam, prawda??? :oops: Koss co Ty masz za pecha z tym logowaniem i zmianą imion. Znaczy raffko.
-
Bajeczko z okazji Walentynek to dla ciebie [IMG]http://www.topsmileys.net/smilies/larger/larger239.gif[/IMG]
-
Jamnik z otwartą raną i odgryzionym uchem-juz w nowym domu
KrystynaS replied to Tigraa's topic in Już w nowym domu
Witajcie, moi drodzy mogę w sobotę (lub niedzielę) zawieść pieska z Kielc do Krakowa. Tylko ktoś musiałby go dowieść z Radomia do Kielc. Jeśli to coś pomoże proszę o kontakt na PM, wtedy wymienimy nr. telefonów i uzgodnimy szczegóły. Przez jakiś czas teraz nie będzie mnie na Dogo- . Pozdrawiam -
Chyba niewiele wiemy o potencjalnych domkach. Wiesz co mam nabitą głowę tymi dzisiejszymi wiadomościami (i Ty to sprawiłaś alekso :loveu:), trzeba myśleć o sprawie Uszki. Może sen nam pomoże. Jest jeszcze trochę czasu a wszyscy działamy i główkujemy. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Idę spać, dobranoc alekso :calus:
-
Rany to rzeczywiście duży psi problem. Masz rację Uszka potrzebuje ciepła, spokoju i miłości po tym co było w schronie. Teraz zresztą mogłaby już nie pozwalać się źle traktować innym psom, no i w domu armagedon. Pomyślimy wszyscy na spokojnie co można w tej sytuacji zrobić i podsuniemy pomysły jeśli takowe będą. Rozumiem, że taka próba że idziesz z Sabą i kimś jeszcze na SGGW, wyprowadzasz Usię (obie są na smyczach) i patrzysz jak obie sunie będą się zachowywać w stosunku do siebie, że to skazane na niepowodzenie. Nie można Uszce fundować takich wrażeń jak podejrzewasz. Dzięki alekso.
-
Może źle oceniasz Sabę. Mój Kuba miał 13 lat i był rozpieszczonym jedynakiem, który gdyby chciał to mógłby się huśtać nawet na żyrandolu bo mu pozwalałam na wszystko. Pewnego dnia przyprowadziłam do domu Sonię,(musiałam bo następnego dnia miała zostać uśpiona bo przeszkadzała mieszkając na podwórku szpitalnym) miałam duszę na ramieniu co będzie dalej. I co - nic, po 3 godz. już się tolerowali, po tygodniu zostali sami a ja poszłam do pracy a po miesiącu byli świetnymi przyjaciółmi i są do dziś. A jak się wzajemnie bronią na dworze gdy podchodzi jakiś obcy pies.