Jump to content
Dogomania

Zofia.Sasza

Members
  • Posts

    4234
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Zofia.Sasza

  1. A ja chciałabym z tego miejsca serdecznie podziękować osobom (nicków nie pamiętam, wybaczcie!), które ostrzegły mnie przed wysłaniem do Ewy36 Ajaksa z Boguszyc! Wielkie, wielkie dzięki, kochane...
  2. Bożena Wahl też do pewnego momentu uchodziła za "osobę o wielkim sercu". Ba, za "Psiego Anioła". Dla mnie odmowa oddania psa do adopcji bez racjonalnych przyczyn=zbieractwo.
  3. [quote name='Charly']Nie pamiętam Twojego imienia, ale chyba wiem o kogo chodzi. Nie zamierzam się z Tobą tutaj kłócić, nie wiem co masz do czyniania z tą sprawą i nie rozumiem wypowiedzi odnośnie drugiego hotelu. Tam też zbiera się kasę na wlasne psy, albo nie pozwala się przenieść hotelowanych zwierząt do innego hotelu czy do DS? [B]Nie wiem czemu Wiola nie pozwoliła przenieśc Spajka do innego hotelu, a potem do DS. Nie wiem czemu nie pozwolila przenieść Farta do innego hotelu i zatrzymała go [/B]wbrew woli osób, które ten hotel opłacały. Teraz sprawa będzie rozstrzygana już na zupelnie innym poziomie. I zapewne potrwa. Dlaczego. Może się kiedyś dowiemy.[/QUOTE] Bo jest zbieraczką?
  4. Goniu, zbieranie kasy - także niezbyt uczciwe - na psa nie wyklucza zbieractwa. CajusJB - skoro Moria jest od początku prawnym opiekunem psa DLACZEGO ZBIERAŁA NA NIEGO PIENIĄDZE???? Bo - jak rozumiem - część wpłacających sądziła, że pies jest u niej w hotelu. Nie wiedzieli, że to rezydent. Uważasz, że to uczciwe?
  5. Nie mam ochoty dzwonić do Morii. Moje zainteresowanie sprawą zaczęło się od historii Diagonala. Jeżdżę konno od 11-tego roku życia i dostępne zdjęcia są dla mnie JEDNOZNACZNE. Pytam: Jeśli Moria jest opiekunem Spajkiego i jedynym dysponentem jego losu, to jakim - do cholery - prawem zbierała pieniądze na jego utrzymanie? Możesz mi to w przystępny sposób wyjaśnić? Bo mam sukę (własną) do sterylki i tez chętnie przyjmę dofinansowanie od cioteczek z dogo ;) Na chrupki też nie odmówię. ;) Jeśli zaś - co jest chyba dla wszystkich od początku jasne - umowa adopcyjna ze schronem była podpisana tylko po to, aby wyciągnąć psa, proszę o wyjaśnienie dlaczego Moria nagle zmieniła zdanie? I jeśli Spajki jest jej rezydentem, czemu szuka dla niego domu? Gdybym ja nagle zaczęła na dogo szukać domu dla wspomnianej już własnej suki - zostałabym na miejscu zlinczowana (i słusznie IMHO)...
  6. [quote name='Cajus JB']Nie jestem naiwny. Wiem jakim tworem jest dogomania. Zofia.Sasza odpowiem na razie tylko Tobie. Reszcie wieczorem. Jestem w pracy i trudno mi z telefonu ogarnąć całe długie posty. Adopcja miała być fikcyjna. Mam na to potwierdzenie. I przez cały ten czas trwania dyskusji nikt się do Moria nie odezwał w sprawie adopcji. Nikt. To skoro komuś zależy na adopcji Spajka czemu się nie odezwie do Moria? Czemu? Tak temu komuś zależy na Nim? To bardzo mało temu komuś zależy jeśli istnieje. Prawda? Czy może to kolejna rozgrywka aby odebrać Spajka? Poproście martka1982, schronisko aby ten dom się odezwał do Moria. Ja prosiłem miesiąc temu. Bez echa. Może na Wasze prośby dom się odezwie.[/QUOTE] To dalej nie wyjaśnia, czemu Moria już po raz drugi odmówiła wydania psa osobom, które - jak rozumiem - łożyły na jego utrzymanie... Czy ona była w końcu osoba prowadzącą hotel, czy właścicielką psa? Bo jak rozumiem, adoptowała go dopiero potem?
  7. [quote name='Cajus JB']Kim jestemi dokąd zmierzam? Udzielę odpowiedzi. Danusię znam osobiście. Minie wiele lat nim ktoś postawi taki hotel. Dlaczego? Bo Danusi zależy na tym co robi i jest oddana temu całym sercem. A teraz moje odpowiedzi.Wybaczcie nie będę operował nickami. Od kilku dni jestem nazywany kłamcą, intruzem, trollem nawet palantotuss pospolitus. Zapraszam do poczytania o mnie na wątku Pelasi. Naprawdę nie obchodzi mnie to. Nie ma dla mnie znaczenia jak jestem postrzegany przez innych ludzi. Co mam wspólnego ze Spajkiem i dlaczego? Jestem deklarowiczem Spajkusia. Zostałem poproszony o wyjaśnienie czemu zgodnie z umową hotelik nie otrzymał pełnej kwoty za hotelowanie. Pełnej kwoty nie było na koncie. Gdy wpłynęła moja deklaracja, poprosiłem o przelanie Jej na hotelik. Moja prośba pozostała tylko prośbą, a ja stałem się celem ataku bo moja opinia w tej sprawie była inna od opinii innego użytkownika i Jego znajomych. Nie jest to początek. Z tym użytkownikiem miałem już wymianę na innym wątku gdzie sytuacja była podobna. Ale tu zaczęło się od 80 zł. W dalszej kolejności ktoś sobie wymyślił, ze przeniesie Spajkusia do innego hoteliku. Dlatego w tym czasie byłem nieustannie pytany co z moją deklaracją. Temu też się sprzeciwiłem. Następny krok to adopcja Spajkusia. Miała być fikcyjna i Spajkuś miał trafić do tego drugiego hoteliku. Aby temu zapobiec zaproponowałem swoją fikcyjną adopcję. Nie została przyjęta. Nastąpiła przerwa w kontaktach.W między czasie dowiedziałem się, że w tym drugim hoteliku jest trzymane miejsce dla Spajkusia i odmówiono tego miejsca innemu psu, który to staruszek tkwił w trudnych warunkach w innym schronisku. Skontaktowałem się z osobą pod której opieką był piesek i powiedziałem wprost, że Spajkuś może jeszcze bardzo długo nie trafić do tego hoteliku i niech z nim rozmawia bo ma szansę Go uratować. Tak się stało. Jeśli chodzi o domek w Warszawie nie umiem się wypowiedzieć czy to był ten fikcyjny czy inny. Jaką umowę ma hotel Spajkusia dowiedziałem się nie dalej jak dwa tygodnie temu. Jaka jest prawda też nie wiem. Nigdy nie widziałem umowy. Jak jest w hoteliku Spajkusia też nie wiem. Nie byłem nigdy. pozostaje mi wiara w to, że te opisy osób, które tam były są prawdziwe. Ich się trzymam. Psy żyją. Nie są katowane. Szukają domów. Ale nie o to tu chodzi. Chodzi tylko i wyłącznie o to aby ktoś postawił na swoim. Udowodnił, że ma rację. A ponieważ ja jestem niewygodny, jestem tak zaciekle atakowany. Bo ośmieliłem się powiedzieć: "nie zgadzam się z Tobą". Bo mam odmienne zdanie. Nie będzie tak jak Ty chcesz. I to podkreślam nie jest pierwszy raz kiedy tak się dzieje. Ten użytkownik nie ma na mnie haka czy dobrego sposobu. Ośmiesza mnie. tylko to Mu pozostało. Chce mnie wyeliminować. Czy robię podobnie? I tak i nie? Pozwalam sobie na uszczypliwości. I tylko tyle. Nie obrażam. Nie nazywam kłamcą. Kilka osób nie bywa już dzięki temu użytkownikowi na dogomanii. Ja mam po prostu być następny. Idealna sytuacja. Hotelik, który miał już spory na dogo i ja. Dwie pieczenie na jednym ogniu. Nikt nie będzie miał odwagi potwierdzić tego co napisałem, ale nie oczekuję tego. Na poparcie swoich słów mam tylko jednego maila, którego nigdy nie wykorzystam. Mnie chodzi o zwierzęta. Kim jestem. Człowiekiem. Popełniam błędy i otwarcie się do nich przyznaję. Wchodzę do zabrudzonych boksów. Ściągam zwierzęta z ulicy. Szukam Im domów. Robię ogłoszenia. Deklaruję na Ich utrzymanie. Robię wizyty. Nie jestem zamożny, ale wszystko co mam oddaję na deklaracje. Zrezygnowałem dla zwierząt z bardzo wielu rzeczy i przyjemności.Praktycznie ze wszystkiego. Nie mam osobistego życia. Prawie nie mam znajomych. Moimi jedynymi Przyjaciółmi są zwierzęta. Nigdy mnie nie skrzywdziły. Nigdy nie zawiodły mojego zaufania.I nigdy nie będą zawistne i mściwe jak ludzie. Dokąd zmierzam. Zamierzam znaleźć domy moim podopiecznym, Domy psom z hoteliku na tym wątku i wielu, wielu innym. Przede wszystkim zająć się staruszkami zapomnianymi w hotelach. Takimi jak Spajki, Kręcioł, Tytus. Tymi, których wątki umarły tak jak ten do niedawna. Zapomniane przez wszystkich. Ktoś pamięta Rudzika? Ma dom tylko prawie miesiąca nie może wyjechać do niego. Takie osoby jak użytkownik, który tak zaciekle mnie atakuje marnuje tak bardzo cenny dla mnie czas. On Go ma. Ja nie. Tyle ode mnie. Jaki jestem i dokąd zmierzam? Niech każdy sobie wyrobi o mnie zdanie sam. Nie zależy mi i tak na tym za bardzo. Dla mnie liczą się zwierzęta nie ludzie. Wybaczcie sposób pisania tym razem, ale nie ma sensu abym pisał to bardziej elokwentnie. Podałem się na tacy do upieczenia. Jacek Barczak.[/QUOTE] Niestety nie widzę w tym poście odpowiedzi na pytanie,[B] dlaczego Moria nie chce oddać psa[/B]. A przecież to już drugi podobny wypadek. Przykro mi, ale jestem doprawdy coraz bliższa konstatacji, że mamy tu do czynienia z pięknym przypadkiem patologicznego zbieractwa. A to się nigdy nie kończy dobrze dla zwierząt... Nawiasem mówiąc, pojąć nie mogę, jak hotel może odmówić wydania psa osobom, które płaciły za jego utrzymanie. No chyba że pod płaszczykiem hotelu ukrywa się wspomniane powyżej patologiczne zbieractwo.
  8. [quote name='Cajus JB']Wiem, ale nie dam rady napisać. Mogę krótko przez telefon lub w nocy na pw, wątku.[/QUOTE] To ja poproszę na wątku, jeśli można.
  9. [quote name='Zofia.Sasza']Szykuję się do wątku o zbieraczach na dogo ;) Bo to naprawdę jest ogromny problem. I dalej nie rozumiem, czemu Moria odmówiła wydania psów. CajusJB, wiesz może?[/QUOTE] CajusJB, dam dychę, ale odpowiedz na moje pytanie.
  10. Szykuję się do wątku o zbieraczach na dogo ;) Bo to naprawdę jest ogromny problem. I dalej nie rozumiem, czemu Moria odmówiła wydania psów. CajusJB, wiesz może?
  11. [quote name='Cajus JB']Nie macie się czego uczepić. Na pokazywanych zdjęciach ze schroniska Spajki ma dwoje oczu. W schronisku człowiek zadał Mu ból usuwając chore oko. Pies pamięta. Na Twoich cytowanych zdjęciach Charly Spajki wygląda jakby było Mu gorąco. Zamieńcie je na linki. Cytowanie zdjęć to łamanie regulaminu dogomanii. [B]Wydłubcie komuś oko i zapytajcie czemu się nie u uśmiecha.[/B] Zofia.Sasza psy są do adopcji tylko nikt nie chce w tym pomóc. Moria już dawno przed aferą odmówiła przyjmowania psów z dogomanii. Jak ktoś Jej przerzuci psa przez płot ma Go wyrzucić z powrotem?[/QUOTE] Nie jestem jednak w stanie zrozumieć odmowy wydania już dwóch psów. To budzi moje wielkie wątpliwości. A zbieraczkom zawsze "przerzucają psy przez płot". Wahlowej też przerzucali.
  12. Nie znam Morii, ale czy nie sądzicie, że może tu wchodzić w grę problem zbieractwa? Przy czym dodam od razu, że zarobkowy charakter działalności wcale tego nie wyklucza. Próba zdefiniowania zjawiska (z wątku na forum miau [URL="http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=114273&start=0%29:"]http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=114273&start=0):[/URL] [B] Czytając forumowe wątki co chwila natrafiamy na powtarzający się schemat: [/B] Ktoś alarmuje: "Koci Anioł" w potrzebie! Pomoc potrzebna dla Pani i jej kotów. Dwudziestu, trzydziestu, czterdziestu... Rusza akcja. Wolontariusze sprzątają, dowożą karmę, proponują pomoc w adopcjach. Pani jest zachwycona. Po pewnym czasie okazuje się, że adopcje tak, ale każdy konkretny kot, który ma szansę na dom jest "ulubieńcem", Pusią wychowaną od kociaka... Słowem bierzcie każdego, tylko nie tego, którego chcecie wziąć. Propozycje zmian są odrzucane, Pani chce tylko karmy, pieniędzy... Bo to przecież dla kotów, nie dla niej. Po pewnym czasie współpraca staje się niemożliwa. Wątek zamiera. Najczęściej po to, aby powrócić przy okazji kolejnego kryzysu. I wszystko zaczyna się od nowa. [B]Oczywiście te historie różnią się w szczegółach.[/B] Pani sterylizuje/zgadza się na sterylki lub nie. Koty są mniej lub bardziej chore. Jednak pewne rzeczy są zawsze takie same: duża liczba kotów, niechęć do wydawania ich do adopcji. Zawsze też pojawia się na tych wątkach dylemat: Pomagać dla dobra kotów, czy nie pomagać, bo to prowadzi do powiększania "kolekcji"? [B]WARUNKI KONIECZNE I WYSTARCZAJĄCE, ABY MÓWIĆ O ZBIERACTWIE TO:[/B] 1. Duża liczba kotów pod opieką przy jednoczesnym niezapewnieniu im dobrostanu (w rozumieniu Ustawy o Ochronie Zwierząt: [URL="http://www.eko.org.pl/lkp/prawo_html/ust_ochrona_zwierzat.html"]http://www.eko.org.pl/lkp/prawo_html/us ... erzat.html[/URL]) 2. Odmowa wydawania kotów do adopcji [B]Przetłumaczony przez casicę materiał na temat zbieractwa[/B] [COLOR=#4000ff]KIM JEST KOLEKCJONER, SYNDROM DIOGENESA. Syndrom Diogenesa jest zjawiskiem opisanym w 1966 r., a nazwanym tak przez Clarka w 1975 roku, charakteryzującym zaburzenia zachowania u osób starszych. Zjawisko to charakteryzuje się między innymi: - skrajnym zaniedbywaniem higieny osobistej i higieny otoczenia - patologicznym zbieractwem (syllogomania); gromadzeniem różnorodnych obiektów - ucieczką od rzeczywistości (odrealnienie) i pozbyciem się uczucia wstydu - izolacją społeczną - odrzucaniem wszelkiej pomocy traktowanej jako natrętna ingerencja - osobowością chorobliwa, cechująca się podejrzliwością, przebiegłością, zdystansowaniem, z tendencją do wypaczania rzeczywistości Kolekcjoner, to osoba, która posiada więcej zwierząt niż pozwalają na to jej możliwości i którymi nie jest w stanie zająć się właściwie. Osoby takie generalnie odrzucają opinie, że zwierzęta, które zgromadziły cierpią z powodu poważnych zaniedbań. Kolekcjonerzy są często porównywani do narkomanów, nie są jednak uzależnieni od zwierząt, lecz od ich obecności, od ich egzystencji we wspólnej przestrzeni, od ich gromadzenia. Charakterystyczne cechy kolekcjonera: - potrzeba posiadania licznych zwierząt, a często też przedmiotów, w tym samym miejscu (zespół uzależnienia) - inteligencja i talent do komunikacji, prawdziwa zdolność do wzbudzania sympatii do własnej osoby, bez względu na stan zwierząt - irracjonalna odmowa rozstania się z jednym ze swych zwierząt nawet, gdy istnieje możliwość jego adopcji lub konieczność eutanazji zwierzęcia chorego (w skrajnych przypadkach przechowywane są nawet ciała zwierząt padłych) - sposób życia najczęściej skromny, skryty, antyspołeczny; z reguły ma miejsce ogromny kontrast pomiędzy „publicznym” wizerunkiem kolekcjonera, a jego życiem prywatnym. Niektóre z takich osób są dobrze i szeroko znane, a jednak w rzeczywistości wiodą bardzo samotne (odosobnione) życie - tendencja do zaprzeczania rzeczywistości, twierdzenie, iż chore zwierzęta mają się dobrze; że te zamknięte i żyjące przez długi czas w klatkach żyją komfortowo; że ich duża ilość nie ma wpływu na ich cierpienie, choroby etc. - recydywa (jedynym rozwiązaniem jest pomoc psychiatryczna) – kolekcjonerzy wracają do swojego sposobu życia nawet po wyrokach skazujących za znęcanie się Co motywuje kolekcjonera? Nie został zrealizowany żaden program naukowy na bazie syndromu Diogenesa czy też syndromu kolekcjonera, toteż większość ludzi jest przekonana, iż kolekcjonerów motywuje „bezgraniczna miłość” do zwierząt. Jest to i owszem jeden z czynników (nie jedyny), mamy bowiem do czynienia z różnymi wpływami, typami, szczegółami, które różnią się zależnie od osoby kolekcjonera. 1. Miłość do zwierząt połączona z brakiem odpowiedzialnej nad nimi opieki. 2. Przekonanie, że szacunek dla życia jest równoznaczny z jego ochroną, bez względu na jakość życia. 3. Zespół świętego (bohatera) - męczennika: nie zapominajmy, że w naszym społeczeństwie troska o zwierzęta jest dobrze postrzegana. Kolekcjonerów często ocenia się pozytywnie, jako osoby poświęcające się dla dobra zwierząt, a ci koncentrują się na swoim publicznym wizerunku. 4. Paradoksalna (maniakalna) potrzeba pełnej kontroli, pełni władzy nad życiem swych zwierząt. [/COLOR] WYPOWIEDŹ EWYY6: [I]"rozważając podloże ksztaltowania się kolekcjonerstwa to po pierwsze wskazałabym na wyraźne podobieństwo ze zbieractwem, po drugie na cechy OCD występujące tutaj. OCD - zaburzenia obsesyjno - kompulsyjne charakteryzują się swoistym przebiegiem, w fazach: 1. faza uspokojenia - 2. faza napięcia (pojawia się myśl o wykonaniu jakiejś czynności - przykładowo "chcę mieć kota" - 3. faza wzrostu napięcia (w tym przypakdu myśl o wzięciu kota coraz silniejsza, poszukiwanie usprawiedliwienia) 4. realizacja (rytuał - w tym przypadku wzięcie kota) i momentalna ulga, spadek napięcia - wracamy do 1 i cykl się powtarza Należy podkreślić, że w tak analizowanym modelu forum ma dużą moc sprawczą chociażby z tego względu, że nagradza, promuje wzięcie kota, dopatruje się w tym wrażliwości, dobroci. każdy aniołek, serduszko wklejony osobie tak się zachowującej jest silną nagrodą Jeżeli przyjąć, że kolekcjonerstwo zwierząt ma cechy OCD to płyną z tego pewne wnioski praktyczne: 1. nie jest możliwe negocjowanie - osoba z OCD będzie twierdziła to, co chcemy usłyszeć i robiła swoje 2. możliwa jest kontrola i terapia ale na ścisłych zasadach behawioralnych - nagroda za powstrzymanie się od rytuału, negatywne konsekwencje za złamanie zasady 3. jakkolwiek sami pacjenci z OCD są dość chętni do terapii (choroba im przeszkadza) to niestety osoby z syndromem zbieractwa nie są w ogole chętne do terapii. praktyka pokazuje, że osoby cierpiące na syllogomanię (czy jakaś podobna nazwa...) nigdy nie zgłaszają się same po pomoc, nie widzą problemu. Nie ma co liczyć na to, że zbieracz kotow będzie chciał zmniejszyć swój problem 4. biorąc pod uwagę przesłanki wynikające z wiedzy o OCD oraz zbieractwie rozsądne wydaje się 1. nie pomaganie, nie wspieranie osób kolekcjonujących poprzez wyrażanie podziwu, współczucia dla sytuacji, radości, że wzięły kolejne zwierzę 2. dążenie do przejęcia kontroli nad sytuacją przede wszystkim na drodze nawiązania kontaktu z otoczeniem: najczęściej bowiem otoczenie doskonale widzi, co się dzieje a nie widzi tego osoba dotknięta problemem To tylko kilka informacji bardziej może wynikających z teorii i pracy psychologa"[/I]
  13. Przeklejam z miau: [quote name='"BOZENAZWISNIEWA"'] Co sie stało z Temidkiem/ 24.10 o godzinie 21....miał kolejny atak padaczkowy...Atak bardzo silny,że nie mogłam go utrzymać tak go wykrecało.Przy tym wył, piszczał i "srał'pod siebie- rzadko z krwia...Spadł z łóżka, leżał na podłodze..na kocu.(nic sobie nie uszkodził...prosze sie nie martwic...-sprawdziłam)...Żeby dodać "smaku"co niektórym dodam,że spałam na podłodze na materacu-warowałam przy kocie....Warczał, piszczał, płakał....i srał pod siebie....Potem stracił przytomność...jak zawsze...Niestety ten atak był jednym - ostatnim z ataków...lezał do 6 rano niewładny, poruszał tylko ogonem....Podnosił główke ...kiedy go głaskałam i próbowałam karmić....Silne ataki miał czesto,ale ten był szczególny....Kiedy 12 godzin później jego stan nie uległ poprawie(co jakis czas warczał i popłakiwał),nie reagował na podane leki...ZDECYDOWAŁAM -USPIC Temidka....nie kontaktował już....żałuje,że nie uśpiłam go wcześniej.Był jeszcze 3 godziny na obserwacji w lecznicy...nim go "zamordowałam" Nie Temidek nie umarł sam, ja go uśpiłam, zabiłam jak to kto nazwie....Jest to jedyny z 3 przypadków uśpienia moich kotów kiedy nie miałam żadnych oznak poczucia wstydu, nie żałuje tego.Jestem szczęśliwa,że ten kotek jest w moim sercu i tam zostanie...nie cierpi juz wcale.....Miał dobre ostatki zycia u nas w domu....był kochany, zadbany, spał z nami na łóżku(zdjęcia podczas przyjecia i teraz)były wstawione. Czemu nie dojechałam do Warszawy?No dlatego ,ze dostałam dokumentacje kota i widziałam co sie z nim dzieje....Było juz za późno, za póxno kota wywalono, za póxno było go ratowac..ja zrobiłam wszystko, nie patrząc na koszta...dług w tym miesiącu +eutanazje zapłacił mój mąż(to odnośnie wszystkich strasznie zatroskanych...) Gratuluje troski....Never pisała, kto chciałby pomóc....na watku Temida....Temiś mieszkał w sypialni, nie mógł być zaszczepiony....był za chory....Ciesze się ,ciesze się,ze juz go nic nie boli..tak....myślałam ,że nam się uda....Tyle zrobiliśmy, przestał bać się ludzi, ręki...tulił sie do nas, nawoływał....Takim go będe pamiętała...I takim Wy go zapamiętajcie oprócz tego ,że miał obcięty napletek i wydłubane oczy kiedy go "przejęłam"-gryzł, drapał i tłukł główka o sprzety ,aż krew chlupała z uszu, nosa....dupy... Przykro co się czyta....nie tylko ja to czytam....(wlazłam tu na prosbę koleżanki...)Nawet nie wiecie co WYPRAWIACIE...nawet nie wiecie co robicie pisząc takie rzeczy, nie ważne już -nie cofniecie juz tego co sie stało....ale kiedys mam nadzieje "że według uczynków waszych zapłate poniesiecie"-To z Biblii,żeby nie było,ze grośby karalne.... [B]A co do Rumcajsika..to zyje..i dzieki "sprawnej' opiece właśnie...ups...zapomniałam,ze wszyscy sie o niego bili jak zdychał na białaczke..no i własnie głupio to napisać,ale miał własnie do Ika6 trafic, ale do mojej "mordowni"przyjechał i wyzdrowiał(no, na mój koszt ma sie rozumieć...)A był znowu niedawno nózka na 2 świecie..ale wytrwał.... Takiej opieki i troski każdemu kotu życze....w przeciwieństwie do Was....no ,ale w schronie zdycha sie lepiej.....i pod krzakiem...i w śmietniku....Gratuluje![/B][/quote]
  14. [quote name='"BOZENAZWISNIEWA"']BZW jak piszecie jest chora, ma od dwóch dni tez chore dziecko ponad dwuletnie -Dziekuje INA ZA PIEKNE WSTAWKI...NO BYM NIE POMYSLAŁA,ZE "ZAŁUJESZ',bYŁAS KILKAKROTNIE ZAPRASZANA DO NAS W ODWIEDZINY,NIE SKORZYSTAŁAS -cHCIAŁAM WZIAC rUMCAJSA W ODWIEDZINY DO iRENY, ALE JAKOS KILKA RAZY TAM JECHAŁYSCIE I NIE BYŁO CZASU go zabrać -Kotkowo zawsze informowałam o stanie zdrowia Rumcajsika,wysyłałam zdjecia...i Irenke .miała ciagły wglad do zdjec i wpisów na NK. -kIEDY rUMCAJS ZASŁABŁ PO NOCY I PISZCZAŁ KIEDY GO DOTYKAŁAM OD RAZU POJECHALISMY DO WETA..OD RAZU, MOJA CÓRKA ZOSTAŁA W DOMU.wYNIKI MIAŁ ZŁE, SZCZEGÓLNIE NERKOWE, MIAŁ POWIEKSZONE NERKI.Dostał kroplówke, leki, i do domu zalecenia...Wszysko podałam według wskazań lekarza, Renal dostaje nadal suchy... Bardzo sie wystraszyłam i moze troche 'przesadziłam"z ta mocznica.Tutaj tez na forum wiele osób pisze o wynikach ,o pnn. Niestety Rumcajs kiedy go zawiozłam nie miał "wiarygodnej"biochemi pod tym katem, bo był najedzony, ale miał złe wyniki -Nie bede pisała kto z forum polecił mi uspienie Rumcajsa, ale ja NIE USYPIAM zwierzat nie majac pewnosci co do tego co z nimi bedzie.... Mój wet tez, powiedział,ze po skończeniu leczenia trzeba zrobic ponowne badania,biochemie i usg...I to zrobimy...I wtedy mozna stwierdzic dopiero co mu jest ostatecznie Na dzień dzisiejszy Rumcajs zyje i od wczoraj sie bawi myszka(wczesniej spał) Niepokojace jest tez to,ze nie kontroluje moczu, jego wydalania, potrafi zsiusiac sie na kolanach... Nigdy NIE USPIŁAM kota bez poinformowania osoby wydajacej,zawsze dzwonie i pytam co robimy... Rumcajsa oczywiscie nie oddam,bo przestrzegam wszystkich punktów umowy adopcyjnej.Kotek ma ksiazeczke zdrowia, jest regularnie badany,ma dokumentacje z kazdym wynikiem morfologii, testu.. . delfinka-fundacja interesowała sie losem kota...a czasami to ja sama pisałam co u Rumcajsa... Napisałam w nocy,ale zresetowało mój wpis i nie zasnełam do rana... ag&2-nie wraca sie do przeszłosci, ale to chyba Ty po ponad 100km chciałas mnie z drogi zawrócic,kiedy jechałam po kota,który MIAŁ byc uspiony, albo miał jesli nie wykaza testy białaczki jechac na dt do....IKA6.Czy to nie Ty mi powiedziałas,zebym zawróciła , bo kotek jest umierajacy i podrózy nie przezyje/Tak było, mój maz był zły,ze dopiero po tak długiej trasie nas zawracasz...No i kiedy na 'polecenie'Ireny pojechałam po Rumcajsa okazało sie,ze biega...nie zdycha... Miałam duze długi, bo leczyłam koty białaczkowe, wtedy 2 nerkowe i Temidka, o którego Piccolo sie martwi...Wczoraj mój maz spłacił ostatni kawałek długu-550zł Nikt nie "igra"z zyciem kota, przynajmniej nie ja.A rad "dobrych cioc"mam juz dosyc.To mój wpis na tym watku "zamknietym" Dodam jeszcze,ze TEMIDEK po kolejnym ataku padaczki nie odzyskawszy kojarzenia przez 15 godzin "srajacy krwia i niestrawionymi resztkami czarnymi"został wczoraj uśpiony.Podczas ataku padaczki piszczał tak głosno,ze wszyscy przybiegli,spadł z łózka,myslelismy ,ze kregosłup złamał,ale to był jego "ostatni"atak.Juz sie nie meczy i mozecie to nazywac "zamordowaniem go, czy jak sobie chcecie" Kocham Rumcajsika,był taki tyci jak go odbierałam,pieknie czytac same plusy,a jak cos trzeba to wio, najechac.Nie mam zamiaru ciagnac kolejnego watku.INA11 mnie zawiodła,a cóz do Irenki nie moge go dac, dobrze wiecie dlaczego.Jest u nas od marca to raz, lezyłam go z moich pieniedzy to dwa,a Irenka nie ma chyba zaszczepionych kotów to trzy...Zapraszałam do nas kilka osób z forum, jak takie 'przejete'jestescie to zapraszam...Może pipi przyjedzie?Ma info na nk[/quote] To z miau. :( Jak się wydaje krzyki o pnn były BEZ badań. Na oko diagnozowane...
  15. Bożeno, ja rozumiem że masz teraz problemy i nie zakładam z góry, że dzieje się coś co dziać się nie powinno. Weź jednak pod uwagę, że wiele osób na obu forach kibicuje Rumcajsikowi i Temidkowi. Daj jakieś info, co u nich. Zwłaszcza, że - jak pisałaś - potrzebujesz pomocy.
  16. Kopiuje z miau: [quote name='"piccolo"'][quote name='"ina11"']nic nie wiemy :( licze, że Bożena będzie uczciwa i nam odpowie na pytania... bardzo bym chciała.[/quote] na uczciwość Bożeny to bym nie liczyła oto cytat z innego wątku gdzie pisze też o Rumcajsiku : [i]Powyższy wpois potwierdza mój wet i cały czas zastasnawia sie "na co czekamy"..Leki przeciwbólowe uszkadzaja watrobe... a DODAC NALEZY,ZE Temidek po wydłubaniu"oczu miał uszkodzenia okołomózgfowe....Byc moze ma tez te urazy... Na ostatnim zdjeciu RTG nie było widac..mÓJ WET TO WSPANIAŁ CZŁOWIEK-POMAGA NAM ZAWSZE,SKŁADaŁ BEZDOMNIAKI..POMAGA "KREDYT".....ZAWSZE...SAM POWIEDZIAŁ,ZE KOTOM POMAGA, A Ja MAM SIE NIE PRZEJMOWAĆ" [b][u]a Tmidek i Rumcajsik -trzeba ich uspic natchmiast...Rumcio wygrał z białaczką, ale nerki nie pracująLeczenie RUMCAJSIKA NIE DAŁO EFEKTU....Karma .Osoba jaka mi kota powierzy ła"nakazał'jego uspienie.....[/i][/u][/b] Kto dawał kota Bożenie kazał go uspić. Proste. Kto to był ? Można sie skontaktować z tą osobą? a oto link do wątku z którego zrobiłam cytat : [url]http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=13&t=117715&start=60[/url][/quote] [quote name='"dorotak97"'][quote name='"piccolo"'] Kto dawał kota Bożenie kazał go uspić. Proste. Kto to był ? Można sie skontaktować z tą osobą? a oto link do wątku z którego zrobiłam cytat : [url]http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=13&t=117715&start=60[/url][/quote] 8O To jakaś totalna bzdura. Od czasu kiedy Fundacja Kotkowo przekazała kota Bożenie nie podejmowaliśmy [b]ŻADNYCH[/b] decyzji o jego leczeniu bądź usypianiu!!!!!!!Nikt nie kontaktował się w tej bądź innej sprawie[/quote] ?????????????
  17. [quote name='jambi_']ja wiem czy pomówienia? ponoć w każdej plotce jest ziarno prawdy, a wspomniana Elżbieta Ch. pracownicą Schroniska rzeczywiście była - za czasów poprzedniego Dyra, któremu osobiście życzę jak najgorzej... i nagle być przestała, a potem pojawiła się jako Wolontariuszka[/QUOTE] "Plotki" to właśnie pomówienia. I choć daleka jestem od popierania tych pań, sądzę, że powinny coś zrobić z tym potokiem bluzgów.
  18. [quote name='kelpie87']Moja psica ma tak samo ;) Wychowana z kotami od szczylka, uwielbia koty, liże je, czuje respekt przed kocimi pazurami, ale... wystarczy że kot się zacznie szybciej poruszać...nieważne swój czy obcy, kot ucieka jest zabawa! Na "kici kici" też jej cisnienie skacze chociaż słyszy to codziennie w domu. Także to nie jest nic niezwykłego, psy po prostu lubią coś poganiać. Pies mojej cioci mordujący wszysto co się rusza oprócz ludzi i inwentarza (tzn. koty, kuny i inna dzika zwierzyna) "swojego" kota zaakceptował. Nie spoufalał się z nim ale krzywdy mu nie zrobił. [B]Rada na początek. Wziąść kota który jest przyzwyczajony do psów, nie boi się ich i nie będzie prowokował psa ucieczką bądź agresją[/B].[/QUOTE] Moja rada - nie brać kota. Nie można ryzykować życiem zwierzaka. Ten incydent z żółwiem mnie przeraził. I - choć wierzę w Twoje dobre intencje i miłość do zwierząt - ja bym Ci adopcji moich tymczasów odmówiła.
  19. [URL]http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=21&t=116974&p=6399048#p6399048[/URL] Dziewczyny, zajrzyjcie tam :( Straszna bida...
  20. Rany, kolejna zbieraczka :( Pomoc pilnie potrzebna!
  21. [quote name='Ewa i flatki']Teraz to ja się wkurzyłam, zaprosiłam moda na wątek. No i pani Dyrektor powinna jednak zatrudnić ludzkiego psychologa do weryfikacji swoich, pożal się Boże, wolontariuszy ...[/QUOTE] Dzięki! Doprawdy dyskusja na tym poziomie nie była łatwa...
  22. Wyjaśniam, bo pomówienia osoby o nicku Dżdżowniś już mi się trochę znudziły. Pracowałam na Paluchu nie miesiąc, tylko dwa tygodnie z kawałkiem. Nie jest prawdą, że nie dałam sobie rady z psami. Od początku było ustalone, że idę tam do pracy tylko na jakiś czas, aby od wewnątrz obejrzeć sobie funkcjonowanie schroniska. Faktem jest, że opieka nad 200 psami w pięćdziesięciu kilku boksach przerasta zdecydowanie moje możliwości fizyczne. Zwłaszcza, że stan techniczny wszelkich urządzeń woła o pomstę do nieba. Faktem jest, że nie byłabym w stanie dłużej przyglądać się zarówno traktowaniu zwierząt przez niektórych pracowników, jak i np. opiece weterynaryjnej jaka paluchowe psy są otoczone. Faktem jest, że nie byłabym w stanie pracować dłużej w totalnym bałaganie i obserwować straszliwe marnowanie publicznych pieniędzy. Faktem jest także, że ogromną trauma było obserwowanie dyletanckich działań niektórych wolontariuszy. Mam tu na myśli np. karmienie psów kanapkami z białego, tostowego pieczywa z "ludzką" wędliną. Pomijając już wpływ takiego "smakołyku" na psi układ trawienny, po każdej rundzie "miłych pań" z kanapkami pracownicy muszą obchodzić klatki i sprawdzać, czy nie ma pogryzień - wiadomo, że psy mogą zacząć walczyć o kawałek takiej kanapki. Dużo wdzięku miało też litościwe podłużenie łańcucha jednemu z psów przy budach, co doprowadziło do jego dotkliwego pogryzienia przez sąsiada. Długo by wyliczać... Koleżanko - idź, popracuj tam troszkę, a potem się wypowiadaj.
  23. [quote name='"milunia 11"']@agrafkowa -to o czym mówisz jest zrozumiałe..ale nie do konca do ogólnego przyjęcia. nikt z zewnatrz nie ma z wami najmniejszych szans..bo najnormalniej jest was za duzo (połaczone mega fora)...i to was "dyskwalifikuje" na wstepie bo nikt z zewnatrz nie dotrze do pomocy ..bo go blokujecie. (jak teraz brzeg) [B]nam psy pod bramami i w kojcach zdychaja w meczarniac[/B]h a wasze kotki moszcza sie w waszych łózkach,kołderkach i wiklinowych koszyczkach.[/quote] To z Krakvetu. Powiedzcie, że to nieprawda, proszę...
  24. [quote name='Klaudus__'][I]To która z was bierze maluchy do siebie zaraz po tym jak Pani doktor je zobaczy?? Bo nie doczytałam[/I][/QUOTE] Niepotrzebny ten zaczepny ton. Dziewczyny z miau usiłują pomóc i na pewno coś wymyślą.
×
×
  • Create New...