Jump to content
Dogomania

Zofia.Sasza

Members
  • Posts

    4234
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Zofia.Sasza

  1. Mnie do scen You Tube niepotrzebny :evil_lol: mam to co wieczór na żywo :evil_lol: Frodzik ma swoje "5 minut szaleństwa" zazwyczaj ok. 20.00 :evil_lol:
  2. Przyłączam się do przedmówczyń. Dodam, że na własne oczy widziałam w jednej z lecznic plik kart psich pacjentów z adnotacją "Pewnie nikt nie zapłaci" :shake: Trochę to off, ale przez takie działania "palimy" sobie życzliwe psom lecznice. Na temat lecznicy przy Gagarina wypowiadać się nie będę, bo miałam z nimi kontakt jedynie taki, że kupowałam tam royala dla piesów...
  3. [quote name='NATKA']Mi tylko raz się zdarzyło że debil mojego wcześniejszego psa (sunie o wadze 7 kg) potraktował z buta okutego metalem i wtedy tak mnie wmurowało że tylko zebrałam psa i fru do domu ale obiecałam sobie że już nie dopuszcze do takiej sytuacji i teraz zero litości. [/quote] No właśnie - mnie kompletnie zamurowało :-( Zgłupiałam po prostu. Jedyna "korzyść" z tej całej sprawy to to, że pierwszy raz poczułam prawdziwą sympatię do Neny. Bo do tej pory to ona mi dość dokumentnie nie pasowała. To taki "szpicoterier" a ja jestem owczarkowa ;) Chyba wreszcie się pogodziłam z tym że mam takiego psa. Zgłosić nie zgłoszę, bo nie mam świadków, ale coś na tę babę wymyślę :angryy:
  4. Jak myślicie, czy to Pepe na tym zdjęciu w załączniku? Bo mnie się ta mordka wydaje jakoś znajoma. Taka płaska główka...
  5. A widzieliście tą jak kot budzi człowieka? Ja mam zablokowanego You Tube'a, niestety :placz:
  6. A wiesz, że się może odezwę na pw? Bo moich znajomych to ona już w większości zna. No i na nich nie warczy, jak już ich zna... Boszszsz, żebym tej babki prędko nie spotkała :shake: Bo chyba zabiję...
  7. Kurczę, to mnie właśnie dobija, że ja normalnie też reaguję szybko i skutecznie (lata nawalanek z ZOMO mam, kurka w cv). A tu mnie "zbetonowało". Kompletnie się tego po tej babie nie spodziewałam - a znam ją już kilkanaście lat ze spacerów. Biedna mała :-( Jak sobie przypomnę, jak się rozpłaszczyła biedna na tym śniegu z ząbkami na wierzchu :-(... Choć z drugiej strony jakbym babie dała z buta, to Neneczka wystraszyłaby się jeszcze bardziej i miałaby jeszcze gorszą traumę...
  8. A najgorsze jest to, że cała praca nad małą poszła się j...ć :-( Teraz trzeba od nowa... Wiem, że powinna być w kagańcu, ale z tego, co mi mówiono ta baba i tak by to samo zrobiła. No bo ona w kagańcu też by próbowała ją capnąć.
  9. No właśnie nic nie zrobiłam, dlatego tak się okropnie czuję :shake: Kompletnie mnie zamurowało... Bo ta baba to nie żaden margines jest. Inteligentka z Żoliborza, psiara (tak się wydawało...). Dobrze, że Sasza nie uznał za stosowne bronić koleżanki. Bo byłby atak wściekłej lassie na całego. Teraz jak ją spotkam i będzie próbowała podejść, to ją postraszę Strażą Miejską. Drażnienie piesów jest karalne!
  10. No popatrzcie, a ja już we własną Obróżkę Szczęścia zaczęłam wątpić ;)
  11. Nie sądziłam, że kiedykolwiek wypowiem się w tym wątku, a jednak... Muszę się tym podzielić, bo mnie rozsadzi od środka :angryy: Otóż mam sukę przygarniętą, Nenę. Liskowata, 8.5 kg, wygląd niewiniątka. Niestety - gryzie. Typowy jazgot co łapie za kostki. Oczywiście chodzi na smyczy, a ja staram się mieć oczy dookoła głowy. No i dziś rano w parku osiedlowym idę sobie z Neną, a z przeciwka nadchodzi znana mi z widzenia babka z suką. Przystanęła, zagadała, ja odpowiedziałam. Nenę trzymam nieco z tyłu, na krótkiej smyczy. I nagle - mimo że ta osoba doskonale wie, bo jej to kilka razy mówiłam, że Nena potrafi capnąć - baba bez słowa uprzedzenia, bez pytania, robi szermierczy wypad, przykuc i z łapą do suki. Wydaje przy tym pisk "No cio tam malutka!". Łatwo się domyśleć, że sucz chapnęła ją natychmiast. Na szczęście tylko za rękawiczkę chwyciła. Wiem, moja wina, suka powinna być zakagańcowana :oops: Ale do głowy mi nie przyszło, że babus zrobi coś takiego, wiedząc że pies jest "niepewny"... I wtedy stało się coś, co mnie zamieniło w słup soli: [B]Baba zaczęła bić Nenę smyczą po łbie, po grzbiecie, gdzie popadnie.[/B] Wrzeszczała przy tym "Ty dziwko!" i inne takie. Ja dopiero po sekundzie zdołałam wykrztusić coś w rodzaju "Co pani robi, proszę przestać", a ona na to, że Nena "musi się nauczyć" i ciach ją znowu po grzbiecie. :angryy: Największą mam do siebie pretensję, że zareagowałam tak ślamazarnie, ale mnie po prostu zamurowało i osłupiło :crazyeye: No bo nie miałabym pretensji, gdyby nawet zadzwoniła po SM. Fakt - pies był bez kagańca i choć nic się strasznego nie stało, a ona sprowokowała tę sytuację jednak ją ugryzł (a raczej jej rękawiczkę). Ale bić cudzego psa?! W dodatku jak już puścił tę rękawiczkę nieszczęsną?! Efekt jest taki, że teraz Nena - która już spokojniej reagowała na ludzi, bo przecież pracujemy nad tym - powarkuje na KAŻDEGO przechodnia. Nie wie bidna, czy zaraz nie dostanie w łeb :shake: Dowiedziałam się też, że to nie pierwszy występ tej wariatki. Że ona już wcześniej próbowała "wychowywać" cudze psy.
  12. Frodzio nie zrozumie :shake: Gdybyż ta pustynia była z Cat-sana ekobesta (czy jakoś tak) to by załapał... :evil_lol: A ja się zaplułam..
  13. Najbezpieczniej byłoby skserować to z Newsweeka. N-r świąteczny. Już pisałam, że wrzuciłam tu ten tekst "na krzywy ryj". ;)
  14. Boszsz, jesteście obrzydliwe :oops: Pukanie, zwieracze, jakieś dzięcioły... Straszne!
  15. Żeby było jasne, ten tekst jest "troszkę kradziony". Tzn. skopiowany z miau. Jakby co, to dla dogomanii ja go ukradłam.
  16. Będą! Cioteczka Isadora po urlopie nie wie w co ma ręce wsadzić ;) A w końcu aukcje są ważniejsze niż nasza satysfakcja z oglądania Pepe.
  17. [B][/B]Śniło mi się, że jestem na mszy w moim kościele parafialnym. Ksiądz podczas kazania wygłasza następujące słowa: [I]Wyobraźcie sobie, umiłowani bracia i siostry, że mieszkacie pod jednym dachem z kimś, kogo bardzo kochacie. Komu patrzycie w oczy z głęboką ufnością, komu okazujecie pełne oddanie, kogo jesteście w stanie bronić do upadłego, gdyby zdarzyło się niebezpieczeństwo. I oto nadchodzi straszna chwila, gdy ta ukochana osoba porzuca was uwiązanych w lesie albo zamyka w pojemniku i odchodzi na zawsze, nie oglądając się za siebie. A wy nie rozumiecie, co się stało... Taki jest los tysięcy porzuconych psów. Wyobraźcie sobie teraz, drodzy moi, że błąkacie się od urodzenia po mieście bez przyjaznego dachu nad głową. Nadchodzi zima, a jedyne ciepłe kąty, które mogą dać schronienie wam i waszym małym dzieciom, są zatrzaśnięte na głucho. Taki jest los tysięcy bezdomnych kotów. A teraz wyobraźcie sobie, że owszem, macie mieszkanie na schludnym osiedlu, ale pewnego dnia przyjechał buldożer i wyburzył wszystkie domy. Nowych nikt nie zbudował. Jesteście zdani na łaskę i niełaskę nieprzyjaciół i pogody. Taki jest los wróbli, którym zabiera się mieszkania - krzewy, krzaki i zarośla - nie sadząc nowych. Wyobraźcie sobie, że wasze z trudem zbudowane mieszkanko zapada się w czeluść piwniczną. Ściany dołu są gładkie i ciasne, a ludzie, którzy mogliby z zewnątrz przyjść wam z pomocą, zamurowali jedyną waszą drogę ucieczki. Właśnie wczuwacie się w sytuację ptaków, których gniazda zsunęły się na dno rynny, a dolny otwór został zanitowany. I wyobraźcie sobie jeszcze, najmilsi, że cierpicie biedę, niedostatek, głód i choroby, ale oto znaleźli się ludzie, którzy wam pomagają - przygarniają pod swój dach albo regularnie donoszą wam strawę i leki, dbają o to, by w waszym życiu nie zabrakło odrobiny troski i godności. Tymczasem ludzie ci stają się powszechnym pośmiewiskiem, a nierzadko obiektem pogardy. Taki właśnie jest los tych, co prowadzą schroniska dla bezdomnych zwierząt lub dokarmiają koty, ptaki i psy. A teraz, umiłowani w Chrystusie bracia i siostry, odpowiedzcie sobie na pytanie: czy naprawdę czynię tak, jak podoba się wszechmiłosiernemu Bogu?. Wyznaję, że straciłem wiarę. Nie wierzę już w człowieka, niszczyciela nieba i ziemi, który odmawia innym, żywym istotom prawa do godnego życia i godnej śmierci. Tak kazał ksiądz z ambony. Nie jednej niedzieli, ale przez wiele tygodni. Oczywiście, że był to sen - na jawie bodaj żaden ksiądz o takich sprawach nawet się nie zająknie. A dlaczego mówię, że sen ten był zły? Bo parafianie wreszcie stracili cierpliwość. Zaczęli słać do kurii petycje, by odwołała księdza, bo przynudza i zawraca głowę jakimiś bzdurami. Podawali przykłady. Aż wreszcie kuria zareagowała. Wysłuchała próśb parafian. Pojawił się nowy proboszcz. Parafianie żyli dalej tak jak dawniej. Wyznaję przeto, że utraciłem wiarę. Ale nadal wierzę bardzo gorąco. Wierzę w jednego Boga, Ojca Wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi i wszystkich istot chodzących, fruwających i pływających, pośród których dopiero na ostatku pojawił się człowiek. Nie wierzę w człowieka, niszczyciela nieba i ziemi, który odmawia tylu innym żywym istotom prawa do godnego życia i godnej śmierci. Wierzę w Boga, który zesłał potop powszechny na ziemię, by ukarać grzeszną ludzkość, ale ocalił nie po jednej parze niepływających zwierząt, lecz wszystkie. One wszak nie zgrzeszyły, nie zrozumiałyby zatem sensu strasznej kary przez kataklizm. Nie wierzę w człowieka, który powołując się na swe rzekome uczestnictwo w powszechnej w przyrodzie walce o byt, hoduje masowo zwierzęta, by je równie metodycznie i bezrefleksyjnie uśmiercać. Który zastawia wnyki w lasach, zadające okrutne męczarnie schwytanym zwierzętom. Który co roku bierze udział w zagładzie bezbronnych ryb, by uczcić Narodziny Dzieciątka. Wierzę w jednego Pana, Jezusa Chrystusa, współistotnego Ojcu, który dla nas, istot żywych, i dla naszego zbawienia przyjął ciało z Maryi Dziewicy i stał się Synem Człowieczym. Nie wierzę w człowieka, który twierdzi słowami Maksyma Gorkiego, że "człowiek to brzmi dumnie", a chcąc ubliżyć bliźniemu, mówi "łżesz jak pies", "jesteś bydlę", "to kompletne zezwierzęcenie". Wierzę w Pana, który powtórnie przyjdzie w chwale sądzić żywych i umarłych, a istoty, których Stwórca podobno nie obdarzył duszą, nie mogły zatem rozpoznać grzechu - pierwsze przygarnie i przytuli w Królestwie, któremu nie będzie końca. Nie wierzę w człowieka, który przeznacza astronomiczne kwoty na technologię zniszczenia, a odmawia przekazania drobnego datku na comiesięczne utrzymanie jednego bezdomnego zwierzęcia. Wierzę w Ducha Świętego, Pana i Ożywiciela, który od Ojca i Syna pochodzi, który mówił przez Proroków najpiękniejsze słowa Obietnicy. Nie wierzę w człowieka, który mogąc przemówić do całych rzesz swoich współplemieńców z ekranów telewizorów, gazet i ambon, zamyka oczy, uszy i usta na los swoich braci mniejszych, który mogąc uczyć, nie uczy, mogąc zachęcić, wyśmiewa i pogardza, mogąc pokazać wzór dobrego chrześcijanina i człeka poczciwego, omija tę możliwość szerokim łukiem. Wierzę w jeden święty i apostolski Kościół, który jest naprawdę powszechny, który obejmuje serdecznym ramieniem i współczuciem istoty cierpiące bez sensu, bez racji, bez grzechu. Który wie, że istoty te ani nie zadały bólu Synowi Człowieczemu, ani nie kalały imienia Boga. Nie wierzę w człowieka, który odmawia odpowiedzialności za wszystko, co zostało stworzone także dla jego radości. [B]Więcej grzechów nie trzeba. Te i tak są śmiertelne. Za wszystkie niezawinione cierpienia i za całą obojętność ludzką w stosunku do niego żałuję całą duszą. Ale wiem, że nie zdołam żalem swym obdzielić wszystkich istot, które Bóg kocha, a człowiek ma w pogardzie lub zapomnieniu.[/B] Na Miau dali, to i my dajmy. A co tam... [/I]
  18. Właśnie, nie kracz :mad: Co Ty, dzięcioł jesteś? :evil_lol:
  19. Niemieccy :placz: Baardzo duuuzi :placz: Nie lubie ich i nie kocham :placz: Mimo że wczoraj ogłosili, że nie będą zwalniać :evil_lol:
  20. Ja to bym chciała żeby Gacek "ruch zrobił". Do domku ten ruch :evil_lol:
  21. A ja mam zablokowane :placz: I nie mogę zobaczyć wiiiiciaaa :placz: Świat jest niesprawiedliwyyyyy :placz:
  22. Tycia się wyraaażaaa :oops: Powiedziała wyraz na ze...
×
×
  • Create New...