Jump to content
Dogomania

Zofia.Sasza

Members
  • Posts

    4234
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Zofia.Sasza

  1. [quote name='shin']Zastosuje argument, ktorym wala tu na prawo i lewo. To ze TY tak robisz, nie znaczy, ze inni tez :evil_lol:[/quote] No wiem, że nie - w końcu skądś mi się to grypsko przyplątało... Straszne, nota bene. Tydzień wyjęty z życiorysu...
  2. [quote name='Martens']Dodajmy do tego zakaz podróżowania przez osoby chore zakaźnie, choćby kaszlące, bo też można się zarazić, i to o wiele łatwiej niż czymkolwiek od psa :roll:[/quote] To ironia? Miałam ostatnio grypę i przyznam, że do głowy by mi nie przyszło wsiadać w tym stanie np. do metra. Do sklepu (niestety konieczność) wchodziłam z szalikiem na mordce i starałam się omijać innych klientów szerokim łukiem. To chyba dość sensowne podejście, nie?
  3. Ja już mam sprawny (powiedzmy...) samochód, więc jakby w weekend nie było śnieżycy a była możliwość, mogę je obfocić.
  4. No właśnie. Na moją Neneczkę (chodzi na smyczy) też lepiej nie tupać. To szpicoterier z piekła rodem :diabloti:
  5. Jak bym chciała, żeby mnie ktoś bronił, to bym wyszła za mąż :evil_lol::evil_lol::evil_lol:
  6. Collie. 21 kg. Ale nie zmieniłabym zdania nawet gdyby był 80-kilowym molosem z paszczą jak rekin. To ja jestem szefem - ja bronię.
  7. Nie ma za co :loveu: 1/4 Desta jest moja. Ta łapeczka, co już jej nie ma - konkretnie :evil_lol:
  8. To w takiej sytuacji powinnam pozwolić, żeby zamiast mnie - pogryzł Sasinka?! :angryy: Nie! Ja jestem odpowiedzialna za mojego psa, a nie on za mnie. Gaz musi wystarczyć.
  9. Ja nie zrobię czegoś takiego. Sasza to przyjaciel, a nie ochroniarz. W ludzkim świecie to on jest słabszy, a ja silniejsza i to ja powinnam chronić jego, a nie on mnie. Inna sprawa, że ja potrafię dać po pysku dość profesjonalnie :diabloti: Jestem w tym 100 razy lepsza od niego. No i mam gluta w sprayu.
  10. Nigdy w życiu bym się tak nie zachowała. Mam obowiązek pilnować, żeby mój pies nikogo nie "uszkodził". To ja jestem od tego żeby nas bronić - nie on! Masz rację - każdego obowiązuje to samo prawo. A ono stanowi, że właściciel ma mieć psa POD KONTROLĄ.
  11. Przyznam szczerze, że mnie - nie :razz:
  12. Wbijamy pazur w powiekę... ...i ciąąąąągniemy! Ups! Przecież ja nic nie robię... Leżę sobie brzuszkiem do góry i jestem taaaaki mięciutki. Wręcz pluszowy, powiedziałbym :loveu:
  13. Jak ja cięłam Saszę, to wiążąc klosz (na sznurowadło) w supeł "wplatałam" kosmyk włosów. Pomagało...
  14. Tak sobie leżę i kombinuję... Co by tu, a raczej kogo :evil_lol: Sierściuch chce się podlizać? Nic mu to nie pomoże! Z liścia w pysk i po sprawie. Zimnym nosem?! W goły brzuszek?! Ta zniewaga krwi wymaga...
  15. Siedzę pośrodku z plecakiem i napisem Lonsdale na bluzce
  16. Taki byłem malutki... ...a teraz taki ze mnie tygrys! Ja - czyli Gross Frodo Agu-Arti*PL. Rasowy rodowodowy rex dewoński. Spełnienie moich marzeń. Urodził się na wiosnę 2008 roku, a jest z nami od września. I z każdym dniem kochamy go coraz bardziej. Ulubiony qmpel Saszy :loveu: Prawa autorskie do zdjęcia malutkiego Frodzia należą do właścicicelki hodowli dewonów Agu-Arti*PL!
  17. Z pozoru aniołek. Śliczniutki, złociutki, jedwabiściutki. Tak ślicznie prosi: "Rzuć mi piłeczkę"... ...i lepiej zrób to szybko, bo inaczej pieseczek barrrrdzo poprrrrosi :diabloti: Taka właśnie jest Nena. Wilk w owczej skórze. Szpicoterier. Obrzydliwy jazgot. Ostatni pies, którego chciałabym mieć w domu. No cóż - nie mamy wpływu na to, co znajdujemy na ulicy...
  18. Te moje są inne, ale jak znam Niemców te czarne też powinny być degradowalne :evil_lol:
  19. Efekt ten sam :evil_lol: Bieedna Fergie... :evil_lol:
  20. A tu z kolegą, Gasiem . Zgadnijcie - który jest który? Sasza to syn Xplorera of Slatestone i Soni Zagajnik Brzozowy czyli - metrykalnie - Alex z Brzozowej Alei. Trafił do mnie w wieku 5,5 miesiąca. Niestety przez ten czas nie opuszczał pokoju, w którym przyszedł na świat. Efekt łatwy do przewidzenia - syndrom kennelowy. Przez trzy miesiące pracowałam nad tym, by pies mógł się w miarę normalnie poruszać na spacerach. Sasza z początku odmawiał wejścia i wyjścia z domu, przejścia z jednej nawierzchni na inną (np. z trawy na chodnik), o chodzeniu po schodach nie było mowy :shake: Najdziwniejszym objawem było to, że gdy oddalał się na więcej niż 5 metrów (długość pokoju, w którym się wychował) przestawał mnie rozpoznawać. No bo ludzie są przecież taaacy duzi... Niemożliwe, żeby to małe, coraz mniejsze coś to była Pani! Dziś żyjemy prawie normalnie. Coraz rzadziej (raz na pół roku) zdarzają się nagłe "skamienienia" na spacerkach.
  21. Rudzinka była ze mną tylko dwa tygodnie, ale pozostawiła po sobie straszliwą pustkę. Zaginęła 7 lipca 2008, gdy na Saszę rzucił się inny pies. Wyrwała mi smycz z ręki i znikła :-( Szukałam jej i szukam nadal. Dopóki nie minie czas jaki może przeżyć nie stracę nadziei, że jeszcze kiedyś ją przytulę... Suczka może być w tej chwili absolutnie wszędzie. Może właśnie Ty na nią natrafisz? Na tym zdjęciu zobaczyłam Ją pierwszy raz. Tak wyglądała w schronisku w Kłomnicach. Pierwsze spotkanie z Saszą w Hoteliku u Murki. Nie bardzo chciała jechać z nami... Rudzinka uwielbia wodę. W Kiełpinie mogla godzinami moczyć kuperek ukryta bezpiecznie w trzcinach. Beztroski odpoczynek u boku pani. W tych właśnie szeleczkach zaginęła maleńka. LINK DO WĄTKU RUDZINKI: http://www.dogomania.pl/forum/f96/warszawa-pomocy-ruda-zaginela-widziana-m-dzy-lasem-bielanskim-wislostrada-106606/ I DO WĄTKU "POSZUKIWAWCZEGO" http://www.dogomania.pl/forum/f96/adoptowana-ruda-zaginela-na-zoliborzu-bielany-lomianki-prosimy-o-pomoc-115352/
  22. Takie UFO upolowaliśmy na Kępie Potockiej po Żoliborskiej stronie. Trzeba przyznać, że jest to UFO na miarę naszych aspiracji :evil_lol: A to już bielańska strona Kępy. Najbardziej wypasiona alejka w okolicy. W ziemi obok ścieżki są lampy, które w nocy świecą. Ulica Popiełuszki (dawniej Stołeczna). Zafascynowała nas maszyna do frezowania asfaltu. Działki na Kępie Potockiej. Tu snujemy się najczęściej... Co robi collie, kiedy pani lata z aparatem? Nudzi się i spojrzeniem wyraża dezaprobatę :shake:
  23. Zamiast pisać o sobie, to ja raczej pokażę nasze ulubione spacerowe miejsca. Tam właśnie można nas spotkać najczęściej :lol: Taki miewamy widok z naszego okna. To nasze tajne miejsce "bezsmyczowe", czyli przyczółek mostu Grota po Żoliborskiej stronie Wisły. Rzeka płynie z prawa na lewo. Graffitti dość regularnie się zmieniają, tak że nigdy się nie nudzimy. Do biegania dobre są też pola po obu stronach szosy na Gdańsk. Te maki upolowaliśmy po drodze do Twierdzy Modlin. Do Lasu Bielańskiego z psami nie wolno, ale kto by na to zważał :evil_lol: Płonące serce intryguje nas od zawsze. Kto i po co wyrzeźbił je w środku lasu? Jedno pewne - musiał być naprawdę zakochany! Puszcza Kampinoska też ma wejścia przy których zapomniano o tabliczce - z psami wstęp wzbroniony. Korzystamy z tego skwapliwie...
  24. A wiesz co to syndrom sztokholmski? Natasha Campusch też się pewnie z początku bała podejść do okna :evil_lol::evil_lol::evil_lol:
  25. [quote name='badmasi']Nie chcę się wkręcać w dyskusję na temat sprzątania wogóle. Nurtuje mnie tylko pytanie czy korzystanie z torebek foliowych jest ok.Specjalne torebki bio-może można gdzieś kupić? Przetestowałam darmówkę-papierowa z łopatką. Łopatka nie dała się ogarnąć, kupa strzelała tam gdzie chciała. Całe szczęście w środku była rękawica (oczywiście foliowa), duża i wygodna, zmieściła się nawet na rękawiczkę wełnianą. Władczyni-ja z tymi kupami biegam na ul.Bytnara do jedynego kosza w okolicy, nie jest to blisko mojego domu ale cóż. Odnoszę wrażenie że wielu psiarzy przychodzi odesrać psy na trawniki pod moim domem, wiem że mieszkają daleko ale u nich pewno grodzone podwórka lub mało trawy. Kup nie sprzątają. Bonsai-napisałaś że jakbyśmy sprzątali wszyscy.....itd.W mojej okolicy nikt nie sprząta, ale myślę że jakby pojawiło się więcej koszy (chociaż takich zwykłych) oraz prośba na piśmie (nie nakaz) wywieszona na klatkach schodowych to znalazłoby się więcej chętnych.Zebranie wspólnoty mam w okolicach kwietnia więc poruszę temat.[/quote] No ja sprzątam, ale mam ten sam problem "moralny" co Ty. Torebki biodegradowalne trixie (takie lilowe) kupuję w Kakadu. Drogo, ale ekologicznie - coś za coś :evil_lol:
×
×
  • Create New...