Jump to content
Dogomania

basia2202

Members
  • Posts

    2194
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by basia2202

  1. z ciekawostek... Zuzi przypadek był pokazywany na sympozjum dotyczącym przeszczepów twarzy z użyciem materiałów wydrukowanych na drukarce 3D :) bo Zuzia ten wstawiony kawałek kości ma właśnie wydrukowany - z jakiegoś biomateriału :) nasz ortopeda był bardzo tym faktem podekscytowany :P a teraz będą zdjęcia słoninki :)
  2. dziś Zuzia zaczęła z powrotem chodzić na operowanej nóżce!! :D nie jest super, czasem jeszcze trzyma nogę w górze, ale próbuje na niej chodzić powoli kuśtyka jeszcze, ale jest znacznie lepiej niż wczoraj no i temperatura znowu normalna! 38,7 ależ mieliśmy wczoraj stracha... nie wiadomo było, czy to przeszczep się przesunął, czy uszkodziła szyna tytanowa czy może co najgorsze nowotwór powrócił do nóżki... ufffffffffff!! :cool1: :rolleyes:
  3. pan doktor zdjął ten krótszy gipsik, łapa była zbyt ciepła pod opatrunkami, w miejscu operowanym... prześwietliliśmy dla pewności - niby na prześwietleniu nic nie widać dziwnego, niby wygląda, że w normie... i pod kątem ortopedycznym i onkologicznym (nie widać, żeby jakieś zmiany w kościach były) wydaje mi się, że to przez ten krótki opatrunek - Zuzia pewnie coś sobie naciągnęła, nadwyrężyła i mogło boleć próbowała też lizać łapę na wysokości nadgarstka, tam gdzie operowane miała a mówiłam wcześniej, żeby założyć z powrotem łupki też na łokieć, żeby cała noga była sztywna i żeby tylko jakąś przestrzeń zrobić na tą odleżynę na łokciu, żeby jej się to nie obcierało no i założyliśmy z powrotem łupki, pan doktor odleżynkę zabezpieczył, wyciął kawałek łupka w miejscu odleżyny i Zuzia znowu jest w pełnym "gipsiku" dostała też przeciwbólowo Metacam w zastrzyku będziemy wąchać opatrunki i mierzyć znowu temperaturę regularnie, żeby sprawdzać, co się dzieje wolę już latać z nią co 2 dni na zmiany opatrunków, albo sama zmieniać regularnie, niż żeby nie daj Bóg coś się z tą nogą stało kosztowało nas to mnóstwo czasu, wyrzeczeń; lekarzy mnóstwo pracy; a Zuzię zdrówka i cierpliwości że o kasie nie wspomnę żal by było coś uszkodzić, żeby wszystko się zmarnowało...
  4. wieści dobre i... mniej dobre... po 4 dniach po 2giej chemii zrobiliśmy krew - wyniki były superrr!!! :) :) :) wszystko bardzo ładnie - żadnej anemii, nereczki i wątroba ok. mocznika jedynie sporo poniżej normy, ale to normalne przy kroplówkach i takim przepłukaniu organizmu (nadal dostawała kroplówki, tyle że podskórnie - odstawiliśmy kroplówki dopiero co 12go marca, żeby zobaczyć jak będzie bez nich, jak sobie nerki poradzą) no i trochę za dużo potasu, ale to po płynie Ringera - więc lekarz kazał zamienić Ringera na NaCl ale za to 3 dni temu odleżyna na łokciu zaczęła paskudnie cuchnąć pod opatrunkiem więc polecieliśmy do lecznicy zobaczyć co się dzieje... wyglądało to dość paskudnie, ale lekarz przemył i założył krótszy opatrunek (taki jakby gipsik, tylko bez obejmowania stawu łokciowego) mówiłam, że nie wiem, czy to dobre rozwiązanie, bo jak Zuzka poczuje trochę luzu, to będzie próbowała wariować i mimo, że ją stopujemy, to i tak parę razy próbowała podskoczyć, czy wyrwać do przodu i co? długo nie trzeba było czekać... wczoraj rano jeszcze chodziła na tej operowanej nóżce (generalnie ładnie już na niej chodziła przez cały czas) a jak wróciliśmy wczoraj z pracy, to już kuśtykała na 3 łapkach :( praktycznie w ogóle nie używała operowanej nóżki, tylko lekko czasem paluszki opierała na podłodze zmierzyłam temperaturę... po chemii miała w normie 38,5-38,7 i nic się nie działo... wczoraj rano też temperatura ok. była, a pod wieczór już 39,2 więc ogarnęliśmy się i do lecznicy znowu całe szczęście nasz onkolog miał wczoraj nocny dyżur w szpitalu zanim dojechaliśmy na drugi koniec Wawy to po 23 było... i gdzieś do wpół do 1 siedzieliśmy w lecznicy :mellow:
  5. Alu... no to "pięknie" :( a miałam nadzieję, że Cię nie rozłoży... ale... może to i lepiej, że dostałaś więcej L4 - doleczysz się przynajmniej do końca choć znowu z pracą pewnie niefajnie... ale mam nadzieję, że dyrekcja jednak odpuści powinni zrozumieć chorego człowieka :unsure: gorzej jakbyś przychodziła chora i przez to nie dopilnowała dzieciaka... a jakby się coś stało? :( to dopiero dyrekcja by głowę suszyła... trzymaj się Kochana!! duuuużo baaardzo dużo zdrówka życzymy!! :*
  6. to fakt, jakieś wyjątkowe wredne te wirusy tej "zimy" ja chorowałam od nowego roku - niby tylko tydzień na L4, ale potem kolejne 2 tyg. biegałam do lekarza, bo nie mogłam się doleczyć do końca i co mi już było lepiej, to dzień-dwa później było mi znów gorzej i tak w kółko sąsiadkę z małym 2 letnim dzieckiem rozłożyło za to przed świętami, to kurowały się obie dłużej niż ja - z m-c czasu je trzymało...
  7. o matulu... przefikane normalnie! :mellow: do końca 2018???? toż to kawał czasu jeszcze :( i te prawie 4 lata musisz poczekać ze swoim zdrowiem? z operacjami? :wacko: jeszcze bardziej przefikane :( a chodzenie chorym do pracy to już w ogóle dramat naszych czasów... powiem Ci Alu, że u mojej mamy, jak zwolnienia grupowe były, to też najpierw brali pod lupę tych co chorowali i nie chodzili do pracy, więc każdy się bał (nie żebym straszyła czy coś... po prostu smutne to jest...) chore po prostu... chory kraj... a u Ciebie to już w ogóle kuriozum... że nauczyciel musi chory, padający na twarz przychodzić do pracy do dzieciaków... błędne koło i tyle współczuję Kochana! naprawdę :( trzymaj się tam i nie dawaj się bakcylom!! aalbo... najedz się czosnku - jak zapach będzie nie teges, to może szef sam każe Ci iść do domu ;) wieeem.... głupi żart.... ale nie wiem już, co powiedzieć w takiej sytuacji... ech... nie powinno tak być... trzymamy kciuki za Twoje zdrówko!! :wub:
  8. Dzięki Kobitki :) Wymiziam wymiziam, a jakże :) Tylko za godzinkę ;) bo Zuzia leży właśnie z kroplówą pod skórę, więc nie chcę, żeby się wierciła ;) A z całowaniem musimy poczekać do jutra - po chemii niestety nie może być buziaczków :( nad czym bardzo ubolewam :(
  9. oj Aluś... ale ja nie złośliwie przecież - broń Boże! :unsure: ja myślałam, że Ty ciągle w domu siedzisz na zwolnieniu - jakoś... źle doczytałam chyba... nie wiedziałam, że normalnie już do pracy wróciłaś - soorka dlatego zapytałam z zaciekawieniem, co robiłaś, żeś padnięta ;) a ile latek jeszcze musisz zdzierać głos na dzieciaki? kiedy będzie odpoczynek?
  10. Justyś - jak u Was? dajcie znać, jak wyjdziecie ze szpitala... choć... może udało się go uniknąć? biedny Kubuś :( zdrówka Wam życzę bardzo bardzo!! trzymajcie się i nie dawajcie choróbskom! ściskamy mocno!!
  11. Onkolog powiedział, że teraz mamy znowu zrobić krew około 3-4 dni po chemii i potem około 10-12 dni po - że to są takie przełomy, kiedy najbardziej coś się może dziać po chemii, dlatego musimy stale monitorować. Więc pewnie teraz w niedzielę lub poniedz. pójdziemy na krew + złapiemy znowu mocz do badania. Niestety - pan doktor powiedział, że po chemii nerki już nie będą zdrowe, ale można je zaleczać. I że mimo podawania kroplówki pod skórę, mimo ciągłego nawadniania - może się coś stać z nerkami (choć mamy nadzieję, że nic takiego się nie stanie). Nawet może wystąpić "gorączka jakaś tam" - pan doktor powiedział specjalną nazwę, ale oczywiście nie pamiętam. Dlatego też regularnie mierzymy temperaturkę. Póki co - wszystko wygląda dobrze - a Zuzia ładnie chodzi na tej nóżce w gipsiku. Ja za to się trochę pochorowałam, przez to niedosypianie coś mnie dopadło tydzień temu w niedzielę, ale leczyłam się i już prawie jest dobrze - gardło już w zasadzie w porządku, minimalnie czuję jeszcze zatoki... Musiałam się doprowadzić do ładu przed Zuzi chemią, bo po chemii ona jest bardziej narażona - spada odporność i mogłaby złapać jakiegoś wirusa. Mąż się jakoś uchronił na szczęście. No i to chyba na tyle... :) Cieszymy się bardzo, że jesteście z nami!! Dziękujemy Wam wszystkim za kciuki i ciepłe słowa!! :wub: Pozaglądam do Was jutro (znaczy dzisiaj :)) A teraz dobrej nocki - lecę spać :) A Zuzia właśnie chrapie.... :D słoninka moja najdroższa...
  12. Zuzia teraz po chemii znowu jest taka przytłumiona trochę... ma trochę kiepski apetyt... ale widzę, że powoli apetyt zaczyna chyba wracać do normy. Dziś wieczór zjadła już prawie normalną porcję - bo wcześniej to trochę podziamałą i resztę zostawiała. No i stópkę znowu musimy masować... Znowu puchnąć zaczęła... Teraz jak byliśmy na chemii to Zuzia miała też zmieniony opatrunek - trochę odleżynki się porobiły na łokciu, ale pan doktor przemył, zabandażował nóżkę z powrotem i założył łupki. Myśleliśmy, że za ciasno ma te opatrunki z gipsikiem i dlatego stópka puchnie, ale okazało się, że to efekt chemii, że chemia działa na komórki w tej nóżce i może puchnąć (że podobno puchnie nie tylko stópka, ale cała nóżka pod gipsem też). Tak więc masujemy 2-3 razy dziennie i to pomaga
  13. Dzięki Bogu po najnowszych wynikach krwi nie było przeciwwskazań do chemii - nadal dostaje carboplatynę. Gdyby nerki się nie poprawiły, to wtedy trzeba by zmienić na inną chemię dexo... cośtam - nie pamiętam nazwy - w każdym razie ta druga chemia wpływa z kolei bardzo na serduszko, więc dla pewności zrobiliśmy też echo serca przed chemią i EKG. Serduszko jest super! wszystko ok! :) Zuzia dostała zatem drugą chemię. Muszę przyznać, że naprawdę bardzo ładnie ją znosi. Nie wymiotowała (po samej chemii dostała zastrzyk zapobiegający nudnościom), ale później też wymiotów nie było. Qpa też ok. Codziennie mierzymy też temperaturę - wszystko jest w normie :) Dla pewności kupiliśmy b.dobry termometr - się okazało, że najlepszy był owulacyjny :D Wszystkie inne elektroniczne oszukują około 0,5 stopnia a to bardzo dużo dla Zuzi. Mamy w domu taki elektroniczny - zmierzyłam sobie temperaturę zwykłym rtęciowym i potem elektronicznym - na elektronicznym było pół stopnia różnicy, mimo iż trzymałam go jeszcze 5 minut po tym jak przestał pipczeć. Zuzi temperatura po chemii nie może być wyższa niż 39,5-39,6 - jak będzie wyższa to znaczy, że coś się dzieje i mamy natychmiast przyjechać do lecznicy. Zaraz po chemii miała 39,5, ale już następnego dnia było 38,5, a dzisiaj 38,6, więc wszystko jest prawidłowo. Ale.... dla pewności, żeby utrzymać w miarę dobry stan nerek - kroplówki podajemy nadal, ale dzięki Bogu już nie w żyłę, tylko pod skórę, więc możemy normalnie się wyspać. Kroplówki dla pewności przez kolejny tydzień ma dostawać. No i wcześniej zmieniliśmy też karmę na niskobiałkową, żeby nerek nie obciążać. W sumie... paradoks taki... bo przy nowotworze powinna dostawać właśnie karmę wysokobiałkową, żeby jadła jak najmniej węglowodanów, bo komórki nowotworowe żywią się głównie węglowodanami. Ale z kolei wysokobiałkowa dieta jest niewskazana przy nerkach - a jak nerki nie będą dobrze działać, to żadnej chemii nie moglibyśmy już podać. Więc trzeba było wybrać mniejsze zło.
  14. Agacia - masz rację - 5go miała być kolejna chemia :) Przed chemią zrobiliśmy jeszcze mocz - okazało się, że wyniki naprawdę są ładne :) stosunek białko/kreatynina super! I... zrobiliśmy kolejną krew i wyniki też baardzo się poprawiły!!! juuupiii!!!!! :) :) :) Wygoniliśmy anemię!! erytrocyty wzrosły, były w normie - więc udało się!! opłacało się nie spać tydzień czasu po nocach :) No i mocznik super!! spadł nawet poniżej normy, ale po takim przepłukaniu organizmu (1,5 litra kroplówy codziennie) to normalne. Kreatynina też super. Generalnie wyniki były naprawdę dobre. Wcześniej jonogram też wyszedł ok. Jedynie tej erytropoetyny było dość mało, ale... była w ogóle - w obu przychodniach (i w naszej i w tej co mamy onkologa i ortopedę) lekarze powiedzieli, że jak jest w ogóle choćby w małej ilości i wyniki krwi te najświeższe co teraz robiliśmy się poprawią, to nie będziemy podawać sztucznie erytropoetyny. Okazuje się, że jak się ją zacznie podawać, to organizm się do niej przyzwyczaja i nerki przestają w ogóle ją produkować i wtedy dopiero jest problem. Także jesteśmy super zadowoleni z Zuzi, że wytrzymała ten tydzień dawania jej w żyłę :) Podleczyliśmy nereczki!! :) Wszyscy byli szczęśliwi - i my i lekarze też się cieszyli. Jedyny zonk jaki nam wyszedł, to nikt nam nie powiedział, że po max. 5 dniach powinno się wenflon wymienić :| bo może się zrobić jakaś zakrzepica czy coś... (nie pamiętam dokładnie) - także cud, że Zuzia wytrzymała na tym wenflonie tydzień i nic się nie stało. Jak byśmy wiedzieli, to nawet i co 3 dni byśmy latali zmieniać wenflon. No i ostatniego dnia wenflon zaczął przeciekać, więc po konsultacji z lecznicą Zuzia dostała już ostatnie kroplówki pod skórę (dla nas to była ulga - bo trwało to godzinę - zamiast 6ciu).
  15. Na szczęście chirurg ortopeda miał dobre wieści, bo łapka b. ładnie się goiła :) Zdjeliśmy gipsik - został przecięty na 2 części do powtórnego wykorzystania. Szwy też zostały zdjęte, Zuzia się przeszła na tej nóżce... bez gipsiku to miała nawet siłę, żeby do innego psa wyrwać - a jakże! Pan doktor zadowolony - nakręcił filmik jak Zuzia chodzi (zresztą co wizytę kręci dla porównania) :) Zrobiliśmy od razu prześwietlenie - wszystko ładnie w środku wygląda - nie wiem, czy zaczęło to już obrastać okostną, bo ja takich rzeczy nie widzę na RTG :) ale na pewno nie było widać, żeby cokolwiek działo się z kośćmi, jeśli chodzi o nowotwór (opinia pana doktora, nie moja - rzecz jasna) :) Potem Zuzia miała znowu zabandażowaną nóżkę, owiniętą ligniną i na to założone łupki z gipsiku :) W nagrodę "zaplastrowali" jej gipsik stretchem w czaszki :) Powstawiam jutro trochę zdjęć, jak wyglądała nózia.
  16. 25go lutego zrobiliśmy krew - żeby były nowe wieści przed wizytą 26go u chirurga ortopedy - miał być zdjęty "gipsik" Niestety... badania wyszły nam kiepskie... Zuzi pogłębiła się anemia (nie była jakaś bardzo duża, ale nieco większa niż przy wcześniejszych badaniach) - czerwone krwinki znowu nam spadły. Ale co gorsze - okazało się, że nereczki szwankują :( kreatynina była b. wysoka i mocznik ponad 2x więcej niż górna granica normy (norma jest chyba bodajże do 50 - a Zuzia miała 116). Okazało się, że to Zuzi picie w b.dużych ilościach przez kilka dni przed wizytą było spowodowane właśnie nerkami. Zrobiliśmy dodatkowo jeszcze raz krew z jonogramem i pod kątem erytropoetyny, która jest produkowana w nerkach i ma wpływ na erytrocyty czyli też na anemię. Była obawa, że jest jej tak mało, że trzeba będzie podawać w zastrzykach. Dodatkowo onkolog nasz podjął od razu decyzję, że nawadniamy te nereczki - założyli jej wenflon i przeszliśmy szybkie szkolenie dawania kroplówki dożylnie. Codziennie Zuzia miała dostawać 3 flaszki po 500 ml roztworu Ringera. Teoretycznie miało to trwać 4-5 godzin - taka była optymistyczna wersja onkologa, ale... Zuzia się ciągle wierciła, wystarczyło że o centymetr przesunęła łapę i żyła się zamykała i nie leciało - czasem wstawaliśmy do niej co 5 minut. Po paru dniach też już była poirytowana i fukała, że ciągle każemy jej wstać i położyć się inaczej albo ciągle jej prostujemy łapkę... nie dziwię się... mogła być umęczona... A że wracamy z pracy późno (bo i później jeździmy do pracy ze względu na korki w godzinach szczytu) - to kroplówki podłączaliśmy około 21-22 i siedzieliśmy dzień w dzień przez pół nocy, a raz zdarzyło się nawet, że do rana, bo Zuzia wyjątkowo się kręciła. Więc.. padaliśmy już na pyski dosłownie...
  17. Kochani... nie było mnie trochę.... ale koniec lutego to masakra u mnie w pracy (12-16 godz. to norma) - PITy, korekty, etc. a potem mieliśmy trochę "atrakcji" z Zuzią - spaliśmy z mężem po 3-4 godziny padaliśmy już na pysk i dopiero zaczęliśmy wychodzić na prostą - dopiero co odespałam... już wszystko Wam piszę...
  18. zmarchy na czółku.... :wub: :wub: :wub: do zacałowania!!! :* :* :* gratulujemy medalu!! dostojnie w nim panna wygląda
  19. nooo wreeeszcie!! super!! :) ferajna ekstra - oczywiście najpiękniejsza od d... strony :) hihi Etna z badylkiem pewnie przeszczęśliwa! cały jej!! :D i te jej wyrazy "twarzy" - bezcenne! :) aż mi się moja Zuzanka przypomina, jak kradła drewno w ogródku :) mieliśmy taką dużą brzozę, ale że bardzo był teren podmokły, to brzoza nie przetrwała, więc wycięliśmy za zgodą urzędu miasta no i to drewno leżało trochę w ogródku, zanim zostało pocięte Zuzia ledwo wyszła z domu, to nieważne było siusiu - ważne było drewno! kradła i spierniczała, żeby jej nie złapać :D no i oczywiście wyciągała te największe konary z samego spodu jak patrzę na Twoją Etnę, to jakbym mojego świniaka widziała...
  20. no tak... wszystko świeże... masz rację ja też tak sobie tłumaczę... dlatego mam nadzieję, że wszystkie jakieś jej nietypowe zachowania są spowodowane operacją i chemią choć sama łapa boleć już nie powinna - po ostatnich wynikach krwi pan doktor zdecydował, że nie trzeba już dawać antybiotyku i jeździć na zastrzyki przeciwbólowe/przeciwzapalne gdyby bolało, to pewnie by nie stawała na tej łapie i by płakała, że boli (choć fakt faktem Zuzia nigdy też nie narzekała... - żeby płakała to naprawdę musiałoby bardzo boleć) ale na pewno jakoś tam ta nózia jej doskwiera, choćby ze względu na to, że niewygodnie - czasem widać, że biedna nie wie już jak ma się z tą nóżką ułożyć na posłaniu może też szwy ciągną... albo czuje ten wszczep w środku (bo to powinno się pokryć jakoś okostną) no i chyba trochę ta nóżka też drętwieje... w końcu w "gipsiku" to żadna wygoda...
  21. Aga - chemię zniosła wyjątkowo dobrze, ale fakt też, że była w tym czasie w szpitalu Ponieważ wyniki krwi były dobre, dostała 1szą chemię zaraz po operacji - więc ogólnie była obolała, mało przytomna, przymulona po lekach (morfinę też dostawała) - więc trudno też stwierdzić, czy po którymś leku konkretnie, czy po chemii samej, czy po wszystkim razem... Ale nie wymiotowała i nic niepokojącego się nie działo - lekarze do niej zaglądali Ale... słyszałam też, że zwierzaki 1szą chemię na ogół znoszą całkiem nieźle że podobno z kolejną może być trudniej teraz - o ile krew będzie dobra - na kolejną chemię idziemy 5 marca w sumie ma być 5 takich sesji - w odstępach co 3 tygodnie (więc chyba tak jak u człowieka) wiesz... ja ciągle staram się być dobrej myśli... i tak po tej operacji trochę to wszystko ze mnie już opadło... bo wcześniej tak się martwiłam, że Zuzia nawet mi się w nocy śniła, że w lecznicy była... ale ogólnie też raczej podchodzę realnie do wszystkiego - słucham więc wszystkiego, co lekarz mówi choć oczywiście liczę na to, że najgorsza możliwa sytuacja nie nastąpi... ale wolę wiedzieć, jakie są opcje, żeby nie przeoczyć jakiegoś objawu, który mógłby na coś wskazywać żeby w razie czego nie było za późno... to co widzę po chemii, to na pewno jest b. spokojna i dużo śpi wcześniej to wariowała, jak takie dziecko z adhd... a teraz jak nie ten sam pies... ale rozumiem też, że dużo przeszła, więc potrzebuje czasu, żeby wrócić do zdrowia
  22. taaak... niedziela jest super :) - tylko czemu nie może być wolna? :( cholerne PITy, srity, zamknięcia roku i inne korekty nienawidzę lutego!! zarąbać się można z tą robotą... w sumie... to styczeń i grudzień też lepszy nie był... najgorsze 3 m-ce u mnie... mów Alu, co robiłaś, że zmęczenie tak doskwiera jakiś masażyk by się pewnie przydał? ;) bo mnie taaaak :) trza znaleźć chętnego do masowania w rodzince a zdrówko Twoje jak? jak stópeczki? lepiej? :)
  23. marzę o tym :) i jeśli tylko woda będzie jej pomagać, to niech pływa jak najwięcej! :) dostałam właśnie odpowiedź od pana doktora - onkologa - odnośnie tego bardzo szybkiego oddychania Zuzi przez poprzednie 2 wieczory, o czym pisałam powyżej... "Takie zachowanie jakie pani opisuje, może wynikać z wielu rzeczy, nie sposób podać jednej przyczyny. Poczynając od stresu jaki ona ostatnio przeszła, sam wpływ wszelkich leków, zwłaszcza carboplatyny, dolegliwości rany pooperacyjnej pod opatrunkiem, dalej idąc samej kości, która powinna sie w jakiś sposób zintegrować z wszczepionym elementem, po anemie i ewentualnie co najgorsze może być - powstawanie przerzutów. Będziemy ją obserwować i kontrolować - juz w zbliżającym się tygodniu." To ostatnie martwi mnie najbardziej :( reszta to raczej norma po operacji i chemii... no... może anemia też jest nieciekawa, ale jak sądzę do wyleczenia... oby to nie były przerzuty... bo co my wtedy zrobimy? :(
  24. to dobrze Justyś, że kontrolujesz tarczycę u lekarza teraz jeszcze za tą przepuklinę musisz się wziąć :) młoda jesteś! musisz mieć siłę dla Kubusia :) jasne... zaraz Ci napiszę na pw - choć nie wiem, czy usunięcie nowotworu sutka to byłby taki sam koszt tutaj płaciliśmy też za operację ortopedyczną, biomateriał, itd. ale pewnie, że podzielę się info
  25. a tak sobie panna odpoczywa
×
×
  • Create New...