Jump to content
Dogomania

basia2202

Members
  • Posts

    2194
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by basia2202

  1. Aluś.... podaj mi jakieś inne namiary do siebie... maila może? chciałam Ci wysłać te namiary na weta, a nie można wysłać PW do Ciebie
  2. Alu - u nas ogólnie nieźle, ale trochę się działo... Napiszę jak wrócimy z lecznicy, bo jedziemy dziś na rtg i krew przed ostatnią chemią i podam Ci też namiary na naszego weta
  3. halo halo? jest tam kto? ;)
  4. masz wyjątkowo cierpliwego kota :) my właśnie parę dni temu nowe Foresto Zuzi założyliśmy - mam nadzieję, że się sprawdzi (wcześniej z Kiltixa korzystaliśmy i nigdy żadnego kleszcza nie było) choć w sumie.. ona przez tą nogę to i tak na b.krótko teraz wychodzi..., więc pewnie ryzyko mniejsze, ale na zimne trza dmuchać opalanie na tarasie super :) już tak myślałam, że jak się cieplej zrobi, to Zuzię na balkon wystawię z pontonem, niech się dziewczyna wygrzewa na słoneczku:)
  5. no i to chyba tyle na razie... skonsultujemy jeszcze zdjęcie nogi i płuc + wyniki krwi Zuzi z naszym onkologiem i internistą i czekamy do weekendu damy znać jak po chemii i co z nogą, jak już będzie wiadomo... osiwieję chyba do tego czasu.... :( aaa.... zapomniałam dodać, że to zdjęcie rtg w telewizji to Zuzi nóżka :) to uciekam... czas na kroplówkę buziaki dla Wszystkich!! pozaglądam do Was w weekend :)
  6. nie odzywaliśmy się ostatnio, bo mieliśmy trochę kłopotów z Zuzią... od świąt przez ponad pół tygodnia Zuzia prawie w ogóle nie chodziła na nóżce do tego w poniedziałek wielkanocny miała wysoką temperaturę baliśmy się, że to nowotwór wrócił... ale pan doktor powiedział, że raczej tam się wszystko zrasta i dlatego boli a dodatkowo łupki, w których Zuzia chodziła, trochę nam się rozklekotały i ciągle zsuwał jej się gipsik, przez co też gorzej z chodzeniem było no i w tamtym tyg. w sobotę, przy okazji kręcenia materiału przez tv pomyśleliśmy, że może te łupki są też przeszkodą, więc stwierdziliśmy, że zmienimy opatrunki i założymy całkiem nowy gipsik Zuzia pochodziła trochę bez opatrunków i się okazało, że może chodzić, choć... wtedy w lecznicy to chyba bardziej była adrenalina ale potem w nowym gipsiku bardzo ładnie chodziła cały czas, w ogóle bez problemu, jak dzień do nocy więc się bardzo ucieszyliśmy a dodatkowo przy wcześniejszych badaniach bardzo nam poleciały w dół płytki krwi, porobiły się też zlepki, więc kiepsko (bo znaczny spadek płytek może być oznaką nowotworu, ale powinny też inne parametry spadać... erytrocyty... hematokryt... a u Zuzi to akurat było w normie) norma jest 155-500 a Zuzi w ciągu tygodnia spadły płytki z 512 do 133, więc b.dużo dostała leki przeciwzapalne i antybiotyk z uwagi na wysoką temperaturę też, no i poprawiło się, a płytki się odbudowały teraz jak robiliśmy krew (wczoraj), bo w sobotę rano mamy kolejną (4tą już) chemię, no to wyniki są naprawdę ładne płytki po środku przedziału, więc w normie leukocyty tylko w dolnej granicy normy (mogłyby być nieco wyższe), ale poza tym nie ma się do czego przyczepić no... może jedynie znowu potasu za dużo trochę, ale to załatwimy kroplówkami i Furosemidem bardziej mnie zmartwiła wczorajsza wizyta u ortopedy :( (to ten pan doktor, co występował w tv) pojechaliśmy zrobić łupki z nowego gipsiku i przy okazji był rtg nogi no i płucek w płuckach niby nic nie widać, choć trochę się zdjęcie rozmazało, bo Zuzia się poruszyła ale martwi mnie bardzo noga, bo pan doktor zauważył, jakby taką małą narośl na kości promieniowej i jakąś inną strukturę kości przy nadgarstku boimy się, że rak wrócił :( że zostały tam jakieś komórki nowotworowe, których wcześniej nie było widać ale może być też tak, że tak reaguje kość w zetknięciu z tym biomateriałem z implantu i że po prostu wszystko zaczyna się tam zrastać (to już 2 m-ce od operacji) czekamy teraz do niedzieli - w niedzielę pan doktor ma się widzieć z jakimś profesorem z SGGW i mają skonsultować zdjęcie jeśli dalej będzie podejrzenie, że nowotwór, to zrobimy biopsję i oby się nie potwierdziło, bo jeśli tak, to będzie trzeba zapewne amputować nogę :(:( na razie jeszcze pan doktor nic nie mówił o tym, ale jak się okaże najgorsze, to chyba nie będzie innego wyjścia :( no i dzisiaj Zuzia znowu nie chodzi na tej nodze, a przez 5 dni było tak pięknie nie wiem... być może przez to, że wczoraj trochę się z nią "uszarpaliśmy" przy tym rentgenie, a pan doktor też trochę pouciskał i powyginał tą łapkę... oby to przez to dziś jeszcze sprawdzę gipsik, może się minimalnie zsunął (choć wydaje mi się, że jest ok) ale dla pewności założę z pół albo centymetr wyżej, jeśli się da teraz do niedzieli spać nie będę mogła, bo będę myślała, co z tą nóżką :( strasznie się martwię... trzymajcie mocno kciuki za Zuzię!! nie wiem... pomódlcie się.. odprawcie jakieś czary... cokolwiek.. byle pomogło...:|
  7. pozdrawiamy poświątecznie również :)
  8. :D no miałam właśnie dać znać, że będziemy w TV, ale jakoś nie mogłam się zebrać :) TVP się do nas odezwało, że chcą pokazać tą nową metodę wszczepiania implantów przy nowotworach kości - jako ratunek dla innych psiaków, a potem też dla ludzi - no i w ubiegłym tygodniu w sobotę byliśmy w lecznicy i nagrywali ja wystąpić nie chciałam... jakoś nie mam parcia na szkło (chociaż bardzo nalegali), poza tym telewizja pogrubia :P :D mąż też nie chciał, ale Zuzia musiała mieć zmieniony opatrunek, no i ktoś musiał ją trzymać, więc wykorzystali moment i mężowi też zadali parę pytań (oczywiście wstawili z tego ze 30 sekund ;)) no a Zuzia to gwiazda!! :) generalnie materiał pod kątem medycznym fajny, ale co bzdur nagadali, to szkoda słów.... :| że jak Zuzie przygarnęliśmy to nie chodziła w ogóle, że od poprzedniego właściciela wzięliśmy... co za wierutne bzdury!! normalnie się wkurzyłam i cała moja rodzina i znajomi też taka redaktorka, młoda, niedoświadczona pewnie luźno ze mną gadała - nie sądziłam, że coś z tego wykorzysta, a nawet jeśli, to wypadałoby się upewnić, czy dobrze zrozumiała a ona coś tam usłyszała, coś jej się wydawało, coś sobie dopowiedziała i wyszły głupoty Bo owszem... Zuzię przygarnęliśmy, ale jak srujdkiem była, z 9 tyg. miała przecież - a nie jak zachorowała na raka To znaczy, że co - tacy jesteśmy wspaniali, że psa z nowotworem wzięliśmy (no nie powiem... wzniosłe bardzo), czy może czekaliśmy 8 lat z nowotworem aż on się bardziej rozwinie...? ech... telewizja jednak zawsze kłamie... miał być konkretny rzeczowy materiał medyczny, a zrobili z tego ckliwą historię... ale gdyby ktoś chciał pooglądać moją gwiazdę, to zapraszamy do internetu :) tutaj jest link: http://vod.tvp.pl/serwisy-informacyjne/wiadomosci/12042015-1930/19365260 Zuzia jest od około 11 minuty
  9. spóźnione podziękowania :) eee.. nie zrezygnowana po chemii... tylko ogólnie taka przytłumiona, wyciszona jest po tej carboplatynie... ale szybko jej przeszło, ze 2 dni i już dupka się cieszyła :)
  10. zjawiskowe... :) mała kruszynka na ławeczce... i trzyma wielkiego psa na smyczy :) i obie super sobie radzą:)
  11. o Venus myślałam, a napisałam, że Etna?? :o no jaki obciach :rolleyes: wybacz... ostatnio za dużo na głowie... kiepsko kontaktuję czasami... :)
  12. oj... no to niedobrze Alu z tym kręgarzem... a myślałam, że to może jakiś ratunek dla Ciebie będzie to trzymaj się Kochana!! oby lekarz zalecił Ci coś, co pomoże ONI gdzieś tam są na pewno! na 200% niech ta myśl ładuje Cię pozytywną energią! a pamiętać trzeba... tak już jesteśmy skonstruowani, że pamiętamy Wszystkiego dobrego Alu!! :) I korzystając z okazji - Wesołych, rodzinnych Świąt życzę! :)
  13. no sama słodycz po prostu :) a smycz i obroża czaderskie! :) zazdraszczam... :( gdzie się takie cudeńka zdobywa? filmiki też obejrzałam... aż sobie przypomniałam, jak Zuzia tak wariowała z innymi psiurami :) a Etna to całuśna dziewczyna jest! :D nie mogła się oprzeć, żeby nie dać buziaka:D
  14. ooo.. no obroża super :) piękne to wyszyte - i jaki świetny pomysł z numerem tel. żeby też wyszyć... że też ja nigdy nie wpadlam na to, że tak można... :| a u nas też dziki są (wilków dzięki Bogu nie ma - chyba...) a te dziki to tak beztrosko sobie potrafią spacerować... jakiś czas temu jak wracaliśmy z pracy dość późno... zmierzchało się już... to jedziemy jedziemy, a tu z jednej strony ulicy na drugą zasuwa sobie rodzinka dzików... no z 5 albo 6 ich chyba było... 2 większe i reszta takie młodziki... innym razem jak jechaliśmy, to ktoś właśnie potrącił dzika :( biedny leżał tak na ulicy :( szukają pewnie jedzenia albo jakoś zmieniają miejsce zamieszkania z jednej strony lasku na drugą, skoro takie wędrówki urządzają...
  15. Korzystając z okazji - składamy Wam Wszystkim najserdeczniejsze życzenia: Zdrowych, spokojnych i radosnych Świąt Wielkanocnych, dużo odpoczynku w gronie najbliższych, smacznego jajeczka, bogatego zająca, wielu łask Bożych i wszystkiego co najlepsze!! :)
  16. a tak Zuz dochodziła do siebie po 3ciej chemii...
  17. A w środę byliśmy na kontroli u Zuzi ortopedy - powiedział, że jest bardzo mile zaskoczony tak dobrymi wynikami samej operacji (pomijając wyniki krwi itp. - chodziło o to jak sama noga się sprawuje). Zrobiliśmy rtg - pan doktor powiedział, że nie widzi żadnych niepokojących zmian, że wszystko dobrze wygląda. Pod kątem onkologicznym też dzięki Bogu nic z kości dalej się nie dzieje. Także wielkie ufffff!!! :) Pan doktor powiedział też, że to że Zuzia raz na tej nóżce chodzi a raz nie, to może być przyczyną tego, że tam się wszystko powoli zaczyna zrastać i może ją to boleć. Widać na zdjęciach, że przeszczep powoli pokrywa się okostną. W czasie rtg doktor jeszcze pomacał Zuzi nogę, powyginał, żeby sprawdzić, czy ok wszystko - no i po tym właśnie nie chciała chodzić na nóżce i kuśtykała na 3... ale po paru minutach znów chodziła. Generalnie, jak chodzi powoli, to używa nóżki, a jak chce szybciej, to o nóżce zapomina i kuśtyka na 3. Nasza lekarka też potwierdziła, że takie fazy na chodzenie i nie chodzenie na nóżce to efekt gojenia się w środku tej nogi (bo na zewnątrz ładnie wszystko wygląda - poza odleżynami, które się tworzą - na łokciu mamy taką na stałe, z którą walczymy, a pozostałe malutkie znikają i znów się pojawiają). Ortopeda powiedział też, że trochę się boi, że jak zdejmiemy gipsik, to Zuzka może wygiąć tytanową szynę, bo to jednak duży pies. Ja wolę, żeby chodziła dłużej z tą sztywną łapką - na pewno zamówimy później ortezę, bo jak ona poczuje trochę luzu w tylłu, to będzie szaleć - niestety, na jej adhd nic się nie poradzi... No i po 4 m-cach od operacji, jeśli będzie wszystko w porządku, pod kątem ortopedycznym i onkologicznym - rozważymy, czy nie dołożyć drugiej szyny, żeby Zuzka mogła normalnie chodzić i nie było ryzyka, że coś się stanie w nogę pod wpływem jej ciężaru. Za tydzień mijają nam 2 m-ce - czyli półmetek. A tak w ogóle, zanim ten przeszczep się całkiem wchłonie, to 8-10 m-cy. Mam nadzieję, że Zuzia dzielnie dotrwa do tego momentu i będzie jeszcze mogła cieszyć się normalną nogą. No i to tyle w sumie. Kolejna wizyta u ortopedy za ok. 3 tyg. - czyli pewnie w ostatnim tyg. kwietnia. A 17go kwietnia wypada nam 4ta chemia. Będziemy dawać znać, co u młodej :)
  18. dzięki, że jesteście!! :wub: Alu, masz rację... jakby człowiek wiedział, że się przewróci... ale wiesz jak to jest... - jak się dowiesz, że może jak byś podjęła inną decyzję kiedyś w przeszłości, to teraz byłoby inaczej... - to i tak ma się do siebie żal no ale cóż... czasu nie cofnę... Zrobiliśmy krew po 3ciej chemii - wyniki naprawdę ładne - żadnej anemii, czerwone krwinki super! Białe też ok. - dziwne to, ale przed chemią Zuzia miała gorsze leukocyty, niż po. Potas też nam spadł - trochę co prawda, ale nie przekracza już normy. Jedyne, co mnie niepokoi, to wysokie AP (wysokie dla mnie, bo sporo ponad normę - norma jest do 155, a Zuzia ma ok. 230 - ale p.doktor powiedziała, że to nie jest wysoki wynik, że martwilibyśmy się, jakby np. 2000 było - dla mnie to trochę abstrakcja, no ale ok.). Wysokie AP może być spowodowane wewnętrznym stanem zapalnym, takim pooperacyjnym - w sensie od gojącej się nogi. Generalnie nie powinniśmy się tym przejmować (choć ja i tak się martwię, inaczej jakoś nie umiem). Ale onkolog powiedział, że dla pewności przy kolejnej wizycie możemy się umówić na badanie ciśnienia krwi. Tak więc umówimy się - wolę jednak spać spokojnie... Po chemii Zuzia dostała kroplówki NaCl podskórnie na kilka dni - profilaktycznie na nerki, żeby nam znowu szwankować nie zaczęły. Ale.... okazało się, że kroplówki nie wchłaniają się tak jak wcześniej, że po podaniu, sporo zostaje na kolejny dzień. Po konsultacji z lekarzem - kroplówy robimy co 2-3 dni + dostała Lotensin na poprawę kłębuszków w nerkach (jeśli kroplówka się nie wchłania, to nerki mogą nie do końca dobrze filtrować i może to nawet nie być widoczne od razu w wynikach). No i dalej dostaje Furosemid, żeby wysikała nadmiar potasu. Zobaczymy za kilka dni na kolejnej krwi, co wyjdzie...
  19. no to prawie w tym samym wieku są dziewczyny!! :) Zuzia skończyła 8 lat w połowie marca (choć to taka data przyjęta mniej więcej, bo przygarnięta, więc tak dokładnie nie wiemy, kiedy się urodziła - przyjęliśmy tak jak lekarz ocenił...) faktycznie widać, że Sarcia troszkę siwieć zaczęła ale tylko jej to uroku dodaje :) śliczna z niej dziewczynka :) i ma takie mądre spojrzenie... u Zuzi - masz rację - przez biały pychol trudno poznać, czy siwieje, ale może koło oczu będzie z czasem widać... póki co ja jakoś nie widzę, że się postarzała - dla mnie ciągle wygląda jak ten sam wariat parę lat temu :)
  20. oj kurcze... to fatalne przejścia mieliście :( oby było coraz lepiej!! wracajcie do pełni sił - zdrówka raz jeszcze!! my Zuzię szczepimy co roku na wściekliznę, a na wirusówki na ogół też co roku - wcześniej szczepiliśmy co 2, ale lekarka nam powiedziała, że teraz jakieś lepsze szczepionki, że można wszystko razem, więc robimy full zestaw co rok odnośnie środkom przecikleszczowym - na Zuzię np. żadne kropelki nie działają - ani Frontline ani Advantix... Zuzia od dawna ma sprawdzony Kiltix - ale fakt, że nie można go moczyć, bo działa wtedy coraz słabiej. Nam też właśnie lekarz ostatnio polecił Foresto - że podobno skład podobny co Kiltix, a do tego wodoodporny, więc wypróbujemy, bo czas już zmienić Zuzi obrożę. A kropelki to stosowaliśmy tylko dodatkowo do obroży, jako podwójne zabezpieczenie - jak jechaliśmy gdzieś w lasy na dłużej... (same niestety nie zdawały egzaminu). Tabletek żadnych nigdy nie próbowałam... i raczej nie będę, bo to wątroby jednak szkoda... Justyś - wilki u Was?? czy Ty gdzieś pod lasem mieszkasz? o mammoo... to niezłe masz tam "atrakcje" :o
  21. yyy.... nie wiem, jak to się stało, że nie widziałam tych fotek... :huh: matko.... jaka ona jest przepiękna!! :)| gdybym mieszkała gdzieś koło Ciebie, to chyba bym Ci ją ukradła... :P
  22. witajcie wiosną!! :) zaglądłam... a tu nie ma zdjęć dziewczynek? :mellow: no to smuteczek... :unsure: ja jednak poproszę jakieś foteczki :)
  23. Cześć :) My z rewizytą :) Super szczurki masz :) No i zdjęcia psiska też świetne - to west jest, prawda?
×
×
  • Create New...