Jump to content
Dogomania

gusia0106

Members
  • Posts

    8971
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by gusia0106

  1. A ja wczoraj widziałam Sonię. Wybiegła razem z resztą stada, dała się pogłaskać, przychodziła wołana. Fajnie :) I wcale nie jest grubasem.
  2. Ja to już czekam aż Marta wróci i napisze co u Tarnera ;)
  3. [quote name='Ellig']Cudny jest:) Tarner , chlopaku masz szczescie. Proponuje zeby na wydarzeniu oprocz numeru konta podac paypal.Szybciej beda pieniadze:)[/QUOTE] Elu, bardzo dziękujemy za karmę :Rose:
  4. Ewa Marta, Ellig - bardzo Wam dziękuję za karmę dla Małego. Tarner, bo tak ma na imię jest już u Ronji. Na razie wystraszony, ogólnie jest bardzo lękliwy. Ale za to grzeczny i przylepka. Zrobiłam mu kilka zdjęć choć dzisiaj to tak oszczędnie bo nie chciałam go nadmiernie stresować. Drobniutki jest, taki strasznie delikatny. [img]http://img821.imageshack.us/img821/5557/img4415z.jpg[/img] [img]http://img12.imageshack.us/img12/6200/img4417bj.jpg[/img] [img]http://img192.imageshack.us/img192/1580/img4422d.jpg[/img] [img]http://img857.imageshack.us/img857/8672/img4425lv.jpg[/img] [img]http://img52.imageshack.us/img52/8026/img4429iy.jpg[/img]
  5. [quote name='mysza 1']Niedobrze, bo w domu najgorsze rozwolnienie. Może za dużo dostał, jak na jego możliwości przy takim wychudzeniu. Facet chciał dobrze ale z bardzo głodnymi to tak jest niestety.[/QUOTE] Tak, to bardzo możliwe. Mam nadzieję, że będzie dobrze.
  6. I waży ponad 700 kilo. I niech tylko ktoś spróbuje go ruszyć...
  7. Rozwolnienie ma gówniarz. Pewnie brzuszek się zbuntował jak dostał jedzonko...
  8. [quote name='mysza 1']Wstaw go na FB, napisz, że dzisiaj znaleziony w Bieszczadach i że prosimy o wsparcie, ludzie wpłacą, pomogą. zwłaszcza, jak jest smutna historia. Można wydarzenie zrobić. Dopisek znajda ;) na przykład, bo ja na imionach się nie znam.[/QUOTE] No dobra, tylko jakieś zdjęcie chyba muszę mieć lepsze. Biedny ten mały. Ale są też dobre wieści ;) Jedzie do najlepszego psiego hotelu. Ronja z Bartkiem się nade mną zlitowali :):)
  9. [quote name='mysza 1']Trochę jak Dupek ;) jak on miał na imię? Sklerozę mam. Wiem już - Radar. :0[/QUOTE] Sama jesteś Dupek! ;)
  10. Mój najnowszy podopieczny Zajrzyjcie chociaż proszę [url]http://www.dogomania.pl/threads/207817-Jedyne-co-mia%C5%82-to-wydeptane-miejsce-w-trawie..Nie-ma-imienie-domu-nie-ma-nic-nie-ma[/url]
  11. Mój najnowszy podopieczny... Zajrzyjcie chociaż proszę [url]http://www.dogomania.pl/threads/207817-Jedyne-co-mia%C5%82-to-wydeptane-miejsce-w-trawie..Nie-ma-imienie-domu-nie-ma-nic-nie-ma[/url]
  12. Rozliczenie: [B]WYDATKI:[/B] 30,00 odrobaczenie, transporty (zapłacone z Psom na Pomoc) 81,00 szczepienie i krew (zapłacone z Psom na Pomoc) 192,00 hotel maj 182,00 kastracja 97,01 usg + leki 360,00 hotel czerwiec 60,00 dojazdy do weta 402,00 hotel lipiec 132 hotel sierpień [COLOR=seagreen][B]RAZEM: 1536,01 zł [/B][/COLOR] [B]WPŁATY:[/B] 30,00 Psom na Pomoc 81,00 Psom na Pomoc 97,01 Psom na Pomoc 100,00 Ania J za pośrednictwem Ewy Marty 225,00 Pani Grażynka 50,00 Ewa Marta 30,00 mmd 200,00 Psom na Pomoc 100,00 Pani Agnieszka Kozińska, Toruń 60,00 bazarek 74,00 mój bazarek 64,00 Myszy bazarek 217,40 joli_li bazarek [COLOR=seagreen][B]RAZEM: 1117,01 zł [/B][/COLOR] [SIZE=5][COLOR=red][B]STAN KONTA: -201,60[/B][/COLOR][/SIZE]
  13. Gdzieś w Bieszczadach, przy jednej z mniej uczęszczanych dróg, na wzniesieniu, wymościł sobie miejsce w trawie. Tam spał. Tam chował się gdy się czegoś bał. A boi się wielu rzeczy. Był przepędzany, przeganiany, pewnie bity. Ma bliznę na pysku, rozcięty spód noska - taką jakby psią zajęczą wargę. Przeraźliwie chudy...Za jedzenie oddałby wszystko. Nie wiedział gdzie ma iść, nie wiedział gdzie szukać pomocy. Przyszedł na bieszczadzką działkę, na której ktoś jest tylko kilka razy w roku. Dlaczego tam i dlaczego postanowił zaryzykować? - tylko on wie. Przy pierwszej próbie dotknięcia zareagował agresją. Ze strachu. Bo jeszcze nie wie, że ludzie nie tylko biją. Ale jak już dostał jedzonko, nie chciał odejść. Postanowił zostać i zobaczyć co będzie. Spał w przyczepie a rano już siedział w samochodzie. Zdalnie wydałam dyspozycję - weź go przywieź. Przecież go tam nie zostawimy. I właśnie teraz Pan Varia wiezie go do Warszawy. Nie mamy jeszcze miejsca w hotelu, nie mam pomysłu co z nim zrobić. Nie wiem nawet cholera jak mu dać na imię. W samochodzie grzeczny. Troszkę pobudzony i ciekawy ale grzecznie leży. Podobno jest bardzo młodziutki, takie biedne psie dziecko. Póki co mam jedne, kiepskie zdjęcie [IMG]http://img804.imageshack.us/img804/4920/obraz003h.jpg[/IMG]
  14. Pan pojechał do Varia. I wymyślił dla niego super pomnik - kamień. Variuśko kochał kamienie, to jego ulubiona zabawka. A ja mam pewność i spokój, że żaden wilk się do niego nie dobierze i chłop za 100 lat nie zaorze. Bo Variuśko ma swój własny psi pomnik. A na działkę przybłąkał się pies.......Biedny, chudy, z blizną....już jedzie do Warszawy
  15. Bo w delegacji byłam cholera a teraz odgruzowuje zaległości
  16. Wieści od Roniego;) Witam. No to teraz o Ronim mogę powiedzieć więcej: Ciągnie tylko w pierwszych minutach spaceru. Potrafi chodzić przy nodze (jednak tylko wtedy, gdy przypomina mu się co chwila "noga"), pod koniec spaceru nawet niezbyt chętnie od tej nogi odchodzi. Już siada bez przysmaczka. Kładzie się z przysmaczkiem. Leży tylko w pokoju, gdzie są ludzie. Reaguje na lekkie bodźce ("tyknięcie" smyczą, ciche cmoknięcie) - co prawda podchodzi wtedy, ale na chwilkę. Jest rozkojarzony jak szczeniak, ale dwa lata skończył już kilka lat temu. No to wracam jeszcze do ciągnięcia: w lasku pod oknami jest dużo wiewiórek, odkąd to zauważył nie ma przebacz - stary łowca! Gdy był z synem drapnął jedną i... po wiewiórce. Syn zszokowany ja spanikowana (co mam zrobić z wiewiórką?!). Od tamtej pory, jak jest w tym lasku to jest ciągle spięty, rozgląda się po krzaczorach i szuka... a może uda się jeszcze raz? W lasku po stronie AWF zachowuje się całkiem spokojnie - kojarzy go z bieganiem, długimi spacerami. Do każdego spotkanego człowieka podbiega merdając ogonem, przyjazny do każdego. Ale z psami - dominant. Pierwszego dnia spotkaliśmy dwa teriery rosyjskie, po wyjaśnieniu panu - spróbowliśmy ich zapoznać. Na szczęście były podporządkowane gościowi, bo z Roniego byłaby miazga. Okazy były wielkie. Pierwszy gest Roniego to łeb na barkach samca, mimo, że musiał ten łeb nieźle podnieść, bo tamten był o wiele większy od niego (pierwszy raz widziałam tak duże teriery rosyjskie). W domu został dzisiaj po raz pierwszy sam na ok. 1/2 godz. i prawdopodobnie przespał ten czas, bo wszystko było w porządku. Na balkon wychodzi tylko z nami, samego go tam nie ciągnie, nawet jak coś się pod oknami dzieje (psiejskiego). Ze świnkami zero zmian. Wpada w amok na jakiekolwiek oznaki życia z klatki. Na "fe" odchodzi. Do następnego dźwięku od nich. Chociaż to "wpada w amok" polega na zerwaniu się z któregokolwiek miejsca w mieszkaniu, galopu go klatek i wetknięciu nosa pomiędzy kratki. Gdy spróbowałam nie reagować na jego pobudzenie to był jak posąg przez kilkanaście minut! Dłużej już nie miałam serca sprawdzać - uspokoiłam go. Dzisiaj mam trzy zebrania w szkole, jak wrócę, to prześlę kilka jego fotek. Pozdr.
  17. [quote name='mala_czarna']Gusia, a Ty pewnie juz tego nawet nie pamiętasz, ale pomimo tego, że w ogóle się wtedy nie znałyśmy, byłaś pierwszą i jedyną osobą, która zaoferowała mi wtedy pomoc, bo ja przecież w ogóle nie wiedziałam gdzie mam Wiki pochować.. Strasznie mną tą tąpneło. Pozytywnie oczywiście. Ale mi się zebrało dzisiaj jakos na wspominki. Głupia Kamila ;)[/QUOTE] A bo już wtedy wiedziałam w jakiej się jest dupie w takiej sytuacji...
  18. [quote name='Nutusia']To i ja dodam, że pamiętam jak walczyliśmy z zapaleniem płuc u Tosiny, temperatura nie chciała spaść poniżej 4 st. przez prawie tydzień, a Gusia do mnie dzwoniła i mówiła: "nam lekarz zalecił to, podał tamto, zasugerował..." A potem był wpis na naszym wątku: "nam się nie udało, ale Wam musi". Szok, ale też wstyd, bo w tym obłędzie ratowania Tosi po prostu... zapomniałam o Vario :( A z klonowaniem... lepiej nie! Bo chyba każdy chciałby wskrzesić swojego psa (ja np. co najmniej dwa). Wystarczy chyba już na świecie tych, co są...[/QUOTE] To też pamiętam, bo nam się wtedy po tym antybiotyku polepszyło na trochę. I myślałam, że skoro nam i wychodzimy na prostą bo spadła gorączka, to i Wam.
  19. A ja pamiętam jak się dowiedziałam o Wiki....Siedziałam w samochodzie, na działce bieszczadzkiej, w nocy, z laptopem na kolanach. Byłam pewna, że z tego wyjdziecie.
  20. Ja tam czekam na klonowanie masowe. Będę ich pierwszą klientką. Mysza pewnie będzie druga ;)
  21. On jest słodziak. I jest miły w dotyku bardzo. I już chyba ma wagę akurat. Nie ważyłam, ale tak mi oko mówi ;)
  22. Patrzcie jak śpi Mendzioch ;) Zdjęcie z komóry więc słabe ale nie mogłam się powstrzymać :) [img]http://img687.imageshack.us/img687/1269/20110507003.jpg[/img]
  23. [quote name='gameta']Gusiu, ale on jest z Tobą cały czas - przecież wciąż to czujesz![/QUOTE] E tam. Tak to się nie liczy.
×
×
  • Create New...