Jump to content
Dogomania

gusia0106

Members
  • Posts

    8971
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by gusia0106

  1. W poniedziałek rano wyszliśmy na spacer i wszystko było ładnie pięknie. Linga treningowa dalej się sprawdzała, on jakby bardziej wyluzowany. Już wracaliśmy do domu, stałam przy bloku i nagle OD TYŁU!! podbiegł do nas pies. Duży, czarny, w typie rotka i od razu się rzucił z zębami na naszego ONka. W całej akcji myślałam, że się rzucił, ale nie złapał, jak się później okazało - złapał i pokąsał. W każdym razie ONek w panice zaczął się wyrywać i wić, ale wtedy jeszcze byłam wyluzowana - i szelki i obroża, dwie smycze. Co złego może się stać. No może, jak się okazuje. W szelkach pękła plastikowa sprzączka. I może jeszcze by suę udało, bo przecież była obroża. Ale kółko, pod które przyczepiony był karabińczyk jak się okazało nie było spawane i się najnormalniej w świecie pod wpływem szarapniny wyprostowało. ONek tylko poczuł, że poszły szelki i w długą. Ja za nim w długą. Nie biegałam od liceum chyba, kondycja zero, panika 100, adrenalina 200. Leciałam za nim ale traciłam z oczu. Moje osiedle pełne jest krzaków, zakamarków, wąziutkich osiedlowych uliczek...masakra...więc leciałam drąc ryja do ludzi po trasie gdzie pobiegł pies. Pokazywali więc biegłam dalej. Uciekł daleko, ale jak zobaczyłam, że znika w ślepej uliczce panika nieco zelżała, z lewej domki ogrodzone, z prawej domki ogrodzone, z przodu domki ogrodzone, a z tyłu ja. Złapię go, spoko - pomyślałam sobie. Lekko się zdziwiłam jak mi zniknął z oczu w tej ślepej uliczce...Jak się okazało, za ostatnim domem, było wąskie przejście, które prowadziło gdzieś. On się przez nie przemknął bez problemu, ja już z lekkim trudem. Jak tam weszłam i zobaczyłam, że to przejście prowadzi do całkowicie ogrodzonej działki to się zluzowałam. Znalazłam paletę, zastawiłam nią wąskie przejście, zadzwoniłam po Sławka i Ewę, żeby przyszli pomóc mi go złapać. Myślę sobie - teren całkowicie ogrodzony, fakt, że zakrzaczony po pachy, zadrzewiony i na skarpie w dodatku, ale z ogrodzonego nie ucieknie. Pierwszy dojechał Sławek, już miał w rękach linkę i dotykał psa......ale ten był szybszy, zrzucił z siebie pęknięte szelki i już całkiem bez niczego z tej działki zwiał....paleta nie była dla niego specjalną przeszkodą.... Na szczęście zadzwoniła Ewa, która stała już na początku tej ślepej uliczki i zauważyła go jak zwiewał. Znowu więc biegiem i ona i ja za psem. Wsiadłyśmy w samochód, Ewa widziała w którą stronę pobiegł............a pobiegł w stronę domu. W międzyczasie telefon do Neigh z prośbą o pomoc z organizacją na wątku. Wiedziałam gdzie uderzyć. W życiu nie znałam bardziej poukładanej i zorganizowanej osoby. Ja nie wiem skąd on wiedział gdzie jest dom. Nie wiem jak tam trafił. Nie miał prawa tam trafić, ta ogorodzona działka jest conajmniej ponad kilometr od mojego domu. On nie znał terenu, nie znał zapachów, nie oddalaliśmy się od bloku na spacerach na odległość dalszą niż 50 metrów. Do tej pory zachodzę w głowę SKĄD WIEDZIAŁ. Pewnie w życiu się nie dowiem... Pobiegł od razu pod klatkę i tam się kręcił dobre 15 min. Podchodził pod schody i odchodził. Nie wiem w końcu co go spłoszyło, w każdym bądź razie pobiegł gdzieś i na 2 h i 45 min zniknął nam z oczu... Ewa jeździała samochodem i szukała, a ja i Sławek biegaliśmy w kółko, wypytując ludzi. Nikt go nie widział. Schował się w krzakach koło Telepizzy....ale o tym dowiedziałam się dopieropopołudniu, Cały czas wracał w te krzaki i się chował. 200 metrów od domu cholera.... Ewa musiała wracać do pracy, my biegaliśmy cały czas. NIGDZIE go nie było...Ja w ryk bo myślałam, że uciekł już daleko daleko, a jakby tak było.....to szukaj wiatry w polu... Przyjechała Mysza - ruszyłyśmy rozklejać plakatu po osiedlu, przy okazji przeszukując krzaki i rozglądając się. Sławek w domu pilnował, żeby drzwi były otwarte od kletki i czatował w oknie na wypadke jakby ONek wrócił. Wsiadłyśmy w samochód, żeby jechać rozklejać dalej - samochodem byłoby szybciej. Chciałam jeszcze tylko przestawić swój bo w tej całej panice stanęłam tak, że zatarasowałam cały przejazd. Podjeżdżam pod klatkę, a tu zza rogu wulatuje on i znowu podchodzi pod drzwi klatki. Drę japę do Myszy, że pies jest - ta zostawia swój samochód na środku drogi i obie biegiem za psem. Schował się za żywopłotem, ale nie było szans na złpanie go. Znowu uciekł pod Telepizzę, tyle, że wtedy tego nie wiedziałyśmy. Rozdzwaniają się telefony - dzwoni ludzie, którzy widzieli i plakaty i psa. Od tej pory w zasadzie na bieżąco wiemy gdzie jest pies. Latamy we wskazane miejsca, ale jesteśmy za wolne. Albo on za szybki ;) I już wiemy, że we dwie nic nie zrobimy. Że zadziała tylko środek nasenny i to nie taki jak sedalin bo po sedalinie, on znowu da w długą i tyle go będziemy widziały. On był strasznie szybki - znikał nam z oczu w ciągu 30 sekund. W międzyczasie szukamy łapacza, który przyjedzie i złapie. Nikt nie chce się zgodzić, żeby przyjechać. Straż miejska ma nas gdzieś, eko patrol jeszcze głębiej. Mówię im, że ok, że damy sobie radę, tylko niech pożyczą siatkę i czego się dowiaduję?? [B]EKO PATROL W WARSZAWIE NIE MA SIATKI DO WYŁAPYWANIA PSÓW.[/B] Mają tylko taki podbierak o średnicy metra i na metrowej rączce. Mówię, że moga go sobie wsadzić w takim razie. Tak swoją drogą, to skandal, że organizacja powołana w celu wyłapywani psów między innymi, nie ma nawet siatki......... O 12.30 znowu jest pod klatkę, przechodzi metr od samochodu Myszy. Wtedy już wiemy, że powinien tam wracać, że Łapacz nam potrzebny, im szybciej tym lepiej. Ale nikt nie chce przyjechać kurna... W końcu niewątpliwy urok osobisty Asif1 zadziałał - kolo uświadomił nas, że robi to tylko dla niej i że przyjedzie jak ogranie dwie zaplanowane na ten dzień łapanki. Jedna w Mińsku Maz., druga w Markach, potem na Żoliborz po strzałki i dopiero do nas. Ja mu drę mordę w słuchawkę, że wtedy już będzie ciemno, on mówi, że luz, że da radę. No to ok. Jest 13.30 - muszę jechać do pracy bo ściemniam coś od rana, że jestem na spotkaniach, Mysza to samo ;) Telefon nie przestaje dzownić - na bieżąco wiemy gdzie jest pies. W końcu dzowni facet, który mówi, że od pół godziny obserwuje go z balkony (świr jakiś :cool3:), i że on biega po osiedlu, ale wciąż wraca i chowa się w tych krzakach koło Telepizzy. Już dwa razy tam wracał. Powiedział, że nadal będzie prowadził obserwację i będzie dzwonił. No psychol jakiś normalnie ;) W pracy dopiero czuję, że cała dygoczę. Ale nie wiem czy z zimna. Pies leży a to pod oknem sypialni, a to pod balkonem przez dobre 40 min. Telefon cały czas dzwoni, nawet Chińczyk z mojej klatki (Halo, to pani ciuka tego pcia? Ładny, ciedzi pod okne.Łapac? - serce mi zamarło, bo jak on chce go złapać to pewnie na kurczaka w pięciu smakach go będzie przerabiał...;)) Ekipa do łapania zwołana, Łapacz w drodze, pies pod oknem....Paranoja jakaś.... Łapacze mówią, że są a ja w autobusie kurde, 10 min drogi od domu. Idzie po nich Sławek, mówią, że muszą rozejrzeć się w terenie.... Jest 16:25.Biegnę, jest już Ewa, Myszowy TZ i Sławek - wszyscy biegają :evil_lol: Niezła jazda :evil_lol: Ja lecę od strony przystanku i co widzę? ONka który leci chodnikiem, z boku leci Ewa, z drugiego Sławek i Myszy TZ, a na wprost biegacz - towarzysz łapacza z chwytakiem. Telefon cały czas dzowni, czuje, że jeszcze chwila i zwariuje. ONek jest na tyłach mojego bloku a my wszyscy wokół niego. Pytam biegacza jak możemy pomóc - na co on rezolutnie, po prostu stańcie z boku ;) Ale ustać nie możemy, więc każdy obiega blok z innej strony. Mija z 10 min, oni dzwonią gdzie są. Znowy drę ryja, no dobra, ale gdzie pies? No też jest. Już dosłał strzałką, ale jeszcze biegnie. Biegacz za nim. Dżizas....ale ulga trafiony - zatopiony. Jest 16:55 a ONek nieprzytomny jest bezpieczny. Leży w kuchni na podłodze. Uff................................
  2. [quote name='mala_czarna']Guśka, odezwij się kobieto - mam w domu calm aid. Frotce juz niepotrzebne, możemy Ci się przyda?? I nie daj sobie wepchnąć w klinice, bo drogie to cholerstwo jest.[/QUOTE] A co to? Bom laik :roll:
  3. No to teraz relacje uwstecznione Zacznę od niedzieli :cool3: Linka treningowa była strzałem w dziesiątkę, o wiele lepiej chodziło nam się na spcery. A już wieczorem, jak było ciemno i mało ludzi to w ogóle rewelacja. On chodził całkiem na niej przyzwoicie, klasycznie znaczył sobie teren. Problem zaczynał się pod wejściem do klatki. Stawał pod schodami i za cholerę nie chciał tam wejść. Musiałam go pół wciągać, pół wnosić do środka. Niestety w niedzielę musiał też zaliczyć kapięl numer 2. Też z mojej winy. Ja nie jem mięsa, ale umówiłam się, że ugotuję Sławkowi rosół. No i ugotowałam. Zostawiłam durna na kuchence. Koniecznie musiałam bo po porstu chciałam jechać na grób Rodziców w niedzielę. Jako, że szczenior wciąż był u mnie to chcąc nie chcąc musiałm na cmentarz pojechać ze szczeniakiem pod kurtką. Samych bym ich w domu za nic nie zostawiła. Wróciłam po czterech godzinach i jakże głęboki był mój zachwyt gdy ujrzałam kuchnię pływającą w rosole :angryy: Podłoga cała w rosole, szafki w rosole, ściany w rosole, hokery w rosole, pies w rosole :angryy: No to najpierw sprzątnie kuchni, potem spacer, a potem sprzątanie psa w wannie. Cwaniak już wiedział niestety co oznacza zaciąganie do łazienki więc kąpiel numer dwa była zdecydowanie trudniejsza niż numer jeden. Ale wykonalna :razz: Od poniedziałku rano byłam zachwycona faktem wychlania przez psa 5 litrów rosołu. Przynajmniej wiedziałam, że zasilanie energetyczne na czas jakiś ma.
  4. Powinnam zacząć od tego wczoraj, ale naprawdę nie miałam siły. Bardzo Wam wszystkim dziękuję za pomoc. Nie jestem w stanie powiedzieć jak bardzo Ewie, że rzuciła wszystko i przybiegła łapać w chwilę od telefonu Neigh - do bólu zorganizowanej, poukładanej, mistrzyni organizacji za stworzenia zaplecza i wbijanie mi do glowy, że to oczywiste, że go złapiemy Myszy - za plakaty, naklejanie, bieganie, organizacje godziny "0", i za przysłanie TZta z odsieczą asiaf1 - namiar od Ciebie - bezcenny. Biegacz od wczoraj jest moim bezdyskusyjnym idolem Annie33, alicji, Ubocze - że przyjechaliście, że dzwoniliście, za wsparcie, za pomysły Siostro ma osobista i Szwagrze mój drogi - że jesteście zawsze jak potrzeba, choćby się waliło i paliło, że jakbym powiedziała, że słonia trzeba upolować, to byście zapytali czy tylko jednego ;) I wszystkim za pomoc w organizacji na wątkach, za trzymanie kciuków, za telefony co chwila, za stworzenie zaplecza. Kurde, nie wiecie jakie to ważne. Ma się ludzi, o których się wie, że nie zawiodą choćby nie wiem co. Ale się okazuje, że blisko są tacy, którzy choć nie znają, to pełni chęci przyjeżdżają w straszne zimno, w nieznany teren, łapać jakiegoś dzikiego psa. Ja zbyt wylewna to nie jestem. Ale bez Was wszystkich ta akcja zakończyłaby się TOTALNĄ PORAŻKĄ. Najpiękniej jak umiem Wam dziękuję i w pas się kłaniam.
  5. [quote name='mysza 1']Gusiu, ale masz gadane:evil_lol: chciałam tylko Ci powiedziec, że jeden ze szczeniaków ze Swarzędza nie żyje- sekcja wykazała parwo. Możesz poinformowac tą dziewczynę, która wzięła od Ciebie malutką? Bo Tobie ufam ;) I może wetce powiedzieć, ze nasz onek też zagrożony? A imię? On nie ma imienia.:shake:[/QUOTE] To nie ja, to moja siostra :cool3: Wiem, Nina do mnie dzwoniła. Oki, zaraz dam znać Renacie. Nie ma imienia, a ja nie mam pomysłu....w zwiąku z czym idę spać :oops:
  6. Dziękujemy :Rose::Rose::Rose: [IMG]http://img204.imageshack.us/img204/9492/0000209.jpg[/IMG] Wszystko jutro. Dziś już nie mam siły.
  7. Dobra, ja jadę na miejsce akcji. Trzymajcie kurna kciuki
  8. łapacz też coś mówił o samochodzie Będzie jeszcze mój kumpel z pracy czyli razem 11 osób
  9. Chetni: Mysza Myszy TZ Ewa Marta Anna 33 Ubocze Sławek moja siostra mój szwagier mój siostrzeniec no i ja Potem ma dojechać mru z TZ i Olka Już nie leży pod oknem, ale krąży między moim blokiem a tym na przeciwko. Ludzie wciąż dzwonią.
  10. [quote name='andzia69']ale on celnie w tyj ciemności????:cool3:[/QUOTE] A ja wiem.... Zła wiadomość jest taka, że to działa z odległości 10 metrów max. A do niego podejść na 10 metrów to cud
  11. Cholera.... On leży teraz centralnie pod oknem mojej sypialni. To paranoja jest jakaś. Łapacz będzie jak dojedzie. Cholera wie, o której. Myślę, że koło 17 właśnie. Ciemność go nie przeraża.....
  12. Pies jest znowu u mnie pod klatkę. Sąsiad Chińczyk dzownił. Położył się pod żywopłotem i oby tam został. Sławek też go widział, ale dał mu spokój, nie gonił, nie podchodził. Jakby tam został to by było super, bo jest szansa, że tam da się go przechwycić jakby nas było dużo. Wiecie co, nie umawiajmy się bezpośrednio pod klatką. Umówmy się blok dalej, to chyba będzie Kopcińskiego 16. [B][COLOR=red]BŁAGAM!!! NIE PRZYCHODŹCIE ZE SWOIMI PSAMI!![/COLOR][/B] [COLOR=red] [/COLOR] [B][COLOR=red]ON SIĘ ZWIERZĄT BOI RÓWNIE PANICZNIE CO LUDZI!![/COLOR][/B] A już po dzisiejszej akcji to na pewno 1000x bardziej.
  13. Mysza, dawaj ten plakat co zrobiłaś na wątek - Ursynów trzeba rozlepić cały. I wyślij mi do wydrukowania.
  14. Roześlijcie proszę prośbę po wszystkich wątkach jakie Wam przyjdą do głowy. Na 17 potrzebna silna ekipa z kocami, siatkami, płachtami + czym sie da. Acha, jeśli myślicie, że ekopatrol ma siatki to gruba pomyla
  15. Jestem głupia cipa, wiem Pies jest wciąż na terenie osiedla, jedzie do nas hycel i bedzie strzelał strzałką z usypiaczem. Ale to nie tak jak na filmach, uspiacz nie powala od razu. Z hyclem jedzie tez biegacz - kolo, który biega właśnie za psem postrzelonym. Podobno ma duże doświadczenie. Oby większe niż ja - dogonialam go tylko raz. Ludzie z osiedla dzwonią praktycznie non stop. On się wciąż tam kręci. Przebiega koło klatki, ale nawet się nie zatrzymuje. Na 17 zarządzamy godzine zero, im nas będzie więcej - tym lepiej,. Możecie napisać kto się stawi o 17 na Ursynowie? Hycel hyclem, ale trzeba się rozstawić w miejscach strategicznych zeby ewentualnie krzyczec biegaczowi gdzie ma lecieć. O 17 jest juz w dupe mac ciemno.
  16. Jak rodzinnie :lol: Witajcie wszystkie Ciotki kochane :loveu: Krótko bo padam na pysk, jutro zdam relację. Bilans - spacer ( o ile można to tak nazwać) sztuk 4 Kupale na spacerach - sztuk trzy Kupale w domu - sztuk zero Sikanie na spacerach - reguralne, według zdaje się potrzeb. Sikasnie w domu - niestety tak samo Stan przerażenia nie spada ( w tym mój również ;) ) Kąpiele zaliczone - sztuk dwie ( w tym jedna wymuszona) Ilość głupich pind w domu - 1 sztuka Za to ilość mądrych psów - 1 sztuka (więc się jakoś bilansuje ;)) Ilość szczeniaków wydanych - 1 sztuka Ilość szczeniaków przyjetych - 0 sztuk Szczegóły rano ;)
  17. [quote name='max45']melduję się na wątku u onkowej bohaterki :p Jestem pod wrażeniem Twojej determinacji.[/QUOTE] Ooo, hej Eliza, fajnie, że jesteś :razz: Ja wiem czy determinacji...No bo co? Miałyśmy go tam zostawić...? Nie ukrywam, że jakby nie było szczeniaka byłoby mi dużo łatwiej
  18. [quote name='andzia69']Gusia - ty lepiej napisz jak u ciebie minęła noc!:cool3: Moniczko...to ja założyłam watek:oops: z myślą o wyciagnieciu tego przerażonego onkowatego piesa:oops::oops: ale tak jakoś samo wyszło, ze powklejałam zdjęcia tych potrzebujacych malizn...i tak jakoś watek oneczka zrobił się watkiem psiaków do natychmiastowego wyciagniecia z tego schronu....źle zrobiłam? a potem Nina prosiła o przekazanie jej "dowodzenia" co też uczyniłam...bo nie jestem tam na miejscu...[/QUOTE] U nas spoko ;) Tak go zmęczyłam kąpielą, że zasnął i spał do 6 rano.
  19. [quote name='MonikaP']O, to już brzmi nieźle :-). Pytanie, czy on się np. nauczy, że takie "prawdziwe" sikanie (itp.) to na dworze, a w mieszkaniu będzie znaczył wychodząc z założenia, że to jego teren? Gusiu (gapa ze mnie, pewnie gdzieś to przeoczyłam), czy w Twoim mieszkaniu przebywa(ł) inny pies? Bo może ONek czuje jego zapach i stara się go "zagłuszyć" własnym?[/QUOTE] Nio, były i bywają. Mój ostatni tymczas pojechał do domu 5 września, ale np. w zeszłym tygodniu miałam psich gości.
  20. [quote name='Nutusia'] Witam, witam i przepraszam, że tak długo mnie tu nie było, ale czasem tak bywa ;) Już Ci wysyłam na PW nasz adres. U nas idzie ku lepszemu - porastanie zadka w toku :multi: Najprawdopodobniej we wtorek udamy się z wizytą kurtuazyjną do Doktora i napiszemy co zostało ustalone... Tylko pracy na horyzoncie ni widu ni słychu :placz:Bo taki człowiek... za stary, żeby zatrudnili i za młody, żeby się na zasiłek przedemerytalny załapać... Paranoja jakaś.... Skończyły się bazarki, będzie jakaś kaska - nie za dużo, ale zawsze coś. Wpłacę jak tylko dostanę
  21. [quote name='max45']Powrócę na chwilę do szczeniaków, które są u mnie ;) Czy ktoś może mi napisać, kiedy dokladnie serduszko ma pojechać do W-wy i z kim? Nina co z pinczerkiem? Chcesz mu zacząć od dzisiaj szukać domu? To wesoly, skory do zabaw piesek, powinien szybko znaleźć dom. Może nie będzie potrzeby, żeby siedzial u mnie te 2 tyg. a potem następny DT. Daj mi tylko znać czy o nim myślisz ;) Z deklaracji i rozmów na forum i tel. wynikalo, że jestem przystankiem dla serduszka, w drodze do W-wy. Dla pinczerka krótkoterminowym tymczasem - 2 tyg. chyba że znajdzie wcześniej dom. Wywnioskowalam, że Ty jesteś decydentem co do postępowania z pinczerkiem Goliatem (wybaczcie nie moglam się oprzec - Goliat :evil_lol:).[/QUOTE] :) A jak Wam minęła noc? Dzięki asiaf1 :loveu:
  22. [quote name='snuszkak']pewnie, że lepiej by mu było w wiejskim środowisku, ale dziewczyny nie wiedziały, że on dziki teraz gdy jest już bezpieczny można szukać czegoś innego, chociaż zmieniać mu co chwile opiekunów.... nasz przestraszony Pirat był w hoteliku u Jamora, znalazł dom, jest nadal przestraszony ale czas pozwoli mu dojść do siebie, może taki hotelik to dobre wyjście?[/QUOTE] Ja się nie poddaję tak łatwo, spokojnie. Też uważam, że teraz zmiana co 2 minuty nie jest dobrym rozwiązaniem. Dam mu szansę, a co mi tam ;) Myślę, że o hotelu czasowo możemy zapomnieć. Z prostych względów - on nie jest ani zaszczepiony, ani odrobaczony, ma jakąś chorobę skóry - pojęcia nie mam czy zakaźną. Jakiś hotel weźmie takiego psa? Może weźmie, ja tam nie wiem. Zaliczyliśmy spacer numer 2. Dystans dwa razy wiekszy, czas trzy razy dłuższy...:shake: Ale uwaga uwaga...na spacerze były i siki i kupa. Nie wiem czy to zbieg okoliczności. Mam nadzieję, że nie ;)
  23. Dzięki Gameta
  24. [quote name='MonikaP']Poza metodą "szczeniaczkową" (częste wychodzenie, chwalenie itp.) chyba nie :-(. A i to bez gwarancji sukcesu:-(.[/QUOTE] No dobra, będzimy próbować ;) Ja uparta jestem jak diabli :diabloti:
×
×
  • Create New...