Jump to content
Dogomania

aga1969

Members
  • Posts

    332
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by aga1969

  1. a skad ty wiesz,czy mowie o tym jak o zjedzeniu bulki z maslem??????a co ty w ogole o mnie wiesz???? strzelasz ta kula w plot,bo masz do czynienia z osoba wszem i wobec znana z pomagania zwierzetom,w tym najwiecej psom.i dlatego jestes smieszna.zaraz mi odpalisz ze jak ja moge pomagac zwierzetom skoro chce uspic atosa....i znow na stara nute.a mnie wszyscy juz do znudzenia znaja,ze zawsze mam jakiegos pieska do oddania,wiec naprawde zaprzestan,bo sie pomylilas tym razem generalnie.(jak opowiem znajomym,ze jestem jako czarny kwiatek na dogo to chyba zwariuja.....) czy do ciebie nie dociera,ze gdybym chciala go uspic to bym to zrobila bez chwalenia sie na forum???po co ja tu napisalam??dlaczego ty tak nieuwaznie czytasz??? przeciez odpowiedzi na twoje pytanie umiescilam kilkanascie conajmniej. a ze pisze o mezu,bo to jest jedna z wielu przyczyn,dla ktorych nie moge zatrzymac atosa,rozumiesz to czy nie??? rozumiesz,ze pracuje i nie mam z kim zostawic pieskow,rozumiesz ze w tej chwili mam do dyspozycji jeden pokoj i korytarz,i nie moge sie zmiescic z 5 psami w tym z dwoma gryzacymi sie!! czy rozumiesz,ze nie moge sobie poradzic???uspienie to ostatecznosc!!! znajdz mi dla niego dobry dom!!!myslisz,ze to takie latwe??? nawet jak go bede komus oddawala to z wielkim rykiem i okupie to wielkim cierpieniem,bo naprawde go kocham,tak tak....kocham kazdego psa a co dopiero takiego ktorego wyzywilam ze swojej reki,ktorego nauczylam rzeczy przez niego zapomnianych.nie zapominaj ze atos ma uszkodzenia neurologiczne,ze jes uposledzony,nawet nie chcialas zobaczyc go na filmie,ktory by ci wszystko wyjasnil a wciaz mnie oskarzasz. widzialas zdjecie pierwsze?to tobik zamkniety pod stolem i atos warujacy przy nim,on tak moze kilka godzin i wciaz szczeka....no zastanow sie czy to dobre dla niego,ale w zyciu go nie odciagniesz bo on ma za cel tylko tobika.jak tobik znika z pola jego widzenia i czucia wszystko jest ok. potwornie ubolewam nad ta cala sytuacja,potwornie. zaraz mi napiszesz ze pisze melodramatyczne bzdury i ze klamie,i ze gram...nie mam pojecia co tam jeszcze wykombinujesz. jesli te wyjasnienia (raz ich rzadasz,drugi raz nie chcesz-proponowalam rozmowe na gg) sa dla ciebie niewystarczajace czemu jestem zmuszona go oddac i czemu nie moge go zatrzymac....to ja sie poddaje. iwop....wykonczylas mnie dzisiaj i popsulas caly dzien,w sumie dobry bo sa osoby,ktore maja ochote mi pomoc....nie rob takich rzeczy nikomu,b pewnie chceci masz i dobre ale skutki twoich dzialan....sa przykre. haniu....tyle razy rozmawialysmy o atosie,wydawalo sie ze mamy tyle wspolnego....jesli to czytasz...zobacz na co mnie narazilas...
  2. kurde iwop.... mozesz nawet rozplakatowac moje zdjecie z podpisem "usypiaczka psow"!!! wyzwalasz we mnie najgorsze uczucia,i posuwam sie do obrazania cie a naprawde nie lezy to w moim charakterze. chcesz odpowiedzi na pytanie?to zadaj sobie trud i poczytaj wszystko od poczatku!!!czy nie widzisz,ze przeciagasz??? SZUKAMY DLA NIEGO DOMU!!!!!znasz polski??? a ty wciaz na jedno kopyto. kobieto,nie zawracaj juz glowy, i sobie , i mnie i innym. Bo nic tu po tobie,bo nic nie wnosisz do tego postu. jatrzysz,jatrzysz i marudzisz.
  3. jak narazie to ty wypisujesz bzdury,i znow masz klopoty w tym calym zacietrzewieniu z czytaniem....to ty zwrocilas sie do mnie.nie tak nerwowo,wystarczy troszke bardziej otworzyc oczy,swoj umysl i zachowac spokoj.ale jak ktos ma juz tak skostanialy umysl i ukierunkowany tylko w jedna strone,zatrzymalas sie gdzies na godzinie wczesno popoludniowej i w zyciu dalej nie ruszysz....juz ja ci na pewno nie pomoge....i nie gotuj sie tak i nie zapalaj bo zaczynasz byc smieszna....kazdy kto mnie zna,pekalby tu ze smiechu na twoje riposty,bo strzelasz wciaz zupelnie kula w plot. i w dalszym ciagu tylko przynudzasz i nie pomagasz...wiec dobranoc zmieniasz tylko ten post w beznadziejna arene,na jego niekorzysc i tym samym niekorzysc calej sprawy,czyli pomocy atosowi. moze i filozof jestes,ale kurs z psychologii by sie na pewno przydal.... o biedni studenci....:placz: dobranoc
  4. iwop - nie odwracam kota ogonem. ale ty i tak wiesz juz swoje...przez chwile myslalam,ze jestesmy po jednej strone... a swoja droga skad w tobie tyle jadu.... i na tym juz naprawde koncze rozmowy z toba. czekam na konkretne , dotyczace wylacznie pomocy dla atosa zdania. aniu,jak czytam pozostale historie i ile psiakow szuka domow....znow zaczynam sie martwic...ale spokojnie dzialamy i czekamy.podpowiedz mi co ja moge jeszcze zrobic?rozeslalam juz tradycyjnie mailowo z prosba o podanie dalej,ale niedawno chcialam upchnac sunie,roczna,wilka,pieknego dopiero co zagubionego....i tez mi sie nie udalo.przyjaciele naszego wet na szczescie ja wzieli
  5. iwop...mialysmy juz nie dyskutowac,widze ze naprawde sie mijamy...zapamietalas z tego co pisalam tylko jedno zdanie wyrwane z calego kontekstu i tego sie bedziesz trzymac....niepotrzebnie znow nawiazalam z toba dialog.. kolezanka nastepna,sorry przeoczylam twoj nick,my juz jestesmy na etapie szukania dla niego domu,wiec nie wyjezdzaj z tym prawem do uspienia,rozmowa na ten temat byla znacznie wczesniej....a jesli chcesz wiedziec w azylu byl jeden dzien i jedna noc i stamtad go wlasnie zabralam,w marcu,do tej pory nikt sie o niego nie upomnial,wiec z azylem daj sobie spokoj....i nie pisze tego bron Boze zlosliwie,pani prowadzaca azyl jest super osoba,dala sobie spokoj bo wiedziala ze znalazl dobre schronienie.ma na glowie tyle pieskow i tyle problemow i tyyyyyyle pracy,ze nie zawracajmy jej glowy.atosem opiekowalam sie w lecznicy,gdzie zostal przywieziony,po kilku dniach ,gdy przyszlam na dyzur przy nim,okazalo sie ze odwieziono go do azylu.pojechalam tam razem z mezem,pies byl wtedy w stanie strasznym,lezal tylko w klatce,w ogole nie reagowal na otoczenie,psy,na nic,trzeba go bylo stawiac na moment na lapki by zrobil siku.pani bardzo mnie prosila bym go zabrala,bylismy tam ze dwie godziny i obie przekonywalysmy mojego meza zeby sie zgodzil.... i na tym konczy sie azylowa jego historia.
  6. podnosze na gorke piszac do iwop jeszcze.... iwop,zmieniaj swiadomosc spoleczna,to trudne zadanie,ale nie marnuj swojej energii na zmienianie mojej,bo tu mozesz byc naprawde spokojna,z ta swiadomoscia u mnie wszystko ok. i moja rada....zmieniaj ale nie tymi sposobami,czyli krytyka i oburzeniem,lepiej wciaz tlumaczac...
  7. sluchajcie ja nie umiem tych zdjec wkleic....ale wyslalam je tygrysiczce,to moze jej sie uda
  8. ola,mnie zginela moja starowinka,kiedy zawiozlam ja do warszawy,to bylo w 2001,miala 16 lat,zacme i znala jedna ulice na wsi.szukalam ja dniami i nocami,rozwiesilam tysiace plakatow,powiadomione byly korporacje taksowkarskie,w tv poszlo ogloszenie jako handlowe-za kupe kasy,telegazeta itd. po tygodniu,blisko okecia,30 km od domu,po drugiej stronie wisly...znalazlam ja.zywa.przeszla przez cale miasto....jechalam na paluch wtedy i rozgladajac sie juz polprzytomnie zauwazylam ja na trawniku.dajesz wiare? dla mnie to byl cud.no i zyje jeszcze to moje najpiekniejsze psie na swiecie,chore ale awanturki wciaz robi,ledwo ale ogonkiem zamerda....a moj wujek jak to uslyszal to tez skwitowal..."etam,kto by w ogole na takiego pospolitego kundla zwrocil uwage..." od mojego szacownego sasiada na dzialce juz mialam propozycje....ze przyniesie kolek i atosa zabije,bo on zna takie miejsca gdzie kolkiem sie uderzy i pies odrazu umiera.....sasiad....dom kolo domu.... staram sie uodpornic....ale te gebe sasiadzka ogladam kilka razy dziennie....juz kombinuje jakby tu sie od niego zamurowac.....
  9. ale sa wokol takie osoby jak ania (ania-dzieki za slowa otuchy,naprawde,nawet nie wiesz jak mi to bylo potrzebne!!!i jak nieraz moze to czlowieka uratowac)...... nie chce sluchac o ubojni psow....ja naprawde nie moge zniesc takich rzeczy...wystarczy mi,ze zabito cudownego psa z mojej ulicy,ktorym specjalnie nie interesowal sie nikt,pies nikomu nie wadzil,zrobilam mu bude,karmilam go,jego gospodarzowi kupowalam karme by mu podawal.....nikt nie wie co sie dokladnie stalo...mowia,ze zagryzly go psy,mowia ze zostal poszczuty,ze zabili go miejscowi huligani.od miesiaca usiluje sie dowiedziec chociaz czy zostal zakopany....tu wszyscy wiedza tylko kazdy nabiera wody w usta...i wciaz nie wiem... to wydarzenie bardzo nadwatlilo moja wrazliwosc....teraz staram sie bronic przed takimi okropienstwami.i to przyzwolenie ludzi wokol...z tym nie moge sie pogodzic.i kiedy w dodatku ta hania tak bardzo mnie zawiodla...zaczelam sie poddawac. i w dodatku ten naskok iwop.... no nic,dzialamy,jestem znow pelna nadziei....mimo,ze mnie moj maz juz strasy wizja nastepnej hani.
  10. iwop....wierze,ze czynisz dla zwierzat wiele dobrego....ale to nie zmienia faktu,ze mnie potraktowalas dzis okrutnie i niesprawiedliwie.i zupelnie nie pomoglas....ale nie chce sie klocic,naprawde. ja tez probuje zmienic przynajmniej w zasiegu lokalnym mentalnosc ludzi odnoszaca sie do traktowania zwierzat,ale to walka z wiatrakami....jestem na przegranej pozycji,posadzana nawet o chorobe psychiczna....a gdybym ci opowiedziala miejscowe historie zwiazane z psami.....:crazyeye: ,mialabys o czym mowic na kilku nawet wykladach. problem w tym ,ze moja konstrukcja psychiczna rzeczywiscie nawala bo nie wytrzymuje takiego natloku negatywnych wydarzen i poprostu zaczynam sie poddawac,na szczescie momentami tylko.
  11. dzieki....tez wiem,ze to co robie jest sluszne i potrzebne....widze,ze wiecej was...tych nie rozumianych i udreczonych....a zebyscie wiedzieli co mowia tu miejscowi....ksiazke mozna by napisac...ale akurat tu stosuje "tumiwisizm".najtrudniej mi sie pogodzic z budowaniem przeszkod przez bliskich....
  12. aniu,otrzymalas?
  13. przeciwko mnie jest tez moja mama....wlasnie robi mi awanturke,ze siedze przy komputerze...no i wy mi sie dziwicie....wciaz slucham,nawet od najblizszych pretensji i wyrzutow.....momentami naprawde brak mi sil i determinacji
  14. to chyba z tej radosci...
  15. ania-poszlo wszystko. jak tak dalej pojdzie to moze znajdziemy i dom dla amana-tego bezdomnego z kupy piachu.piekny duzy pies,mlody....no dobra,o tym pozniej,troche sie rozpedzilam....
  16. wow....jak czuje ze nie jestem sama juz w tej walce,to znow zaczyna sie rodzic nadzieja...ania,jestes wielka...
  17. ania-wyslalam zdjecia,numery tel.czekam na zdjecia wczesniejsze,ktore mam na komp stacjonarnym,maz mi je przesle i zaraz ci wysylam.
  18. ok,wysylam maila ze zdjeciami do tygrysiczki. tez uwazam,ze uspic go nie mozna i nie mozna oddac go do schroniska. boze...ile mam razy powtarzac,ze dlatego tu napisalam. a jesli o malzenstwo chodzi,wybacz....ale nie moze wciaz jedna i ta sama osoba godzic sie na kompromisy,w tym wypadku moj maz. pozwolil mi wziac atosa warunkowo,ze znajde dla niego dom,pomagal sie nim zajmowac.nie mam prawa wymagac od niego jeszcze wiecej.... zreszta blagam,nie zbaczajmy z tematu najwazniejszego,czyli pomoc dla atosa.ile tu osob wejdzie tyle bedzie roznych zdan. umowmy sie-zajmujemy sie tylko konkretami-pomoc dla atosa,moze jestem za gapiasta i wiele mozliwosci mi do glowy nie przychodzi,wiec mi podpowiadajcie troche a ja juz wykonuje wasze polecenia.
  19. przeciez dzialam caly czas....a co innego robie?i nie piszcie mi o zastosowaniu trickow....prosze.w tym moim spontanicznym napisaniu tutaj nie bylo krzty kombinatorstwa i stosowania zabiegow,chociaz jesli okazuje sie,ze to powoduje,ze post jest wciaz na gorze to chyba dobrze,bo wlasnie o to tu chodzi,zeby jak najwiecej osob przeczytalo i uda nam sie wspolnie cos zaradzic. ta hania....nic nie szukalam bo ona dzwonila czesto,pisala maile,ja jej wysylalam zdjecia atosa,opisywalam jakie robimy postepy,informowalam na biezaco o zabiegach ,o samopoczuciu itd.byla naprawde zywo zainteresowana a ja szalalam z radosci,ze udalo mi sie znalezc dla psa taka sfiksowana osobe jak ja i bylam przekonana,ze znalazl juz dom i super pania. ja go jeszcze bede trzymala,ale naprawde dlugo nie moge...gdyby tego tobika nie bylo... on moze byc z sunia czy nawet kilkoma,zero problemu.on generalnie na psy nie bardzo zwraca uwage.z tymi w okolicy,rowniez plci meskiej zyje bezawaryjnie. znam go juz bardzo dobrze,znam kazde jego zachowanie,specyficzne przechylanie glowy do zabawy,okazywanie przez niego sympatii,radosci itd.ale to zauwazy ktos,kto go juz troche pozna,bo tak na pierwszy rzut oka emocji u niego nie widac. co mam zrobic?chcecie zdjecia jakies?tylko nie bardzo wiem jak je tam zamiescic,moja kolezanka pola to na poczatku robila ale sprobuje i ja.co mam jeszcze o nim napisac?
  20. przeciez caly czas wlasnie o to mi jolu chodzi...o znalezienie dla niego domu.i iwop zechciala mnie zacytowac tylko jakos malo zwrocila uwage na ostatnie slowa w tym cytacie i prosbe o pomoc. ale widze,ze ona nie da za wygrana i nie poszuka domu dla atosa tylko bedzie dalej jatrzyc i rozbierac na czworo kazde moje slowo...i najlepiej niech stworzy nowe forum,postawi na nim pytanie jak wczesniej juz napisala-czy mam prawo zabic psa w imie milosci?no juz wiekszej bzdury to nie czytalam.i najlepiej niech stworzy sie jalowa acz goraca dyskusja na ten temat,potem przeniesmy sie do programu pospieszalskiego "porozmawiajmy" i tam iwop bedzie udowadniala swoje racje. tylko co to pomoze atosowi?????
  21. napisalam na co czekam,na pomoc....juz na pewno nie na twoje wspolczucie.a co mi po nim? moje wyjasnienia i tlumaczenia nie maja sensu,widze po tej krotkiej wymianie slow,ze nalezysz do ludzi nie zmieniajacych swojego zdania i zeby nie wiem jakie padaly argumenty bedziesz obstawala przy swoim uzywajac patetycznych slow w stylu "chcesz ZABIC psa".....:roll: tak ,marze o tym,zeby zabic atosa,i wlasnie dlatego puszczam apele o pomoc i wlasnie dlatego gadam z takim ludzmi jak ty psujac sobie nastroj jeszcze bardziej.tu byla ironia ale pewnie nie chwycilas....zegnam cie iwop.nie uslyszysz ode mnie juz ani slowa.
  22. jak na filozofa i etyka to cos z czytaniem nie tak.....napisalam ze nawet na te sciane nie zwracam uwagi....a ty piszesz,ze dlatego go chce uspic....nie ta rozmowa faktycznie nie ma sensu.
  23. dzieki Ci ,ze to ostatni komentarz.....widzisz...nawet nie chcesz zobaczyc tego filmu.... po co ty w ogole tu wchodzisz?zeby sobie poczytac rozne rzeczy?i pomadrzyc sie czysto teoretycznie?ty nawet dokladnie nie czytasz co ja pisze....mowisz,ze pewnie uspilabym twoja onke w imie milosci,po tym jak napisalam o mojej chorej staruszce,ktora ma 22 lata,nowotwor a ja i tak ja wciaz podtrzymuje mimo ze lekarz juz kilka razy mi proponowal uspienie... sa w zyciu sytuacje,gdzie najzwyczajniej w swiecie przestajesz sobie radzic.i obys sie w takiej sytuacji nie znalazla.... dzieki za pomoc i za nie podsuniecie mi ani jednego rozwiazania.....pomedrkowalas sobie.
  24. iwop....nie porownuj mnie do ludzi,ktorzy po remoncie usypiaja psa....ja mam "upierniczona" nowa sciane kolo drzwi,gdzie atos szczeka godzinami i sie wciaz ociera,mam zrypana sosnowa podloge, ktora zrobilam przed chwila prawie i nawet nie zwracam na to uwagi....nie rozumiesz w ogole o co mi chodzi... nie mam juz sil Ci tlumaczyc....mysl co chcesz,pisz co chcesz....jest mi to obojetne. nikomu tym pisaniem nie pomoglas i dlatego uwazam,ze tracilas swoj czas a twoje swiete oburzenie uzasadniaja tylko suche fakty i slowa zawarte na tym forum. nie tknelas sedna calej sprawy i nawet tego sedna nie poczulas....pomagaj dalej w ten sposob zwierzakom i ludziem takim jak ja-w potrzebie.
  25. iwop.....nie odbieraj mi sil,prosze. schron to nie jest miejsce dla takich psow,czy Ty nie rozumiesz? on tam poprostu sie zaszczeka na smierc,umrze z glodu bo go reka nikt nie nakarmi,bedzie musial byc w pojedynczej klatce,gdzie skona powoli. nie znasz go. jesli nie byloby tego nieszczesnego konfliktu miedzy nimi,moglabym to jeszcze znosic dlugo.ale ja juz nie wyrabiam. daj mi prosze maila,ja zaraz aparatem nakrece ci minutowy film z atosem a moze spojrzysz na to inaczej.....
×
×
  • Create New...