-
Posts
1879 -
Joined
Everything posted by Migori
-
[quote name='Amber']No to się może pochwal fotograficznie ;)[/QUOTE] Chętnie, ale sama wiesz jak wychodzą domowe fotki.:roll: Jutro zabiorę małą na polane, porobię fotek trochę. Chyba :evil_lol:
-
[quote name='jonQuilla'][COLOR=olive][FONT=Georgia][B]Madzia nie załamuj się :glaszcze:[/B][/FONT][/COLOR][/QUOTE] Dziś sprzątałam łazienkę, wczoraj już nie miałam siły. Wszędzie czarny kłak. Odebrałyśmy naszą nagrodę w konkursie AmiPlay. Suczydło wygląda zjawiskowo :cool3:
-
[quote name='Amber'][url]http://img59.imageshack.us/img59/984/cocoaelegance.jpg[/url] :mdleje: :loveu:[/QUOTE] Dokładnie. Z ust mi to wyjęłaś.
-
[quote name='Agnes']Dziekujemy :) Dzis troszke biegala, jest juz dobrze ufff i oby nie wrocilo! Podpisalam akt notarialny:multi::multi::multi: Gada ze mną od 3h na gg ale taki detalik wyleciał jej z głowy! A w ucho byś chciała? :mad:
-
[quote name='Amber']Później jeszcze trzeba łazienkę umyć :lol:[/QUOTE] Nic mi nie mów. :placz: Zima! Mróz. A ten pies gubi futro. No czy to jest logiczne ?:roll:
-
No, Pelagia wykąpana.:mdleje: Bosh jak mnie plecy bolą. Przez tą jej chorobę skóry muszę ją kąpać średnio co 3 tygodnie. Dość uciążliwe :roll: Dobrze że mam faceta w domu, który mi wtaśta tą kupe futra do wanny.
-
Grupa do zadań specjalnych czyli dwie jamnice i doberman ;)
Migori replied to Amber's topic in Foto Blogi
[quote name='evel']Panie uchowaj :evil_lol: Absolutnie nie :lol: [/QUOTE] Hahaha całe szczęście. [quote name='evel']To rzeczywiście niezły masz zgryz, żeby jej nie ekscytować za bardzo. Czytałam wcześniej o poradzie "pana behawiorysty", że jak się pies ekscytuje to należy go izolować a spacery tylko na siku :wallbash: Moja by chyba wybuchła wreszcie i się przekopała przez ścianę albo zaczęła śmigać po suficie :roll: [/QUOTE] Wiesz co? po prostu z każdym dniem irytowała mnie coraz bardziej i bardziej. Marudziła, wydziwiała, zrobiła się nieznośna - kradła, niszczyła. Ten sam behawiorysta zalecił dużo wąchania na spacerze - okej to mogłam jeszcze przełknąć, ale teraz mam psa który ma mnie w d... Ona sobie idzie i wącha, prawo, lewo, zawraca, oplątuje mnie smyczą itd. a jakoś wcale spokojniejsza nie jest. [quote name='Amber']Klikałam podał łapę :evil_lol: I chyba się udało, bo podaje (czasem nie wtedy gdy trzeba, ale zawsze :evil_lol:). On jak pracuje ze mną to jest OK, choć nie zauważyłam, żeby go to męczyło mniej lub bardziej - jego mało co jest w stanie zmęczyć w ogóle :eviltong:[/quote] Fajnie , że go to nie nakręca dodatkowo, pobawiłabym się w klikanie, np. w domu, jakieś bzdurne sztuczki. Jestem ciekawa jak szybko łapie takie rzeczy. -
Grupa do zadań specjalnych czyli dwie jamnice i doberman ;)
Migori replied to Amber's topic in Foto Blogi
[quote name='evel'][B]Wiesz, każdy pies jest inny. Dlatego ja nie jestem jakaś fanatycznie tradycyjna ani fanatycznie pozytywna, odkąd mam do czynienia z jakimiś podstawami szkolenia w normalnym życiu, a nie tylko na papierze czy na forum. [/B] Zu dobitnie mi pokazała, że ona potrzebuje wysiłku fizycznego,a le także umysłowego. Inaczej nasilają jej się durne pomysły w domu, zaczyna piłować japę do psów i takie tam. W jej przypadku działa i kształtowanie czegoś nowego (chociaż łatwo się frustruje i pierwsze sesje trwają kilkadziesiąt sekund zwykle) i np. "tropienie", szukanie zabawek, żarcia czy "zgubionego" przedmiotu. Po godzinnym treningu w rozproszeniach (inne psy, ludzie, rowery) śpi jak zabita do końca dnia, zapominając nawet o rzyganiu w samochodzie ;) A bawicie się z Borą w tropienie na przykład? I jeśli tak - jest OK? W ogóle słyszałam, że dobermany są całkiem niezłe w te klocki :cool3:[/QUOTE] Ufff ;) Bo myślałam że należysz do tych osób, które wyznają zasadę "klikerek dobry na wszystko. Na katarek. Na kaszelek". Pisałam wcześniej, że moją nakręca dosłownie wszystko, a potem to sra dalej niż widzi. :roll: Także w jej przypadku nauka wymagająca myślenia (inwencji twórczej) odpada, bo suka mi po prostu schizuje. W jej przypadku zwykłe wyjście na pola i bieganie luzem załatwiają sprawę - pies jest dętka do wieczora - ale nie dlatego że jest zmęczona fizycznie, a dlatego że takie wyjście to dla niej ogromne przeżycie. "Tropienie" jest fajne, ale u nas to w wykonaniu bardziej amatorskim, np. szukanie rękawiczki gdzieś w wysokiej trawie. [B]Amber[/B], klikałaś Jariemu ? -
Grupa do zadań specjalnych czyli dwie jamnice i doberman ;)
Migori replied to Amber's topic in Foto Blogi
[quote name='evel']Tia... W teorii. W praktyce, zależy, na jakiego psa trafisz. Ja mam psa, który nie pracuje na naprowadzanie, bo jest foch i ch... :diabloti: Zresztą, ja lubię kształtowanie :eviltong: szczególnie przez to, że można je ćwiczyć w ciepłym domku :loveu: :evil_lol: oraz przez to, że męczy psa i mu później nie wali na dekiel. Jari musi się chyba nauczyć, jak być dżentelmenem :lol:[/QUOTE] Zgadza się, metodę dobierasz do psa, jednak kształtowanie to nie jest złota metoda na wszystko. Mojej suce wali w dekiel po kształtowaniu. Jest na maxa pobudzona, nakręcona, zestresowana i z tego powodu choruje jej układ pokarmowy. Z tego też powodu wywaliłam kliker do kosza - bo niestety ale nie jest dla każdego (ani psa, ani człowieka). Kliker zamiast ją zmęczyć, nakręcał ją jeszcze bardziej i bardziej, że latała po ścianach - dosłownie. A wyciszenie jej trwało bardzo długo. -
Grupa do zadań specjalnych czyli dwie jamnice i doberman ;)
Migori replied to Amber's topic in Foto Blogi
Jari musi nauczyć się jak postępować z kobietami :evil_lol: -
Grupa do zadań specjalnych czyli dwie jamnice i doberman ;)
Migori replied to Amber's topic in Foto Blogi
[quote name='evel']Można naprowadzać, albo uczyć zawijania zadkiem, chociaż chyba to pierwsze Cię bardziej zainteresuje ;) J[B]eśli jednak chciałabyś go nauczyć zawijać, zaczyna się od kształtowania świadomości ciała i uczenia obrotów np. na misce, książce. [/B]Ja uczyłam też obiegania mnie (to potrzebne do frisbee) i w trakcie obiegania czasem wrzeszczałam STOP!!! i sucz hamował przy nodze :evil_lol: co też solennie nagradzałam ;)[/QUOTE] Ja nauczyłam moją zawijania zadkiem bez tych wszystkich cyrków na świadomość zadu. Obecnie zawija zadkiem jak sie patrzy, więc uważam że to nie jest konieczne aby pies przy nodze się znalazł. Uczyłam poprzez naprowadzanie i już. Na początku klikałam żeby załapała o które konkretnie miejsce mi chodzi - przy nodze - a potem to już nagradzałam normalnie, smakołykiem. -
Ale wywijają. Milka już sie rozkręca. Będziesz miała dwie wariatki w domu.
-
[quote name='Amber']No w końcu cię znalazłam, nawet szukałam w podforum labradory ;). Będę zaglądać regularnie :)[/QUOTE] A bo ja się tak zbunkrowałam ;p
-
Grupa do zadań specjalnych czyli dwie jamnice i doberman ;)
Migori replied to Amber's topic in Foto Blogi
[QUOTE]Powiem tak, u nas nie jest tak źle jak u ciebie, nie podaje uspokajaczy, na sterydach też w końcu nie stanęło. Jakoś sobie dajemy radę. [/QUOTE] Oby tak dalej. Ja też długo walczyłam bez "dodatków" (jakieś 2,5roku) ale potem przestało już cokolwiek pomagać. [QUOTE]O, tak się mniej więcej zachowywał Jari jak ja leżałam po operacji, a psem zajmowała się mama, która kompletnie nie dawała sobie z nim rady. Pies wziął w posiadanie cały dom i był z tego powodu przerażony, bo nikt nie mówił mu co ma robić. Teraz też tak potrafi robić, ale wystarczy moja korekta i jest spokój. Dobrze to robi każdemu z nas. [/QUOTE] Mnie ubiegły tydzień dopadło przeziębienie, suka miała miej spacerów, myślałam że z nią w domu oszaleję. Do tego jeszcze ojciec, który ją nakręca. [QUOTE]Ja cały czas żyje w stresie jaka będzie ta następna kupa. U nas jest średnio 2x dziennie. Ja czasem zrobi 3x to już mam doła, szczególnie, że ta trzecia prawie nigdy nie jest dobra. Najlepsze jest też to, że Jari nie ma teraz za dużo ruchu, a i tak nie tyje. Wyobrażam sobie tylko co by było gdyby był nieco bardziej aktywny, jak np. wtedy latem jak bawił się prawie codziennie z Julkiem. Chodzący szkielet. Zastanawiam się też czy to "cudowne" przytycie nie jest właśnie tylko zasługą mniejszej aktywności. Ogólnie jestem chora, tym bardziej, że nie rozumiem niektórych mechanizmów. Ostatnio wlewam mu trochę oliwy do karmy, podaję też omegę, tran, olej z wiesiołka itp. na tę sierść i pogorszenia w kupie nie ma. Natomiast po jajku na twardo czy odrobinie wołowiny miał sraczkę i gazy. Czasem mam wrażenie, że te jego biegunki są zależne od faz księżyca albo prędkości wiatru tudzież temperatury wody w Bałtyku, po prostu kompletnie nie jarze już co i jak :shake:[/QUOTE] Hehe to widzę że identycznie jak u mnie. Wstrzymuję oddech jak moja robi kupę, jak zrobi złą zaraz mam doła i jestem wściekła. Moja też robi średnio dwie do trzech kup na dobę. Jak tylko widzę że jest podejrzanie nerwowa, szuka miejsca i lata jak durna, piszczy, ziaje to już wiem że będzie nieciekawie - jednym słowem sraczycho. Czasem nie mam pojęcia od czego to! Bo wszystko jest tak jak zawsze a tu laksa. Nie wiem.. może fazy księżyca czy inne abstrakcyjne rzeczy. Uważam że wzrost wagi to wynik normalizacji kup i większej strawności karmy. Nawet gdybyś go zamknęła w klatce na całe dnie, a srałby tak jak srał - fontanną to waga spadłaby. U mojej podanie czegokolwiek innego powoduje sensacje, wystarczy że poliże podłogę w kuchni! Dosłownie. (dlatego ma zakaz wchodzenia). Co ciekawe jeśli powoli wprowadzę leki to mogę je podawać np. te preparaty na sierść czy probiotyki i nie wpływają jakoś znacząco na pogorszenie wydalania. -
Grupa do zadań specjalnych czyli dwie jamnice i doberman ;)
Migori replied to Amber's topic in Foto Blogi
[QUOTE]Ach, Migori normalnie kocham cię za to, że masz nienormalnego psa podobnego do Jariego, choć zdaje sobie sprawę, że ta miłość jest nieźle spaczona :evil_lol: Cały czas mam się poza tym ciebie o to zapytać - czy Bora na galerię? Bo w postach linka nie widzę :razz:[/QUOTE]Hehe toksyczna miłość. Wiesz co, mnie podnosi na duchu to, że jest ktoś to ma podobne problemy z psem i rozumie mnie bardzo dobrze, wie co to znaczy luźna kupa i z czym to sie wiąże, przeżywa podobne cyrki z żarciem czy ćwiczeniami. Mam, ale dość mocno zakurzoną. [URL]http://www.dogomania.pl/threads/143987-Bora-Czarna-Diablica?p=18466241&viewfull=1#post18466241[/URL] Większości zdjęć nie ma, bo zostały usunięte z serwera, ale coś tam na ostatnich stronach wrzuciłam. [QUOTE]Mi się wydaje, że mamy 2 problemy nakładające się na siebie. Psy z chorymi żołądkami + stresującymi się bardziej niż inne, co skutkuje nieoczekiwanymi sraczkami, jeszcze pogarszającymi ich stan. [/QUOTE]Wiesz co? mam wrażenie że jedno idzie w parze z drugim... jedno wywołuje drugie... coś w ten deseń.Patrząc na ludzi i stresujące sytuacje to przed egzaminem goni cie do kibelka ale jak już jest po wszystkim to wsio sie normuje. U naszych psów sie nie normuje tak jak powinno, problem narasta i narasta i bez wspomagaczy kupa do normy nie wróci - w każdym razie u mojej. [QUOTE]Jari jak przychodzą goście też fiksuje, kończy się to zwykle ciężkim dyszeniem (mocny stres) i oczywiście biegunką. No chyba, że zamknę się z nim razem w pokoju wtedy trochę pojęczy, ale się uspokaja. No mam nerwowego psa, nie będę ukrywać. Całe szczęście fajerwerki, burze itp. nie robią na nim wrażenia, tyle dobrego. Ogólnie jak z nim jestem, to jest okej - jak mnie nie ma, wtedy zaczynają się problemy. On nawet nie ma lęku separacyjnego, że niszczy pół mieszkania, choć zdarza mu się np. pogryźć butelkę albo wymiąć skarpetkę, są to jednak zniszczenia nikczemne ;-), ale widać, że zostawanie jest dla niego jakimś rodzajem stresu. [/QUOTE]Moja podczas wizyty gości jest zamykana u mnie w pokoju, dobrze jej to robi. Z tym, że jak zostaje z moim dziadkiem sama,a on niestety nie potrafi nad nią zapanować to gości wita w progu. Wtedy szaleje, biega, skacze, piszczy, nie daje spokojnie usiąść i wypić kawy, ładuje sie na kolana. Zwykle taką ją zastaję jak wracam do domu. Wtedy wystarczy że pstryknę palcami (jak Cesar Millan) i ona zasuwa do pokoju, kładzie się i wzdycha tak głośno - z ogromną ulgą - że ktoś wreszcie zabrał ją z tej okropnej sytuacji z którą sobie nie radzi. Zauważyłam że ona wręcz chce żeby za nią myśleć, decydować, wymaga dość ostrego postępowania. Zwykle jest ostra krótka komenda, jak nie działa to korekta i mózg ponownie się włącza - tak jakby mówiła "a tak tak, już jestem z Tobą". Teraz wróciłam z polany gdzie był pies - znajomy Jasiu - mogłam nagrać co wyczynia, totalny obłęd w oczach, lata, kopie, liże, trąca, gryzie i ani na chwile się nie położy. Totalnie nakręcona, głucha, ślepa. Nienawidzę jej takiej. [QUOTE]Na spacerach też jest reaktywny, np. jedziemy samochodem z TŻ i jamicami na jakiś spacerek na pola albo do lasu, to jak dojeżdżamy on zaczyna fiksować, piszczy, kręci się, a jak już wyjdziemy, to oczywiście kupa jest luźniejsza niż jak wychodzę z nim sama na spacerek po okolicy. Nie są to jakieś totalne odpały i gdyby nie kupa to bym nawet nie zwracała na nie uwagi, w końcu to dobek, ale w tej sytuacji chyba coś przydałoby się zrobić. Naprawdę coraz mocniej zastanawiam się nad kastracją jak skończy 2 lata. [/QUOTE]Moja ślini się jak biorę plecak czy kluczyki od auta, ziaje i się ślini. Wtedy wiem, że jak tylko wyjdę z domu, będzie fontanna. Ją nakręcają nawet rzeczy, przedmioty wywołują biegunkę. Nie wiem czy kastracja coś da, ona może zahamuje popęd seksualny ale czy wyciszy ? Moja jest po sterylizacji 4 rok, jest równie potłuczona jak była przed sterylką. edt: Przypomniało mi się coś... W sierpniu 2011 był u nas w rodzinie ślub i wesele (mojej siostry), ogrom stresujących sytuacji dla Bory. Przeżyła chyba tylko dzięki hydroxyzynie i to w dość sporych dawkach. Po prostu najgorszy czas przespała. Jak przyjechali wszyscy do nas - fotograf, kamerzysta, teściowie itd - zamknęłam ją u siebie i nawet tam nie wchodziłam. Kiedy wszyscy wyjechali do kościoła, wychodząc jako ostatnia otworzyłam tylko drzwi od pokoju, kątem oka widziałam zaspaną mordę ulokowaną na kanapie. Więc da się to wszystko jakoś dograć żeby psa nie wykończyć psychicznie. -
Grupa do zadań specjalnych czyli dwie jamnice i doberman ;)
Migori replied to Amber's topic in Foto Blogi
Mój sąsiad, mieszkający w bloku obok, ma dwa polujące regularnie psy. Gończą gaskońską i płochacza niemieckiego. Także chyba nie ma reguły w tej materii. [quote name='Amber']A tak w ogóle to coraz bardziej rozkminiam kłopoty żołądkowe Jariego... Wpływ na jego kupkę ma niewątpliwie też stres. Je cały czas tę samą karmę, wczoraj kupa piękna, a dziś jak musiałam szybko wyjść z domu i pies został sam na pół dnia, duże pogorszenie... Wyszłam z nim też wcześniej na spacer z tego powodu. Jak przyszłam i nakarmiłam to zaczął sadzić straszne bąki, kupa luźna i teraz też ledwo oddycham jak to pisze ;). On jest bardzo pobudliwy, łatwo się stresuje. Szczerze to się zastanawiam nawet nad kastracją, jeżeli miałoby go to choć trochę przystopować. Bynajmniej nie przez to, że mi to przeszkadza w sensie behawioralnym, tylko co ma stres od razu widać to po kupie. Pewnie gdyby miał zdrowy żołądek to nawet bym tego nie zauważyła ale nie ma :roll: Na razie zastanawiam się nad kupnem czegoś takiego [URL]http://fionka.pl/produkt-10336.html[/URL] tylko czy to w ogóle działa? ;) Miał ktoś do czynienia z feromonami? Pytanie tylko czy on ma to nosić cały czas i czy go to nie ogłupi w jakiś sposób... Do kastracji też szczerze mówiąc jestem bardzo sceptycznie nastawiona, ale im dłużej na to wszystko patrze tym bardziej jestem przekonana, że te kłopoty żołądkowe mają silny związek z poziomem stresu. Coś jak u ludzi - jak egzamin to od razu do kibelka :evil_lol:[/QUOTE] U mojej jest identycznie. Wczorajszy spacer do parku o innej porze dnia (było więcej psów i ludzi) zaowocował sensacją żołądkową. Na to chyba nie ma rady, bo nie zamkniemy psów w mieszkaniach - będzie jeszcze gorzej. Kontaktowałam się w tej sprawie ze szkoleniowcem, obserwował Borę, analizował jej zachowanie. Okazuje się, że ją stresuje niemal wszystko, każde wyjście na spacer -nawet na siku, jedzenie lub niewielkie opóźnienie pory karmienia (bo akurat nie było mnie w domu) wizyty ludzi, mijanie ludzi na ulicy, o psach nie wspomnę. Wiatr ją też stresuje,śnieg. Musiałabym ją zamknąć w szklanej kuli. Szkoleniowiec zalecił przez miesiąc wychodzenie na dwór tylko na siku, na 10min , dwa razy dziennie, przed blok. Wychodziłam tak tydzień. Miało to psa wyciszyć. Miało, bo zrobiło z niej dzicz totalną. Musiałam to potem odkręcać wiele miesięcy, zabierając ją co jakiś czas w nowe/stare miejsce. Ja moją szprycuję hydroxyzyną kiedy wiem że coś sie kroi - tak jak dziś - wizyta księdza na kolędę. To ją dość mocno wycisza, ale też usypia, wtedy faktycznie nie chce wychodzić z domu, wychodzi jedynie siknąć i chce wracać. Miałam feromony, w spraju DAP. Psikałam mieszkanie, posłanie, samochód itd. To może działa na psa który jest lekko podniecony wizytą gości ale nie na mojego psychola. Poza tym na op. DAP wyraźnie piszą aby np. szmatka nasączona zapachem nie była wieszana na szyi psa. Edit: Stosowałam też stresnal, ale dawkowanie jest zabójcze, do tego cena nie zachęca. Buteleczka ok 35zł starczała nam na 3 dni. Długotrwałe podawanie nie ma sensu. Można skomponować np. z ludzkich ziołowych specyfików uspokajacz - na wzór stresnalu - u nas odpada bo w większości tych ziołowych kapsułek jest laktoza. Aha... i tak sobie myślę, że nie ma też co rezygnować z ćwiczeń, bo one może i zakończą się sraczuchą, ale z czasem pies przestanie je traktować jak coś stresującego. Ja postąpiłam źle bo posłuchałam szkoleniowca i "izolowałam" sukę przez jakiś czas - problem narastał i narastał bo z czasem to nawet założenie obroży ją stresowało. a teraz idę na stresujący spacer ;) -
Z każdą godziną Milka robi postępy. Tak trzymać.
-
No ba ;) Pelagia idealna na niepogodę. [IMG]http://i769.photobucket.com/albums/xx338/MagdaBora/BORA/DSC00287.jpg[/IMG] [IMG]http://i769.photobucket.com/albums/xx338/MagdaBora/BORA/DSC00325.jpg[/IMG]
-
Trochę Pelagii w słońcu, bo przez tą pogodę można nabawić sie deprechy [IMG]http://i769.photobucket.com/albums/xx338/MagdaBora/BORA/DSC00296.jpg[/IMG]
-
[quote name='deer_1987']Nie moge go Tz gra na swoim kompie i nie dopusci mnie do niego teraz :( nawet gdybym na karcie zostawila to on ma taka duza karte a ja mam w laptopie czytnik tylko do sd[/QUOTE] Szkoda :( Faceci no...
-
To wrzuć fotki na jakiś przenośny dysk ;)
-
[quote name='jonQuilla']:roll: [COLOR=olive][FONT=Georgia][B]może to tylko tak z radości że śnieg spadł....cholera! a Ty się po prostu nie znasz na zabawie, Bora chciała żebyś orzełki porobiła na śniegu [/B][/FONT][/COLOR][/QUOTE] Może to z emocji, była na dość emocjonującym spacerze - bo ma zrzucić sadło. Pewnie, że sie nie znam... jeszcze się patrzyła na mnie z głupią miną "weź siary nie rób".
-
Nowe obroże ;) I mówcie co chcecie ale jakość ich wykonania jest na najwyższym poziomie.
-
[quote name='jonQuilla'][COLOR=olive][FONT=Georgia][B]:calus: ale dobrze Was widzieć i cieszę się że Bora ma się lepiej...wyściskaj i wycałuj ją[/B][/FONT][/COLOR][/QUOTE] Nie wyściskam... Bo przez nią właśnie wylądowałam na tyłku! Śnieg pada a ona sobie bryka jak yorczek, zapomina że waży ponad 30kg... Nie powiem, zadek boli. I wiecie co? Już nigdy nie napiszę że jest lepiej... :shake: bo właśnie mamy sensację jelitową... :roll:
-
[quote name='deer_1987']Pamietamy, pamietamy :loveu: a jak ona sie czuje?[/QUOTE] :loveu: Powoli zrzucamy z wagi. Odstawione sterydy, ale tak napsuły w organizmie, że długo będziemy to odkręcać. Pelagia wreszcie nadaje się do pokazania, bo dwa miesiące temy wyglądała jak łysy upasiony szczur. [quote name='jonQuilla'][FONT=Georgia][COLOR=olive][B]Pewnie że pamiętamy za to Ty o nas nie pamiętasz :mad::eviltong:[/B][/COLOR][/FONT][/QUOTE] Jak nie pamiętam, jak pamiętam :mad::obrazic: Oczywiście że pamiętam, ale Pelagia coś ostatnio niezbyt fotogeniczna była :roll: [IMG]http://i769.photobucket.com/albums/xx338/MagdaBora/BORA/Pelagia2.jpg[/IMG]