-
Posts
1204 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by shin
-
Pani Zofiu, jak ja sie ciesze, ze na Dogo nie wszyscy sa fanatykami ciecia wszystkiego na prawo i lewo! Ujela Pani pieknie i spokojnie, bez zbednych emocji wszystko to, o co ja sie pluje :loveu: [quote name='Mrzewinska']Wszystkie psy zasluguja zeby zyc, zadne nie zaluguja na zycie w koszmarze polskich schronow.[/quote] Moge to zdanie ukrasc sobie do podpisu?
-
[SIZE=1]Od razu przepraszam za offtopic, co prawda nie ja zaczalem, ale pytanie padlo, wiec odpowiem.[/SIZE] [quote name='viverna'][URL="http://www.dogomania.pl/forum/members/33926.html"]shin[/URL] może jakieś argumenty podaj, bo "nie, bo nie" zbyt merytoryczne nie jest[/quote] [SIZE=1] [/SIZE]Pomijajac ryzyko przy narkozie, nietrzymanie moczu, problemy zwiazane z zaburzeniem gospodarki hormonalnej, z tarczyca, zwiekszone ryzyko raka innych narzadow, bo to sa standardowe argumenty przeciw kastracji 'na wszelki wypadek', to argumenty przeciw kastracji WSZYSTKIEGO, co sie da zlapac i do veta przetransportowac: 1. rodowodowe psy. Kto mi zagwarantuje, ze po wykastrowaniu psa dzis, za dwa lata nie zachce mi sie jechac z nim na wystawe? 2. brak kontroli. Polska nie moze zaczipowac kazdego cholernego czworonoga, zmusic do zaszczepienia go, a co dopiero kastrowac. 3. jakim prawem ktokolwiek chce przeprowadzac zabieg chirurgiczny, obarczony nawet niewielkim ryzykiem, na moim psie? 4. jakim prawem ktokolwiek chce przeprowadzac zabieg chirurgiczny na moim zdrowym na ciele i umysle [czyt. nie wariujacym przy cieczkach, nie rzucajacym sie do gardla innym psom, bo testosteron mu sie uszami wylewa], [B]pilnowanym[/B] psie? 5. jak zawsze ucierpia uczciwi, czyli wykastrowane zostana zwierzeta tych wlascicieli, ktorzy i tak ich pilnuja, albo sami chca tej kastracji. Kretyni puszczajacy psy luzem na dwor, bo nie chce im sie z psem wyjsc na spacer i tak to wszystko oleja, a z powodu punktu drugiego nikt ich nie zmusi. [SIZE=1] W tej chwili nie przychodzi mi na mysl nic innego, moze jutro cos jeszcze dopisze do tej listy. [/SIZE] Moze najpierw zajmiemy sie czyms realnym [trwale znakowanie, z JEDNA, ogolnopolska baza, najlepiej polaczona z baza europejska], zamiast latac z rzeznickim nozem? W kazdym razie, moze napisze jeszcze raz, wyraznie: [B]KASTROWANIE W SCHRONISKACH - TAK! [/B]Bo to juz ograniczy w znacznej mierze ilosc kolejnych bezdomnych psow, a ze jest ich cale multum, to niestety - korzysci przewyzszaja ewentualne szkody. Co do usypiania - jestem jak najbardziej za. Nie dlatego ze jestem potworem bez serca, ktory by psy zabijal, ale dlatego, ze SCHRONISKA SA PRZEPELNIONE, A CHETNYCH BRAK. Lepiej uspic czesc psow, a te najzdrowsze, mlode, czyli z najwiekszymi szansami na adopcje, maja wieksze szanse utrzymac sie przy zyciu, czy lepiej niech wszystkie jak leci umieraja z glodu w przepelnionych boksach, zagryzajac sie nawzajem o kazdy kes? Chrzanie takie humanitarne podejscie. Ludzie jako gatunek sa temu winni, wiec nie chowaj teraz glowy w piasek i nie zaslaniaj sie haselkami majacymi innych przedstawic jako mordercow, tylko miej tyle odwagi, zeby powiedziec, ze nie ma najmniejszych szans na dom dla kazdego psa, a cos z nimi zrobic trzeba. Wg ciebie co jest bardziej humanitarne: pozwolic staremu, kalekiemu, slepawemu szkieletowi opakowanemu w luszczaca sie, poraniona i lysa skore podac zastrzyk i dac mu odejsc, czy zapakowac go do celi z dziewiecioma innymi, mlodszymi od niego, ktore jesli same go nie zagryza, to napewno nie pozwola podejsc do miski - gdzie bedzie konal jeszcze ladne pare tygodni? A jesli powiesz, ze jest trzecie wyjscie - ratowac go za wszelka cene - no wlasnie, za wszelka. Wszelka, czyli kosztem innego psa, ktory, jesli wylaczymy emocje, a zaczniemy MYSLEC - ma wieksze szanse na adopcje. Juz widzialem akcje ratowania takich psow i ich nie potepiam, jednak ja bym wolal takiego psa uspic, niz ratowac. Jest mi przykro, widzac jak one cierpia, ale kazdy taki pies wyrwany ze szponow smierci i dlugo i uporczywie leczony to miejsce zabrane innemu psu, ktory ma w perspektywie jeszcze 10 lat boksu. Leczenie takiego psa... powiedzmy, ze niech kosztuje 2000zl, wszystko zebrane na zbiorkach i bazarkach. Moze jestem zimnym draniem, ale za cene utrzymania tego psa przy zyciu wlasnie prawie 300kg dobrej klasy karmy nie trafilo do potrzebujacych psow [np. Nutra Nuggets Adult Maintenance, 2x15kg za 209zl, a nie czarujmy sie, ze w schroniskach karmia czyms lepszym niz Pedigree, o polowe tansze - ponad pol tony jedzenia]. Mam nadzieje, ze nikt mnie nie zje za takie malo popularne poglady, chociaz nie zdziwi mnie to specjalnie...
-
[quote name='mistwalker1006']nie chodzi zeby kategorycznie przychodzil jak zawolasz ale zebys mial kontrole i potrafil uspokoic go jak bedzie sie bral do agresji:):p, malo to razy ja mojego za ogon:evil_lol: zlapalem bo sie robil zabardzo:diabloti:, a co do parkow byc moze za wczesnie:) ale prosze nie mow ze niemozliwe. jak sie chce to wszystko mozliwe, prawda[/quote] Ale ten cholerny sprinter biega szybciej niz ja! :eviltong::evil_lol: I nie mowie ze niemozliwe. Ale jeszcze nie teraz. Moze za 10-15 lat, moze za 20, ale do nas tez wreszcie dojdzie, ze pies nie jest rzecza, a przynajmniej ja w to wierze :multi: [a jestem z natury pesymista!]
-
[B]Podatek [/B]od posiadania psa zostal zniesiony z dniem 1.01.2008, a w miejsce jego pojawila sie fakultatywna [B]oplata[/B]. Fakultatywna oczywiscie dla gminy :eviltong: Gmina moze ustalic brak oplaty, lub oplate w wysokosci max 100zl, wraz z terminem platnosci itp.
-
[quote name='viverna']jestem za kastrowaniem wszystkich niehodowlanych psów ;p bez względu na płeć ;p największym skutkiem ubocznym niewykastrowania suk i psów jest miliony cierpiąch, zagryzanych, bądź usypianych w schroniskach psów!!! a statystyka mówi sama za siebie, naprawdę przypadki powikłań są nieliczne! by im zapobiec mozna wcześniej sukę/psa gruntownie przebadać[/quote] :wallbash: :wallbash: :wallbash: :wallbash: :wallbash: Statystycznie to na jaki ja temat nie wleze, to predzej czy pozniej bedzie o kastrowaniu wszystkiego co sie rusza. Boje sie isc do kibla, bo jeszcze mi cos urwie. Usypianie chorych i agresywnych psow TAK Sterylki i sterylki aborcyjne TAK Kastracja w schroniskach TAK Odgornie narzucona kastracja kazdego niehodowlanego psa NIE NIE i jeszcze raz [B]NIE[/B].
-
[quote name='Greven']To nie było kiedyś. To było niedawno.[/quote] No... dla mnie jak nie w ciagu ostatniego miesiaca, to kiedys. W zeszlym roku ta sieczka byla, nie? Czy dwa lata temu? [quote]Dochodziło do totalnych absurdów, starsze panie ze starutkimi, spokojnymi kundelkami dostawały po 200 zł mandatu, butni właściciele dużych i agresywnych psów byli niewidzialni dla straży miejskiej, a zaczepne i agresywne psy bez właścicieli (tzn. widać, że spuszczone "na pobieganie") robiły standardowy rozpizdziel.[/quote]I wlasnie o to mi chodzi. Uczciwy obywatel dostawal po tylku, a ci co i tak prawo mieli w powazaniu, mieli je w powazaniu nadal. [B]Mistwalker[/B] - w Polsce to nie przejdzie, bo jest za wczesnie. W Polsce nie przejdzie duzo rzeczy, ktore na zachodzie sa dosc normalne. Piszesz, ze parki to miejsca gdzie pies jest bez smyczy, ale pod kontrola. Niestety tak nie jest. Reksiu nie byl nigdy porzadnie nauczony przychodzenia, to nie przychodzi, bo ma ciekawsze rzeczy do roboty. Straznicy na wybiegach to tez pomylka w naszych realiach. Kto ma ich wystawic i utrzymywac, bo to w koncu kolejne etaty - nie mowiac o tym, w jakich godzinach maja tam wystawac? Porannych i od 14 do 20-22? Od switu do nocy? I za co maja karac? Za agresywne zwierzaki? Przeciez jak do ciebie podejdzie ktos i zacznie ci sie na szyi wieszac, tez bedziesz agresywny, bo go np. odepchniesz. To moze za brak chipow? Ale jak to sprawdzic, jesli ktos np. przywiozl psa z innej miejscowosci, a tam sa inne chipy, inna baza danych itp? Ma chipowac psa wszystkimi mozliwymi chipami? Co najwyzej by szczepienia mogli sprawdzac.
-
[quote name='mistwalker1006']oh u nas nie ma 100% KULTURY:shake: ale ludzie sie staraja i kary sa wieksze, ale jak psy spuszczane sa bez smyczy to co sie spodziewasz?? niewazne ze Ty czy inny odpowiedzialny wlasciciel macie katrole nad psami ale jezeli i wy spuszczacie to i nieodpowiedzialni wlasciciela co nic a nic wysilku w szkolenia psa wkladaja tez moga. wiec jak myslisz co by bylo lepsze..... miejsca gdzie mozna legalnie miec psa bez smyczy a po ulicach a wszedzie indziej TYLKO na smyczy czy jak dalej poprostu wolna amerykanka i kazdy robi co chce???[/quote] Czy pies musi byc na smyczy, czy nie, to reguluja poszczegolne miasta. U mnie pies ma byc albo na smyczy, albo w kagancu. Luzem moze byc na zamknietej posesji albo na wybiegu. I co z tego, skoro nie ma patroli policji/strazy miejskiej, ktore by to egzekwowaly? [quote]jakos sie trzeba za nieodpowiedzialnych wlascicieli wziasc bo tylko na tym cierpai biedne zwierzaki[/quote]No cierpia. A w Szczecinie kiedys wymyslili, zeby wszystkie psy chodzily i na smyczy i w kagancu. Wiesz czym to sie skonczylo? Ze jak zawsze uczciwy obywatel dostal po dupie, bo psy tych odpowiedzialnych chodzily w namordnikach i na smyczach, a wsciekle wariaty dalej lataly luzem i atakowaly co im sie podoba, bo do nich i tak zaden policjant czy straznik nie podejdzie. Rozumiesz do czego zmierzam?
-
[B]Mistwalker[/B], chyba wreszcie do mnie doszlo w czym problem i czemu sie jakos dogadac nam wszystkim nie idzie. Ty zakladasz, ze albo jest jak u was i 100% wlascicieli psow to kulturka itp, albo jest wiocha totalna i 100% wlascicieli to chamy puszczajace psa luzem, zeby ganial, kopulowal i w ogole robil co chcial, bez niczyjego nadzoru. Sluchaj: [B]nikt[/B] nie twierdzi, ze wszyscy swoich psow pilnuja, czy ze wszyscy z nimi pracuja, mkay? Tacy ludzie to mniejszosc. Wiec przestan juz z tym, ze kastracja ah i oh. Kto jest odpowiedzialny to albo psa pilnuje, albo wykastruje. Dlaczego nas obarczasz wina za tych nieodpowiedzialnych? Odpowiedzialnosc zbiorowa jakas zapanowala? IMO ironia z ruskimi psami chybiona. Btw, moj pies to jeszcze durny mlodzik o psychice szczeniaka, ale pracujemy, pracujemy, i efekty sa. Nie bede mowic, ze jest zawsze odwolywalny w srodku swietnej zabawy z innym psem, ale jak do innego psa leci, to generalnie jestem w stanie go zatrzymac i przywolac do siebie.
-
[quote name='mistwalker1006']Pomysl idziez teraz z twoim psem on podbiega do innego i wlasciciel Ci zwraca uwage zebys wziela Swojego psa bo jej ... np nie lubi dozych?? [/quote] Aaaale paaanie, moj nic nie zrobi/chce sie tylko pobawic/a ten pies to suka? <- typowe odpowiedzi na prosbe o zabranie psa. Dalszej czesci typowych odpowiedzi nie moge zacytowac z powodu cenzury :eviltong:
-
[quote name='mistwalker1006']niewidzialas sarkazmu w mojeje wypowiedzi hmmm;), tak mysle ze kazda osoba ktora przyczynia sie do nieodpowiedzialnego rozmnarzania psow ma idiotyczne argumenty, jezeli mi nie wierzysz to przejdz sie do miejscowych schronisk i zobacz co tam jest, i argument ze "ja to psa/suke upilnuje" nie jest zadnym zabezpieczeniem przed szczeniakami bo moze Ty to upilnujesz a inny nie, wiec bledne kolo.[/quote] No chyba nie chcesz np. mnie obwiniac o to, ze przykladowy Kowalski wypuscil swojego psa samopas? A texty, zeby ktos sie przeszedl do schroniska... sorry, ale walenie takich textow do ludzi, ktorzy zwierzetom pomagaja to dla mnie ... :mad: [quote]po pierwsze zabawek to sie do parku niezabiera raczej tylko pileczka albo cos do rzucania[/quote]Halo, ale pilka czy cos do rzucania to jest zabawka, ktora inny pies chetnie zabierze. [quote]Wszystko tylko zalezy od ludzi i od ich podejscia, kultury czy wychowania, i nie mowie ze np takie parki rozwiarza problem tylko jak sie nic nie zmieni to dalej bedzie to samo i czy Ty myslisz ze taka sytuacja jest ok??[/quote]Taka sytuacja NIE JEST ok, ale powiedz mi, ile psow w PL jest prawidlowo zsocjalizowanych? Ile bylo na szkoleniach jakichkolwiek? Cholera, ile wychodzi na spacer dluzszy niz 'myk na trawe i do domu'? Fajnie jest siedziec sobie gdzies za granica i jeczec, ze w Polsce psy niewychowane, a wlasciciele jeszcze gorsi, wiec niech dogomaniacy cos z tym zrobia :roll:
-
[quote name='ulvhedinn']Jasne że nie bezmyślnego... ale np. dla mnie bilans korzysci i strat/zagrożeń wychodzi na korzyść kastracji ;) [/quote] Coz... jezeli ktos ma psa szalejacego na punkcie kazdej ciekajacej suczki, wyje, nie je, zjada drzwi i sciany, zeby do 'ukochanej' sie dostac, to rzeczywiscie lepiej, jesli wykastruje, bo panu psowatemu jaja swiat zaslonily :evil_lol: jednak ja i tak sie zastanawiac bede, czy ciachajac 'normalnego' psiaka jakichs tam zmian w psiej psychice nie robimy in minus takimi zabiegami... nie mowiac o zachwianiu gospodarki hormonalnej w calym organizmie. [B]Martens[/B] - przyklady jakie podalem akurat byly pierwszymi, jakie mi do glowy przyszly, wiec nie bij, ja po tej samej stronie barykady jestem :eviltong:
-
[quote name='ulvhedinn']No nie porównuj proszę ludzi do psów, jednak różnica istnieje... :roll: Nie mówiąc o tym, że chyba mylisz pojęcia, bo w przypadku kastracji mamy do czynienia z ovariohisterektomią, która wczesnie wykonana zapobiega nie tylko nowotworowi tychże narzadów, ale takze zmniejsza ryzyko raka piersi. Mając oczywiście szereg skutków ubocznych. [/quote] Myle pojecia? Mastektomia to usuniecie piersi, i o tym pisalem, wiec nie wiem o co chodzi... Anyway, chodzilo mi o to, ze ten argument jest smieszny, bo jakby wg. niego wycinac wszystko, co w miare czesto rakowacieje, to np. powinnismy sobie niezle skracac jelita, o to mi chodzilo. [quote]Zresztą prawdę mówiąc, gdyby u nas kastracja pełna u ludzi była możliwa (prawnie), to całkiem prawdopodobne że część kobiet bardzo chetnie by się jej poddałao- wystarczy pomysleć o kimś kto wie, że jest nosicielem choroby genetycznej, albo nawet o takiej pozornie głupiej rzeczy, jak miesiączka.[/quote]W prawne mozliwosci dokonania usuniecia macicy z przydatkami/jader u ludzi nie bede sie wdawac, bo to zupelnie bez sensu tu. Narzady typu jajniki/jadra nie wydzielaja hormonow ot tak sobie, te hormony pelnia jakies funkcje w organizmie. Ludzie bez nich, niestosujacy hormonalnej terapii zastepczej, staja sie apatyczni, popadaja w depresje, a nie wydaje mi sie, zeby u zwierzat az tak moglo to sie roznic. I zanim zasypany zostane opowiesciami o zdrowych, ruchliwych i szczesliwych psach po kastracji: ok, spoko. Ale do konca nie wiemy co tam im pod czaszka sie dzieje, czy nie czuja sie 'zdechle' troche. Mowie to patrzac na moje dwa wykastrowane kocury - jeden po kastracji praktycznie sie nie zmienil, za to drugi z 'wyscigowki' zrobil sie ociezalym, agresywnym klocem, ktory niczym sie nie chce bawic, a najchetniej by sie od michy nie ruszal - a nie sa to stare koty, w kwietniu beda dwa lata dopiero mialy. Ja naprawde [B]nie jestem przeciwnikiem kastracji[/B], jestem przeciwnikiem podejscia 'kastrujmy wszystko co sie da, bez zastanowienia, [U]bo te narzady i tak im do niczego nie sa potrzebne[/U]'.
-
[quote name='mistwalker1006']z kastracja jest tylko jeden problem, chcesz zeby twoj pies mial szczeniata czy nie?? jezeli tak to nie kastroj a jezeli nie to bedzie dla Ciebie lawiej i doa niego, i nie bedzie w prasie artykolow ze znalezono szczeniaki w smietniku czy bedziesz szukac domow dla pieskow, i bedzie mniej "bazarowcow"[/quote] No i tu sie mistwalkerze poklocimy :eviltong: Jak powszechnie wiadomo, nie ma czegos takiego jak zgon przy narkozie, problemow z nietrzymaniem moczu, problemow hormonalnych, co? Jestem za sterylizacja psow w schroniskach, bo jest to ryzyko, ktore warto podjac, ale nikt mnie nie zmusi do kastracji mojego wlasnego psa. Kazdy musi indywidualnie ocenic swoj przypadek. Jesli mam psa, ktory zwraca uwage na ciekajace suki, ale nie umiera przy nich dwa tygodnie, bo zarcia do pyska nie wezmie, nie wdaje sie z kazdym napotkanym burkiem w mordercze bojki, to nie widze 'przymusu' kastracji. Ja osobiscie sie caly czas nad ciachaniem zastanawiam, bo mlody nie zapowiada sie wystawowo az tak swietnie, ale wielkim NIE dla kastracji jest wlasnie zaburzenie gospodarki hormonalnej, bo czy mu jajka wisza czy nie wisza to z kolei mi zwisa :eviltong: BTW, z gory uprzedzam, ze texty typu 'kastracja/sterylizacja zapobiega rakowi narzadow rozrodczych' do mnie nie trafiaja z prostej przyczyny: w Polsce rak piersi jest najczestszym nowotworem zlosliwym u kobiet. Prosze bardzo, ktora pani pierwsza wykona profilaktyczna, obustronna mastektomie tylko dlatego, ze ma na czym? :eviltong:
-
[quote name='bonsai_88']Właśnie sobie wyobraziłam moja sukę na takiej psiej łączce :diabloti:... Pierwszy radosny pies, który pełnym pędem przybiegłby się przywitać został by wgnieciony w ziemię :evil_lol:. Bo Birma nie uznaje takiego witania się - pies ma grzecznie podejść i na spokojnie dać się poniuchać [ze wzajemnością][/quote] Moj daje sie niuchac kazdemu, gorzej ze spokojnym podchodzeniem... juz mielismy [B]normalne[/B] podchodzenie, a nie radosny ped i ostre hamowanie pare metrow od psa, ale teraz...... wiesz jak konie 'pokazowo' chodza, wysoko podnoszac nogi? Yeah. Kiedys umre na tej psiej laczce ze smiechu. Cholerna modelka na wybiegu mi sie trafila :loveu:
-
Nie mialem nigdy suki, ale wydaje mi sie, ze lepiej kupic w zoologu specjalne preparaty do neutralizowania zapachu ciekajacej sie suki, bo woda z octem... no... smierdzi :eviltong:
-
[quote name='Nalewka'] Ja bym podzieliła tę tezę na dwie części, pierwszą o niepakowaniu się człowieka między dwa psy i drugą o tym, co w czasie, kiedy psy załatwiają swoje psie sprawy między sobą, a więc co wtedy robią ludzie. Może i gadają, ale np. właśnie o reakcjach swoich psów? Co w tym złego? A pakowanie się z łapami między zapoznające się ze sobą psy uważam za głupotę, psy bez ingerencji człowieka lepiej sobie dadzą radę, lepiej się nauczą zachowań uważanych za kulturalne w psim świecie, niż wtedy, kiedy my ludzie im w tym przeszkadzamy ciągnąc je za obrożę, wrzeszcząc histerycznie czy kopiąc małego / dużego złego bo cudzego psa. Nie zamierzam oczywiście dyskutować o psach mordercach rozrywających wszystko co się rusza na strzępy, bo ile takich psów kręci się po świecie? Jaki to procent wszystkich psów spotykanych na spacerach przez przeciętnego właściciela przeciętnego psa? Nikły! (kij w mrowisko? Oooops...)[/quote] Troche patrzysz na to w sposob czarno-bialy - albo milusie pieski sie chca bawic i jest ok, albo sie morduja, co nie zdarza sie codziennie. Moj pies, wydaje mi sie, jest kulturalny. I co z tego, jak na psiej laczce byl mocno niekulturalny haszczak-dominant? Wlascicielowi niespecjalnie to przeszkadzalo, ze pies biega i powala kazdego psa na glebe mniej lub bardziej brutalnie, mi zreszta tez nie [podbiegal do psa, tamten na glebe, obwachal i lecial dalej, wiec co mi do tego - spokojnie bylo], poki sie nie uparl, ze moj jest od niego wiekszy, i on gowniarzowi pokaze, gdzie jego miejsce. Nie wazne, ze sie polozyl, haszczak go obwachal i poszedl. Moj sie podnosi, tamten do niego podlatuje z warkotem, za gardlo i na glebe. I jeszcze raz. I jeszcze. Szlag mnie trafil i niespecjalnie sie przejmujac zlapalem powarkujacego, tez i na mnie w tym momencie, psa za obroze i wlascicielowi oddalem z odpowiednim komentarzem. Psy sie nie mordowaly, ale takie uparte wgniatanie psychiki innego psa w bloto tez nie jest ok. Moze i psy powinny takie rzeczy miedzy soba zalatwiac, ale ja swojego znam i umiem powiedziec, czy jeszcze sobie radzi i bedzie to dla niego dobre doswiadczenie, czy zaczyna sie bac i potrzebuje pomocy.
-
[quote name='yogi-78']Z takiego uscisku pies nie powiniem sie wyrwac przeciez. Przeszłam parę kroków dalej i facio krzyczy, zebym uwazała. Dobek dopadł do mojego piesia juz bez kolczatki na szyi . Jak to możliwe???:crazyeye: Jak to mozliwe zeby pies wyrwał głowe z zacisnietej kolczatki? Niemożliwe.[/quote] Moi rodzice mieli kiedys boksera, mistrza w wyslizgiwaniu sie z kazdej mozliwej kolczatki i kaganca, jest to wiec mozliwe. Poki pies chcial isc w kolczatce, to szedl, a jak nie - dwa ruchy i panstwo zostawali z dyndajaca na smyczy kolczatka, a pies lecial gdzie chcial. Na szczescie naprawde rzadko takie sytuacje sie zdarzaly, bo kolczatka byla mu dosc obojetna, ale kaganiec to NIE i koniec. [B] Mistwalker:[/B] Probowalismy i probujemy. Nawet tu gdzies na forum sa linki do roznych akcji, w tym do akcji wlasnie zmiany przepisow. Tylko ze zawsze jest ten sam problem: panie i panowie w sejmie nie przejmuja sie problemami zwierzat, bo zawsze jest cos innego, bardziej pod wyborcow. Malo kto w Polsce bedzie glosowal na danego kandydata tylko dlatego, ze ma taki a nie inny stosunek do zwierzat. Parki, laki, tereny niewykorzystane. Nie wiem jak w innych miastach, ale w Szczecinie, gdzie sa te cale trzy nieszczesne wybiegi na wiecej w obrebie samego miasta po prostu nie ma szans. Te ktore sa i tak sa na obrzezach. A ludzie w centrum? Albo z psem jezdzic prawie za miasto, albo co najwyzej do parku, gdzie teoretycznie jest wybieg, ale nie jest grodzony - po prostu nazwany jest nieoficjalnie wybiegiem dla psow, i nikt sie nie czepia, ze psy tam luzem lataja. Boiska generalnie nie istnieja. Sa podworka miedzy blokami, betonowe, asfaltowe, do wyboru do koloru, ale trawy zero. Boiska szkolne odpadaja z oczywistego wzgledu higienicznego. Generalnie inicjatywy 'psiarskie' sa niechetnie widziane i maja mala sile przebicia, bo: - psy to nie zwierze do mieszkania, zwlaszcza te duze do blokow - psy sa brudne - psy smierdza - psy dra mordy - kupy - kupy - KUPY!!! [oczywiscie nie pisze tego serio, po prostu takie jest myslenie przecietnego czlowieka] Nikomu nie przeszkadza puszka na chodniku, czy obszczana przez meneli brama, ale omg, psia kupa. Ja po psie sprzatam. Generalnie mam ten luksus, ze psisko sie zalatwia praktycznie tylko na posesji i na [zasranej] psiej laczce, ale swietnie rozumiem problem ludzi, ktorych pies walnie kupsko na trawniku, a kosza na smieci w promieniu kilometra ze swieczka szukac. Bo sie miastu bardziej oplaca dwa razy do roku zrobic akcje wielkiego sprzatania trawnikow, niz wstawic tysiac koszy wiecej i placic za wywoz smieci. W Szczecinie generalnie nie masz za bardzo co liczyc na policje czy straz miejska. Czemu? Prosta sprawa - brakuje ludzi. Na policje do powaznego wypadku czeka sie ok. 40 minut, mniej powaznego - nawet kilka godzin. Ostatnio slyszalem, ze miasto wojewodzkie ma tylko TRZY!!! samochody, ktore jezdza do wezwan. Myslisz, ze ktos przyjedzie do psa puszczonego luzem? Schronisko jest przepelnione i peka w szwach do tego stopnia, ze przestali przyjmowac psy od wlascicieli [co zapewne skonczy sie wysypem bezpanskich, walesajacych sie, przywiazanych do drzew itp, ale juz nie bede nawet komentowac]. Zgadzam sie, ze dobrym rozwiazaniem w schronach by bylo usypianie psow, sterylki [wlos mi sie jezy, ze u nas nie tylko nie kastruja samcow, ale nawet nie racza sterylizowac suk!], sterylki aborcyjne, usypianie slepych miotow. Nie rozumiem tez, i tu dostane po lbie od dogomaniakow, ratowania psow na sile. Wystarczy po schroniskach popatrzec co sie tam dzieje, ale nie. Niektorzy wola naprawde kupe kasy nazbierac i ratowac np. 9-letniego psa z paralizem tylnych lap i uszkodzonymi nerkami, jesli dobrze pamietam sprawe. Zal takiego psa, ale on jest stary, chory i sie meczy. IMO humanitarnie jest tego psa uspic i zrobic miejsce na kolejna schroniskowa biede, zamiast walczyc. [quote]nawet pies na bazarze kupiony cos kosztuje wiec moze taki sk******syn zrobi jakis wysilek nastepnym razem[/quote]Pies na bazarze kosztuje, ale jest to jakies gora 200zl. Psa mozesz kupic za flaszke wodki. To nie sa zadne pieniadze, kiedy dziecko chce uroczego szczeniaczka. Zwlaszcza, ze obecny pies jest juz duzy, przestal byc slodka, puchata kuleczka, ktorej trzeba o wiele wiecej dawac zrec. Latwiej starego wywalic i kupic nowego. Zreszta Bonsai juz napisala, jak to bywa... Poza tym, nie ma co tu ukrywac - ogromna czesc ludnosci w miastach to ludnosc wiejska, ktora zostala przesiedlona, lub uciekla do miast. Czlowieka, ktorego rodzice wychowali w wierze, ze zwierze albo jest uzyteczne, albo siekiera przez leb, nie nauczysz empatii, ze zwierze tez czuje, ze kocha. W kazdym razie... dogomaniacy i inni ludzie wrazliwi na krzywde zwierzat pracuja nad tym wszystkim. Praca u podstaw. Sa akcje w szkolach, plakaty najrozniejsze, np. propagujace sterylizacje. Wiec cos sie dzieje, ale robimy to wszystko za wlasne pieniadze i tracac nasz czas, bo panstwo jako instytucja nie jest zainteresowane. W koncu trzeba pilnowac, zeby gornicy byli happy [wraz z rodzinami - dwa miliony glosow!], zeby to, zeby tamto... A psiarze to co? My nie pojedziemy z kilofami demolowac Warszawy, a nawet jesli... jest nas za malo. Psiarze sa prawie jak homoseksualisci, tylko mniej kolorowi.
-
[quote name='mistwalker1006']witam wszystkich, czytam od ponad dwoch dni ten watek i po prostu wlos sie na glowie jezy, i tylko jeden wniosek sie nasuwa, ze my polacy jestesmy bardzo chamskim, wrecz debilowatym, niekulturalnym, nietolerancyjnym narodem.Historie ktore tu czytalem wrecz przyprawiaja mnie o koszmary, i to nie tylko co sie ludziom z psami przytrafilo, a to co ludzie majacy psy wyprawiaja:shake::-( [/quote] Nie da sie ukryc, tacy wlasnie jestesmy, ale zwroc tez uwage, ze czesc postow jest pisana pod wplywem chwili, emocje szaleja, dwa dni pozniej czesc tych szczegolnie sie plujacych juz by spokojnie i bez wulgarnosci mogla dana sytuacje opisac. [quote]Nastepny problem, zapewnianie wlascicieli ze jego pies nawet jak nie na smyczy to w 99% zawsze wraca.. a ten jeden procent?? chcialbys, zeby cos sie mu stalo abo on jakiemus psu cos zrobil??po prostu brak jakielkolwiek wyobrazni wydaje mi sie czasami ze wasze psy madrzejsze od was:shake: "pseudopsiarze"[/quote]A czy twoje psy sa absolutnie na 100% w kazdej sytuacji odwolywalne albo prowadzone na smyczy? Ja nie wierze w takie cudo, co sie zowie 100% odwolywalny pies. Nie da sie psa zobojetnic na absolutnie wszystko, co go w zyciu spotkac moze, stad to 99% - sa to ludzie, ktorzy sa pewni swoich psow, ale....... zawsze moze COS wyskoczyc. Moj generalnie jest calkiem niezle zsocjalizowany, ale jakby przed nim wyskoczyla koza, to nie mam pojecia jak zareaguje. Moj szczeniak jest odwolywalny na jakies 80%. Dlatego poza psia laczka i posesja pies jest na smyczy. Ale nie kazdy ma taki luksus, ze mieszka w duzym miescie, gdzie WOW, sa az trzy psie laczki, z czego jedna taka, gdzie mozna nawet dojechac w mniej niz pol godziny. Psow w PL jest duzo, ale ludzi, ktorym by na psach zalezalo - nie. Nie mamy takiej szalonej sily przebicia, zeby naprawde cos zorganizowac. Nie mamy tez tylu parkow, zeby wygradzac w nich osobne tereny dla psow, i co najwazniejsze, nie mamy po prostu tylu psiarzy, ktorzy by raczyli tam z psami chodzic. [quote]inna sprawa: tyle w narodzie agresji, zlosci... czy wam sie zdaje, ze wasze psy tego nie czuja?? to wy napedzacie takie sytuacje swoim zachowaniem, agresja, np. widzac z naprzeciwka idacego psa i od razu lapiac swojego i trzymajac go krotko caly zesztywnialy, ze cos sie stanie, ze jakas draka, to wasz pies tego nie wyczuje i nie zacznie sie rozgladac za problemem??[/quote]Ale to co, jak idzie z naprzeciwka warczacy agresor, to chyba normalne, ze pierwszy odruch to odciagnac jakos swojego? Ja zawsze skracam smycz jak z innym psem sie mijamy, ale staram sie przy okazji mojego zajac - nie z powodu agresji, a dlatego, ze jest on po prostu bardzo na psy nakrecony. [quote]Psy NIGDY bez smyczy nie chodza, jezeli sa w miejscach publicznych, a tak tutaj nie wolno psa bez smyczy ulicami[/quote]Czyli jak mniej wiecej u nas. W teorii. [quote]kazdy sprzatal po swoim, zeby agresywne psy byly kontrolowane( nie na smyczy ) ale glosem albo w kagancu, a jak nie to po prostu wstep do parku bedzie zabroniony( nie bardzo mozna ale policja mandat da i o takich ludziach sie mowi i pokazuje ich, wiec nie bardzo chca sie pokazywac, bo pod ich adresem nieuprzejme uwagi czesto padaja:evil_lol:) (...) w miescie jest juz po 12 latach 14 parkow, na 750000 mieszkancow i nie ma problemow z psami.[/quote]Wszystko fajnie. Wszystko pieknie. Ale nie w PL. Na miasto ok. 400000 mieszkancow u mnie sa 3 psie laczki. Cale trzy. Ludzie nawet o to nie dbaja - tak na oko, to tylko polowa raczy po swoich psach sprzatac, a w dzien nauczyciela jak poszly z dymem kosze na smieci, tak nowych nie ma. Dzien nauczyciela - pazdziernik. Jaki mamy teraz miesiac? A, tak, styczen. I co z tego, ze problem jest zglaszany, jesli nikogo to nie obchodzi? Ludzie sie nie chca pokazywac, bo nieuprzejme uwagi? U nas to bys uslyszal co najwyzej 'odpier.... sie pan' i ew. bys mial sklepana maske. Moze przesadzam, ale generalnie jak ktos z prawdziwym agresorem sie na laczce pojawia i dopuszcza do jakichs starc, to wlasnie tego sie mozna spodziewac. [quote]jedna z wielu dla mnie niezrozumialych rzeczy jest dlaczago ludzie wypuszczja psy na ulicebez smyczy i dlaczego nie ma jakijs sluzby, ktora by te psy zbierala i do schronisk?? a jak sie wlasciciel odnajdzie to wszystkie koszta utrzymania poniesione przez miasto i mandat placic??[/quote]Ludzie wypuszczaja, bo pies u nas jest wart tyle co nic. Jest masa puppy mills, skad psa mozna kupic za grosze, a skoro psy sa tanie, to zawsze mozesz miec nowszy model. Sa ludzie, ktorzy beda latami szukali psa, ktory sie zerwal ze smyczy, objada wszystkie schrony w wojewodztwie, narobia plakatow, wyplacza morze lez. A sa ludzie, ktorzy nie racza z psem wyjsc na spacer, tylko puszczaja go na balkon, albo w ogole luzem przed siebie, bo dla nich ten pies nie ma zadnego znaczenia. Poza tym srednio powszechny jest obowiazek chipowania, i bardzo dobrze, bo tu juz jest pelna dowolnosc - sa co najmniej trzy bazy danych, ktore sie w ogole nie wymieniaja danymi, dane nie sa wprowadzane, chipy sa rozne rozniaste... anarchia totalna. Miedzy innymi dlatego ja nie racze swojego burka zaczipowac, bo jesli sie zgubi 2m za granica miasta i poleci do sasiedniej miejscowosci.......... no wlasnie. Wiec nawet jakby co, to nie idzie znalezc wlasciciela. Ostatnio w schronie bylo ogloszenie, ze znaleziono psa z chipem. Bez komentarza. Wszystkie pomysly, zeby wlasciciel ponosil koszty pobytu psa w schronie itp sa tez fajne, ale znowu - jaki wlasciciel, skoro nie mozna go ustalic? Nie mowiac juz o tym, ze przecietny ludzik bedzie sie psa wypierac, albo stwierdzi, ze nie ma na to kasy, albo ze niech se schronisko psa wezmie, jak go chce, bo on tego durnego kundla na oczy widziec juz nie chce. [quote]i jeszcze jedno, czemu wlasciciele psow jezeli nie maja zamiaru prowadzic hodowli ich nie wykastruja? nie bylo by takich problemow z niechcianymi szczenietami czy psami gryzacymi sie albo latajacymi za suka bo ma cieczke?? np tutaj psy brane ze schronisk albo z podobnych organizacji sa zawsze kastrowane, zeby kontrolowac populacje zwierzat. Jezeli wlasciciel zyczy sobie miec szczeniaczki, wtedy kupuje psa bezposrednio od hodowcy. Schroniska sa przepelnione, a niewielu ludzi decyduje sie na adopcje takich zwierzat.[/quote]Bo po pierwsze, kastracja to 'robienie krzywdy zwierzaczkowi', po drugie - kosztuje, a po trzecie - juz mielismy watek o kastrowaniu wszystkiego co sie rusza, popatrz tam. [quote]moze Ci wszyscy co uwazaja, ze jak psa sie bije, to mozna go czegos nauczyc ( ale jest po angielsku, a taki bijacy prosty czlowiek moze nie znac angielskiego), ale jezeli nawet jedna osoba odejdzie od tej metody tresowania, warto.[/quote]Tylko 99% tych co psy bija wychowawczo... nie wie o istnieniu dogomanii. A kolejne 90% z tego jakby na dogo weszlo, to by uznalo nas za bande porypancow, bo przeciez to tylko psy.
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
shin replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='pauli_lodz']samowyprowadzających się psów[/quote] Rodzina tak okresla mojego psa:mad: A wszystko to dlatego, ze jak otwieram drzwi, to pies grzecznie wychodzi na dwor, siada, czeka az ja wyjde i za soba zamkne, po czym lapie smycz tak mniej wiecej w 1/3 dlugosci od obrozy i mozemy isc na spacer :evil_lol: I nie, nie ciagnie, w sumie jak niesie smycz to sie najgrzeczniej zachowuje, wpatrzony we mnie jak w swiety obrazek, ale sasiedzi maja ubaw, ze pies mnie wyprowadza :eviltong: -
[quote name='sleepingbyday']w ogóle przydałby się wątek "jak reagujecie na chamstwo waszych psów"... czy innych zwierzątek... ładują się na klawiatury, zżeraja pierniczki toruńskie, grzebią w szafach, przeszkadzaja w seksie ...:angryy:[/quote] O tak, zasliniona klawiatura, a na gg/tlenie, jesli odszedlem na moment od kompa - fascynujace wyznania typu {:P{:P{P:AAAAAAAA, ale to juz kocia zasluga.Poza tym szansa zrzucenia czegos z biurka jest wprost proporcjonalna do wartosci i/lub kruchosci tej rzeczy. Nie mowiac o spozytych przez psa papierowych modelach. Nie ma to jak dwa tygodnie siedziec nad modelem postaci jakiejs, skonczyc ja, postawic na biurku, zeby klej wysechl, obfotografowac, a nastepnego dnia z rana wstac - kot w nocy lazil, zwalil model, a pies kocha jesc tekture z dodatkiem tuszu~ O tych czterdziestu kilo kochanego futra ladujacego sie czlowiekowi do lozka, kiedy ludzie sa zajeci czyms zdecydowanie powazniejszym niz lezenie i gapienie sie w sufit, to nawet nie wspomne.... bo on MUUUUUUUSI zobaczyc co sie dzieje, a jeszcze lepiej - skoro my sie 'lizemy po pyskach', to jego tez, jego teeeeez~! Zreszta regularnie biore tez prysznice z psem, bo wariat mnie kocha i absolutnie musi byc ze mna, najlepiej kazda sekunde swojego zycia :mad: A bardziej na temat chamstwa ludzi - wkurzyl mnie ostatnio staruszek jakis. Tytulem wprowadzenia: 1. mam mlodego psa, 10 miesiecy, energiczny, glupawki miewa. Niby oduczony skakania na ludzi, 4 lapy na podlodze itp, ale jak sie nakreci, to jeszcze mu sie zdarza czasami. 2. moj dziadek porusza sie o lasce [i z laska :evil_lol:], ojciec czasem pomyka o kuli, wiec pies od malego obeznany, w ogole takiego sprzetu sie nie boi, za to wie, ze zwlaszcza na 'laskarzy' trzeba uwazac, delikatnie sie zachowywac. Ok, historia wlasciwa: idziemy spokojnie na troche dluzszy spacer, na horyzoncie pojawia sie jakis starszy pan. Idzie dosc niepewnie, powoli, noga za noga. Decyzja: omijamy. Pan laski nie ma, kuli nie ma, a pies dosc podniecony, bo calkiem nowy teren poznawal. Omijamy szerokim lukiem, zeby sie staruszek nie przestraszyl, bo pies duzy. Wszystko ok. Wracamy na chodnik - jak dziadek zaczal tupac! Normalnie pokaz stepowania. Oczywiscie pies mi sie zdenerwowal, zaczal szczekac, trzeba bylo sie z nim szarpac, zeby nie wylecial do staruszka sprawdzic WTF. A dziadyga dumny z siebie, 'Bo takie bydle agresywne to w kagancu, a w ogole na **uj komu taki, na lancuch go, a nie po miescie sie paletac!'
-
I zdechlbym z glodu, bo nie stac by mnie bylo na cos tak 'egzotycznego' jak mieso :eviltong: Male zapotrzebowanie nie oznacza od razu poprawy losu tych zwierzat. Tu raczej pomoze glosowanie portfelem. Niestety prawa biznesu mowia, ze koszty sie tnie gdzie i jak sie da. Nie ma tu miejsca na wspolczucie i empatie - dlatego wlasnie ekologiczne mieso jest drozsze, bo trzymanie zwierzat w lepszych warunkach, na lepszej karmie itp generuje wiecej kosztow. I chyba nie ma nikogo na tym forum, kto inaczej by myslal
-
Polacy w ogole sa kuuull :cool1: http://www.dogomania.pl/forum/f105/owczarek-ciagniety-za-lape-za-samochodem-127978/ http://www.dogomania.pl/forum/f105/podpalili-psa-filmowali-jak-kona-114681/ http://www.dogomania.pl/forum/f105/wyrzucila-jednodniowe-szczeniaki-na-smietnik-128487/ http://www.dogomania.pl/forum/f105/szczeniaki-w-kroliczych-klatkach-krowy-po-kolana-w-gnoju-127659/ http://www.dogomania.pl/forum/f105/zabil-psa-bo-nie-chcial-sie-zalatwic-127767/ Przepraszam za sarkazm, ale denerwuja mnie uogolnienia. Tak, mordowali na wielka skale i potepiam to, ale rozumiem to podejscie - chcieli sie pokazac z jak najlepszej strony, ze jak oczy calego swiata beda zwrocone na Chiny, to nie beda widziec zalosnych lepianek, walesajacych sie, umierajacych z glodu zwierzat, tylko nowoczesny, rozwijajacy sie kraj, w ktorym warto inwestowac. Trudno jest mi jechac jakis kraj za to, ze wladza [ktora sama sie wybrala, a nie jest wybrana przez spoleczenstwo w dodatku] kazala tak, a nie inaczej. Zwlaszcza, jesli dotyczy to ludzi, ktorzy sa na poziomie empatii do zwierzat, na jakim czesto jeszcze bywa starsze pokolenie u nas - pies to tylko na lancuch, a kot? Kot to dobry jak myszy lowi, a jak nie, to pala w leb i skorke zedrzec, bo dobra na korzonki. Trzeba mowic, uswiadamiac, a nie - bo ktos jest be i juz. Chiny tez kiedys dorosna do tego, ze zabijanie zwierzat w ten sposob jest bardzo zle. Ale najpierw musza przejsc przez etap 'przeciwnik polityczny nie musi od razu isc na 20 lat na tortury', co tez im troche zajmie. Sorka, jesli sie nie wyrazilem jasno o co mi chodzi, ja z polskiego kiepski jestem i mam problem z przelaniem mysli jasno i zrozumiale na 'papier'. No a ja sie nie obejde. Nie chodzi o to, czy lubie, czy nie. Jak miesa nie zjem, to jestem po prostu chory, ale nie w takim sensie, jak masz na mysli :eviltong: I co, czy moje zabijanie zwierzat dla miesa dalej jest chore wg. ciebie? Bo sa. W przeciwienstwie do wielu obroncow zwierzat, ja np. nie mam nic przeciw temu, ze komar sobie skorzysta z zywego drink-baru, jakim jestem. Nie zabijam pajakow placzacych mi sie po domu. Robie dlugie i meczace polowania na myszy, zeby je wyrzucic z domu, a przeciez moge postawic pulapke, albo wywalic trutke, i bedzie spokoj. Moze sie to wydac smieszne, ale czesto patrze na chodnik jak ide - zeby nie deptac np. mrowek. Szanuje zycie, ale nie zamierzam sie zaglodzic.
-
W kazdym razie wszyscy sie zgadzamy, ze pastwienie sie nad zwierzetami jest zle, koniec kropka, zaklepane, zaplute.
-
Niesmialo ponowie zapytanie, czy uwazasz wiekszosc Polakow za potwory bez serca :eviltong:
-
Moj potwor wchlania [bo jedzeniem tego nazwac nie mozna, tak mu smakuje :eviltong:] 23M juz od jakichs 2-3 miesiecy - siersc swietna, psisko rosnie ladnie, pelne energii [tego to troche az ZA duzo :eviltong:], radosne, zapach z pyska dosc neutralny. No i nie da sie ukryc, ze jak nie dostanie za duzo, to nasz koszmar w postaci luznych kup przestal istniec. Co do dawkowania - mlody jeszcze rosnie, a wyglada jak zyleta [ciagle wali w gore, zamiast na boki], wiec dostaje 1/4 wiecej niz powinien wg wyliczen na opakowaniu, bo szwajcar nie moze wygladac jak chart :evil_lol: No i dzienna dawke dostaje w 3 posilkach, nie w dwoch - lyka dosc duzo powietrza przy zarciu, bo lapczywy jest, wiec wolimy czesciej mu dawac, zeby skretu nie dostal. Dostalismy tez probke ktorychs smaczkow, ale to niestety nie przeszlo, bestyj w ogole nie ma na nie ochoty.