-
Posts
507 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by karoluch
-
Ida, nie można ryzykować. Wiem, że zagranicą używa się dla głuchych psów obroży wibrujących (nie chodzi o te rażące prądem, tylko wibrujące jak telefon komórkowy), ale nie można ich dostać u nas. Przy takiej obroży można się z psem komunikować. Korunia ma 8m smycz i w razie ochoty na szaleństwa doczepiamy do niej 10m linkę treningową i taka babunia może szaleć czując się w zasadzie jak bez smyczy.
-
Korunia ma się całkiem nieźle, od czasu do czasu załatwi się w domu, ale w jej stanie nie można jej za to winić. Pijany chód unormował się, sama wchodzi po schodach, ale musimy ją znosić. Każda próba zejścia z czegoś łebkiem w dół kończy się u niej upadkiem, trzeba jej pilnować nawet na małych górkach. I obiecane zdjęcia naszej kochanej babulinki :) zieeew Tu obok Klopsika - czasem gdy koty zajmą większe posłanie, Kora wpycha się do tego małego :)
-
Idusiek, pokazywałaś Romana wetowi? to też mógł być wylew. Biedne te starowinki nasze, ale znacznie gorzej mają te bez domów, umierające powoli w schroniskach, na wsiach na łańcuchach, na ulicach.. Kora była w czwartek u doc, jest trochę lepiej, tzn. nic się nie pogarsza, a stan Koruni jest względny, jak na jej przypadłości. Apetyt ma, załatwia się bardzo ładnie, jest jak zawsze grzeczna. Chodzi chwiejnie. Dziś rano na spacerze mocno się zdziwiła, gdy zobaczyła śnieg, ale na szczęście to tylko chwilowe ochłodzenie. Koty i Korunia chciałyby już w pełni rozpocząć sezon balkonowy:)
-
Korunia stara się walczyć ze zmęczeniem i sennością, ale nawet zdrowym zwierzakom przychodzi to trudno w taką pogodę. Apetyt ma, choć słaby, jest bardzo mało aktywna, w zasadzie przemieszcza się tylko z posłanka na posłanie, czasem podrepcze chwilę za kotem, gdy ją zainteresuje. Aby wyjść na spacer potrzebuje znacznie więcej czasu niż dotychczas. Wcześniej wystarczał jej kwadrans na rozruszanie stawów, teraz na spacery wychodzi nie o 8, a raczej o 10-11, gdy już w pełni się rozbudzi. Jesteśmy z nią u doc raz w tygodniu, myślę, że to dzięki lekom nie czuje się gorzej. Kora pozdrawia wszystkie cioteczki
-
Do teraz Korunia czuła się dość dobrze - jadła normalnie, chodziła sama na spacerach, co prawda musimy ją znosić ze schodów i wnosić, ale chodzi względnie normalnie. Niestety jakąś godzinę temu znów zaczęła czuć się gorzej, doc mówi, że może tak być przy zmianach ciśnienia, ma słabe naczynia krwionośne. Oczopląs wrócił, problemy z koordynacją, wymioty, ale na szczęście nie na taką skalę, jak za pierwszym razem. Dostała już leki, mam je zawsze w pogotowiu. Jeśli jutro będzie bez zmian, jedziemy do lecznicy, jeśli się ustabilizuje, to według planu w czwartek na kolejną cotygodniową porcję leków i oględziny.
-
Idusiek, czy coś dzieje się Romanowi? Kora była rano na spacerze, potem nasiusiała w domu i bardzo chciała wyjść na dwór, mimo iż normalnie wychodzi tylko rano i wieczorem. Pogoda piękna, ale z chodzeniem dość kiepsko, schody w jedną i drugą stronę na rękach. W domu znacznie lepiej, Kora zjadła porcję swojego Trainera i podbiera mi jabłka i marchewki :)
-
Korunia ma się lepiej z każdym dniem :multi: chwieje się podczas chodzenia, po schodach trzeba ją znosić, ale na spacerze drepcze powolutku sama. Pije coraz więcej, a nawet skusiła się już na jedzenie. Doc podejrzewa, że mogła stracić węch, więc podsunęliśmy jej bardziej aromatyczną mokrą karmę i zjadła trochę :) Wasze kciuki bardzo pomogły, trzymajcie je proszę za Lilunię, bo jeśli steryd nie zadziała.. :shake: Kora pozdrawia wszystkie cioteczki i dziękuje za wsparcie! Postaram się w najbliższym czasie o zdjęcia, niech tylko Koreczek dojdzie trochę do siebie. Ciociu Anetek, jeśli masz taką możliwość, to podeślij mi proszę filmik, porównam atak Koreczka, Sarenki i Rycha. Swoją drogą to jedna z naszych kotek to Rysia ;)
-
Kora w domu w ogóle nie wstaje, ale wyniesiona na dwór, żeby się załatwiła chodzi. Co prawda powoli i chwiejnie, ale chodzi., stoi na łapkach, nie przewraca się. Oczopląs ustał, ma pełny kontakt z otoczeniem. Łepek ma przekrzywiony w lewo, doc mówi, że może jej tak zostać. Grunt, żeby z tego wyszła. Dziękuję Wam za kciuki i wsparcie, ostatnio ciąży nad nami jakieś fatum, najpierw Kora z tym atakiem, a wczoraj okazało się, że jeden z naszych kotów ma białaczkę :(
-
Tak, zgadza się, Kora miała wylew i atak padaczki. Po samej wizycie było z nią lepiej, teraz znów gorzej. Odzyskała wzrok, ale nie chodzi. Anetek w jakim wieku był twój Rysio? U naszej poprzedniej babulinki, Sarenki, było podobnie, zaczęło się od wylewu i ataku padaczki, potem był jeden dzień poprawy, a potem pojawiły się kolejne wylewy i ataki, aż w końcu przyszedł taki, z którego nie wyszła :( Kora nie chce jeść na razie, dostała zastrzyki i tabletki, o ile w gabinecie podreptała chwilę, o tyle teraz nie chce nawet wstawać. Bardzo ją to wszystko osłabiło. Jesteśmy w stałym kontakcie z naszą doc, kolejne zastrzyki planowo w czwartek, chyba że coś się zmieni.
-
Korunia miała atak padaczki :( wróciłam do domu o 10, Kora była już po spacerze. Mimo tego kręciła się koło mnie i popiskiwała, pomyślałam, że może zgłodniała, dałam jej garstkę karmy, zjadła, poszła na posłanie. Zabrałam się za sprzątanie i usłyszałam głośne stukanie w jednym z pokoi, pomyślałam, że znów goni koty, ale stukanie się powtórzyło. Okazało się, że Kora chodzi w koło, wchodząc na meble, zaczęła załatwiać się pod siebie i zwracać, potem standardowe spazmy, próbowała wstać i chodzić, łapki się jej rozjeżdżały itd :( doc kazała podać luminal w czopku, dobrze, że miałam w domu po naszej poprzedniej babulince, Sarence. Atak ustał dość szybko, Kora na razie nie widzi, siedzi na posłaniu i drgają jej tylko mięśnie pyska, jakby miała tiki nerwowe. Uspokaja się. Jutro zabieramy ją do doc. Trzymajcie za nią mocno kciuki.. Bardzo się o nią martwię, w ostatnich dniach czuła się super, dokuczała, przytulała się częściej niż dotąd, apetyt miała bardzo dobry, problemów jelitowych nie było..
-
Na pewno pomógłby banerek, ja niestety mam do tego dwie lewe ręce i nie pomogę, ale chociaż podniosę cię piesku