-
Posts
2390 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by jola od jadzi
-
Cichutko tu... Na konto fundacji dla Lakiego wpłynęło łącznie 1125 zł. Wydano: -wizyta w klinice na Bemowie -253 zł -pobyt i leczenie w lecznicy Kalinowa- 1042,05 zł Łącznie do tej pory wydano na Lakiego 1295,05 zł Czekamy na fakturę za wizyty wet. w Białymstoku
-
Stary pies potrącony przez samochód... DT potrzebne na JUŻ ! Łódź
jola od jadzi replied to nika28's topic in Już w nowym domu
I tu jest problem...My już naprawdę nie mamy gdzie lokować tych biduli. Dzisiaj doszedł nam jeden ze stada atakujących na Dąbrowskiego, jutro wyłapujemy resztę, nie mamy miejsca już nigdzie.... -
Stary pies potrącony przez samochód... DT potrzebne na JUŻ ! Łódź
jola od jadzi replied to nika28's topic in Już w nowym domu
Dajcie informacje na stronie schroniska, może jednak ktoś go szuka? -
Mmd, Ty już chyba zawsze będziesz miała Dzień Luckiego, masz tego psa w sercu...
-
Dziewczyny, ja wiem, że chcecie dobrze ale tak naprawdę ja nie widze powodu by powstawało nowe allegro, bo w jakim celu? Koszty leczenia w Łodzi, wizyty w klinice warszawskiej oraz wizyt weterynaryjnych w Białymstoku pokrywa fundacja "Niechciane i Zapomniane- SOS dla Zwierząt". Tak obiecałam i tak będzie. Wstępnie na operację(pod takim tytułem było allegro) wpłynęło na konto fundacji około 850 zł, jeśli macie życzenie podam kwoty i nicki (nazwiska) osób wpłacających. Wieczorem najprawdopodobniej będę miała całościową kwotę pobytu Lakiego w lecznicy Kalinowa, podliczę wydatki i wpływy i wszystko tu opiszę, będzie wiadomo co i jak. Jeśli by się coś nieoczekiwanego wydarzyło a koszty tego wydarzenia przerosłyby nasze możliwości, wtedy będziemy się martwić, na razie nie ma takiej potrzeby. Pomyślmy lepiej nad jakimiś przyciągającymi uwagę ogłoszeniami dla Lakusia, te na pewno będą mu potrzebne.
-
Majqa, koszty leczenia tak, jak powiedziałam pokrywa fundacja. Być może jutro już wyliczę ile kosztował pobyt Lakusia w lecznicy + koszty wizyty na Bemowie i podam Wam kwotę uzbieraną na allegro. Koszty leczenia w Białymstoku również my pokrywamy.
-
Jestem za (a nawet przeciw) !
-
No i jakby dalej macza...
-
Z resztą, jak uważacie...Zastanówmy się, co będzie lepsze...
-
Ale co, fundacja fundacji będzie dziękowała? A nie lepiej napisać jakiś fajny tekst i zebrać tyle podpisów, co zainteresowanych akcją i wtedy wysłać z podziękowaniem? Tak jakoś cieplejsze to podziękowanie by bylo...
-
Przed chwilą rozmawiałam z szefem lecznicy, który zajmie się Lakim, uzgodniłam, że raz w tygodniu Lakuś będzie miał wizytę domową, a jeśli będzie potrzeba to częściej. Pan dr wyraził zgodę na faktury przelewowe będziemy więc mogły opłacać te wizyty bezpośrednio z konta fundacji.Zorientuję się, ile kosztował pobyt Lakiego w naszej łódzkiej lecznicy i wszystko napiszę ale to już nie dzisiaj. Rozmawiałam też z Panią Anią, z małym wszystko w najlepszym porządku i tak trzymać!
-
Popieram w pełni, a teraz, co z podziękowaniami?
-
Izuniu, zrozumieliśmy...
-
I zazdroszczę Wam, że osobiście poznałyście Pana Janusza...
-
To jestem juz usatysfakcjonowana. Ale jak coś jeszcze Wam się przypomni to proszę szybciutko piszcie!
-
A zasłużył na nieanonimową...
-
A ja myślałam, że jak wrócę do domu to już przeczytam dokładnie o całej podróży, o nowym domku, o opiekunach Lakusia a tu cisza...Myślę, że Mmd wraz z Wunią i jej TŻ odpoczywają p trudach podróży ale jak tylko zbiorą siły to ho ho, opowieści nie będzie końca... A z DT Lakusia wiem, że już wieczorem miała przyjechać dr wet bo Lakusiowi zsunął się jakoś niepostrzezenie opatrunek i potrzebna byla fachowa pomoc. I jeszcze jedno, co najbardziej mnie wzruszyło :Lucky przespał spokojnie dwie godzinki, wyszedł na siusiu i natychmiast po zrobieniu tegoż chciał wrócić do domu, do swojego łóżeczka. Mam wrażenie i chyba się nie mylę, że Lucky wreszcie poczuł się naprawdę bezpieczny... Pani Aniu, jeszcze raz dziękuję bardzo i liczę, że w wolnej chwili napisze nam Pani, jak zachowuje się Lucky.
-
Już wracają...Lakuś został przyjęty po królewsku, był tak zajęty swoją nową rodziną tymczasową, że prawie nie zauważyl, że Mmd odjeżdża. Na przywitanie był tort dla Luckiego. Resztę wiadomości przekaże po powrocie do Łodzi Mmd. Lucky to szcęściarz nad szczęściarze!!!
-
I zapomniałam najważniejszego, Lucky chodzi coraz lepiej, do Mmd podszedł w lecznicy sam...
-
Magda jest przekonana, że Lucky był czyimś psem, reaguje na polecenia, jest bardzo, bardzo grzeczny i na pewno jeździl kiedyś samochodem....Po prostu ktoś się go pozbył....
-
Nie uwierzycie...Już są w Białymstoku!
-
Lakuś w drodze, leży spokojnie obok Mmd nadstawiając głowę do głaskania, na początku troszkę wokalizował ale to pewnie ze strachu przed podróżą...
-
Zdrowiej, Szamanku!