Jump to content
Dogomania

Neigh

Members
  • Posts

    6128
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Neigh

  1. Hmm ja mam takie hmm no gazetowe kontakty ......postaram się coś wiecej niz zwykłe ogłoszenia. Ale to nie ode mnie zależy....... Słowo Neigh........mózg mi paruje od myślenia.......
  2. [quote name='schroniskoJozefow']Co tam u Findusa? Wiem, ze masz duzo na glowie, Neigh, ale prosimy, skrobnij cos niecos i okras to swoimi soczystymi komentarzami ;][/quote] Ano żyje i mimo kolejnej ucieczki nadal w nowym domu. Za sprawą listonosza udało mu sie dać dyla. Przucone mieszkanie i drzwi otworem oraz pan gnający za psem nieco spłoszył jak sądzę listonosza........ Nowy pan wypadł z klatki zawołał.........no i co? No i pies wrócił.........i we dwóch zwolnili listonosza z przykrego obowiązku czuwania nad cudzym mieniem....... Z zeznań Joasi wynika że rozkwita niczym motyl. Wszyscy się nim zachwycają.........no i hmm coraz częściej szczeka:diabloti:
  3. I był piękny. Przytłaczającą wręcz urodą. Ja tam nie wierzę. I nie uwierzę. Dla mnie to sobie żyje gdzieś z nowym panem i jest szczęśliwy. I nie wmawiajcie mi, ze jest inaczej.
  4. Cegiełkowego allegro nie było. Przepraszam, ze odpowiadam z takim opóźnieniem. Z uporem mianiaka walczę z chorobą mojej Sake. Chore to, bo jeszcze nikt z chłoniakiem nie wygrał. Ale udusić jej się kurcze nie pozwolę. Otwartym tekstem pojechałam...... Posłuchajcie pies może mieć wystawioną puszkę u moich znajomych wetów ( w 2 miejscahc). poza tym myślę, ze trzeba zrobić WSZYSTKO - oplakatować co się da........ogłosić gdzie się da. No w ogóle akcja gigant. Puscić netem info.......Marzy mi się akcja jakiej jeszcze nie było. Hotel tak......ale tylko jako rozwiązanie chwilowe. On potrzebuje człowieka. Swojego człowieka. I go znajdzie. Po niby czemu nie??
  5. [quote name='Aganiok']ja myślę, że nie ma co pisać na forum bo to nic nie da. Przydałoby się spotkać ( kto oczywiście może)[/quote] Puchatek to proponował jakies 2 tygodnie temu. I miał rację. Ja też jestem za spotkaniem. Tak sobie będziemy pisać i potakiwać i przyklaskiwać. A tu by ruszyć coś konkretnie wypadało....... Rozdzielić zadania. Kazdy dostanie swoją działkę.......zorganizować się psze państwa.
  6. Ja nie wiem czy tylko u mnie......ale od jakiegoś czasu poczta małpiego rozumu dostała.
  7. A ja jutro mam miec Tolę obfoconą. Zrobię od razu i Beja.
  8. Co do budy sprawy miały się tak: W schronisku ilekroć do niego chodziłam leżał głównie za budą. Czemu? Nie wiem. Istotnie, jak go zabierałyśmy siedział w budzie i nie chciał wyjść. Pewnie, że dla niego pochylanie się włażenie nie jest łatwe.......stad lęki. Ja mam małą budę to raz. Dwa ma wejście do przedsionka z jednej strony, a do głownej komory z drugiej ( żeby nie wiało ) to dla niego awykonalne. Zreszta w jego stanie buda odpadała. Był tak wydzieńczony, że pewnie by ciepła nie trzymał. Grubol to z niego rzecz jasna dalej nie jest. Ale na nogi postawiony został. Myślę, że w tej chwili najważniejsze jest znalezienie dobrego miejsca. O rehabilitacji i jej rozmiarach będzie można mówić, jak się weci wypowiedzą. Na razie to jest takie gdybanie. Najgorsze jest to, że ja już w tej chwili nie bardzo mogę jeździć samochodem. Od wtorku w ogóle nie mam czym.
  9. [quote name='israel']Wydaje mi sie ze na owczarku Bej ma juz watek ale jako Łapek. Na stronie anashara (owczarekwpotrzebie.com) jest Tuhajbejem. Czy można by to jakoś ujednolicić? Może zmienić wszedzie na Bej - to piekne imie i pasuje do Niego. Proszeeee[/quote] Łapkiem był jeszcze w schronie. Tuhajbej to kawał twardziela..........no i łatwo się skubany nie poddawał......stąd pomysł na imię. Wątki zakładane były jak tylko zajęłam się szukaniem pomocy. Masz rację trzeba to jakoś ujednolicić!
  10. Jesteście i tak w lepszej sytuacji. Tolka była bita........obroże włożyć spoko. Ale jak usłyszy choćby dzwięk karabińczyka .......mało się o ścianę nie zabije - popłoch dosłownie. U weta to mi głupio było.........dęba stawała, nie wejdę.........a potem nie wyjde!! Z babeszją już sobie poradziłam.........odrobaczę w przyszłym tygodniu. Sterylka ( na 80% szczenna) nie wchodzi w grę, póki nie nabierze masy. To jest łeb berdnardyna ( no praaaawie;-) ) , wielkie łapska i tułów charata. Wygląda jakby miała wodogłowie........ Poza tym ok:-)
  11. Bardzo proszę wszystkich o przerzucenie sił na ten wątek..........ciut jakby toniemy... [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=88701&page=25[/URL] Kiedyś się zbiorę.......i opisze pare historii tak jak one wyglądały z mojego punktu widzenia.......
  12. A ile u Gajowej hotel kosztuje? Ja się też zdeklaruję rzecz jasna ze stałą wpłątą. Tylko w przyszłym tygodniu. Ciut jakby leże finansow.....a mam spory wydatek przed sobą.
  13. No nie taka znowu niespodzianka:-). Pisałam na początku, że tak na moje oko jest swieżo po wymianie zębów. Przyjeliśmy wersję, ze młody, że ma około roku. A tu proszę... Prosta sprawa - moja znajda też ma około 7 miesięcy. Łapek ma mniej pewnie. Bierze sie na urlop na działki ( Nieporęt ) fajową kuleczkę.........potem się przyjezdza na weekendy. A potem podjezdza samochodem pod osiedle, gdzie dużo ludzi.......i wiuuuuu. "Moją" Tolę zgarnęłam wracając od nich.......jakies 6 km dalej.
  14. [quote name='ANETTTA']a te p0alety odebrała chociaz czy tez nieeeeeeeeeeeeeeee i ma to głeboko w dupie ...i po co było tu pisac i obiecywac drpga p. kierownik ....[/quote] Po co? Bardzo proste, żeby uciszyć rozgniewany tłumek bab, emocje spadną, moze im się odechce.....Części się znudzi. A w tak zwanym miedzyczasie skasujemy stronkę, co mniej wyglednym kolejny "wet" pokroju p.W skróci cierpienia .........no i wwali się ich pod płot. Radośnie zacierając rączęta do kaski, którą się na karmie i innych tam takich zaoszczędziło....... W końcu wszystkim nam zależy żeby mniej było bezdomnych zwierząt, a że różne mamy sposoby realizacji tegoż marzenia...cóż
  15. Niedobrze, oj niedobrze...... Moze by ja tak do Wyborczej?
  16. [quote name='Miki']to wcale nie tak mało - dziękujemy[/quote] No dokładnie wielkie dzięki właścielu innego Beja:-) Poza tym co by kto nie pisał..........to ja spędziłam z tym psem 8 dni......wszystkie tymczasy - które szły do nowych domów opłakałam. Możecie sobie wyobrażać co czuję...........możecie sobie tylko wyobrażać.
  17. [quote name='kako80']cioteczki, ten poniedzialek to jest dzien krytyczny? ciezko bedzie cos w tak krotkim czasie.. jak psiak reaguje na inne psy i dzieci? ile ma lat? jaka jest szansa na wyzdrowienie lapki jezeli bedzie cwiczona? zeby cos znalezc musimy wiedziec jak najwiecej szczegolow! on nie moze wrocic do schronu, zalamie sie i przestanie walczyc![/quote] Na jeszcze jedno pytanie nie udzieliłam wcześniej odpowiedzi. Nie wiadomo jakie sa szanse na wyzdrowienie łapy. I nikt nam wiążąco nie odpowie., Nie zapominajcie proszę, ze on dziś miał tylko zdjęcia zrobione. Nie był konsultowany przez ortopedę.
  18. [quote name='MTJL']Bej to piękny pies. Na pewno ktoś się nim zainteresuje! Ja ze swojej strony mogę dołożyć się do hoteliku, jeśli nie znajdzie się DT. Trzeba by mu zrobić Allegro, żeby czas działał na jego korzyść...[/quote] Allegro to on ma od czasów, kiedy jeszcze mieszkał w schronie. Dzieci lubi i to nawet bardziej niż dorosłych. To młody pies.........maks 2 lata. Ja dodam od siebie tak........ Był moment kiedy nie można tu było z różnych powodów zbyt wiele pisać. Bej gdyby tydzien temu nie został zabrany ze schronu pewnie juz by nie zył. I nie jest to żadna przesada ani histeria. Kto nie wierzy chętnie służe namiarami na weta, do którego pojechałam prosto ze schronu.
  19. Bej może zostać sam w domu. Powiedzmy tak:przez tydzien zsisusiał się raz, sygnalizuje jak chce wyjść......tylko po np. kafelkach trzeba mu pomóc. Nie obgryza.......ale jak dostanie coś co można obgryźć i zjeśc to chętnie:-) W nowych miejscach go roznosi energia. W domu najchętniej poleguje. Zresztą nie bardzo ( nawet jakby niesamowicie chciał ) nie jest w stanie demolować. Pozostawiony sam sobie nie wyje. Szczeka jak coś niepokojącego usłyszy. Nie przepada za kotami, ale noooo nie dogoni raczej:-) Generalnie to jest bardzo fajny pies. Zrobił duuże postępy.......
  20. [quote name='Witokret']Niestety od dwóch tygodni mamy na utrzymaniu psiaka, którego wyciągnęłyśmy w bardzo ciężkim stanie ze schroniska w Cieszynie :shake: Leczymy go i same płacimy za jego hotel. Dlatego nie jesteśmy w stanie na dzień dzisiejszy wziąć na siebie urzymania Beja w jakimkolwiek hotelu... (to już byłoby sporo ponad 1000 zł m-cznie). Nie mamy niestety również możliwości wzięcia go do siebie. Skoro u Neigh nie może już zostać, to tak jak pisała Chrupek, musimy zebrać deklaracje co do wpłat na tego psiaka - żadna z nas nie będzie w stanie wziąć na siebie jego utrzymania w hotelu plus koszt rehabilitacji :-([/quote] Dokładnie tak. Jeśli nie zbierzemy deklaracji wpłat na hotel Beja, sytuacja wygląda beznadziejnie. Eee doł dołow. Idę.....jutro pracuję, dziś też w sumie powinnam.
  21. [quote name='Neigh']No niestety ja spod Wawy........ Dziś sobie zrobiłam wagary, więc od razu nadrobię: [B]WPŁATY[/B] Israel - 100 zł p. Rafał z Chrzanowa ( brak nicka ) - 50 zł Miki - 75 zł Neigh - 200 zł ( z Funduszu "Przyjaciele Trusta") Razem 425 zł [B]+[/B]50 zł Kasia i Krzysiek + 100 zł Peter Beny [B]Razem 575 zł[/B] [B]Wydatki:[/B] 50 zł schron ( zapłaciła Miki) 25 zł wet ( zapłaciła MIki) 15 zł szampon ( poszedł cały) + odrobaczenie i rimadyl 50 zł + 174 rentgen [B]Razem 314 zł[/B] [B]W puli Beja pozostało 261 zł[/B]
  22. Nie bardzo rozumiem jedno........wprawdzie od poczatku trzeba było zachowywać wstrzemięźliwość w pisaniu na watku, ale w rozmowach kuluarowych cały czas wydaje mi się wyraźnie mówiłam, że Bej nie może u mnie zostać. Deklarowałam pomoc w odbiorze psa, a także przetrzymanie go u siebie do czasu zakończenia badań. ( wygoda w dowożeniu ). NIe rozumiem zatem zdziwenia. Dodatkowo pojawił mi sie osobisty problem........a scicśle dwa problemy. Ale ............osobisty, więc nie proszę nikogo o pomoc. Mój pies, moja sprawa. Aczkolwiek od wtorku i jej na zastrzyki nie mam czym wozić.....
  23. Cóż a'propos niedotyklaskości Beja .......mogę tylko skierować do wetki, która go badała tuż po schronie. Albo do Miki, która mi go pomagała z niego zabrać. Zresztą jakie to ma znaczenie? Daje się dotknąć? Daje. I o to chodziło tak? Jedno jest istotne, że nie mogę się nim dłuzej zajmować. Zresztą od samego poczatku informowałam, że mogę go zatrzymać przez jakiś krótki czas. Beja zabrałam w środę rano....ponad tydzień. Zrobiłam co mogłam, więcej rady nie dam. Przykro mi. Mam doła giganta. Nie tylko z powodu Beja.
  24. Posłuchajcie, ja będę mało na dogomanii. Umiera mi pies. Mój pies......i nie mam głowy. Wybaczcie.....
  25. Bez hołdów bardzo proszę, bo wcale nie jest tak dobrze......ale po kolei. a. byłyśmy w lecznicy, gdzie bej został odwiedzony przez dwójkę niezydentifikowanych acz sympatycznych dogomaników, którzy wreczyli mi 50 zł. Tym samym, muszę to dopisać do konta Beja b. zrobiono mu wszelkie możliwe prześwietlenia. Koszt 174 zł. I co? No i wygląda na to, że Bej nie ma niczego złamanego........wszystko jest dziełem neurologiczym, przykurcze, porażenia te sprawy. Innymi słowy chyba nie będzie mowy o operacji, a tylko rehabilitacji....... Zdjęcia będą konsultowane w kilku miejscach. Kolejna i w sumie najważniejsza rzecz. Niestety nie mogę dłużej zajmowac się Bejem..............przynajmniej przez jakiś czas. Nie będę tu uprawiać martylologii, po prostu nie mogę. Mam ważny.....rzekłabym śmiertelnie ważny i to w sensie dosłownym problem. Do poniedziałku MUSIMY znaleźć jakieś miejsce dla Beja. We wtorek nie będę miała nawet samochodu. A i w tej chwili jazda moim autem nie jest wskazana. Tiaaa. Nie ukrywam, że kompletnie nie wiem co dalej......ani co robić
×
×
  • Create New...