Jump to content
Dogomania

Lemoniada

Members
  • Posts

    4361
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Lemoniada

  1. Ja też się stęskniłam... Pusia jest rozkosznym psiątkiem:loveu: Czy nowy właściciel jest zarejestrowany na dogo? Mógłby coś tu popisać...
  2. [quote name='Kamcia_14'] Ławka została wyjęta przez mojego tatę i już nie przeskakuje :multi:[/quote] Kamciu ja nie wiem. Jak byłam na waszej działce pies dwukrotnie przeskoczył do ogródka sąsiada. Wrócił zaraz na wołanie tą samą drogą, a przecież od strony sąsiada nie ma ławeczki ani nic innego. Ten piesek skacze jak kozica! I jak będzie chciał się gdzieś wyprawić to brak ławeczki go nie powstrzyma. A tak w ogóle, to gdzie się podziały wszystkie ciotki?:mad: Chociaż popodrzucać by mogły co jakiś czas! Gryź-Ajek jest cudowny! Niech posty moje i Kamci będą tu świadectwem :) To niesamowity pieszczoch, pierwszy do smyrania, będzie idelanym pieskiem domowym:)
  3. [quote name='ARKA']Na tymczasach siedzą trzy;) Gryzek i dwa jamniorki. Atos i Puska w domkach swoich:) [/quote] A ja myślałam, że Wyderka bardzo się spodoba i zostanie na stałe... To jeszcze się w niej domek nie zakochał? :roll: [quote name='ARKA'] Pusi ksiazeczka zdrowia byla Lemoniada, prawda? Byla i w ciagu tygodnia sie zmyła,nie ma, przepadla i koniec. [/quote] Prawda. Miałam ją w ręku, widziałam. Tylko nie rozumiem, jaki oni w tym mają interes, że ukryją teraz książeczkę?? Oświeć mnie Aniela bo nie pojmuję tego toku rozumowania.
  4. A może busik? Odjeżdża z przystanku obok dworca, prawie pod sam schron (tylko ten kawałek żwirowaną ścieżką trzeba przejść), a kosztuje 2zł. A z powrotem Tadek by nas zawiózł.
  5. No tak, taka piękność nie mogła długo siedzieć w schronie niezauważona, to oczywiste:lol: A jak tam idzie cywilizowanie Huzara? I jak zdrówko? Ma opiekę więc teraz już musi być dobrze. Mocne kciuki dla Was:thumbs:
  6. [quote name='justys95']Juhu!!!!Więc moge już wywalić ten banerek i zarezerwować miejsce dla innego potrzebującego psiaka....jak ja się ciesze, że znalazł ten kochający domek...:)[/quote] Hihi, ja też tak robię:) jak wiem, że piesek znalazł domek, albo coś gorszego go spotkało... to szybko usuwam bannerek i wklejam następny:) A tak w ogóle to nie wiem po co mi te bannerki jak i tak siedzę tylko na własnych tematach. Chyba pokręcę się trochę po forum coby psiaki rozreklamować.
  7. To ja tu napiszę parę konkretnych informacji na temat psiaka. Byłam dziś rano u Grynia, z braku lepszego wyjścia piesek spędził noc zamknięty w komórce. Tłukłam się po działce w poszukiwaniu ukrytych kluczy - musiał mnie słyszeć, ale zero reakcji, zero pisków i drapania w drzwi, po prostu wcielenie spokoju. Kiedy otworzyłam drzwi - leżał spokojniutko na kocyku, poderwał się dopiero na mój widok. Nigdzie choćby śladu kupy czy siusiu. W komórce stały buty i inne przedmioty - nietknięte. Zjadł ładnie trochę puszkowego - ale malutko. Jestem tym trochę zaniepokojona bo jest chudy, a po schronisku powinien nabrać sił. W dodatku miał jakieś suche torsje, trochę brzmiące jak kaszelek. Stawiam na zarobaczenie, tym bardziej, że przez chwilę jeździł pupą po dywanie. Kupimy mu tabletkę. Wyszłam z nim na spacer po lesie. To jest wymarzony pies na spacery! Na smyczy chodzi bardzo ładnie, nie ciągnie, czasami tylko leciutko napina. To nieduży piesek, sięga mi do kolana. Łatwo nad nim zapanować, ale ani razu nie musiałam go ciągnąć czy coś takiego. Nad rzeką znalazł jakieś świństwo, chyba padlina. Na moje kilkakrotnie powtórzone Zostaw! puścił i poszliśmy dalej. Parę razy się oglądał i chciał po to wracać, ale zawsze ulegał moim Chodź! Aha, po wypuszczeniu tego z pyska też miał odruch wymiotny. Na przechodniów nie reagował. Na rowerzystów trochę - stawiał czujnie uszy jakby miał zamiar ostrzegawczo warknąć, ale nic takiego nie zrobił. Potem spotkaliśmy starszych państwa z 6letnią sunią goldenką. Bardzo miło sobie z nimi porozmawiałam, Gryź próbował zapoznać się z suczką, ale ta powarkiwała i chowała się za ławkę. Chyba pierwszy raz w życiu role się odwróciły i jakiś pies bał się jego:) Trochę kładł po sobie uszki kiedy pani wyciągała do niego rękę na głaski, ale pieszczoty przyjmował spokojnie, mrużył oczki. Kiedy państwo poszli w swoją stronę a my w swoją, Gryzek był smutny, chciał biec za sunią, ale znów posłusznie ulegał moim perswazjom, choć wielokrotnie się jeszcze oglądał. Potem wróciliśmy na działki już bez żadnych przygód. Zachowuje sie zupełnie inaczej niż w schronisku, tam przemykał cicho pod parkanem, uszy kładł po sobie, ogon chował między nogi... Był bardzo wystraszony, nie mógł spokojnie spacerować, bo natychmiast jamnik Zorro i jemu podobni rzucali się Gryziowi do gardła. Psina całe dnie spędzał wciśnięty w kąt budy. Teraz zaszła w nim zmiana o 180 stopni! Jest żwawy, szczęśliwy i pewny siebie, na spacerze idzie przodem, ogonek faluje i merda, uszki ciekawsko postawione na baczność, pysio aż się śmieje. Jemu potrzeba pana na własność żeby już do końca uwierzył w to, że nie jest gorszy od innych i nabrał wiary w siebie. W trakcie spaceru była kupka - duża, ładna, o odpowiedniej konsystencji, z lekka zielonkawa. Zrobiłam też mały przegląd techniczny - uszki nieco zakurzone, ale ładne, widać jeszcze łyse miejsca po pogryzieniach. Skóra trochę brudna, trzeba wykąpać. Ale sierść ładna i lśniąca. Kamcia dzwoniła i mówiła, że wykąpali go w suchym szamponie. No i niestety - na jądrach (dużych, bardzo dobrze rozwiniętych) widać jakąś otwartą rankę, coś w rodzaju wrzodu:( Musiał sobie to zrobić sam. Zwróciłam wcześniej uwagę, że kilkakrotnie wylizywał się w tych okolicach i kiedy wyszliśmy na dwór przewróciłam go na plecy (dał się bez warknięcia protestu, wręcz z przyjemnością, bardzo ufny piesek) - na prawym jądrze i na prawej tylnej nóżce widać po jednej rance. Nie wiem, w jakim jest ogólnym stanie zdrowotnym, bo nie jestem specjalistką, ale może już nie zagajać tego jądra tylko od razu ciachnąć? Ale z tym może się zejść, więc chyba lepiej kupić coś na gojenie tkanki. Co mogę jeszcze napisać? Piesek jest cudowny. Bardzo łasy na pieszczoty, staje na tylnych łapkach, przednimi obejmuje w pasie i nadstawia pod rękę główkę do drapania i smyrania. Uwielbia myzianie po brzuszku!! Aż mruży oczki z rozkoszy:) Jest niesamowicie opanowany i grzeczny, kiedy przestawałam go głaskać bo musiałam coś zrobić, jeszcze przez chwilkę próbował zwrócić na siebie uwagę, potem spokojnie ułożył się koło moich stóp i zasnął. Zupełnie nieszczekliwy. Jedynym, może nie problemem, ale być może trochę uciążliwym kłopotem jest to, że namiętnie poluje na muchy. Biega po pokoju i kłapie paszczęką w pogoni za owadem. Ale i to robi jak na mądrego psa przystało, żadnych demolek ani wskakiwania na meble. Kiedy odchodziłam nie płakał, grzecznie położył się na kocyku. Wiecie, to jest po prostu ideał:loveu: Czy taki pies powinien siedzieć w schronisku? Czy to możliwe, że taki skarb dotąd nie znalazł swojego pana? Przysięgam, to będzie najczulszy, najwierniejszy piesek pod słońcem! Tylko niech ktoś da mu domek.... Spójrzcie na zdjęcia powyżej, wklejone przez zasadzkas - uwierzcie mi, że z bliska te oczy są najcudowniejsze naświecie... Wpatrzone z miłością w człowieka, mrużone pod wpływem pieszczot, piękne, o niebywale długich rzęsach... Ten pies zasługuje na wszystko co najlepsze.
  8. To ja już tylko uspokoję wszystkich bokseromaniaków - Atos znalazł już kochający domek w Skierniewicach:) w adopcji pośredniczyła ARKA więc niech ona napisze tu coś więcej. Boksio ma kumpla - wyżełka, mieszka w drugim końcu miasta, zasadzkas rozmawiała już telefonicznie z nowym właścicielem, złożymy Atosowi wizytę wolną chwilą.
  9. To ja już tylko uspokoję wszystkich bokseromaniaków - Atos znalazł już kochający domek w Skierniewicach:) w adopcji pośredniczyła ARKA więc niech ona napisze tu coś więcej. Boksio ma kumpla - wyżełka, mieszka w drugim końcu miasta, zasadzkas rozmawiała już telefonicznie z nowym właścicielem, złożymy Atosowi wizytę wolną chwilą.
  10. Ja akurat piątki mam wolne od pracy więc mi pasuje bardzo. Nie wiem jak Marlenie, trzeba pytać, bo mnie bardzo zależy na jej obecności przy tym wszystkim. Z tego wszystkiego nie podałam Ci numeru:oops: 889 442 947 Chwilowo mam puste konto, jutro naładuję, dlatego nie mogę napisać Ci smsa. Ja też mam nadzieję, że to tylko my się głupio boimy do niej podejść. Trzymam kciuki za Twoje umiejętności mastinoznawcze:) A o kocim połamańcu wiem, bom kociara i czytam o nim na miau.pl. Trzymajcie się dzielnie, będzie coraz lepiej!
  11. Do jutra, czy do piątku za tydzień? Ewa, byłoby cudownie, ja tym z zarządu schroniska za adopcję zapłacę więc o to się nie martw. A na pobyt suki w SGGW możemy porobić bazarki.
  12. Skierniewickie psiaki na pierwszą stronę! PS. Prawie wszystkie posty widać w tym temacie. Cud.
  13. Ewusek:lying: Serdecznie Cię zapraszamy!:D Nie wiem, czy Marlena już widziała Twojego posta, umówimy się jakoś we trójkę. Mnie osobiście najbardziej odpowiada piątek bo w inne dni pracuję poza miastem i jestem w Skier po 17. Ale jakby co pójdziecie tylko we dwie, albo najwyżej zwolnie się wcześniej, a co mi tam. To wspaniały pomysł, my nie mamy doświadczenia z tą rasą. Tylko trochę się teraz boimy tej zmiany zarządu... Chyba trzeba działać szybko, bo jak zechcą zrobić selekcję, to myślę, że jest możliwosć pół na pół, że i na nią może paść, przez te szczeki, warki i narośle na łapach:( Ale my tak sobie na razie tylko gdybamy, może nie przyjdzie im do głowy pomysł z usypianiem.
  14. Malagos - tam w ogóle od pocżatku były adopcje płatne. 35zł za pieska, niezależnie od wielkości. Tylko, że adopcji było mało, a psów przybywa niemal codziennie. Myśmy zainteresowały się schroniskiem jakieś 3 tygodnie temu, od tamtego czasu wyadoptowane zostały 2 psy, 2 inne siedzą na tymczasach. I słowa nie usłyszałyśmy o płaceniu za nie. Może pracownicy byli nam wdzięczni za pomoc, może było im głupio - nie wiem. Ale nie kazali sobie płacić. A dziś usłyszałam od kobity, która tam chyba będzie rządzić, że od jutra za każdego psa będą chcieli 10zł. Na szczęście niedużo, bo już się bałam, że zażądają 50zł tak jak to w niektórych schroniskach jest:)
  15. Potwierdzam z całą stanowczością, Gryzek to super pies! Nie jest duży, siąga troszczkę za kolano, ma szorstką sierść, nieco dłuższą na grzbieciku. Śmieszne okrągłe łapki. Piękne oczy, w których tylko się zakochać:loveu: I niesamowicie długie rzęsy! Jest słodki, ale jeszcze troszkę wystraszony po tym co przeszedł w schronisku. Kiedy był na wybiegu z innymi starał się być niewidoczny, przemykał cichutko jak cień, skulony, z ogonem między nogami i położonymi uszkami... Niestety psy zawsze wypatrzyły swojego kozła ofiarnego i rzucały się na niego tłumnie:-( Dziś rano Gryzek chował się przed nimi w budzie, Tadek go stamtąd wyciągał na siłę. I niestety musiał go zanieść na rękach żeby móc mi go spokojnie przekazać - już w chwili gdy go wyciągał kilka psów stało z boku i podszczypywało małego, a potem kiedy Tadek niósł Gryzka skakały żeby go dosięgnąć... Ciężkie on miał tam życie. Miał krótki spacerek na smyczy po Kamcinej i sąsiednich działkach - na smyczy jest naprawdę grzeczny. I jaka różnica! W schronisku, jak pisałam - uszy po sobie, ogon skulony, pies przemyka gdzieś okiem na sztywnych łapach... a tu - ogonek merda, uszki ciekawsko postawione, a piesek szczęśliwy, że hej:) Jemu trzeba po prostu dobrego domku, opieki i tresury żeby mógł wrócić do normalności.
  16. Oj, ten jamnik Zorro to się kiedyś doigra:shake: byłam w schronisku dziś rano, żeby odebrać Gryzaczka, ale ponieważ zaraz chcieli zamykać nie zdążyłam już przypatrzeć się co tam słychać u innych psów. Ale Zorro rzucił mi się w oczy. Ponieważ w chwili mojego przyjścia Ogryzek siedział wciśnięty w najdalszy kąt jakiejś budy - tamten mały bezczel atakował jakiegoś innego, rudego psa, większego od siebie. Weszłam na teren wybiegu i natychmiast wszystkie psy mnie obstąpiły domagając się pieszczot, jamnik też się kręcił - na tyle blisko, że mogłam zobaczyć jego uszy. Obślinione, poharatane, posklejane, nie wiem, czy nie było śladów krwi, ciężko dostrzec na czarnym psie i to z daleka. Ja mu źle nie życzę, wręcz przecinie, ale on naprawdę sam jest sobie winien! I jeszcze inne psy za sobą ciągnie, tak jak to Kamcia napisała:shake: Boże, od jutra zmiana zarządu... Może nie ma czego, ale boję się. I już mi powiedziano, że odtąd nie będą nam oddawać psów za darmo, ale jeszcze ten jeden raz mogę zabrać psa.
  17. Beam6 - już Ci odpisałam, na szczęście sprawa jest cudownie nieaktualna:multi:
  18. Dogo działa w cały świat... nie wiem, czy Aniela nic tu dziś nie pisała, czy pisała, ale zjadło... W każdym razie - Pusieńka i Wyderka pojechały dziś do nowych domków!! Jestem cała w skowronkach, bo i Boberek, o którym ciągle myślałam, jest już uratowany, siedzi na tymczasie u zasadzkas, ach...:loveu:
  19. Czytam właśnie wątek mastinki założony przez Natalię - może ona faktycznie jest młodsza, ja nie jestem pewna. Napisałam to, co mi Tadek powiedział:) Wiecie, mamy problem... Zmiana zarządu to jednak nie w kij dmuchał. Oby tylko nie było gorzej i oby pozwolili nam tam działać! Boję się tego, co nas może czekać, boję się ze względu na psy. A co do hoteliku - pomysł mi się bardzo podoba, ALE: 1. Na pewno macie większą wiedzę o tej rasie niż ja, któram dotąd tylko podziwiała te wspaniałe psy na zdjęciach:) Ale pamiętajcie, że nie wiadomo nic o przeszłości tej suki. Normalne i zdrowe psy mogą sobie bulgotać ot, tak, owszem. Ale może ona była bita? Maltretowana? głodzona? Nie żebym była panikarą, ale trzeba mieć to na uwadze. A już samo zamknięcie w schronisku musiało wywrzeć na niej jakieś skutki. Czy tam, w Krakowie, jest ktoś, kto umiałby ułożyć takiego psa? Aniu, potrafiłabyś? Tak jak swoją suczkę? Nie wiem, czy bez szkolenia miałaby szansę na adopcję, mimo wszystkiego, co tu piszecie, bałabym się dać ludziom takiego psa... 2. Może wy macie doświadczenie z takimi psami. ja nie mam. mój Mozart jest dużym kundlem po owczarku niemieckim, ale to mój pies, do którego mam 100% zaufania i wcielenie łagodności dla domowników. A wejście do kojca ujadającego psa jest, mimo wszystko, ryzykowne. Nawet jeśli to jest tylko obrona terenu. A może zwłaszcza jeśli jest to obrona terenu? 3. Choroba. Suka powinna mieć zrobiony zabieg. To kosztuje i jest trudne - jak pisała Marlena te miejsca sa szczególnie narażone, w końcu pies wciąż ich używa w ruchu. Finansami może się tak bardzo nie martwię (w końcu istnieją bazarki, ludzie dobrej woli, a i sama coś bym z pensji dała). Ale operacja i rekonwalescencja nieznajomej panienki mnie samą mogłaby przerosnąć. Kto by się tego podjął? 4. A transport?? To jest kawał drogi, a podróż z psem, o którego charakterze nic nie wiadomo, nie musi być bezproblemowa... 5. Nie mam zielonego pojęcia, czy dla psa o takim pysku nadaje się zwykły kaganiec, czy trzeba jakiegoś specjalnego:oops: Księżniczka Fałdeczka jest cudnym pieskiem i ja sama bardzo chciałabym, żeby już nigdy nie została porzucona. Wyznałam Wam wszystko co mi mi leży na wątrobie, teraz proszę o odpowiedzi:) I nie myślcie, że ja tak zawsze widzę życie w ciemnych barwach, po prostu nigdy nie miałam styczności z takim przypadkiem:) Chociaż to to jest pikuś w porównaniu z bardzo agresywnym psem, który przebywa na kwarantannie...:( Tamtego już chyba nie uda się przywrócić do normalności...
  20. Hop! Podnosze. Może ktoś jeszcze nie widział ślicznej psinki, może ktoś się zakocha??
  21. I co? Ktoś pytał o sunię? Natalio, dasz linka?
  22. Marlenka, ja głowę dam sobie uciąć, że Ty wklejałaś gdzieś fotkę Boberka i Wyderki razem. I gdzie ona wyparowała?? Prosze, wklej ją raz jeszcze! I jakieś zdjęcie Bobcia z profilu też... Ten piesek naprawdę dotknął już Tęczowego Mostu, nie wiem, czy nie będzie dla niego za późno...:( SZUKAMY TYMCZASU!!! Błagam...:(
  23. Aha, i od razu usunę sobie z podpisu Pusiny bannerek. Już jej nie będzie potrzebny:loveu: Za to zwolni się miejsce na bannerki dla innych psich nieszczęść.
  24. Ano, chwała Bogu że to jedno urocze zmartwienie będziemy mieć z głowy... Ale i tak odetchnę z ulgą dopiero wtedy, kiedy ślicznota będzie już siedziała bezpiecznie w nowym domku. Anielka, zawozisz ją w poniedziałek, tak?
  25. Neris, a czy ci państwo mają już jakiegoś psa, czy Wyderka byłaby pierwszym? Po tym, co tam się wyprawia, nie możemy wykluczyć NICZEGO, nawet nosówki czy innej ciężkiej choroby wirusowej. Ponadto absolutnie konieczna jest kwarantanna, minimum 2 tygodniowa, a po niej sterylka i przetrzymanie po zabiegu. Czy nie zmieniliby zdania i nie przygarnęli w tym czasie innego psiaka? I w ogóle skąd ci państwo są? Tak się cieszę, że jest zainteresowanie psiakami i że przynajmniej Pusiaczek ma już zaklepany domek... A, i stan Boberka uległ leciuteńkiej poprawie! Dzieczyny, przywracacie mi nadzieję:loveu: A teraz prosimy o kciuki za Boberka-szkieletorka! Nie mogę przestać o nim mysleć:(
×
×
  • Create New...