Nie nadążam z tym wszystkim. W zeszły piątek byłam u weterynarza z kotką Miją, w sobotę przygotowywałam materiały związane z moim zawodem aby całą niedzielę spędzić w Krakowie pracując. W poniedziałek wizyta u weterynarza z Kajtkiem (kilka godzin) znów w Bielsku, wtorek, środa - intensywna praca w Krakowie, czwartek weterynarz z kotką-szylkretką o imionach roboczych Mandarynka i Chałwa , piątek -nowy kot i dosłownie galop do weterynarza. A nie są to jedyne moje czynności, z wieloma nie nadążam. Dzisiaj dopiero się wyspałam i wypoczęłam. Ufff... Zaraz muszę się zabrać do pracy.