Nowe wieści o Mimi...
Psica ma się dobrze, ranki po sterylce ładnie się zagoiły, nie ma nawet śladu. Pyszczek wiecznie głodny, jakby się obawiała, że jedzenie zniknie:) Z Fikonkiem relacja kumpelska, bawią się razem, no może czasem Fikuś patrzy z potępieniem: "Mimi, daj spokój, jestem za stary...":)))
Odkryłam natomiast, że straszny z niej NISZCZYCIEL. Demoluje co popadnie, gryzie futrzak, na którym śpi Fikuś. Potrafi tak zrujnować dom, że pół godziny dumam, jak tak mały pies może dokonać tak wielkich rzeczy. Np. sama otworzyła łazienkę i wyciągnęła z niej poukrywane przed nią rzeczy. Wczoraj po powrocie do domu zastałam otwartą szafę i wybebeszone ciuchy. Zdarza jej się zrobić kupę na dywan (na szczęście jak dotąd łatwą do wyrzucenia).
Generalnie nie narzekam, nie złoszczę się za bardzo, staram się z nią pracować, bawić, aby się zmachała, jak zostaje sama w domu. Z drugiej strony całkiem sama nie zostaje- jest przeciez Fikon. Jak wracam i zastaję to spustoszenie, to Fikuś siedzi na kanapie i patrzy na mnie wzrokiem mówiącym: "zobacz, znów to zrobiła". A Mimi kuli się już na samo moje wejście. Zaznaczam, że nigdy jej nie uderzyłam ani nic w tym rodzaju.
Zaczęłam podejrzewać, że to własnie to niszczenie spowodowało być może, że ktoś ją wyrzucił. A nie że się zgubiła...W każdym razie mój plan jest taki: sucz musi wiedzieć, że ja jej na pewno nigdzie nie oddam:)