Jump to content
Dogomania

AnK

Members
  • Posts

    280
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by AnK

  1. Ja właśnie wróciłam z Chłapowa. Byłam tam z jednym z mojej trójki psów- i to tym najstarszym, 16- letnim, który na dodatek jako jedyny nie lubi jeździć samochodem. Okazało się, że wszystko poszło super, zniósł ekstra podróż (wcześniej odwiedziliśmy weta, aby dokonać przeglądu technicznego mojego piesa) i dodam, że mieszkaliśmy pod namiotem. Warunki plażowe okazały się bardzo dobre, wprawdzie plaża z zakazem wstępu dla psów, ale ku mojej radości wchodziła tam masa ludzi z psami- ta plaża jest oddalona o 2 km od centrum Władysławowa, nie ma tłoku. Pies się nie denerwował, bo nie było tłumów, spokój, przyroda, spacerował na miarę swoich matuzalemowych możliwości:)) Na campingu było sporo psów, od labradorów przez dogi do yorczków. Camping tez bardzo psom przyjazny, jest gdzie z nimi wyjść, w dodatku położony na pięknej skarpie nad samym morzem, nazywa się "Pomarańczowe". Także życzę wszystkim takiego odpoczynku z psiakami, jaki i ja miałam:)
  2. No właśnie, a więc tego, jakby to ująć...Ja nie mam aparatu! To znaczy mam, Smienę sprzed potopu. Te zdjęcia, co już są, były robione komórką. Szczerze mówiąc, liczę, że jak Iwona wróci, to mnie odwiedzi z aparatem:)
  3. Hej! Przekazuję Wam nowe wieści o Mimi. Uwielbiam ją- to jako wieść nr 1. A poza tym nie mogę sobie za bardzo przypomnieć jak to było, kiedy jej nie było...Widać (nie chwaląc się) że jest szczęśliwa, już totalne się zaaklimatyzowała, przestała nawet demolować;-) Świetnie się razem bawią z Fikosławem, rzeczywiście, tak jak wcześniej pisała Iwona, wyjeżdżają pod Warszawę i grasują po ogródku. Oraz koooooopią doooooły.... Mimi poczyniła gigantyczne postępy w stosunku do tego, co było na początku. Nauczyła się chodzić grzecznie na smyczy (no, prawie...), reagować na imię, wiedzieć, gdzie jest jej dom, nie uciekać gdzie pieprz rośnie, kiedy się ją jednak z tej smyczy spuści...Ogromnie lubi gryźć, więc dostaje często rozmaite gryzaki i konsumuje, konsumuje.... Mimi=superpies!:)
  4. Nowe wieści o Mimi... Psica ma się dobrze, ranki po sterylce ładnie się zagoiły, nie ma nawet śladu. Pyszczek wiecznie głodny, jakby się obawiała, że jedzenie zniknie:) Z Fikonkiem relacja kumpelska, bawią się razem, no może czasem Fikuś patrzy z potępieniem: "Mimi, daj spokój, jestem za stary...":))) Odkryłam natomiast, że straszny z niej NISZCZYCIEL. Demoluje co popadnie, gryzie futrzak, na którym śpi Fikuś. Potrafi tak zrujnować dom, że pół godziny dumam, jak tak mały pies może dokonać tak wielkich rzeczy. Np. sama otworzyła łazienkę i wyciągnęła z niej poukrywane przed nią rzeczy. Wczoraj po powrocie do domu zastałam otwartą szafę i wybebeszone ciuchy. Zdarza jej się zrobić kupę na dywan (na szczęście jak dotąd łatwą do wyrzucenia). Generalnie nie narzekam, nie złoszczę się za bardzo, staram się z nią pracować, bawić, aby się zmachała, jak zostaje sama w domu. Z drugiej strony całkiem sama nie zostaje- jest przeciez Fikon. Jak wracam i zastaję to spustoszenie, to Fikuś siedzi na kanapie i patrzy na mnie wzrokiem mówiącym: "zobacz, znów to zrobiła". A Mimi kuli się już na samo moje wejście. Zaznaczam, że nigdy jej nie uderzyłam ani nic w tym rodzaju. Zaczęłam podejrzewać, że to własnie to niszczenie spowodowało być może, że ktoś ją wyrzucił. A nie że się zgubiła...W każdym razie mój plan jest taki: sucz musi wiedzieć, że ja jej na pewno nigdzie nie oddam:)
  5. Bolek na górę!!!!! Boże, gdybym nie miała trzech psów, to bym go wzięła...
  6. Miałam na myśli to, że planowałam kupić Fiprex/Frontline pod koniec kwietnia, bo: 1.mam trzy psy, każdy wydatek na nie liczy się więc razy trzy, stąd chciałam poczekać do pensji, której nie mam gigantycznej. A niedawno mój pies chorował na gardło, potem miał skaleczoną łapę, a suczkę, którą zresztą wzięłam z dogo sterylizowałam; stąd koszty utrzymania psów w zdrowiu na przełomie kwietnia i marca wyniosły mnie już ponad 1000zł) 2. miałam plan zabezpieczać je od maja do jesieni, zwykle tak robię, spacerując po Warszawie, a mieszkam w centrum - w zimie mają raczej mniejszą szansę na złapanie kleszcza No ale...OK, teraz będe je zabezpieczać cały rok. Natomiast weterynarzowi chodziło oczywiście o to, że badanie w tej chwili wykryłoby tylko stan aktualny, a choroba mogłaby się pojawić za tydzień na przykład. Mam je obserwować. Chyba niektórzy mnie źle zrozumieli, nigdy w życiu nie czekałabym z podejrzanym stanem zdrowia psa.
  7. Po niedzielny spacerze w Lesie Kabackim oba moje psy przyniosły po kleszczu!!! Nie miały zabezpieczenia...Miałam kupić Fiprex przed weekendem majowym. Byłam u weterynarza, kazał czekać na rozwój sytuacji. Mam paranoję...:(
  8. Zadomowiła się u mnie:-)
  9. Na pewno będę! Mimi teraz już drzemie na kanapie, dzisiaj pobiegała po parku z moim Fikosławem, zjadła solidną porcję mięska z makaronem i odrobaczyła się o poranku za radą weterynarza. Wygląda na bardzo zadowoloną, dużo się przytula, a chodzi za mną krok w krok:-) Straszliwa z niej przylepa, ale przekochana, wszyscy moi znajomi się w niej zakochali! :iloveyou: Ja też. A mój Fikuś jakby wydoroślał przy niej (ma 7 lat) i zaczął się zachowywać jak dystyngowany pan w średnim wieku...Do tej pory grasował jak dzik! Mimi ma swój piękny nowy kojec, ale woli moje łóżko, przez co śpię jak sardynka, z lewej pies, z prawej pies... Jak tylko będę miała zdjęcia porządnej jakości, to pokażę.
  10. Od przedwczoraj:multi: Ma się dobrze, a nawet bardzo dobrzea apetyt, wcina z przyjemnością, w ferworze nawet pogryzła zapalniczkę;-) Póki co (odpukać) dobrze się dogadują z moim Fikonkiem i na przykład teraz śpią sobie jedno na kanapie (Mimi), drugie pod (Fikuś). Mimi jest umówiona na sterylizację, a jutro ją odrobaczam. Chodzi na spacery po parku i biega tak, że wpędza mojego psa w kompleksy! Generalnie, myślę, że się zaaklimatyzowała u mnie:-):Dog_run:
×
×
  • Create New...