ULKA12
Members-
Posts
6902 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by ULKA12
-
No niestety, z Leonem jest ten problem, że on potrzebuje czasu 2-3 dni aby się przyzwyczaić a niestety ludzie nie chcą tyle czekac i pilnowac psy, chcieliby aby psy się dogadały w miarę szybko, niestety.
-
Dwupak - Meggi i Peggi - Pilne - wizyta poadopcyjna - Wrocław
ULKA12 replied to Olena84's topic in Już w nowym domu
A do nas wróciła zima:-(:mad: -
No niestety, dzisiaj byliśmy z Leonkiem na wizycie przedadopcyjnej dla niego, niestety nie udało się ponieważ Leonek to charakterny chłopak i naszczekał ta tamtejszego rezydenta, tamten pies to wodołaz charakter bardzo przyjacielski ale nie wytrzymał zaczepek Leonka i sie zdenerwował. Leon nie ma wogóle instynktu samozachowawczego, zaczepiać takiego przeciwnika to głupota. Wnioski z wizyty są takie, że trzeba dla Leona szukać domu gdzie będzie psim jedynakiem. Przykro mi,że się nie udało:shake:
-
Ja proponuję zakup domu z dużym ogrodem, żeby pies się mógł wybiegać, bo skoro klatka się źle komponuje w mieszkaniu to ja nie widzę innego wyjścia:shake: To był taki żart, przepraszam ręce mi opadają i dostałam wisielczego humoru.
-
Takiego maile dostałam dzisiaj: "Pani Urszulo, być może Pucek u Pani nie zachowywał się w ten sposób, ale proszę wziąć pod uwagę, że u Pani Pucek miał duży plac do biegania luzem, miał towarzystwo innych psów i również siedział w klatce, więc nie miał okazji do takich zachowań. Zresztą na pobyt 4 miesięcy u Pani, miesiąc leżał połamany i wycieńczony po przygodzie w lesie. U nas takie zachowanie zaczął pokazywać jakoś niecały miesiąc po wizycie po adopcyjnej, a później zaczęło się to nasilać, aż zaczęliśmy zamykać go w jednym z pokojów. Pomogło to niestety na krótko. Tak jak wcześniej pisaliśmy, stosowaliśmy się do porad behawiorystów (dawaliśmy smakołyki na czas nieobecności, dawaliśmy zabawki jak nas nie było, a jak wracaliśmy to mu je zabieraliśmy itd.). Z tego co nam mówili sąsiedzi to Pucek zachowuje się cicho jak nie ma nas w domu. Agresji też nie wykazuje, ale jak już wcześniej pisałam, panicznie boi się Adriana mimo, że nie dzieje mu się żadna krzywda, ale to już chyba siedzi w jego psychice. Dlaczego więc nie chcemy pomocy behawiorystów? Ponieważ z tego co wyczytaliśmy na różnych forach i co również sami uważamy, kosztuje to ogromne pieniądze, których nie zamierzamy wydawać oraz nie przynosi to żadnych skutków długotrwałych. Dlaczego nie chcemy klatki? Bo po pierwsze jest to dla nas poroniony pomysł, a po drugie nie jest to nasz wymarzony mebel do mieszkania. Dlaczego jest to dla Pani ważne, aby ktoś obcy przychodził i oglądał Pucka? Czy to co piszemy jest dla Pani niewiarygodne, a może uważa Pani, że Puckowi dzieje się krzywda? Po czym wywnioskowała Pani, że chcemy się go od razu pozbyć? My napisaliśmy tylko, że prosimy o pomoc. Ale z tego co Pani pisze, to chyba decyzję sama już Pani za nas podjęła?" A tak odpowiedziałam: "Ja osobiście nie podjęłam żadnej decyzji ale skoro Państwo wykluczają najbardziej oczywiste formy pomocy nie rozumiem w jaki jeszcze inny sposób mogłabym pomóc oprócz zabrania psa? Bardzo proszę o jasne sprecyzowanie swoich wymaganiach jakiej konkretnej pomocy Państwo potrzebują aby Pucek mógł u Państwa zostać? Jeśli chodzi o wizytę osób postronnych to nie chodzi o to, że nie wierzę Pani słowom. Chodzi o to aby ktoś nie związany emocjonalnie z Puckiem oraz z Wami, ocenił sytuacje. Musi się Pani ze mną zgodzić, że zachowanie psa wpłynęło w jakiś sposób na Pani emocje a tym samym na ocenę sytuacji. Mnie chodzi głownie o to, że jeśli Pucek nie będzie mógł mieszkać u Państwa trzeba mu znaleźć odpowiedni dom, myślę, że Państwu również na tym powinno zależeć. Tym bardziej, że pisze pani o bardzo niepokojących objawach, które mogą w późniejszym czasie znacznie utrudnić adopcję"
-
Dokładnie tak jak pisze Florentynka. Pucek był a mam nadzieję, że ciągle jest radosnym i otwartym psem. Po wypadku miał całe łapy w bandażach musiał siedziec w klatce wytrzymywał to, nic nie niszczył, nawet opatrunków sobie nie zdejmował mimo, że potem to nawet bez kołnierza siedział. Był zrównoważony i kochany. Nie zaobserwowałam jakichkolwiek lęków przed kimkolwiek kobietami,mężczyznami, dziećmi, otwarty na nowe sytuacje i ludzi takiego psa oddawałam.
-
Napisałam do tych ludzi maila: "Witam Bardzo mi przykro, że Pucek zaczął się tak zachowywac u mnie nigdy nie zdarzały się takie sytuacje. Proszę napisać jak dawno to się zaczęło tzn niszczenie, czy oprócz tego dzieje się coś jeszcze,wyje szczeka, wykazuje zachowania agresywne? Dlaczego nie wchodzi w grę wizyta u behawiorysty czy mają na to wpływ fundusze? Dlaczego również klatka nie będzie spełniac swojej roli, u mnie Pucek przez miesiąc przebywał w klatce i zachowywał się grzecznie czy to się zmieniło? Czy zgodzą się Państwo aby odwiedziły Was osoby, które wykonywały wizytę przedadopcyjną i poadopcyjną? Jest dla mnie ważne aby ktoś zobaczył zachowanie Pucka w jego domu. Rozumiem, że są Państwo zdecydowani na zwrócenie Pucka czy jest opcja aby Pucek przebywał w Panstwa domu do czasu znalezienia mu nowych opiekunów. Będę potrzebowała również aktualnych zdjęć Pucka aby zacząć go ogłaszać. Wiem, że zadaję dużo pytań ale to pomoże mi jak najszybciej znaleźć dla niego jak najlepsze wyjście, myślałam, że u Państwa wszystko w porządku a tutaj taka informacja." czekam na odpowiedź. Mam nadzieję, że o wszystko zapytałam. Teraz wykasuję ten list od tej Pani bo w sumie nie pytałam ją o zgodę czy mogę umieścić jej list na forum, kto miał przeczytać to przeczytał.
-
Ja wieczorem do nich napiszę. Obwinianie kogokolwiek nie ma sensu, szkoda tylko, że nie pisali o problemach wcześniej tylko teraz jak już sprawy zaszły tak daleko. Myślę, że oni juz postanowili i mawet gdyby przedstawić im jakies konkretne propozycje pomocy to on i by sie nie zgodzili, szkoda mi tylko Pucka, tyle przeszedł w swoim życiu a teraz czeka go taka zmiana.
-
W tej chwili nie mam, dopiero w kwietniu coś się zwolni, w piątek jadę na wizyte przedadopcyjną jadę z Leonem jeśli Leon dogada się z ich psem wtedy idzie do adopcji i mam miejsce ale to jeszcze niepewne bo Leon jest charakterny, niestety.
-
Też nie rozumiem paru rzeczy, mi się pierwsze nasunęło a by Pucka zamykac w klatce ale w dalszej części listu ta opcja jest odrzucona,nie wiem dlaczego,spotkanie z behawiorystą też nie, dlaczego nie wiem. Myśłę, że po prostu trzeba tam iść i zobaczyc o co chodzi, oczywiście napisze do nich, przecież trzeba nowe zdjęcia. Najbardziej martwi mnie to, że Pucek był psem bezproblemowym, otwartym, ufnym, nie bał się ludzi a z opisu czytam, że to będzie zupełnie inny pies
-
Edi100 oczyść pilnie skrzynke mam dla Ciebie wiadomość pilną.
-
Dwupak - Meggi i Peggi - Pilne - wizyta poadopcyjna - Wrocław
ULKA12 replied to Olena84's topic in Już w nowym domu
[quote name='Olena84']Ale zawsze, chłopak sobie użył...[/QUOTE] Nie do końca rozumiem o co Ci chodzi, ale chciała stwierdzić, że Leonek jest kastrowany,zresztą Pegi chyba też, więc wchodził w rachubę tylko związek duchowy :-) Czy mogę prosić o przesłanie książeczek zdrowia suniek? -
Mi ręce opadły, po pół roku oni piszą,że się nie nadaje.Przecież ten pies przez miesiąc siedział w klatce był najgrzeczniejszym psem pod słońcem,nic nie niszczył, był radosny i ufny a teraz takie wiadomości, masakra jakaś.
-
Dwupak - Meggi i Peggi - Pilne - wizyta poadopcyjna - Wrocław
ULKA12 replied to Olena84's topic in Już w nowym domu
Pomiędzy Pegi i Leonkiem to było tylko chwilowe zauroczenie :-) -
Dzisiaj dostałam takiego maila od nowych właścicieli Pucka, co ja mam im odpowiedzieć, proszę pomóżcie: [I]W tym miejscu była informacja od osoby, która adoptowała Pucka a teraz go już nie chce, w skrócie chodziło o to, że Pucek niszczy. Państwo uważają, że Pucek nadaje się tylko na podwórko[/I], [I]nie maja już do niego serca do tego pies zaczął bać się właściciela, nie chcą pomocy behawiorysty[/I], [I]do klatki też z jakiś względów psa nie chcą zamykać.[/I]" To by było tyle w wielkim skrócie. Smutne to wszystko.
-
Schronisko w Radomsku - Ruszamy z adopcjami! Prosimy o pomoc.
ULKA12 replied to Temida's topic in Już w nowym domu
Witajcie. To u mnie na tymczasie jest ta wychudzona dobermanka, która już nie jest wychudzona :-) Ja mam tylko jedną uwagę, dojazd do schroniska, przydałaby się tam jakieś drogowskazy bo trafić tam to jest sztuka, pewnie miejscowi nie mają z tym problemu ale takie osoby jak ja mają z tym duży problem, a przecież jak się zastanowić to droga nie jest taka trudna i kilka drogowskazów z napisem schronisko bardzo ułatwiło by dotarcie tam. -
Dwupak - Meggi i Peggi - Pilne - wizyta poadopcyjna - Wrocław
ULKA12 replied to Olena84's topic in Już w nowym domu
Nie wiem co gorsze krety czy psy kopacze -
Według mojej oceny on ma chyba lepszy słuch niż wzrok, czasami widziałam, że jak biegał po podwórku to gdy byłam daleko to mnie nie widział. Natomiast jak wyjeżdżał to była już noc i Pimpek spał w budzie a ja go nie mogłam dobudzić dopiero musiałam budą potrząsnąć to wyszedł ale pomyślałam,że ma sen mocny ale teraz sobie tak myślę, że on nie słyszał. Na początku też nie reagował na swoje imie ci ludzie mówili, że u nich też nie reagował ale pod koniec pobytu u mnie zaczął już przychodzic na wołanie.
-
Też był problem,generalnie miska stała u niego cały czas i on tak na raty zjadał aż w końcu zjadł, ja mu suchą karmę polewałam troszkę olejem,wtedy zjadał chętnie. U tamtych państwa też był niejadkiem bo pani mówiła ,że "Jak mu kaszanki dała to nie chciał jeść"
-
Dwupak - Meggi i Peggi - Pilne - wizyta poadopcyjna - Wrocław
ULKA12 replied to Olena84's topic in Już w nowym domu
Chciałam sprostować, Pegi wcale nie jest taka malutka tym bardziej chudziutka :-) Sa zdrowe i wydaje mi się, że szczęśliwe. -
Małe podsumowanie obecnego zachowania Polly: NAD TYM MUSIMY POPRACOWAĆ: - umiejętność załatwiania potrzeb na smyczy w bliskiej obecności człowieka; - doskonalić umiejętność chodzenia na smyczy, ze szczególnym uwzględnieniem ruchu miejskiego (na razie wyjście z nią na chodnik jest niemożłlwe) - przywołanie na dworze; - zostawanie samej -reakcja na obce osoby nadal je oszczekuje SUKCESY - Polly po podwórzu potrafi chodzić na smyczy; - przychodzi na każde zawołanie w mieszkaniu; - jest bardzo kontaktowa i chętna do współpracy - od tygodnia załatwia się tylko na dworze; - nie znosi już w mojej obecności różnych przedmiotów na swoje posanie (np. miała zwyczaj, bardzo uciążliwy brać np miskę z wodą i zanosić na swoje legowisko) - zostaje na krótko sama (1-2h) i nic w tym czasie nie niszczy; - załatwia się na dworze z luźno podpięta linką; - lubi spać na łóżku (nie wiem do końca czy to sukces) - nie jest juz nerwowa, nie zrywa się na każdy gwałtowniejszy ruch - nie ma w niej cienia agresji (oprócz oszczekiwania) Nie wiem czy to dużo czy mało ale uważam, że jesteśmy na dobrej drodze. Jeśłi chodzi o adopcję Polly to uważam, że jeśli znajdzie się dom z ogrodem gdzie zawsze ktoś jest i będzie chęć dalszej pracy z tym psem to do adopcji może iść nawet zaraz. Tylko skąd wziąść taki dom
-
Tak Pimpka odrobaczyłam jak był u mnie (10.03.2011), dostał dwie tabletki "Pratelu".
-
To zupełnie jak ja :-)
-
Wpłynęła wpłata za pobyt Leonka 310 zł, serdecznie dziękuję :-)