Już jesteśmy - SZCZEZUJ i ja. Niestety obowiązki oderwały mnie od dogo. Szczezuj juz sie wyspal ;) Bylismy na spacerze, gdzie SZCZEZUJ dokladnie wszystko badał. Okropnie smutno wyglada, gdy go zostawiam na chwile pod sklepem, ale jak wracam, to skacze i skacze. Na drugim spacerze byl duzo weselszy i bardzo energiczny. Nie moglam go utrzymac w miejscu na przejsciu dla pieszych, bo okropnie mu sie dluzylo czekanie na zielone swiatlo. Ma niesamowity apetyt, ale staram sie mu dozowac, bo boje sie, ze mu zaszkodzi, a on pochlania wszystko do zera. Niestety musialam go na kilka godzin zostawic samego w domu, ale spisal sie na medal. Ciut cos tam nabrudzil, ale minimalnie. Co do kapieli, to coz, przed nami jeszcze wieczorny spacer, wiec jeszcze czekamy z kapiela, ale juz za jakies 2-3 godz. bedzie "mieciutki jak kaczuszka"!!!