-
Posts
5435 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by salibinka
-
Urwipołeć słodki bardzo :), jak był, tak jest :)
-
Z moich psów Mila miała na poczatku, po adopcji, tego typu lęki i zachowania. Też z czasem przeszło. P. Ewa zauważyła pogorszenie po tym, jak jedna z suczek poszła do adopcji i przyszła na jej miejsce inna. Może to, co dla nas wydaje się nie mieć większego znaczenia, dla Misia jest wielkim przeżyciem. Bardzo dziękuję Agacie Balu za napisanie tekstu dla Misia. Mam go już na mailu. Po weekendzie wstawię razem z nowymi zdjęciami (jesli udadzą się w miarę w sobotę) i można ruszać z nowymi ogłoszeniami.
-
Maleńki okruszek uratowany przed śmiercią na ulicy....
salibinka replied to ewu's topic in Już w nowym domu
Czy mogę prosić o skrót najważniejszych informacji o Majeczce? :) -
Z Misiem jest tak, że wychodzi chętnie, cieszy się z wyjścia i załatwia się na zewnątrz. Jednak, kiedy jest w ogrodzie, wystarczy niewinny bodziec zewnętrzny (pies zacznie szczekać na sąsiednim podwórku, jakieś poruszenie, hałas itd), Miś w moment jest przy drzwiach do domu i o załatwieniu potrzeb nie ma już mowy... Robi to wówczas wewnątrz. Często w nocy. Pani Ewa nagradza go smaczkami za pożądane zachowanie - on to wie i czeka na to - do tego stopnia, że zaraz po wyjściu próbuje sprawdzać kieszenie p. Ewy - co tam dobrego czeka ;). Te wpadki czystościowe, to wynik lękliwości, napięcia. Wydaje mi się, że tu nie do końca chodzi o typową naukę czystości, bo Misio wie, gdzie, co i jak. Misio nie potrafi się jednak wyciszyć, jest w nim cały czas napięcie. Pani Ewa mówi, że wygląda to tak, jakby większość czasu czekał na coś, co się stanie i co jest straszne.
-
Misio nadal załatwia się w domu, zaczął na dole robić kupę. Kiedy wczoraj p. Ewa wyszła na chwilę, zasikał kanapę i ścianę. Dla odmiany poprawiła się sprawa z okolicami szyi. Nadal unika smyczy, ale p. Ewa może spokojnie go tam glaskać, dotykać, czy przytrzymać za obrożę - Miś przestał reagować nerwowo na takie gesty. P. Magda doradziła klatkę kennelową pod kocami jako sposób na stworzenie bezpiecznej nory. Do rozważenia jest karma uspokajająca (RC ma taką), niestety bardzo droga. Jak tylko wróci w pełni do zdrowia, pojedzie do Misia na kolejną wizytę. Ja z p. Elą wybieramy się w sobotę (klatkę mam, pożyczę). Martwię się, bo wydawało się, że Misio wytraca napięcie, ale ono się nie wytraca, tylko znajduje ujście w zachowaniach takich jak wyżej opisane.
-
Henio ma się dobrze, p. Łucja mówi, że wszyscy go bardzo pokochali :). Pomoc p. Magdy jednak wskazana, Henio robi w domu kupę (podobnie z resztą jak Misio w dt - obaj nie od poczatku, tylko po jakimś czasie). Poza tym jest grzeczny :).
-
Napisałam maila. (W pomyśle z imieniem chodziło raczej o funkcjonalność ogłoszeń, nie o nowe zawołanie). Dziękujemy serdecznie :)
-
Agato, dziękuję - jeśli możesz pomóc tekstem dla Misia, bardzo proszę. Mnie również wyskakuje komunikat, że nie możesz odbierać prywatnych wiadomości. A przy mojej skrzynce mam cały czas info, że jest zapełniona w 100%, mimo że wykasowałam wiadomości. Ot, całe nowe dogo ;). Napiszę do Ciebie maila. Misio w czasach, kiedy miał dom, był również Misiem. W schronisku, o ile mnie pamięć nie zwodzi, nazwano go Zumi.
-
Kilka telefonicznych fotek z wczoraj: http://1drv.ms/1qDOipT
-
Bardzo dziękuję, Terro. W ten weekend nie ma szans - zajęcia, na poczatku tygodnia jestem niestety w Warszawie, ale zaraz po powrocie postaram się zorganizować odwiedziny u Misia. Jeśli ktoś w międzyczasie poczuje siły twórcze do tekstu, bardzo proszę. Może być ten Michaszek? Co o tym myslicie? Warto?
-
Henio trafił do pani Łucji i pana Aleksandra. Państwo cudowni, kochajacy zwierzęta. Niecałe dwa miesice temu stracili 15 letniego psiaka (uratowanego z Poręby 14 lat temu). Maja kota ze schroniska. W domu nie ma dzieci, a dorosły syn też jest bardzo pro - jego Henio upodobał sobie wczoraj szczególnie :). W domu cały czas ktoś jest, jest dobrze ogrodzony ogródek. Państwo poznali historię Henia. Sa świadomi, że po tych wszystkich przejściach, Henio potrzebuje czasu, spokoju i jasnych zasad. Co lubi i co akceptuje, a czego na ten moment się obawia, jak reaguje. Wczoraj Henio fascynował się obecnościa kota, ale nie było w tym agresji. Kiki prychał. Dzisiaj p.Łucja powiedziała mi, że kot już nie prycha. Obserwuje. Odbiera to jako skracanie dystansu. Henio nadal zafascynowany i nadal nie ma w jego zachowaniu nic niepokojcego. Państwo sa bardzo ostrozni - kontroluja zwierzaki i ich kontakt - sa dobrej myśli. Punkt wyjścia niezły. Za rozwój tej relacji proszę, trzymajcie mocno kciuki. Noc Henio przespał spokojnie. Próbował wejść do łóżka Państwa, ale prosiłam Państwa i ustaliliśmy, że wszelkie przywileje będa przyznawane stopniowo, także z łóżka musiał zejść i ładnie to uszanował. Narazie Henio wychodzi na smyczy do ogrodu - tutaj też stopniowo Państwo będa postepować - od etapu smyczki, poprzez swobodne bieganie, nastepnie dołacza normalne spacery na smyczy poza terenem. Wczoraj Henio zachowywał się dosyć pewnie, podobało mu się w domu. Obsikał kotarę w salonie ;), badał miękkość dywanu, wykładajac się na nim we wszystkie strony, bardzo skrupulatnie analizował wszystkie katy i zapachy. Domowników od pierwszych chwil traktował jak dobrych znjaomych. Dzisiaj też sobie jeszcze zaznaczył co nieco. Sa próby zabawy i noszenie z zadowoleniem niebieskiej kości. Dzisiaj zadzwonię do p. Magdy behawiorystki i wymienię kontakt Jej z Państwem. P. Magda deklarowała trzymać rękę na pulsie i słuzyć rada. Krzyś wczoraj zrobił kilka zdjęć telefonem. Jak mi się uda (wiwat nowe dogo) postaram się wstawić.
-
Żyłam w przekonaniu, że gdzieś na watku była opisana historia Misia w sposób bardziej szczegółowy (nie prowadzę go od poczatku), ale rzeczywiście, przegladałam go dzisiaj i nie... i dla Was mój ostatni wpis to nie jest przypomnienie. Ja sama miałam zawsze do tej historii opowiedzianej nam przez p. Elę taki stosunek, jak do czegoś trudnego, intymnego. Makila, p. Ewa, behawiorystki i ci, którzy do tej pory dzwonili z ogłoszeń, słyszeli o tym, tu uszło jednak - przepraszam Was. Nie wydaję nigdy psów na próbę, nie ma w moim pojęciu takiej kategorii, zatem i Misia ona nie dotyczy. Agato, Misiowi przydałaby się porzadna promocja - żywe wydarzenie na FB, ktoś, kto czuje się tam jak ryba w wodzie, ma mnóstwo aktywnych znajomych i trochę internetowej charyzmy i chciałby tam Misia popromować, dałby mu tym samym ogromna szansę. Myślę też o tym, żeby zakończyć internetowe ogłoszenia, które wisza w sieci, a przynajmniej te na najpopularniejszych portalach i zaczać zupełnie na nowo. Z nowym tekstem, obrazem a nawet imieniem. "Misio", "Miś" być może w odbiorze ogólnym wywołuje pierwsze skojarzenia z dużym, postawnym psiakiem. Może ma to jakis wpływ. Może gdyby na potrzeby ogłoszeń Miś został np. Michaszkiem, nabrałby swoich realnych gabarytów i został tym, kim jest - niedużym, delikatnym, wrażliwym pieskiem po prostu. Niebawem postaram się o lepsze zdjęcia. Miś to trudny model, ale mam wrażenie, że teraz będzie nieco łatwiej go "uchwycić" bez przerysowań, albo z niewielkimi tylko. Zdarzało się, że ludzie pytali o owczarka niemieckiego, biorac za takiego naszego Misia. Prawda, że bojac się pracy własnej - i pewnie idac za tym, też cudzej - wyobraźni, unikałam drastycznych szczegółów Misowej historii w ogłoszeniach. Widzac jednak Twoja reakcję teraz, myslę, że może to jednak bład... Może ktoś Odważny zechce zredagować dla Misia tekst, może potrzeba właśnie odważnego, prostego spojrzenia.
-
Myślę/ dywaguje, że po śmierci swojej opiekunki, kiedy otworzono mieszkanie, a Misio przerażony, w szoku siedział od kilku dni za wersalką przy martwej pani, tak jak standardowo się to robi, użyto pewnie chwytaka, żeby go wydobyć i przetransportować do schroniska. Raz w życiu byłam świadkiem użycia chwytaka - wierzę, że trauma może zostać psu na długo po czymś takim. Ale to tylko moje domysły. W samochodzie Misio daje się dotykać wszędzie i nie ma wówczas żadnych odruchów obronnych. Nic w zasadzie nie wskazuje na dyskomfort fizyczny związany z tymi miejscami. Pani Ewa jest bardzo cierpliwa, stosuje zalecenia p. Magdy, z czasem mam nadzieję, i w tych kwestiach Misio pójdzie do przodu. Pani Ewa powiedziała mi jeszcze jedną budującą rzecz - kiedy ktoś odwiedza Jej dom, Misio podchodzi zaciekawiony (tak jak reszta psów) do gościa i... co jest nowością i niejakim zaskoczeniem :) - można go normalnie pogłaskać, przywitać. Nie robi uników, jak w hotelu. Niedługo mamy nadzieję wybrać się z p. Elą w odwiedziny do niego :). Misio ma wiele cech, które sprawiają, że może być wspaniałym towarzyszem i przyjacielem. Czekamy na ten jeden, właściwy telefon. Do skutku. Wierzę, że Misio znajdzie swoje miejsce na ziemi. To szczególny, kochany psiak. Póki co, cieszę się, że ma ciepłe, domowe warunki i p. Ewę. Bałam się zmian, ale to była dobra decyzja :)
-
Dziękujemy serdecznie :) Tak, dostałam informację od p. Ewy o wpłacie - także potwierdzam tutaj w Jej imieniu. Niestety, z ostatniego ogłoszenia nie było ani jednego telefonu. Cały czas odnawiam te, które zostały zrobione w necie. Trzeba próbować. Zamówiłam też dla Misia 2 kg żwaczy - dzisiaj powinny dojść do mnie - odeślę p. Ewie, żeby Misio miał zapas do pracy z p. Ewą. Misio radzi sobie nieźle :). Był taki moment, że zaczął poburkiwać na swoim fotelowym "tronie" (uznał go za swoją wyłączną własność), ale przy pomocy i radach behawiorystki p. Magdy p. Ewa wyciszyła już to zachowanie i nie ma problemu. Misio ładnie zgrał się z domownikami. Przy misce jest zupełnie nieasertywny, nie broni zasobów. Jest też już trochę mniej czujny i napięty - więcej wypoczywa, co za tym idzie - w ciągu dnia. Płacze jednak, kiedy p. Ewa wychodzi. W zasadzie wszystkie części ciała, poza nadal łapkami i okolicami szyi - są do dowolnego wygłaskiwania. Nad rejonami problematycznymi praca pod okiem p. Magdy trwa.
-
Tamarko, przelałam Ci 50zł dla Henia na pokrycie kosztów tej sobotniej wizyty.
-
Trzeba próbować wytrwale: http://www.dziennikpolski24.pl/artykul/3634842,misio,id,t.html
-
Ja również składam serdeczne podziękowania dla Makili za opiekę nad Misiem. Z wieści bierzących od p. Ewy: W poniedziałek do dt przyjedzie w odwiedziny do Misia behawiorystka. Z różnych względów w tym obszarze też nastąpiła zmiana. Misia poprowadzi teraz p. Magda. Dla Misia ta zmiana nie będzie miała większego znaczenia, gdyż poprzednia osoba była u niego w hotelu tylko raz. Misio bardzo piluje p. Ewy, chodzi za nią krok w krok. Są też pierwsze nieśmiałe próby zabaw z psami - rezydentami. Dostałam też od p. Ewy paragon za zakup środków zabezpieczających przeciw pchłom i odrobaczających, powalczę z nim dzisiaj, żeby wstawić, niestety wyskakuje mi komunikat, że nie mam uprawnień używać "tego rozszerzenia obrazków na forum" . Na starej dogo wszystko wchodziło bez problemu. Teraz raz tak, raz nie... :(
-
Dzięki serdeczne, Livko, napiszę dzisiaj do Ciebie :)
-
Agato, nr konta Livki - naszego Skarbnika - na który wpłacamy nasze deklaracje, nie zmienił się. Zmienia się jedynie nr konta do wpłat za pobyt Misia - z hotelowego na nr p. Ewy. Livka - jako nasz Skarbnik zbiera deklaracje od nas i wpłaca zbiorczo na konto opiekuna. Także jeśli wpłacasz na konto Skarbnika, wszystko jest w porządku :) - dla nas deklarowiczów nic się nie zmienia.
-
Miejmy nadzieję, że powolutku, w swoim rytmie, wszystko się poukłada.
-
Livko, mam prośbę do Ciebie o podanie maila (lub - jeśli nie tutaj - wpisanie dwóch słów na psywpotrzebie@gmail.com). PW jest dla mnie problemem w tej chwili niestety. Chciałabym wysłać Ci nowe dane i nowy nr konta dla Misia. Musimy też rozliczyć się z hotelem - Misio opuścił hotel 19 października. Z dt możemy rozliczać się na dwa sposoby - od dnia przybycia każdego miesiąca lub z końcem miesiąca - jak Ci wygodniej z przelewami. Rozliczamy się z dołu, czyli za przebyty okres. Pani Ewa kupiła dzisiaj - na moją prośbę - dla Misia środek na odrobaczenie oraz krople zabezpieczające na pchły i kleszcze. Odebrałyśmy wraz z rzeczami Misia również obrożę Foresto - nie została założona w hotelu - jest oryginalnie zapakowana. Ponieważ sezon się kończy, "oszczędzimy" ją wobec tego na pierwsze wiosenne ataki. Teraz byłoby chyba szkoda, zwykłe kropelki powinny wystarczyć. Jak tylko dostanę od p. Ewy dowód zakupu, wkleję.
-
Balonik/Gucio od czterech lat czeka w hotelu na swoją szansę
salibinka replied to AgaG's topic in Już w nowym domu
Jestem u Gucia. Powoli ale sukcesywnie pojawiają się ogłoszenia innych psiaków z hotelu (i w necie i w gazecie), wierzę, że coś w końcu zadziała i troszkę się u Bożenki rozluźni. -
Mam kolejne wieści z dt Misia. Misio chodzi za p. Ewą lub mężem krok w krok. Apetyt dopisuje. Z psiakami układa się bez zarzutu. Misio boi się domowych sprzętów - odkurzacz, pralka, zasuwanie - odsuwanie rolet... wywołuje strach. Lubi fotel. Wie już które to jego posłanko i tam się kładzie, gdy coś go niepokoi.
-
Udało się wstawić. Niestety to z mmsa, więc jakość jest jaka jest. Myślę też, że na razie troszkę odpuścimy, bo robienie fotek to dla Misia dodatkowy stres. Jak Misio trochę "okrzepnie", wybierzemy się w odwiedziny z p. Elą - postaram się wówczas o coś lepszego.