Jump to content
Dogomania

salibinka

Members
  • Posts

    5435
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by salibinka

  1. Zdjęcia przysłane przez Panią Ewę:
  2. Link nie działa. Słyszę, rozmawiam i czytałam tu trochę (nie da się niestety przebrnąć przez cały ten rynsztok na dogo). Moje zdanie: Mimo pewnych zastrzeżeń, które wyrobiłam sobie w czasie współpracy z tym hotelem (zawsze je mam - mniej lub więcej, ale mam). Mimo pewnych wątpliwości i pytań, które mi się nasuwały, mimo zgody z tym, że ilość psów na dzień dzisiejszy jest dyskusyjna w stosunku do wykalkulowanych, wyobrażonych możliwości opiekuna - na podstawie tego, co tam widziałam i doświadczyłam, uważam, że to, co w tej chwili robi się na dogo, cały poziom dyskusji i część oskarżeń (w tym - o znęcanie się) - to jest nie do przyjęcia. Hotel w Węgrzcach nie odbiega (albo jeśli, to nieznacząco w jedną lub drugą stronę) standardem od innych placówek tego typu w okolicach Krakowa. Nastąpiło jakieś przewartościowanie, typowe dla tego forum. Ze spraw bieżacych: Z ostatniego mojego ogłoszenia w Dzienniku Polskim były - jak nigdy - trzy telefony. 1. Ok., ale szukająca bezproblemowego psiaka - przekierowałam na hotele 2. Bardzo sensownie brzmiący - mający się zastanowić - nie odezwał się powtórnie jeszcze, zobaczymy 3. Przemiły pan, ale w bardzo zaawansowanym wieku i samotny - sam doszedł do wniosku, że nie podoła w swoim stanie. Tyle. Optymistyczne jest to, że martwa cisza się jakoś przełamała. Powtórzymy jeszcze raz. W końcu musi się odezwać TEN dom.
  3. Odwiedziłam Panią Ewę i Misia. Misio przychodził po smaki i poszczekiwał na mojego Krzysia. Cały czas i na zewnątrz i w domu towarzyszył nam - nie było uciekania po schodach na górę (tam jest Misia azyl i robił tak wcześniej). Było merdanie ogonem - nie jakieś entuzjastyczne i nie nazbyt wylewne, ale było. Było wchodzenie przednimi mi łapami na kolana - co prawda nie z sympatii, tylko po to, żeby wziąć smaka, ale ja to bardzo doceniam, bo wcześniej aż takiej odwagi nie widziałam. Jednak z podsumowania ostatniego okresu terapii i z rozmowy z Panią Ewą można wyciągnąć wniosek, że zdecydowanego postępu nadal brakuje. Misio był na kolejnej wizycie wet. Zgodnie z zaleceniami weta dawka Anafranilu ulega stopniowemu zmniejszeniu. Dyskutujemy, co dalej. Cały czas mam nadzieję, że skuteczność oznacza czas, a ten jest jeszcze zbyt krótki, jednak nie łudzę się bardzo, że w przypadku naszego Misia przyjdzie w tym jak jest jakiś bardzo radykalny przełom. Misio jest wyjątkowo wrażliwym psem. Ma zmienne nastroje (nasza wizyta zbiegła się z tym lepszym). Nie sika już po ścianach nałogowo, ale jest jedna kanapa, której nie oszczędza. Z psiakami żyje w zgodzie, choć potrafi zachować się jak "gospodarz" w niektórych sytuacjach i bywa "niemiły", niegroźnie, ale bywa. O nowe zdjęcia poprosiłam Panią Ewę. Krzyś zrobił telefonem ze dwa, trzy - sprawdzę i wstawię dzisiaj wieczorem, chociaż są jakie są, czyli bardzo kiepskie. Misio dostał karmę i gryzaki (tym razem koszt biorę na siebie). Jak mantra powtarza się jedno - własny, spokojny, nie wypełniony psami dom. Na dniach będzie powtórka w Dzienniku, może teraz zdarzy się cud...
  4. Niestety, domu nie widać. Po odstawieniu alproxu p. Ewa zauważyła pewien regres. W to miejsce "weszła" teraz obroża z feromonami. Ja zawalam, bo spóźniłam się z nową dostawą karmy calm. Kupiłam na własny koszt. Zawiozę najwcześniej jak się uda (jestem uzależniona od kierowcy. Jeśli w ten weekend p. Ewa znajdzie dla mnie chwilę, będą bezpośrednie wieści.
  5.     Agato, ostatnie zdjęcia Misia nie są z maja, tylko z 22 listopada - post 1047 (link), ale masz rację - to i tak zdecydowanie za rzadko. Przepraszam Was. W ciągu najbliższych dni wybieram się z karmą dla Misia, poprawię błąd, lub poproszę p. Ewę, żeby coś podesłała. Ostatnio rzadko tu jestem, również Was za to przepraszam, postaram się bardziej.
  6. Bardzo dziękujemy :). Ja się spóźniłam z deklaracją w tym miesiącu :( - dzisiaj nadrobię.
  7. Ech... ludzie i ich kaprysy... No nic, powtórzymy za jakiś czas.
  8. Bardzo się cieszę, że jest szansa i trzymam kciuki do białości za udaną wizytę i dobry dom :)
  9. Dostałam od p. Ewy informację, że Misio przeżył Sylwestra spokojnie - widać było po nim, że czuł "klimat", ale nie panikował. Było dobrze :). Pani Ewa potwierdziła również miesięczny przelew.
  10. Dziękujemy serdecznie :) U Misia sytuacja wygląda w tej chwili następująco - p. Ewa była na kontroli - zgdnie z zaleceniem weta - przed nimi ostatnie siedem dni na zmniejszonej już dawce Alproxu - potem bez kontynuacji. Odstawiamy zupełnie. Zostaje Anafranil + karma. Na zastosowane środki Misio reaguje dobrze, jest bardziej spokojny, ale nie ospały, zdarza mu się nadal obsikać coś w domu (w sytuacjach poruszenia, zamieszania), ale jest z tym dużo, dużo lepiej niż wcześniej. Karma RC Calm zasmakowała mu, co tez cieszy, bo z innymi suchymi karmami bywało podobno różnie. Wychodzi na spacery - ostatnio w towarzystwie dwóch innych psiaków i gościa p. Ewy - i jego zachowanie było pozytywne. Obróżka z feromonami zostanie włączona, ale dopiero za jakiś czas - zgodnie z tym, co sugeruje wet. W nadchodzącym Nowym Roku życzę Wam - Misiowym Przyjaciołom - słońca, spełnienia marzeń i zawsze nadziei :). Misiowi... Wiadomo :) - tego jedynego Kogoś, kto podaruje mu to, co najważniejsze...
  11. http://www.dziennikpolski24.pl/artykul/3699970,maja,id,t.html Powodzenia!
  12. Dla Misia domu, domu i jeszcze raz domu, a dla Was wszystkich - pięknych Świąt :)
  13.     Terro, niestety nie, nawet jednego telefonu, choćby głupiego... :(
  14.     Sama sobie zadaję pytanie, na ile te zachowania Misia są nowością, czy i na ile kontynuacją. Taki problem, jak wyżej opisany, nie był podnoszony. Uważaliśmy Misia za psa zachowującego czystość. Jednak mój wniosek z rozmów z różnymi osobami mającymi pod swoją opieką duże gromady zwierząt jest taki, że trudno jest wówczas o jednoznaczne stwierdzenie. Do tego trzeba indywidualnego podejścia, obserwacji. Misio przebywał w domu, ale w części hotelowej, wydzielonej dla psów w przyziemiu. Pani Ewa jest przy Misiu - jakby to dobrze określić - intensywniej, bardziej, słowem tak, jak się po prostu jest w domu z psem, obserwuje go uważnie i zna reakcje Misia na różne sytuacje, na co dzień, w różnych porach. Staramy się działać jak najlepiej, ale prawda jest taka, że w tym wszystkim nie umiemy zapewnić Misiowi tego, czego naprawdę i najbardziej z tego wszystkiego potrzebuje. Domu bez rotacji, bez innych psów lub z jednym spokojnym, najlepiej suczką, do towarzystwa... Tego potrzebuje bardziej niż leków, karm i feromonów...
  15. Misio odwiedził dzisiaj weterynarza. Bardzo dziękuję p. Ewie za wizytę. P. Ela wspomogła finansowo. Z Misiem nie jest dobrze. Jego kompulsywne załatwianie się w domu zdaniem i behawiorystki i weta ma podłoże lękowe, a ściany, podłoga i fotele już nie wytrzymują. Behawiorystka wskazała konieczność wspomożenia Misia farmakologicznie, dzisiaj weterynarz (rozmawiałam z nim również tel.) potwierdził zalecenie. Misia czeka badanie moczu - pozostaje zebranie strzykawką z podłogi, na inną metodę nie ma w tej chwili u Misia szans. Z badania krwi trzeba się wstrzymać niestety ze względu na nadmierny stres Misia w gabinecie. Jest to zdaniem weta lepsze rozwiązanie niż trauma i ryzyko regresu lub ryzyko przy premedykacji do pobrania. Misio będzie jadł tez karmę RC CALM. Za około miesiąc, po dostawieniu bieżącego leku, możemy wprowadzić feromony w postaci obroży i kropel na kocyk - tu ogromne podziękowania dl BeatkiDZ za pomoc w tej kwestii - dzięki Niej Misio ma zapewnione feromony w prezencie. Z dobrych wieści są takie, że kwestie zapinania na smycz i wychodzenia idą dobrze, Misio jest już na takim etapie, że spokojnie wychodzi na spacery poza teren, na miasto i nie panikuje.
  16.     Wiem, że były ostatnio dwa telefony (jeden z Dziennika, jeden z ogł. internetowych), ale zupełnie bez sensu. Poprosiłam o ogł. w Gazecie Krakowskiej - może w ten sposób coś ruszy.
  17.  [quote name="Makila" post="15932688" timestamp="1417472012" Są jakieś nowe wieści z domku Henia?[/quote]   Na dzień dzisiejszy wieści są takie, że cała rodzina jest zachwycona Heniem. Pani Łucja mówi, że Henio jest grzeczny, radosny i bardzo inteligentny. Kłopoty z załatwianiem w domu minęły i teraz Henio jest super czystym psem. Daje się czesać i szczotkować. Z kotem dogaduje się dobrze. Przebywają razem, jedzą razem, nie ma scysji. Wszyscy domownicy bardzo Henia kochają i cieszą się z jego obecności. Henio bardzo lubi pana domu, szaleje z radości, kiedy przychodzi syn, ale ponad wszystkim jest pani Łucja - nr jeden dla Henia. Lubi spacery ogromnie. Nie jest jeszcze puszczany ze smyczy poza terenem, za to w ogrodzie pełne szaleństwo i radość. Przyznam jednak, że nieco się martwię, bo wyczuwam, że ten słodki urwipołeć tak mocno zawrócił Państwu w głowie, że jednak chcą mu nieba przychylić. Henio uwielbia być rozpieszczany, jednak woda sodowa w jego przypadku nie jest wskazana i oby nie uderzyła zanadto do pięknego łebka.
  18. Pani Ewa potwierdziła wpłatę na konto. :)
  19. Wielkie podziękowania dla terry za ogłoszenia dla Misia - Krakuska :).
  20.     Dziękujemy serdecznie i pozdrawiamy :)
  21. Tyle lat... Powtórzę Korę znowu w Dzienniku. Czy kontakt jest nadal aktualny? 605-720....?
  22.     Dzięki serdeczne :)
  23.     Bardzo dobry pomysł :) - Krakusek, Krakowiaczek - brzmi fajnie :)
  24. Mogą być tez okolice Krakowa :)
  25. Odwiedziłyśmy dzisiaj z p. Elą Misia i panią Ewę. Msio rozemocjonowany wizytą i zamieszaniem, ale w zasadzie cały czas nam towarzyszył - nie było uciekania pod drzwi i biegania zakolami po ogrodzie. To odbieram jako postęp. Na głaskanie w naszym wydaniu nie miał jednak ochoty. Na smaczki - jak zawsze - i owszem :). Kręcił się wokół nas, asystował w ogrodzie i w domu, przy wymianie posłania (zainstalowaliśmy kennel z kocami jego posłaniem w środku tak, że powstała przytulna nora). Zaaferowany, zaangażowany, czujny, obserwujący, ciekawy. Kiedy zeszliśmy do salonu na dole, również nam towarzyszył, oddalał się chwilami na piętro (które jest dla niego azylem bezpieczeństwa, ale wracał do nas). Potem zasnął na fotelu w naszej obecności. Sen był czujny, ale jednak sen :). Ucieszyło mnie to bardzo, że uznał taką możliwość w naszym chaotycznym towarzystwie. Aparatu unikał i pokazywał, że to przedmiot okropny (to już znamy). Panią Ewę lubi bardzo. Zostawiłam olejek lawendowy. Polecony mamy jeszcze olejek lawendowy spożywczy - nigdzie nie mogę go jednak dostać niestety :(. Pani Magda umówiła się na wizytę na początek tygodnia. Poniżej wklejam link do części dzisiejszych fotek i tekst, który napisała Agata Balu i za który jeszcze raz ogromnie dziękuję: Misio: https://onedrive.live.com/redir?resid=E9895DF53380A68%21492 LOKALIZACJA: KRAKÓW/ MAŁOPOLSKIE KONTAKT: tel.: 509 166 430, mail: psywpotrzebie@gmail.com TEKST autorstwa Agaty (z lekką korektą fragmentów, między innymi o chwytaku, bo to jedynie nasze domniemania): "MISIO, czarny krótkowłosy kundelek, o wadze 11 kg, wieku 9,5 roku, wykastrowany, z aktualną książeczką zdrowia – SZUKA DOMU w KRAKOWIE. Misio przez osiem lat, od szczenięctwa, był miejskim, krakowskim pupilem, zadbanym i ufnym …. do czasu, gdy jego samotna opiekunka zmarła niespostrzeżenie dla sąsiadów. Gdy, po kilku dniach, szczekanie psa ich zainteresowało i to że nikt Misiowej Pani od kilku dni nie widział, zawiadomili odpowiednie służby. Misio siedział wciśnięty za kanapę i nie dał się nikomu dotknąć. Trzeba go było wydobyć stamtąd i przetransportować do schroniska. Misio w schronisku siedział w kącie boksu, nie wychodził na spacery – bo nie dał sobie zapiąć smyczy, bardzo schudł i zmizerniał. Miał opinię „wycofanego gryzaka”. Zabrano go ze schroniska i umieszczono w psim hotelu, zbierając pieniądze wśród miłośników psów na opłaty za hotel. Był tam prawie półtora roku … Teraz Misio mieszka w domu tymczasowym. Przypomina sobie, jak to jest żyć przy rodzinie. Miś buduje poprawnie stosunki z innymi psami, na koty i króliki nie reaguje, powoli otwiera się na obce osoby, które odwiedzają dom. Nieoczekiwane sytuacje budzą w nim lęk, wtedy wycofuje się na legowisko lub bezpieczną odległość. Mocno przywiązuje się do opiekuna. Jest łakomczuchem, smakołyk to dla niego mocny argument. Jest zaradny – potrafi np. porwać torbę ze smaczkami. To inteligentny spryciarz. Jest ciekawski. Lubi głaskanie, ale jest uczulony na dotyk w łapki (jak większość psów) i okolice szyi. Moment zakładania smyczy jest nadal dla niego stresujący, ale na smyczy zachowuje się ulegle. Spokojem i delikatnością można u niego wiele zdziałać. Ten psiak miał koszmarne przeżycia! To pies, który potrzebuje człowieka, nie każdego – swojego!
×
×
  • Create New...