Jump to content
Dogomania

sleepingbyday

Members
  • Posts

    23762
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by sleepingbyday

  1. tez tak uważam. ogłoszenia bezwzględnie powinny być.
  2. zdjęcie drzemiącego bursztynka cudne.
  3. a no bo przeglądałam swoje subskrypcje i myślę sobie, a a co u tego wilczydła słychać ;-), o dzięki, pensjonat słodziutki, aż człowieka pcha do odwiedzin....
  4. niby jest do adopcji, ale moim zdaniem jej lęki sprawiają - do pana przyzwyczajała sie jakiś rok - że bić się o o nia nikt nie będzie. stary, schorowany pies z zaleczonymi, ale nie do końca wyleczonymi lękami.
  5. obejrzałam, ogólnodostępny :-). bycze wycieczki ma skubany - zazdroszczę, sama w sowich nigdy nie byłam.
  6. [quote name='agiojoj']Witam. To mój ostatni post.W końcu ten co oddaje psa to ten ZŁY i przegrany.I jeszcze się bezczelnie miga od płacenia.Ale co tam.Przynajmniej będzie na kogo wylewać wszystkie swoje złości, nienawiści. Poker słusznie zaznacza, że DS powinien nadal łożyć na swojego psa. Wszystkim, którzy nie mieli odwagi o tym pisać i woleli zamiast tego po kątach (delikatnie pisząc) negatywnie mnie krytykować, oświadczam, że koszt utrzymania Budynia w moim domu wynosił ok. 60 zł/msc.Tyle kosztowała kiepska karma z Biedronki. Jak brakowało na karmę to dzień,dwa był chleb z pasztetem.Jak można tak zaniedbywać psa?! To karygodne ! Prawdą jest, że nie mogę teraz dać nawet złotówki na transport. Nie wiem kiedy cokolwiek będę mogła dać. Może jak wygram w sądzie sprawę świadczenia pielęgnacyjnego na syna. Może jak wygram w totka...jeśli zacznę grać.Moja rodzina ma z zasiłków i mojego dorabiania do nich 1900 zł. 800 dajemy na czynsz,100 na prąd,25 na gaz,ok.150 na TV,net i dwa telefony. Pozostaje jeszcze 366 do banku z pieniędzy na odstępne za mieszkanie, bo nikt nie chciał wynająć ot tak sobie nie pracującej normalnie matce z dziećmi, w tym niepełnosprawnym i jeszcze z psem.A za resztę trzeba nakarmić 4 osoby i dokładać do opału. I po co ona to pisze?! Współczucia chce zołza jedna czy co ?! A nie chcę. A tak sobie piszę. Może po to, żeby nie w moim ale w jakimś innym późniejszym przypadku jeden z drugim zanim coś pomyśli, najpierw zastanowił się czy zna całą sytuację od podszewki. Również i przede wszystkim sytuację związaną z powodem decyzji o rozstaniu się z psem. To już wszystko.Pozdrawiam...... Ps. Poznałam tu kilku wspaniałych ludzi i za to dziękuję[/QUOTE] jestem zniesmaczona. ani jedno złe słowo nie padło w twoją stronę, choc pod bogiem - mamy prawo do krytyki, trudno się spodziewać głaskania po główce w takiej sytuacji. ale nie, nic takiego nie miało miejsca, a ty nam robisz awantury. nie wiem zatem, po co w ogóle pisałaś. nie chcesz oddawać budynia, tylko musisz, tak deklarujesz? brzmi to jak deklaracja poczucia obowiązku względem istoty całkowicie od ciebie zależnej. ale okazuje się, ze tym nie jest, tylko - umówmy się- post był chęcią zagluszenia sumienia, w stylu: zrobiłam wszystko, co mogłam, jaka JA biedna, jak JA się smutno czuję z powodu budynia. prawda wyszła na jaw, jak wylałaś jad na oczywistą dla odpowiedzialnych i rzetelnych ludzi (tak cie potraktowałam, błąd) propozycję udziału (nawet nie pokrycia w calości!) w utrzymaniu psa. własnie w kwocie, którą wydawałaś miesięcznie na niego tak czy siak. zniknij stąd. wykorzystałaś ten wątek i nas do ulżenia sobie, że niby źle się dzieje, ale przecież nie chcialaś, jaka ty biedna - mamy cię żałować i będzie ci lepiej. ale nie martw sie, inni ludzie będa bulić na twojego psa, niektorzy z nich w sytuacji finansowej też nie lepszej od ciebie. [B] edit: [/B]albo nie, to ja stąd zniknę.
  7. hehe, o to jest pytanie. wiesz amadorka, to pierwszy raz, kiedy na fotce on wygląda na radosnego - jak sie tarza w śniegu. zawsze taki poważny wychodzi. mój tymczas też kaganiec z miejsca zaakceptował. nie, ze lubi, ale trudno. moja zośka sztywnieje w kagańcu i nie ma spaceru.a liśko - bez kagańca dobrze, z - drugie dobrze. ale nie dlatego, ze jest grzeczny, tylko dlatego, że ma ważniejsze sprawy na głowie: patrol okolicy i wojny z obcymi psami. żaden kaganiec go nie powstrzyma przed obowiązkami!
  8. hej :-). jesli masz ogólnodostępne te fotki z gór na fb ( w sensie, ze nie trzeba byc zalogowanym), to link wystarczy, chętnie obejrze. nie mam konta i moge tylko takie publiczne oglądać ;-). zwroty z adopcji zdarzają sie, prawda, czasem jakimis falami. najczęsciej, jak sądzę, dlatego, że ludzie bagatelizuja drobne problemy, nie umieja pracować z psem, albo nie widza powodu, na zasadzie "przejdzie mu z czasem". a prawda jest taka, z enie przechodzi, tylko nabrzmiewa i wymiękają. oczywiście za beztroskę jednych płacą zawsze słabsi. niezależnie od gatunku. skrzywdzone dzieci, psy, czy narody, you name it. no cóż, nie mam dobrego zdania o naszym gatunku ;-). dzięki za njusy!
  9. ostatni jest najlepszy ;-)
  10. ale przyznać mu trzeba, ze dobrze sobie radził na ulicy. czego przecież ulica uczy szybko...
  11. super. dobry początek roku, sporo dziadkowych adopcji :-)
  12. [quote name='inka33']O ile mi wiadomo, mapa pomocy dogo od dawna nie żyje... :( Ale gugiel zdaje się jeszcze z niej to i owo potrafi podpowiedzieć (ślady w sieci pozostają).[/QUOTE] no własnie, juz jakiś zcas nie byłam i mnie zastanowiło, co i jak.
  13. ludzie tu zrzucają się na pokrywanie kosztów hotelu dla budynia, gdzie ktoś go wyprostuje. piekny pies, ma szanse jescze na dom, ale musi pobrać nauki, porządne nauki zachowania. agiojoj, co możesz - i powinnaś - teraz zrobić, to, wspierać finansowo budynia w hotelikowaniu. bo chyba nie widzę żadnej innej formy wsparcia od ciebie, skoro zbyt sie boicie na podjęcie innych kroków. przemysl to porządnie, proszę. lecę, bo czasu nie mam!
  14. nie przesadzajmy. dość jasno wytłumaczyła kłopoty z czasem. jeśli w ciągu kilku dni rzuci okiem na okolice i powiesi ogłoszenia, to naprawdę nic się nie stanie,że nie zrobiła tego wczoraj. warto też monitorować schron, żeby w końcu powiesił info na stronie.
  15. kilew, co u was słychać? ja życie w cieniu gwiazdy internetów ;-)?
  16. i znów ostatnio kajka wspominaliśmy w parę osób. jedyny taki typ to był...
  17. dziewczyny, pax, pax! nie ulega dyskusji, że kilka ruchów wykonac trzeba, które może wykażą, a może nie, czy dziadka ktos szuka. może to zajmie więcej czasu, może z pomoca ludzi, ale zrobione być musi i wierzę, że będzie. a wy się nie kłóćcie, przypominam, ze wszyscy tu jesteśmy po jednej stronie barykady.
  18. [quote name='dziuniek']No i się chyba nie doczekamy. Wyniki badań niestety, złe. Wątroba jakby wraca do normy, parametry złe, ale o niebo lepsze niż na początku i jakby się naprawiają, za to pojawił się mocznik we krwi i podwyższona kreatynina. Czyli nerki odmawiają posłuszeństwa, a to już jest bardzo niedobrze, bo o ile wątroba może się zregenerować, nerki powoli obumierają:shake: Póki co Lupusik je chętnie cztery razy dziennie swojego zamordowanego indyka z płatkami ryżowymi i marchewką (ew, burakami lub pietruszką), nawet przytył wreszcie 20 dkg, jest ożywiony, chodzi za mną po domu, nawet jak mu się chce, staje przy drzwiach wejściowych(co prawda kąty oblewa nadal regularnie) i wychodzi na spacerki, niestety bardzo wolno mu one idą. Znowu będę mu musiała robić kroplówki, tym razem stanowią one coś w rodzaju dializy, ale jak długo można kłuć psa i na jak długo to starczy? Okropnie mnie to wszystko smuci, ale cóż, powoli mój dom zamienia się w hospicjum, niech i tak będzie...Lepiej tu, niż w schronisku... Mam ochotę się modlić, żeby koniec miał spokojny, ale jak trzeba będzie, nie pozwolę mu cierpieć.[/QUOTE] [quote name='dziuniek']Dziś w nocy Lupusik miał znowu atak: kiedy obudziłam się, leżał na boku, krzyczał i dusił się. Wzięłam go na ręce, trochę się uspokoił, napił się wody i poszliśmy spać. Dziś znów kroplówka, może będzie lepiej...[/QUOTE] trzymaj się. nie wiem, co więcej powiedzieć.
  19. psy tak lubią, albo, żeby je coś w połowie gniotło, albo zmieścic sie w jakiejś absurdalnie małej przestrzeni ;-).
  20. ja to wiem, opisuje tylko jak wyglądała sytuacja od mojej strony. zero komentarza, że ktoś reaguje na miejscu, pozbawia te osoby, ktore bezpośrednio z josi nie mają kontaktu - możliwości wsparcia itd. absolutnie nie mam pretensji, oczywiście. Do tego dochodzi jeszcze fakt, że mimo, iz mam ten wątek w subskrybcji zobaczyłam wpis - pierwszą dla mnie informacja, że josi chora - po roku! jak to się stało, nie mam pojęcia, ale jestem zła za to na siebie - moglam dopytywac, pisać pw itd, no nie? a nie pisalam, bo nic nie wiedziałam. i poczułam się tak, że josi w potzrebie, wchodzi jej rodzina z prośba o wpsarcie, a my - przez rok cisza. widzisz to? od kilku dni palę się ze wstydu. więc info od ciebie, ze trzymasz rękę na pulsie jest wielką ulgą. tak czy siak, mam dwa pytania: jakie zwierzaki ma josi? czy cos potrzeba? jak cos bedzie potrzeba, to pisz! edit: nie komentuję stosunków rodzinnych, bo nic o nich nie wiem, moja reakcja byla taka: rodzina pisze na wątku, ze potrzebne wsparcie, a my milczymy rok i to jest złe.
  21. moj tymczas kiedys, jka się psów przestraszył, tak pobiegł przed siebie i ochlonał po kilometrze, gdzie go babeczka wyłowiła i zadzwoniła do mnie. a to 10 minut tylko. chyba jasne jest, ze pies w panice, w stresie, może sie oddalic na niemal dowolna odległośc (oczywiście w zasiegu fizycznych mozliwości).
  22. [quote name='AgaG']mogę napisać tyle, że moja koleżanka nie dalej jak tydzień temu spotkała TZa Josi na spacerze z Frotką. Nic nie wspominał o szukaniu nowego domu. Nie zamierzam natomiast komentować publicznie wywodów niejakiego Wiktora, pomijając fakt, że stan czyjegoś zdrowia nie powinien być tematem publicznym. Jest to chamskie wdzieranie się w sferę całkowicie prywatną. ów pan wręcz narusza przepisy prawa w tym względzie. Gdyby psy Joanny straciły opiekę z pewnością bym o tym wiedziała[/QUOTE] hej Aga - ale to nie do końca chodzi o wdzieranie sie w sferę prywatną. rok temu rodzina josi napisala, ze potrzebuje pomocy ze względu na jej zły stan zdrowia, a my - cisza. nie wiem, jaki diabeł zadziałał. jest mi wstyd. bo powinnismy wtedy się zebrać do kupy i dowiedzieć, co jest grane. o nas mi chodzi i naszą skandaliczną reakcje. nic nie wiedzieliśmy, nikt, kto ma z josi kontakt nie sprostował tego postu wtedy - stąd nerwy. łaska boska, że masz Aga jakies informacje i kontakt. syn synem, ale nie możemy zostawić josi, jesli będzie potrzebować naszego wsparcia.
  23. ech, załamka. ale aramis jeszcze nam pokaże!
×
×
  • Create New...