-
Posts
23762 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Everything posted by sleepingbyday
-
Kochany Maksiu umarł :(. Czekaj tam na mnie za TM !
sleepingbyday replied to toyota's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
o fcuk, faktycznie diabeł tasmański! -
[quote name='ladybird3']Anula wiem, tylko że co niektórzy nie rozumieją mojego stanowiska wobec schroniska i próbują mi wmówić że ukradłam psa ;) W zasadzie nie muszę tego tutaj nikomu udowadniać, jeśli właściciel się znajdzie to wtedy to zrobię, więc prosiłabym zakończyć ten temat w tym miejscu.[/QUOTE] to jest wstrętne, co piszesz, bo udajesz, że piszemy coś innego, niż piszemy. jak krowie na rowie: masz obowiązek szukać właściciela, ABY SPRAWDZIĆ, CZY JEST SENSOWNY. jesli się znajdzie i okaże sensowny, skrajnie okrutna rzeczą wobec ludzi JAK I WOBEC PSA byłoby go nie zwrócić. Jednocześnie jeśli dom okazałby się kiepski, są możliwości psa przed tym domem uratować. o to się rozchodzi, o nic innego, a nieprzychylne komentarze wiesz, dlaczego czytasz - bo tak naprawdę zdajesz się sabotować poszukiwanie właścicieli. [quote name='toyota']Nie wiem, czy autorka wątku, ale ja mam akurat ten sam dylemat ze znalezionym w sylwka staruszkiem ;): [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/250027-Diabeł-tasmański-znaleziony-w-sylwestra-(-Pomocy-![/URL] Nie podoba mi się stan jego futra, w rzeczywistości gorszy niż na zdjęciach. Jednak piesek jest gruby i nie boi się, więc nie był bity. Na wątku doradzono, żeby jednak poszukać właściciela, bo może jakaś starsza osoba za nim płacze...Boję się, żeby się nie okazało, że pies urwał się z łańcucha. Nie chciałabym go oddawać do takiego domu.[/QUOTE] toyota, jak wyżej, pies jest bezpieczny, dom można sprawdzić. [quote name='Johnny&Nikita']Ladybird dwa lata temu w sylwestra uciekł pies mojej babci. Bez obroży, czipa czy tatuażu (pies w typie pracującego onka). Babcia obwiesiła ogłoszeniami kilka najbliższych wiosek, obdzwoniła policje i schroniska. Do internetu nie był wrzucony. W każdym bądź razie pies przepadł jak kamień w wodę, babcia spędziła najbliższy tydzień nowego roku na płaczu. Tak - płakała jakby zaginęło jej dziecko, PRZYJACIEL. Naszczęści znajoma babci zobaczyła, że jej sąsiedzi trzymają u siebie na podwórku psa, wyglądającego tak samo jak Wesper. Pies był w wiosce oddalonej od miejsca zamieszkania babci 15 km., Babcia pojechała po psa, weszła na podwórko tych ludzi,na których były dzieci, kazała powiedzieć gdzie jest pies i go zabrała (pies był przetrzymywany w szopie). Tak, bez piernicznia o jakichkolwiek domniemanych prawach tych ludzi do jej psa. Niewyobrażasz sobie jaka była rodość ze spotkania obojga. Pomyśl teraz, że na tego psa również ktoś czeka. Płacze, tęskni. Osoba starsza, może samotna, która nie ma dostępu do internetu, nie jest moblina, a pies jest jej jedynym przyjacielem. Apeluję do twojego sumienia. Pamiętaj, że to co dajesz również wraca do Ciebie. Nie życzę Ci tego abyś kiedykolwiek musiałą przez coś takiego przechodzić.[/QUOTE] tweoja babcia ma jaja. pozdrów, bo psiara z krwi i kości :-).
-
pieskie MEMY, MUZYKA, KAMPANIE SPOŁECZNE...
sleepingbyday replied to sleepingbyday's topic in Off Topic
hehe, dobre :-) -
[quote name='obiezyswiat75']dobra, ale to trochę zajmie :([/QUOTE] a myślisz że u mnie to co, hehe?
-
stepelkaa - właściciel może załozyc sprawę w sądzie, jeśli sie uprze. nic nie ugra, jeśli kastracja była medycznie potrzebna. np w przypadku ropomacicza. ladybird - ani w psiej, ani w innej sprawie nie polegałabym na prawnym rozeznaniu sm, co to, zycia nie znasz? nawet paragrafu nie ma na to, co tu wypisałaś. samoistny właściciel? mój boszsz, co do prawa własności przedmiotów, oraz rozstrzygnięć sądowych w tej kwestii, to mi kiedys kumpel opowiadał chyba z godzinę. teraz wyobraź sobie,ze właściciel udowadnia w sądzie, ze pies obroże i adresatke miał, widocznie stracil w trakcie zagubienia (co się zdarza zresztą dość często). wystarczy zreszta takiego właściciela deklaracja, to druga strona ma udowodnić, że nie dopełnił tego obowiązku. i całe idealne poglądy sm tracą impet w zderzeniu z realem prawnym na sali sądowej. przy okazji - w jakisposób zdobyłaś nagranie monitoringu? jaka procedura była i jak długo trwała? kiedys próbowałam, ale nie wyszło, pewnie źle do tego podeszłam - a przydałoby się kurczę umieć dotrzeć do monitoringu.
-
FRED i Baca za TM, teraz majestat rządzi a rudy dodaje kolorytu ;)
sleepingbyday replied to 3 x's topic in Już w nowym domu
było gośke tez przesunąć o te pół i cześć ;-). przeklejam swoją własną prośbe z innego wątku. a w sumie nie prośbe, lecz błaganie - o wsparcie w poszukiwaniu niewodomego dziadka z mojej sygnaturki. wszystkich, którzy dysponują choc kroplą czasu [B]w ten weekend,[/B] [B]błagam o pomoc [/B]w poszukiwaniach Pietii. Jest nas mało, od początku było mało,jeden zryw wieloosobowy w tamtym tygodniu nie wystarczył :-(. w zalinkowanym w sygnaturze wątku jest wydarzenie fb, gdzie można sie umawiać, ale można też jechać po prostu , spotykamy sie na łące przy stacji otrębusy, ok 9.30-10.00. ale pewnie więcej szczegółów będzie na fb. bez nas pietia nie przeżyje, boi sie psów, ludzi, ruchu ulicznego, głośnych dźwięków i nie widzi. a jest nas na razie garstka. i to żadnych nas,bo okazało się, ze nie mogę jechać. -
[W-wa] KOSZYCZEK NIECHCIANYCH STARUSZKÓW ; spis str 1 i 2
sleepingbyday replied to Koszyczek's topic in Już w nowym domu
wszystkich, którzy dysponują choc kroplą czasu w ten weekend, [B]błagam o pomoc [/B]w poszukiwaniu niewidomego dziadka. jest nas mało, od początku było mało,jeden zryw wieloosobowy w tamtym tygodniu nie wystarczył. a były szanse na początku, bo był widziany w okolicy, tylko sie mijaliśmy, ludzi było za mało. w zalinkowanym w sygnaturze wątku jest wydarzenie fb, gdzie można sie umawiać, ale można też jechać po prostu , spotykamy sie na łące przy stacji otrębusy, ok 9.30-10.00. ale pewnie więcej szczegółów będzie na fb. bez nas pietia nie przeżyje, a jest nas na razie garstka. i to żadnych nas,bo okaząło się, ze nie mogę jechać. -
Niech przemówią ludzkim głosem: moje zwierzaki
sleepingbyday replied to dziuniek's topic in Już w nowym domu
kurczę, niedobrze.jka maja się wyniki poprawic, skoro te zębiska bakteriami i wszelkim syfem zalewaja organizm. -
[quote name='Olena84']Jakto ochrzan???[/QUOTE] goska weszła i napisała na fb wolontariatowym, żeby ludzie pomyśleli, ze ich podopieczny tez moze kiedys potrzebowac pomocy i nikt nie ruszy tyłka. słusznie. słodko sobie wolne dni ludzie przedrzemywali, a prawda jest taka, że jedyne w sumie pewne slady były ze zgłoszeń do 2 dni po zaginięciu. ponieważ poszukujących było wtedy może 5 osób max, z doskoku, to nie przeszukali wszytskich miejsc, nie byli wszędzie,byli pewnie blisko pietii. pietia pewnie byłby w domu a tak,ech... szkoda gadać.
-
A może piescofajny jest chce tez od do dentysty ;-)
-
[quote name='obiezyswiat75']Taaak, ja na razie zapłaciłam dwa rachunki za leczenie i zaczęłam żałować, że nie jestem dentystą. I że nie wyszłam za dentystę. W piątek idę znowu ale resztę zębów to już chyba na później zostawię. LILU - może ja bym wpadła do Ciebie na sesję zdjęciową? Tak sobie myślę - Aramisek tam cudownie na Twoich zdjęciach wygląda, może ja na Twoich zdjęciach też wyglądałabym jak Angelina Jolie albo inna Claudia Schiffer?[/QUOTE] czekaj, aż zęby podleczysz ;-). i razem podskoczymy do lilu na sesję :-)
-
uważam, że wojtyszki nie będą se dupy zawracać, a jakby nagle zachciały (i po to prosiłam o zaproszenie tu osób dobrze wojtyszki znających), to tez można do tego nie dopuścić. już ja widze, jak ktokolwiek idzie do sądu w tej sprawie, plisss.
-
odniosłam się do ciebie na początku jak do porządnego człowieka, nie tylko ja. mogłaś nie wiedzieć, nie przemyśleć. Ale teraz? Życie pisze różne scenariusze, każdy popełnia błędy, ty widzę - nigdy? Zazdroszczę.
-
Madox już w domu :-). Powodzenia!
sleepingbyday replied to sleepingbyday's topic in Już w nowym domu
Amadorka, dzięki. cały czas czekam na ew info od ludzi, o których myślałam w kwestii maddoxa. ale zobaczymy, tfu tfu. na zdjęciach wygląda na bardzo niezależnego, i pewnie też tak jest, bo zycie go zmuszało. ale tez korzysta z tego, ze ma opieke i człowieka - a ten pierwszy, często dt lub hotelik, bywają mega ważne dla psów, czasem dość ostro psy potrafią się "uzależnić" -bo emocjonalnie to ich pierwsi ludzie. -
uuu, niedobrze jest, zaczynasz brzmieć jak ktoś z onetu, a nie psiarz. sporo razy powtarzałam, że mogłam nie doczytać dokładnie. ale to, że sterylki teraz nie można - to szczegół i tyle. nie ma znaczenia dla sprawy. a właściciele udowodnić mogą złą wolę, jak znajdą ten wątek ;-). i sto razy było pisane, że zgłoszenie psa to nie to samo, co oddanie do wojtyszek. wiesz, jak to zrobić bezpiecznie dla psa, ale nie chcesz, bo cały czas piszesz, że wojtyszki nie wchodzą w grę, czyli dyskutujesz z nieistniejącym argumentem. Albo jesteście uczciwi w swoich działaniach, albo nie. można być uczciwym i nie narazić psa na powrót do ew złych właścicieli. czy obawiacie się, że okażą się dobrzy?
-
bez dwóch zdań, maron dobrze pisze. podkreślę, bo to ważne: nic z tego, co macie obowiązek zrobić (nie tylko prawny, ale jeśli chcecie sie uważać za porządne osoby) nie jest ryzykowne dla psa- podaliśmy kilka przykładów (nie wszystkie), jak nie dopuścić do oddania psa właścicielowi, który jest do bani, co można bardzo dobrze sprawdzić, bo macie prawo, takze przy pomocy jakiejś fundacji, bardzo dobrze taki dom przetrzepać ;-). jak dla mnie ważna jest jak najszybsza sterylka. i kontakt z zaufanym wetem w tej sprawie (ew. szczegóły na PW). my cały czas piszemy, że nie wiadomo, jaki to dom. być może faktycznie zły. ale należy to ustalić i tyle. jeśli jest zły, to pies ma nowy dom, jeśli jest dobry - to wy bylibyście wtedy po złej stronie barykady, nie oddając psa. dobry pomysł, żeby kolega tu zajrzał, bo macie parę spraw do przemyślenia na serio, w cichości ducha i biorąc pod uwagę nie tylko swoje emocje, ale też cały szereg spraw, o których było w postach. bo inaczej faktycznie okaże się, że podchodzicie do psa w ten sposób tylko dlatego, że to śliczny joreczek, a bury kundelek już byłby dawno zgłoszony do schronu, niezależnie od stanu pazurów. skoro jesteś na dogo i udzielasz się w pomocy psom, zwyczajnie nie możesz mieć tak wybiórczego podejścia. psiarz jest psiarz. ale człowiek, jak pisałam, całe zycie sie uczy - zwłaszcza o sobie, oraz się rozwija, i stara być coraz lepszym i racjonalniejszym. a mam wrażenie, że jednak ladybird parę rzeczy zobaczyła i przemyślała po naszych wypowiedziach
-
nie, no bosski, bosski! a tu? czad :-) [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/3JG3ozaTz-kiGVWkf8zLNsQSE5SFRwelKeZJaAnPcDpC=w317-h212-p-no[/IMG] Ale troche mnie lilu rozczarowałaś, bo myślałam, ze ta niespodzianka to chętny dom.... ja od dwóch miesięcy wizytuje dentystę i już poszło ponad 1500, a czeka mnie jeszcze sporo wizyt./ rozkładam je na caly rok, bo nie będę miala za co jeść, jak rany. dentyści sa strasznie, strasznie drodzy.
-
ale własnie sie rozchodzi o to, ze na dobra sprawę o tym domu na 100% nie mozna powiedziec, ze zaniedbuje. bo każda z okolicnzości da sie wyjasnic na kilka sposobów niekoniecznie związanych z zaniedbaniem. i to wymaga sprawdzenia.
-
[quote name='Maron86']Nie na siłę, dać informację do schroniska że taki i taki pies został znaleziony przez was i prosisz o poinformowanie właścicieli adopcyjnych lub jeśli to możliwe tel. kontaktowy do nich. Sama piszesz że to 'TO' niesławne schronisko więc jakoś nie wierzę że oni przerejestrowują chipy...Ot taka drobnostka, a mimo wszystko będziecie wiedzieli że wszystko zrobiliście. Jak właściciel do bani to będzie w tyłku miał pokrycie kosztów w cenie kupna szczeniaka z pseudo, a jak mu zależy i kochał psa to pokryje koszta. Ja bym pokryła, jak nie jednorazowo to w ratach - jednak psa bym chciała odzyskać choćby nie wiem co.[/QUOTE] jasne, ze nic na siłę. informujesz, ze znalazłas psa o takim,a takim chipie,prosisz odnalezienie właściceli i poinformowanie ich oraz przekazanie swojego nr tel albo mejla,informujesz, że przeszukujesz sieć i że pies moze u ciebie zostać. kaktus mi na ręce wyrośnie, jak wojtyszki będą ci psa odbierać. a nawet jeśli, to już parę osób będzie wiedziało, co ci poradzić. [quote name='Artik']Szukasz usprawiedliwienia dla siebie, ot co. Jeśli ostatni trop to schronisko to tam powinnaś zgłosic znalezienie psa bo tam będzie informacja komu pies został oddany.[/QUOTE] wiesz, jednak troche tak jest. składam to na karb emocji i niepokoju o psa, ale jednak. [quote name='ladybird3']Nie chcę się powtarzać a nie wiem jak zacytować post z cytatem żeby był w całości ;) [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/249916-zadbana-znajda-z-chipem?p=21739514#post21739514[/URL] "[COLOR=#000000][I]jeżeli zgłosi się taki fakt do Schroniska,Schronisko ma prawo odebrać psa,ponieważ umowa była podpisana z byłym właścicielem a nie z znalazcą."[/I][/COLOR][/QUOTE] ma prawo, to nie to samo, co korzystanie z tego prawa ;-).na grzyba brać na siebie problem i gdzies jechac, po jakiegos psa? ale jasne, że warto gadać z osobami, które dobrze wojtyszki znają od strony praktycznej, codziennej,czy w takich sytuacjach zdarzało sie, że faktycznie psa odbierali/chcieli odebrać. i ja bym nie robiła tam rabanu, tylko zwyczajnie zadzwoniła lub napisala z informacją bez napinki. szczerze, nie chce mi się wierzyć, że obsada wojtyszek ruszy dupę po psa. ale dziuniek tu zaproś, bo warto sie upewnić. co do pytania, czy masz szukac właściciela. pytanie zadałaś z powodu, że chcecie psa zatrzymać. bo wyobraź sobie, ze znajdujesz psiaka,ratujesz go z ulicy, ale nie chcesz go zatrzymać,ani nie chcesz oddać do wojtyszek, bo cos tam słyszałaś czy czytałaś.w takiej sytuacji szukanie ogłoszeń o ew. zaginięciu psa jest jedynym, co robisz? czy może wrzucasz na sieć info o znalezieniu, bo w końcu pies ci obcy zalega w domu? wystarczy przejrzec internety - tych ogłoszeń jest sporo. więc tak naprawde twoja niechęć jest spowodowana nie zasadą,a tym, że ten konkretny pies znalazł dom u twojego kolegi i jest bezpieczny, a właściciel - niepewny. co więcej: w każdym momencie jesteś kryta (w sensie, ze pies jest kryty, jakby własciciel okazal się nie halo), bo masz wiele mozliwości, żeby psa nie oddać, jeszcze wysterylizować go zdążysz z powodów medycznych (ropomacicze) na wszelki wypadek. a jednocześnie szukasz właścicieli, bo nic nie daje tu pewności, że pies miał złych opiekunów. mogą być zreszta mało internetowi, mogli miec wypadek, tysiąc rzeczy mogło sie zlożyć na tę sprawę. no i tak należy postąpić. po prostu.
-
[W-wa] KOSZYCZEK NIECHCIANYCH STARUSZKÓW ; spis str 1 i 2
sleepingbyday replied to Koszyczek's topic in Już w nowym domu
ale to piszcie do siekowej. a najlepiej na mejla, ona nie bywa często na dogo.albo na adres z psiegranemarzenia -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
sleepingbyday replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='WiedźmOla']Ostatnio TŻta zaczepił osiedlowy pan dziwak. Pan: Cześć! TŻ: Cześć... Pan: Nie do Ciebie! Do psa mówiłem. :lol:[/QUOTE] bosskie. no bo co się wtrąca ;-) -
no toć pisałam, ze moze nie doczytałam. spoko spoko. jednak nastwienie dt, ze juz psa nie odda, jest dużo na wyrost, nie mówiąc o moralnej stronie takiej postawy - jeśli sytuacja psa, jego dom - tak naprawdę nie są znane. powtarzam - to moze byc zestaw okoliczności, a ludzie są ok. dyskusja zatem, czy oddać psa, czy zatrzymać, jest zbyt wczesna - bo nie wiemy. najlepiej byłoby wyciągnąć dane od schronu, lub przekazac im nr tel i prosic o zawiadomienie właścicieli, ze mamy psa. i to pomoże spokojnie w ustaleniu, czy pies powinien do nich wrócić, no nie? ta sytuacja jest dość łatwa akurat w rozwiązaniu. kilka osób wykazało, ze nie ma dowodów pewnych na zaniedbania - dopiero sprawdzenie domu psiaka dało by taką wiedzę i odpowiednie działania. sterylka jak najbardziej, ale to chyba planowane jest?? zresztą sunia ma blizne, może w schronie była cięta? samo założenie wątku świadczy o tym, że nie jesteście pewne, jak do tego podejść. nie robi błędów, kto nic nie robi.
-
a, to nie doczytałam, przepraszam (ale zaznaczałam, ze może nie doczytałam, żeby nie było...) jednocześnie dt ogłosiło sie dsem a to juz niebezpieczne - chocby dla tego dt emocjonalnie, pomijając wszystko inne, a wszystko inne też ważne. no i jasne, że często jesteśmy w stanie określic PRAWDOPODOBIEŃSTWO jakości domu, czy sytuacji psa, ale nie zawsze. żeby nie było, że prawię wykłady -sama się łapię na róznych błędach i automatycznych ocenach. człowiek kurcze musi pracowac nad sobą cały czas. a i tak umiera goopi. a patent z listą udokumentowanych wydatków naprawdę wart polecenia, jakby co.
-
[quote name='toyota']Wątpię, aby schronisko próbowało wyciągnąć jakieś konsekwencje od właściciela. Do schroniska trafia codziennie kilka lub nawet kilkanaście zaniedbanych psów. Niektóre z czipami. Schronisko nie zajmuje się kierowaniem spraw o zaniedbanie czy też o znęcanie do sądu. Gdyby znalazł się właściciel psiaka, to pewnie by twierdził, że zaniedbanie powstało nie z jego winy. Pazurki u ras takich jak yorki trzeba bardzo często przycinać. Mam maltańczyka i 10 kundelków. Wszystkie moje psy biegają po ogrodzie i kostce brukowej i same ścierają sobie pazurki oprócz maltańczyka, który pomimo tego, że jest bardzo aktywny, to musi mieć obcinanane co 2 miesiące. Oczywiście to źle świadczy o właścicielu takie powrastane pazury, ale wątpię by udało się udowodnić na tej podstawie zaniedbanie, które skutkowałoby odebraniem psiaka. Sądy nie zajmują się takimi "bzdurami". Co do przepukliny- to nie jest konieczne, żeby ją usunąć. Tzn. pewnie lepiej jest to zrobić, ale z powodu tego, że właściciel nie zoperował przepukliny, nie można odebrać mu psa. Takie są realia. Również skołtunienie pod pachami, potrafi się zrobić bardzo szybko, u maltańczyka w ciągu tygodnia, jeśli się go w tym miejscu nie czesze. Ja mam "ambicje", żeby mój piesek był długowłosy i wystraczył tydzień problemów z chorym dzieckiem i brak czasu i u psiaka zrobiły się takie kołtuny, że z utęsknieniem czekałam na zaplanowaną wizytę u fryzjera, żeby to zostało wygolone. Wizyty u fryzjera psiego u nas są rezerwowane z miesięcznym wyprzedzeniem, prawie jak w służbie zdrowia ;). Kamień nazębny u takich ras powstaje również dużo szybciej, należałoby go regularnie usuwać, ale to jest zabieg pod narkozą, więc też nie można przesadzać z częstotliwością. Pielęgnacja tych piesków jest dużo bardziej skomplikowna niż przeciętnego psa, dlatego wiekszość yorków biega ogolonych. Być może kogoś przerosła pielęgnacja, a nie jest wcale wyrodnym właścicielem. Chociaż mnie też wkurza choćby taka beztroska ludzi jak puszczanie psa bez smyczy w czasie sylwestrowego szału jak miało miejsce w tym przypadku. Ważna informacja- właściciel może w ciągu 2 lat odebrać psiaka od Pani znajomych, jeśli udowodni, że pies jest jego. Znalazcy należy się "znaleźne" i w razie czego proszę też żadąć zwrotu kosztów leczenia psa. Jeśli rzeczywiście to jakiś burak czy pseudohodowca, to pewnie nie będzie chciał płacić, bo nie będzie to dla niego opłacalne. Wówczas nie oddawajcie psa. Jeśli jednak to kochający właściciel, a piesek znalazł się w takim stanie nie z jego winy, bo np. został skradziony i zaniedbany przez kogoś innego, to wtedy poniesie wszelkie koszty by odzyskać psa. Proszę poprosić weta o opis stanu psa i rachunek. Ja zwróciłabym wszelkie koszty znalazcy i jeszcze dała mu nagrodę za mojego psa. Byłabym wręcz gotowa odkupić takiej osobie szczeniaka za przygarnięcie mojego psa i udzielenie mu pomocy.[/QUOTE] tez mi się wydaje. poza tym - przepukliny i tłuszczaki: być może ich wet polecił nic nie robić? kołtuny i kamień - jak pisaliście, z takim włosem wystarczy godzina. kamień - u jorków często masakra, nie jest absolutnie dowodem, ze dom jest zły. nic tu na 100% nie dowidzi, ze dom jest zły. a tymczasem planujecie nie oddawac psa, nie szukacie właścicieli. chyba że przegapiłam taki wpis. powiniście, z powodów prawnych ale tez bardzo waznych powodów etycznych, poszukać ew. właściceli suki. może jej szukają? na necie, w okolicy, u wetów? może zaczną? ona może tęskni. właściciel może tęskni. postawcie się na miejscu takich ludzi. wyobraźcie sobie, że raz przedluzyliście termin obcinania pazurków, kamień wasz pies ma masakryczny, oraz właśnie jest zapisany na zabieg usunięcia przepukliny i nagle sie gubi. dopóki nie jesteście w stanie ocenić, czy pies jest poszukiwany oraz jaki to dom- - o ile się znajdzie - nie macie prawa moralnego decydować o przyszłości psa. Prawdziwy psiarz nie lekceważy uczuć ludzi, sprawdza, sprawdza, sprawdza, nie zakłada niczego z góry na amen. smutny to wątek - człowiek zaczyna si,ę zastanawiać, czy chce, zeby jego pies, w przypadku zagubienia, trafił na psiarzy. choć podkreslę, nie wiem, jaki jest ten właściciel, czy olewa psa, czy nie. może faktycznie jest beznadziejny. ale wy tego nie wiecie. bez sprawdzenia i poszukiwań ( rzetelnych, a nie na odwal się), to jest pitu pitu - które byc może nie miało by miejsca, jakby chodziło o podpalanego a la owczarka wiejskiego. a jak właściciel się znajdzie , i będzie kiepski, to jest na to sposób, który jeszcze nigdy nie zawiódł. rachunki za leczenie, spis wydatków na karmę, smycz itd. uzbiera sie kilkaset zlotych, a jeszcze sterylke by sie zdało zrobić. i proszę bardzo o zwrot nakładów, za zaopiekowanie się psem, dziekuję. żaden kiepski właściciel jeszcze na to nie poszedł, nagle telefony milkły. dosłownie żaden. każdy, który na to pójdzie, jest ok, bo wazniejszy dla niego pies, niż kasa. proste.