Jump to content
Dogomania

sleepingbyday

Members
  • Posts

    23762
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by sleepingbyday

  1. ... bo nie bawię się z nią 24 godz/dobę:mad: :diabloti: :evil_lol: :eviltong:
  2. [B]wiska [/B]- kosmonauci wracaja na dół i rzucaja się na "schaboszczaka", założę się! nie jedzą tych tubek całe życie. a tak na seerio (choc to nie był do końca żart ze schaboszczakiem) - nawet gotowe jedzenie z górnej półki to tylko gotowe jedzenie. z utrwalaczami itd. z duża ilością wody itd. skąd np. bierze się to, że karmione gotowym zwierzaki częściej odczuwają łaknienie, a nawet są bardziej pobudzone? (to nie ja wymysliłam, to psi dietetyk). nie skontroluję też, czy przypadkiem karmy nie są testowane na zwierzętach (mam nadzieję, że przynajmniej niektóre nie). poza tym - mój udział w gotowaniu jedzenia ogranicza się do pokrojenia mięsa i dodatków i wrzucenia do wody. a potem dodaję ryż. 20 minut co kilka dni i 4 złote kosztów. gotowy obiad do odgrzania dla człowieka tez ma "wszystko, co potrzeba", a nie chciałabym się tym żywić non stop.
  3. w skaryszaku zosia poznała swoją daleką kuzynkę, 2x od niej mniejszą, węższą i nieco krótszą, ale równie energiczną. na pytanie właściciela, czy zocha jest jack russel powiedziałam, że nie, że to silesian terrier :razz: próba języka: [IMG]http://img236.imageshack.us/img236/1033/skaryszak008vt5.jpg[/IMG] a tu cała zosia :diabloti: : [IMG]http://img236.imageshack.us/img236/826/skaryszak012ds2.jpg[/IMG] "duma i uprzedzenie": [IMG]http://img236.imageshack.us/img236/5403/skaryszak020zo4.jpg[/IMG] jest ładniejsza suka gdzieś w okolicy?? bankowo nie ma :eviltong:
  4. znam z paryżewa,sprzed kilku lat, więc nie wiem, czy dalej tak jest, ale to było coś - tacy kolesie zatrudnieni przez UM pomykali na dużych jeżdżących odkurzaczach po ulicach i zasysali te kupy. paryżowi sie opłaca, turystów od cholery i jeszcze, w zwiedzalnych częściach miasta (czyli prawie wszędzie) mnóstwo francuskich piesków :cool3: , a trawniki tak sobie, a jak już to eleganckie - zresztą z nich tez odkurzali. już ja widzę ten patent w naszych miastach:razz: ... a przy okazji -moja mama jak 3 lata temu płaciła podatek za psa to dostała w spółdzielni ze 20 zestawów po 3 sztuki w każdym (woreczek + kartonowa rozkładana łopatka). znaczy się, cywilizacja...
  5. dziekujemy z zosią za życzenia i życzymy wam też :-). dziś to w ogóle zosia spotkała dalekiego kuzyna- jeszcze mniej terrierowaty, ale biały w plamy i taki sam szaleniec. nawet z nim pobiegała, a potem jego pan tak jej rzucił piłeczkę, że poleciała w niebo i już do nas nie wróciła :-( . potem rozdarł się jej ulubiony skorpion i nie piszczy:placz: . ale za to dostała pycha kości cielęce i dziamgała je zawzięcie. pozdrowionka!
  6. :crazyeye: ej słuchajcie, co to? pomka jakaś? ktoś tego używa? jak działa? fajny patencik? oczy mi wyszły z oczodołów, ale potem sobie pomyślałam,że jak przestestowane i działa, to może przestać chichotac? [URL]http://obywatelpies.pl/index.php?products=product&prod_id=1273[/URL]
  7. kurczę byłoby super, jakby przyczyna w końcu została zdemaskowana :-). trochę podejrzane, że przez pierwsze bodaj 3 tygodnie nic nie było - ale może cały stres z nowym miejscem zatrzymał ten problem na chwilę. zocha sika dalej, z kilkudniowymi przerwami. spytam o ten propalin. a swoją drogą, kiedy zofia była sterylizowana? nic a nic nie demoluje, za to jest strachliwa na maksa. bała się np. otwartego oka w kuchni, które jest straaaszne :crazyeye: (w pokojach -nie). dostała miskę żarcia i wchodziła na metr do tej kuchni, uciekała, znów wchodziła... ale miska zwyciężyła. miałam niezły ubaw, ale fakt, że pies boi się własnego cienia. to też jest zupełnie inaczej, niż byście przypuszczali, nie? jak to jednak nic a nic nie da się przewidzieć. a za drobiazgi nie ma co dziękować. ta długa smycz na przykład, to mój kretyński eksperyment - chciałam mieć dla zośki długą smycz, a nie chciałam automatycznej. i jak spróbowałam z nią na tym wyjść, to się cała w to zaplątałam, a zocha patrzyła na mnie jak na wariatkę:evil_lol: . więc pomyślałam, że może z tego da się jakiś popręg do budy zrobić, albo ok 10 smyczy indywidualnych :evil_lol:
  8. najciekawsze jest to, że zośka, jak się kogos boi, to za nic nie weźmie smakołyka... ratuje życie po prostu :-). przyzwyczaja się do znajomych długo, ale jakoś to, choć powoli, idzie. czasami serwuję jej ostre behawioralne treningi - np. spacer z moją mamą, jej narzeczonym i jego córką z synkiem ;-). rety, ale się ich bała!! wiadomo, że taka agresja, to ze strachu - moją poprzednią sukę [*], to z półtora roku uspokajaliśmy, a gryzła nawet nas. dużo czasu zajęło, zanim przestała bać się dotyku. i zanim przestała mieć w oczach mord podczas wyjścia na spacer. ale np. nigdy nie nauczyła się bawić. a zośka akurat to umie doskonale :-). dzięki za rady i namiary na odpowiednie osoby :-)
  9. dziś ni z tego ni z owego chciała ugryźć starsza panią na spacerze. widzę, że ją otacza, ona wszystkich otacza, ale nie wyglądała zaczepnie, aż tu nagle warkot i podskok do babci. musiałam cholerę wziąć na smycz i wysłuchać słusznej zresztą reprymendy. aczkolwiek grzecznej,bez nerw. babcia powiedziała, że ją kiedys pies ugryzł i ona się boi więc pewnie pies wyczuł. no jasne, ale to nie powód, żeby napadać, bestyja jedna. sama jest strachliwa, a jak czuje, że ktoś się boi to sobie odbija, złośnica. niech to licho, jeszcze nam przyjdzie namordnik nosić na tej pięknej buzi.:shake:
  10. a moja suka oznacza przez sen moje łóżko. to jest z serii tych strasznych raczej, niż śmiesznych sytuacji:diabloti:
  11. [quote name='izyda']a moja sunica latem kradnie plastikowe butelki z piciem ludzim opalającym się,podchodzi cichaczem koło kocyka bierze picie i zwiewa lub stoi i jeśli ktoś wyda okrzyk przerażenia jak otworzy oczy[mix onka z rotkiem 65 cm w kłębie i około 38kilogramów]to na beszczelnego bierze bo się boją to oddają...potem idzie pod krzaczki i odkręca butelkę[dosłownie]i wyciska łapą wodę czy co tam jest i pije...muszę szkodnika pilnować jak zaczyna się czas opalania:shake:[/quote] :evil_lol: . dobra jest! a wymieniona wyżej suka mojej siostry wyjęła sobie z szafki ze śmieciami słoik z zupą, odkręciła zakrętkę i zjadła zupę. mniam!
  12. zupełnie mnie rozwaliły różne komentarze,które tutaj przeczytałam.jakaś paranoja! kompleksy, czy jak? :shake: nie wiem zupełnie, jakby można zareagować na cos takiego? śmiechem?? puknięciem się w czoło? ech...
  13. zbilansowana żywność w każdym posiłu, każdego dnia? nawet ludzie tak nie jedzą. ważne jest to, żeby ogólnie jedzenie było zbilansowane - i to można osiągnąć bez wysiłku. moje psy nigdy nie jadły gotowej karmy, ani suchej, ani z puszek - pewnie dlatego, że jak zaczęliśmy mieć psy, to nie istniało coś takiego i się przyzwyczaiłam. a swoją drogą - kto z nas żywi się cały czas sosami knorra na ryżu albo makaronie? albo zupkami chińskimi? na opakowaniu i w reklamach też są pyszne i zdrowe, a jakoś w tej kwestii nikt nie ma wątpliwości, że to ściema. czasem, jak nie dam rady nic ugotować, to jem zupke chińską - i tak samo jest z psem - mam na wszelki wypadek puszkę. ale całe życie na sztucznym - nawet dobrym - jedzeniu?? ja bym nie chciała i zakładam, że mój pies też ma przyjemność ze świeżego posiłku.
  14. wątek założyłam, weta zmienię, a jakże. niestety ostatnie dni dały się mi we znaki i nie miałam czasu.. niestety też w najbliższych dniach to się nie zmieni, ale za to wet się zmieni jak tylko się wyplączę z okoliczności... a dziś zoska za mojej nieobecności ściągnęła ze stolika resztki bułki :-). to znaczy, że zaczyna chodzić po domu i kombinować...:evil_lol:
  15. suka mojej siostry teoretycznie :p nie może włazić na łóżko. nauczyła się krok po kroku ładować części ciała na wyrko - najpierw oczywiście kładzie sobie na łóżu główkę, ot tak, towarzysko... baardzo cierpliwie, z 10 minut conajmniej dochodzi reszta. ale najlepsze jest to, że na koniec nic nie można jej zarzucić - bo choć i głowę, i wszystkie 4 łapy ma na łóżku, to tyłkiem siedzi na podłodze. więc o co nam chodzi ?:cool3:
  16. na razie jest ok, nie posikuje się (odpukać odpukać). trochę źle, że ona albo panicznie się boi wszystkiego, albo na wszystko chce napadać, zjerza sie na maksa w sekundę i wsciekłą się robi żehej. nie wiem, co zrobić. wiem, że cos robię nie tak i nie wiem, co. szkoda nerwów na spacerze (jej, moich, obcych ludzi)... no, ale dokładnie opisałam to w liście do CK. pomijając to, jest cudowna i kochana. ostatnio byliśmy z kolegami w parku - kilka razy nie wyniuchała piłki, a że było ciemno, łaziliśmy jak głupki wpatrzeni w trawnik :razz: . no i okazało sie, że jestem świetny myśliwski - wszystkie zagubione piłeczki znalazłam JA :diabloti: . jak poszliśmy w bardziej oświetlone miejsce to latała za piłką jak torpeda i cieszyła twarz do moich przyjaciół. a jak wrócilismy do domu, to znów się ich bała. taka panna :shake: .
  17. dotychczas chodziłam do felisa na osowską, zawsze miałam wrażenie, że dobrze zajmują sie tam psami i kotami, pomijając miłe podejście do zwierzaków. ale zosia została olana ze swoim problemem. co więcej, nawet jej nie dotknęły badając!
  18. sleepingbyday

    Egipt

    władczyni - tak się sklada, że znam egipt bardzo dobrze i mogę ci duzo i długo opowiadać ;-). jesli chodzi o temperatury - wakacje w wakacje tam to duże wyzwanie nie tylko dla psa, ale i dla ciebie. w której części kraju konkretnie będziesz? ale skoro nie jedziesz na tydzień - to sie przyzwyczaisz. ja byłam tam też w tym okresie i co do człowieka, to baaardzo ważne jest, żebyś miała jakiś bloker antyssłoneczny - i tak się spalisz. i długie rękawy i nogawki - to też z powodów kulturowych, ale także dlatego, że jest po prostu chłodniej, choć różnicy teoretycznie nie poczujesz (izolacja). ale to pokrótce, poza tym - ciebie interesuje sprawa psia. nie wiem, jakiego masz psa -jeżeli to miś z grubym futrem, to będzie mu b.ciężko. z drugiej strony - tam żyją psy, no ale sa przyzwyczajone i raczej sa krótkowłose. piszesz, że będzie to domek z ogródkiem - nie wyobrażam sobie, żeby na miejscu nie było tam altany. w takim razie cień zapewniony :-). co do wizy - pies jej nie potrzebuje, musi mieć paszport, czip i aktualne szczepienia. i tak nikt nie będzie sprawdzał, założę się. jesli jest mały - powinien polecieć w kabinie. jesli psiul zna i lubi mame i bez stresu z nią zostaje, to byc może faktycznie lepiej, bo przecież nie jedziesz tam siedziec na miejscu, tylko chcesz cos niecoś zobaczyć, prawda? a to często są wycieczki kilkudniowe. taskac na nie psa - ty i on się wymęczycie. aha - spacery- jak on znosi hałas, bo tam nie ma cichych miast;-). klaksony (najdłuższa przerwa pomiędzy klaksonami w kairze - osobiście mierzyłam - to 10 sekund ), tłumy ludzi o każdej porze dnia. poza tym - popytaj twoich gospodarzy - jak oni widza ten pomysł z praktycznego punktu widzenia. jesli chcesz cos jeszcze wiedzieć - pisz tu, ew. na [EMAIL="sleepingbyday@gazeta.pl"]sleepingbyday@gazeta.pl[/EMAIL] chetnie ci odpowiem. poza tym kraj jest wart poznania właśnie takiego - dłuższego, nie z okien autokaru. zreszta jak każdy :-)
  19. w tychże okolicach właśnie mieszkam. i w tychże okolicach szukam dobrego weta - do swojego tracę zaufanie.
  20. klinika jest przy grochowskiej (za kinową po lewej jadąc od centrum), ale adres ma ulicy poprzecznej. tygryska widać z grochwskiej... sprawdziłam - to międzyborska ileś tam ...
  21. nie wiem,czy była mowa o tej lecznicy (warszawa grochów) - nie miałam siły cały wątek prześledzić - ale czy ktoś coś wie o nich? słyszałam dobre recenzje, ale bez konkretów.
  22. chyba zacznę chodzić na spacery wieczorami i dzwonić po policję, jak ich zobaczę. ale jak zobaczę? oni tak po prostu, nie w lasach, na osiedlu?? zresztą stamtąd chyba sie już wynieśli po takim reportażu. co siedzi w głowach ludzi niektórych, to naprawdę w mojej się nie mieści.
×
×
  • Create New...