Jump to content
Dogomania

sleepingbyday

Members
  • Posts

    23762
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by sleepingbyday

  1. całkiem denerwująca perspektywa - alergia. do rozważenia, zwłaszcza, że zosia się często drapie. a dziś znowu się zlała. i to nie jest wylizywanie: chyba, że ślina jej pachnie moczem. sama już nie wiem, ale skoro drapanie i plammy zaczęły się niedawno, to jeszcze poogladam sobie, czy się utrzyma i jakby co - do lekarza. jak rozumiem, w scronie zoska alergii nie miała. absurd na kółkach!
  2. ....że się tak zapamiętała w lizaniu,że zamoczyła przescieradło, ale że sama zdążyła wyschnąć na pieprz!? poza tym, nie ma co robić nad ranem? ;-)?
  3. no właśnie, co ja tak panikuję, jakb to był mój pierwszy pies? co do miłych snów i ich konsekwencji - cudownie się zsikała, bo sama była suchutka! i to dopiero zagadka... jak tak leży na boku i widać te jej plamki, to wygląda, jakby lekko zaczynała pleśnieć :-).
  4. własnie zamierzam obserwować co i jak. ale jak jeśli to od szorowania mordą i całą sobą po trawnikach, to stale będzie podrapana :-)
  5. najpewniej to naturalna krzywizna zosinych nóżek. każdy dzień to jakieś nowe spostrzeżenia i nauka. wczoraj rano znalazłam w łóżku mokrą plamę. moja poprzednia suka już jako staruszka miała takie wypadki, że przez sen się posikiwała. ale była przez to mokra. a zośka nic. więc myślałam, że może się zrzygała, ale obudziłoby mnie to. nie ma pojęcia, co to było. raz lizała się i skubała długo po nodze i znalazłam tam małą rankę, całkiem zarosniętą, mam nadzieję,że to zadrapanie, a nie wydziamgiwanie. w ogóle nie przepada za dotykaniem jej w palce, o! zosia ma delikatną skórę nad nosem i pod pyszczkiem i pod nim też ma lekko rozdrapane, byc może przez hamowanie na trawniku, ale muszę poobserwować. a wogóle to nie ma ładniejszego psa. zdjęcia z zbawy ze sznureczkiem dla dogo :-) niewidoczny ognek: [IMG]http://img211.imageshack.us/img211/7873/zabawy023xl2.jpg[/IMG] oddawaj mój sznurek! [IMG]http://img59.imageshack.us/img59/6520/zabawy026aq5.jpg[/IMG]
  6. to wygląda na jakiś pokręcony związk między nimi, może miłość, może zazdrość, kto wie, ale bardzo tam iskrzy... a może on po prostu głodny chodzi, że taki na tą kość zasadzony :-)?
  7. i tą puszkę do laboratprium i jak to przez nią to napuścić sanepid na producenta i jeszcze oskarżyć o narażenie życia i zdrowia i nie popuścić!!!!
  8. na pierwszy rzut oka to ja mam różne rzeczy, jako stary hipochondryk umiem w sobie znaleźć objawy wszystkiego, ale wcale tego wszystkiego nie mam. figa też nie, na pewno!
  9. a ja te radosne ząbki, pomijając witanie po pracy, to widziałam ze dwa-trzy razy. widać nie potrzebuje uzywać tej "przynęty": rano 20 min spaceru, ale niestety bez spuszczania ze smyczy, po pracy to ok. godziny w parczku hasanie, wieczorem też ze 20min łażenia - no i bawię się z nią w domu, spotkania z przyjaciółmi olałam na razie - więc pewnie po prostu ma tyle, ile jej potrzeba. a dzis to nawet niechętnie się ze mną bawiła, tak z uprzejmości... no wiecie co! szczyt bezczelności! aha, czy ona nie miała złamanej przedniej prawej nogi? ma ja tak śmiesznie wykrzywioną. może nie powinna za dużo skakać...
  10. przeczytalam wczoraj caly wątek od deski do deski i dzis resztę - słuchajcie, jakby mi lekarz powiedział, że jestem ciężko chora, to bym sprawdziła u drugiego, czy potwierdzi diagnozę. nie ma to nic wspólnego z niedowierzaniem, lekarze sami się przecież między sobą konsultują, a jak już idzie o tak dużą rzecz, jak uśpienie, to warto - nawet, jak jest lepiej z figą, pokazać wszystkie wyniki komu innemu i dodatkowo powtórzyć badania, skoro maszynka wadliwa. widac, że małej cały czas się cos przyplątuje. ona nie jest chorowita, ona tylko potrzebuje weta, który całą sytuację porządnie rozważy i nie będzie jej leczyć na chwilowe objawy, tylko całościowo. trzymam kciuki i strasznie chetnie zobaczyłabym zdjęcia - mi się tu nic nie otworzyło :-(
  11. ale wiecie, to my uważamy budę za gorszą rzecz od domu. niektore psy źle znoszą schron, a inne lepiej - skoro zocha była ulubienicą, to znaczy raczej, że wesoła była, a nie przybita, prawda? chyba nie było jej tam najgorzej, żadnych traum nie widać, żadnej agresji, głodu nerwowego, nic. jasne, że u mnie ma lepiej, zawsze jest lepiej mieć kogoś tylko dla siebe, jak jest się stadnym zwierzem. może nie szaleje cały czas, bo jak się z nią wybawię, to jej wystarczy. ale z tych opisów diabła wcielonego ja nic w zośce nie widzę i to mnie zestresowało. moja śp. poppy umarła 31 stycznia, nie było widać choroby aż do ostatniego miesiąca,a potem z każdym dniem było coraz gorzej i może dlatego mam spaczony ogląd i panikuję bez sensu. ale halo -ja wiem, że bez sensu. choc mam jeszcze takie mysli - mimo, że nigdzie jej nie oddam, nie bójcie się - że są psy, które bardziej niż zośka potrzebują adopcji, ze względu na zdrowie, na psychikę - a zośce sie trafiło, a w sumie w CK było jej ok, zresztą jako małe schronisko na pewno lepiej dba o podopiecznych, niż taki kombinat paluch, który wywołuje moje mieszane uczucia. starsznie jestem zła, że nie mogę jeszcze jakiegoś kundla przygarnąć. może kiedyś... a zocha cały czas się przyzwyczaja, ja to wiem i trochę was używam jak odskoczni dla nieracjonalnych obaw, gdzie zostane usadzona z głupimi obawami i przestaję marudzić :-)
  12. ona naprawde jest grzeczna, jeżeli sie nie słucha, to z braku wychowania i w warunkach nadmairu nieznanych bodźców, ale zazwyczaj - milutka, spokojna psina - żaden diabełek!!
  13. słuchajcie, ona miała być strusiem pędziwiatrem, a nie jest. sama się nie bawi, ze mną tak,ale jak ja się z nią nie bawie, to leży i tyle. leży cały czas - dzis siedzę w domu,to wiem. na spacerze chetnie sie bawi, ale jakos starciła serce do przynoszenia aportu,choc lubi za nim biegać. tak się zestresowałam, że nie jest diabełkiem, jakiego opisywaliście, że cały czas myślę, czy ona może nie jest chora? nawet jej temperaturę zmierzyłam :-), ma 37,3. je raz dziennie porządna miche, kupy robi raz ładne, raz brzydkie, ale na zdrowy rozum jej żołądek ma jeszcze prawo do szaleństw.a mimo to ja sie denerwuję, że ona taka spokojna. czyżbym na starość zrobiła się nerwowa? w końcu pies jak dąb, ze tak powiem, a ja sie czepiam. a może jej było fajniej z psiakami w schronisku i tęskni :-(?
  14. to ma raczej przestraszone, ona nie lubi zdjęć, to minus bycia gwiazdą, cały czas jakieś błyski... ;-). zośka, choćby się właśnie najpyszniej bawiła, to jak widzi aparat, jest zniechęcona i odwraca się. trudno jej zrobić dobre zdjęcie :-(.
  15. ... widoczne są na zdjęciu: [IMG]http://img95.imageshack.us/img95/1444/zocha001by5.jpg[/IMG] zośka jest śliczna razy silnia: [IMG]http://img95.imageshack.us/img95/6241/zocha005pn5.jpg[/IMG]
  16. no właśnie trochę sie boję, że nie umiem uczyć zochy i że to wszystko przypadek, a jak już sie wyluzuje, to żyć mi nie da. bo wyluzowana nie jest - w domu, owszem, ale na spacerze albo sie boi i nawiewa przed wszystkim, co żywe, albo chce atakować. i co ja mogę zrobić? gości też się boi, zwiewa przed każdym u mnie w domu (oprócz mnie). mam nadzieję, że jej przejdzie, ale wygląda na to,że jest starchliwa mocno. widzę, że faktycznie mam domu gwiazdę i farta, że mi ją daliście. wściekli na przeprowadzkę zośki wolontariusze zawsze są mile widziani w odwiedzinach, o ile nie będą chcieli jej wykraść :-). hmmm, czyżby się wyjaśniły głuche telefony.... ;-)? a właśnie, okazało się, że zocha jest rasowa. poprzednia moja suka to był wyżeł mazowiecki. teraz mam teriera śląskiego :-))
  17. i nie chcę zapeszać, bo zośka w końcu cały czas przechodzi adaptację i jeszcze może pokazać, na co ją stać, ale... ale jednak mam wrażenie, że ona chyba demonizowana była, że szaleje, że baardzo energiczna. a bo ja wiem? pies jak pies, bawić się lubi, ale kudy jej do suki mojej siostry, demona wcielonego, który ma za sobą zeżarcie fotela wiklinowego w 1 dzień, połknięcie całej paczki hallsów extra strong bez mrugnięcia okiem, odkręcenie sobie słoika z zupą... a zośka? jak wstajemy, to nie zrywa się od razu, w zasadzie chętnie by jeszcze sobie poleżała. śpi sobie w ciągu dnia i po południu też. moim zdaniem ona jest spokojna, tyle, że do zabawy nie trzeba jej namawiać. żebym nie wypowiedziała w złą godzinę.... ;-)
  18. zośka padła trupem po harcach, patrzy na mnie i mnie wzrokiem podrywa, a ja męczę się nad artykułem i przerywam na chwilę, żeby donieść, że: mamy taki fajny aporcik, piłka na sznurku, straasznie daleko lata i zocha śmiga na swoich nóżeczkach mikruśnych tak, że chart miałby problemy z dogonieniem jej ;-). ale jakby ją dogonił, to by go chyba zeżarła. nie przepada za znajomościami z innymi psami, ale powolutku może się uspokoi. jak wychodzę, to śpi na łóżku, myśli, że jest cwana jak stado prawników, i że ja nie widzę wygnieceń i kłaków - bo jak ja jestem, to w ogóle udaje, że łóżko jej nie interesuje, jeśli się kładzie, to tylko na kocyku. cwaniara mądrzejsza od kury ;-). poza tym uczymy się "siad" i "daj" i "gdzie jest piła ty potworze", a najlepiej nam idzie, jak mamy ciasteczka. piłka jest rzucana w połowie drogi i uskutecznia się bieg do mojej ręki, jak świnka do trufli :-). pozdrawiamy i wracam do kieratu.
  19. z tą kością to jest dziwnie - patrzy na nią bez zrozumienia, apotem rzuca się na nią, odskakuje, pokłada się przy niej na bokach, pokazuje żabki i ucieka...
  20. w parczku jest zagrodzony teren dla dzieci i po zmroku, kiedy już jest pusty, odważyłam sie spuścić ją ze smyczy. wiecie, bieganie za kijkiem na smyczy jest nuuudne. ale wczoraj było szaleństwo - zosiek przebiera swoimi małymi nóżkami 100x na metr, dopada kija w tempie ekspresowym - dla mnie to jest szok po poppy, która zawsze była stateczną damą i nie "zniżała się" do żadnych zabaw... anyway zocha szalała, kijek latał we wszystkie strony, była bardzo zadowolona, zmęczona i głodan po powrocie :-).
  21. własnie wpadła mama na chwile. obejrzała zośkę, stwierdziła, że ona jest równie "brzydka", jak nasza pierwsza, najukochańsza suka: dłuuuga, nóżki ma jeszcze krótsze, ogon równie długi. dinie ogon zawijał sie dwa razy! cudo :-).
  22. odkurzacza się boi, ale nie panicznie. łeb nic, tylko całować, uszka targać, pupke klepać - słodka psina i znana modelka! na kalendarzu wylądowała :-)
  23. walczyłam ostatnio z bólem głowy, więc była cisza, ale uprzejmie donoszę, że zośka ma się bardzo dobrze. dziś chciała wyjść ze mną do pracy, a po powrocie zastałam kupę. ale nie traktuję tego jako zemsty ;-), panna jeszcze reguluje żołądek, więc nie będziemy się o drobiazgi spierać. dalej jest strachliwa na spacerach, ale za kotami, które mieszkają u nas w piwnicach, chetnie by polatała. wszystkie zabawki są ulubione, czasem ma melodię na piłkę, a czasem na sznurek - poduszka jeszcze żyje i jeszcze ma w środku jakieś gąbki, ale wiekszość "farszu" leży w całym domu, więc niewiele życia jej zostało :-). w ogóle zosia jest najmniejszym psem, jakiego miałam, co mnie rozczula cały czas, takie tycie suństwo :-). wszyscy myślą, że jest młodziutka. no pewnie,że jest ! a tutaj jeszcze jedno zdjęcie z zapoznania pobliskiego parczku: [IMG]http://img329.imageshack.us/img329/2782/zosiadz2002me1.jpg[/IMG]
×
×
  • Create New...