Madzia czesto na skeypie słyszy jak Figa sie kłuci z łukaszem i mówi że dziś Szczeżujek tak samo walczył o kijaszek gryzł go (nie mam pojęcia czym) szarpał się z Madzią o niego Madzia bardzo szczęśliwa mówi że zabawa była fajna i cieszy się że maluszek jest taki fajniutki i wesolutki . My się nie możemy nadziwić czemu on tak długo był w azylu jego ludzie po pierwszym razie rozpoznają pani doktor przywitała go okrzykiem moj SzczeZuja a przecież widziała go raz jakaś pani w autobusie pogłaskała go i jak potem przypadkiem znów się spodkali też wołała go po imieniu on wszystkim zapada w pamięć i jest tak serdecznie odbierany nawet przez obcych naprawde nie moge tego zrozumieć czemu takiego psa nikt wcześniej nie zabrał choć może i dobrze bo moja siostra by za nim teraz płakała;)