Jump to content
Dogomania

Nalewka

Members
  • Posts

    267
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Nalewka

  1. Pies Prot w całej okazałości jest do pooglądania tu: - [URL="http://nalewka.fotosik.pl/albumy/220624.html"]20070313 - Prot - pierwsza wiosna na łące[/URL] - [URL="http://nalewka.fotosik.pl/albumy/565288.htm"]2009 - Prot i czarne diabełki (ustawianie młodzików)l[/URL] - [URL="http://nalewka.fotosik.pl/albumy/643582.html"]20090518 - Prot i szpaki[/URL] - [URL="http://nalewka.fotosik.pl/albumy/787618.html"]Prot -2010[/URL] A tu Prot na kanapie, oczywiście z główką na podusi (i pod drugą podusią, jedna to za mało... Dziwne, że kocyka na siebie nie naciągnął...). Oczywiście nie widzi i nie słyszy "Złaź!!!" :cool3: [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/228/4a6ad16e4e08c4a3med.jpg[/IMG][/URL]
  2. No to wracam do pytania o to, która to jest ta druga w schronie. Są trzy? Zuzia w DT u Farmerki to jeden, prawie-fousek - długowłosa sterylizowana sunia w schronie to druga, a "foszka" w schronie to która jest? A to małe brązowe z dzisiejszego postu to czwarty wyżłowaty? Ati, ja się od jesieni noszę z zamiarem przygarnięcia psa / suki do towarzystwa dla Prota. Najpierw myślałam o jakimś zapomnianym "dzwoneczku", niekłopotliwym maleństwie, żeby miejsca nie zajmowało, spało razem z Protem, mało kosztowało i mało jadło :) A jak już dojrzałam, przemyślałam wszystko (jak mi się wydawało... ale jak widać im więcej myślę, tym więcej mam pytań...), zajrzałam do wyżłów i ... wsiąkłam. Wolę jednak mieć wątpliwości PRZED, niż wycofywać się rakiem jak już pies będzie u mnie. Stąd moje pytania i i wołanie o porady. Wy to przerabiałyście już wiele razy, ja dopiero raczkuję... Nie wiem!!! Na próbę dla nas, a głównie dla Prota, bo nie wiem jak on przyjmie drugie zwierzę w swoim domu, a więc najlepiej żeby to było DT. Ale jeśli wszystko będzie ok, nie będzie tarć i problemów międzypsich na łące (nieprzewidywalnych, niestety, ze strony Prota, nie wiem czego się mogę po nim spodziewać...), to ten wzięty na DT zwierzak zostałby z nami na stałe. A to zobowiązuje, prawda? Kolejne pytania: - ile w końcu waży czy mierzy ta długowłosa? Nie będzie za duża / ciężka / silna do okiełznania (przy Procie 40kg?)? Czy jest możliwość sprawdzenia? - czy nie będzie jej za gorąco mieszkaniu? - czy ktoś ją wykąpie przed drogą, czy wykąpać ją po przyjeździe? - jak zorganizować spotkanie? Gdzie? W domu, czy na zewnątrz? Jak to najlepiej zrobić? Jak to robiłyście do tej pory? A teraz podsumowuję - nadal jestem do dyspozycji, nie wycofuję się absolutnie, ale to powinna być: - nieduża sunia; wyżeł, albo prawie wyżeł - zdrowa = przebadana (żeby nie zaraziła czymś osłabionego po jesiennych operacjach Prota). następnego dnia po przyjeździe pójdę z nią do naszego weta i dalej jakoś to będzie, ale na wejściu nie może mieć jakichś parchów czy świerzba. - chętnie sterylizowana, ale jeśli jest dorosła, zdrowa i może być operowana w ciągu najbliższych dni czy tygodni, to jestem w stanie sfinansować i dopilnować jej sterylizacji tu, w Warszawie. - jeśli długowłosa, to tylko na DT (chyba nie dam rady z utrzymaniem yeti w bloku), jeśli krótkowłosa to na DT, a docelowo DS Czy to brzmi rozsądnie?
  3. To może wziąć długowłosą do nas na DT, a potem, jak już się zsocjalizuje, poznamy ją lepiej i będzie można ją jakoś opisać (choćby do ogłoszeń) pewnie szybciej znajdzie dom docelowy, a wtedy wzięlibyśmy małą Zuzię na stałe? Albo kolejną biedę? Doradźcie, proszę, to naprawdę niełatwa decyzja, a nie mam kogo o radę prosić, bo nie znam osobiście żadnego DT...
  4. Ta fouskowa to sunia z pierwszej strony tego wątku, tak? A ta druga to Zuzia? Trochę się pogubiłam, a czasu do 21 coraz mniej :( Dopisek: Dojrzeliśmy do wzięcia jakiejś dziewczynki nawet na stałe... Ale jeśli Prot ma 40 kilo i jest naprawdę dużym i silnym psem, to to drugie cóś musi, po prostu musi być mniejsze. Znacząco mniejsze. Drogie panie, doradźcie coś, bo mam mętlik w głowie i zaczynam popadać w paranoję :( Że to mnie przerośnie, bo to już na zawsze, bo to nieodwracalne, bo to odpowiedzialność wielka i w ogóle. Dorosła jestem już dłuższy czas i myślałam, że niewiele mnie może wyprowadzić z równowagi, a tu o! panika... :(
  5. No, jakby to powiedzieć, hm, skłania się bardziej w stronę Nesty na stałe... ( [quote name='tanitka'](...), Nesta jest u matki właściciela w Gubinie i szuka nowego domu.[/QUOTE] A co to za [url=http://www.dogomania.pl/threads/18981-wy%C5%BC%C5%82y-szorstkow%C5%82ose-kr%C3%B3tkow%C5%82ose-kto-przygarnie?p=16105036&viewfull=1#post16105036]mała (chyba dziewczynka) z dzisiaj[/url]?
  6. To dziewczynka, czy dobrze widzę? Na stronach schronu nic o niej nie ma, czy coś wiadomo więcej?
  7. A czy wiadomo co się dzieje z Werą i z Nestą?
  8. A niby jak to sprawdzić? Każdą wizytę dublować wizytą u innego weta? Każdą receptę konsultować w innej przychodni? Jeśli nie mamy "swojego" czyli stałego, zaufanego weta, który zna naszego zwierzaka i jego historię, to musimy skierować się do pierwszego z brzegu gabinetu weterynaryjnego. I nikt nie da nam gwarancji, że trafimy dobrze (albo źle). Nie mówiąc już o tym, że niektóre przypadłości nie dają się wyleczyć, a tylko od nas zależy, jak długo będziemy podtrzymywać psa czy kota przy życiu, chociaż nadziei i tak już nie ma... Każdy to rozsądza w swoim sumieniu, a wet może tylko doradzać, nie zdecyduje za nas. To bardzo boli, ale nie jest błędem weta. Inna rzecz, że trafić na złego weta można zawsze i wszędzie, więc jeśli trafi się na dobrego, to należy się go trzymać rękami i nogami!!! Pana weta z kliniki w Olsztynie, który zafundował mojemu psu zapalenie otrzewnej z lekoopornym gronkowcem i nawet nie był łaskaw wziąć z operowanego powtórnie brzucha wymazu do antybiogramu - bardzo dziękuję, za wypisanie psa po operacji zanim minęła narkoza, w półśnie, z sierścią upapraną w g...nie, dziękujemy za brak leków przeciwbólowych, za antybiotyk, który starczył aż na dwa dni, zamiast dwóch tygodni, za zero zaleceń pooperacyjnych, za zero środków opatrunkowych przy "wypisce", za zero adnotacji w książeczce psa, za brak zlecenia badań i zero zainteresowania po drugiej operacji płukania jamy brzusznej, za kilka tygodni tak dramatycznych, że zdrowy by tego nie wytrzymał... tak, pana weta z Olsztyna pozdrawiamy serdecznie i wciąż o nim myślimy. Na pewno mu się to odbija czkawką... Ale inny wet, powinnam napisać Wet z dużej litery, z gabinetu w Ostródzie psa mi uratował, zachował stoicki spokój, zrobił wszystkie badania w trybie pilnym, przygotował psa do podróży do kolejnej kliniki i zrobił dosłownie wszystko, a może nawet i więcej, niż musiał i niż mógł. A na koniec jeszcze dzwonił, żeby zapytać co z psem. Czyli można i tak. Do tego weta będziemy lecieć jak na skrzydłach, bo sprawdził się w sytuacji mocno kryzysowej i wierzę, że podoła w najtrudniejszej sprawie (Odpukać! Oby nie!). Jeśli by zaś nasz "domowy" czyli stały warszawski Wet miał wyjechać do Norwegii czy GB, to chyba pojadę tuż za nim :D I ja, i mój pies uwielbiamy go bezkrytycznie!!! Nie zawiódł nas nigdy, a ma z nami sto pociech... I nawet numer swojej komórki nam dał... Nasz Wet jest wielki i każdemu życzę takiego kochanego Weta!!!
  9. Dziękuję za wiadomosci :) Obejrzałam zdjęcia na stronie, ale jeśli są jakieś dodatkowe, to oczywiście poproszę. Co do wielkości to mój Prot jest wyżłem niemieckim, a wyrósł ponad wszelkie normy i w porywach miał 43 kg, a wcale nie jest tłusty czy opasły. Jest po prostu wysokim, dobrze zbudowanym psem. Stąd moje pytanie, bo jeśli ONA też jest z tych większych, to nie wiem, czy utrzymam, jeśli naraz pociągną w dwie strony... A jeszcze gorzej, jeśli pociągną w jedną... Koty to pikuś, Protowi służą do ganiania, ale na szczęście nie do zjadania, czy łapania. Jeśli jakiegoś dogoni, to siada i szczeka, bo sam nie wie, co z tym czymś żywym zrobić. I dobrze! Dzięki temu ma oczy w całości :) No to teraz czekamy już tylko na oszacowanie jej wielkości i na pieczątkę mojego Sz.M. Niecierpliwie czekamy...
  10. [quote name='margaret'](...)morze oglądała z fascynacją, ale zauroczenie kończyło się na granicy suche-mokre - gdy tylko zbliżała się fala do łapek pies robił piękny wycof o dwa kroki nie było siły by zamoczyła choć pazurka:) nie chce się też kąpać na stawach czy jeziorkach, nie zmuszamy, choć trochę szkoda, bo dużo radości ją omija [/QUOTE] Prot (szorstki wyżeł po przejściach) ma tak samo. Przez pełne trzy sezony nad jeziorem miałam psa brodząco-człapiącego, osiągnęłam jedynie, że nie boi się już nadpływających fal, kiedy wicher duje :) Też nie naciskam... Może za lat kilka odważy się wejść jeszcze głębiej, niż po brzuch i może kiedyś popłynie? Na początku miał odwagę na ledwie czubki pazurków, więc to i tak ogromny sukces! Zakładam, że nigdy wcześniej wody większej niż kałuża nie widział na oczy i stąd ta awersja. Ale cierpliwością i dobrym przykładem (inne psy) można zdziałać cuda :) [QUOTE]Petra jest psiakiem którego nie daje się namówić na typowe psie zabawy - nie drapie w ziemi, nie interesują ją patyki, kamyczki, kąpanie, aportowanie, ciąganie sznurka tylko na 3 sekundy, żadne piłeczki, broń boże piszczałeczki, za to ogląda się za innymi psami i w nich szuka okazji do pohasania, nas lubi poganiać trochę i pogadać przy tym - byle obyło się bez przedmiotów, [/QUOTE] No i znowu to samo ma Prot, chyba jako dziecko nie miał nikogo, kto pokazałby mu jakiekolwiek psie zabawki, choćby najzwyklejszy patyczek. Żeby skojarzył co się z tym patykiem robi sama latałam z badylem w zębach i pokazywałam co i jak :lol: Po pełnych czterech latach Prot sypia z przytulankami, dziabie skórzane kostki, czasem pobawi się sznurkiem czy patykiem, o wiele rzadziej piłką. Ale nakręcić go na zabawkę jest niezwykle trudno. Za to inne psy, tak, owszem, zawsze, nawet z daleka... Raz nawet piszczał do ludzi, którzy nieśli między sobą wielką torbę, która wydała mu się być psem :cool3: Ależ był zawiedziony :cool3: Przecież dwie nogi ZAWSZE powinny prowadzić koło siebie jakieś cztery nogi!!! [QUOTE] (...)nie wiadomo skąd rozumie, że nie należy sie załatwiać na polu namiotowym ani na ścieżkach, mądra psinka![/QUOTE] No i znowu widzę tu swojego Porta, z tym, że on wybiera do tego celu skrzyżowania i inne rozstaje dróg :) Nie na chodniku czy asfalcie, ale to koniecznie powinno być na rogu! Mądra psinka :) [QUOTE]jedyny przykry incydent zaliczyła z inną suczką na plaży - dobiegły do siebie i z daleka, głuche na wszelkie wołania i pokłapały szczękami, w wyniku czego Petrze przybyło jednego draśnięcia na czole, i to jest kłopot bo ona tak raz na parę tygodni wyrywa gdzieś i głuchnie na wszelkie próby przywoływania choć na co dzień jest bardzo posłuszna a tu - jakiś diabeł w nią wstępuje... do psów właśnie tak ma a czasem też szczeka agresywnie na pijanych facetów, dla mnie ważne by mieć w takich momentach u niej posłuch, heh została nam jeszcze możliwość konsultacji w psiej szkole, z czego będziemy po wakacjach korzystać[/QUOTE] No i znowu to samo, Prot długie miesiące próbował ataków wyprzedzających, dotyczyło to rzecz jasna pełnych testosteronu psów, a nie suniek, te traktował zawsze jak damy :) No i do dziś czasem głuchnie, chyba wszystkie wyżły tak miewają? Może to taka wada genetyczna :cool3: Bierny opór jak[I] Gandhi => pies nie jest niegrzeczny, on tylko nie dosłyszał, że go wołają ;) Ja się już z tym pogodziłam, że mam dość samodzielnego psa, który reaguje na komendy z opóźnieniem, a i to zawsze najpierw spojrzy mi głęboko w oczy zanim posłucha i wykona. Bo może się rozmyślę? Reasumując - Protowi i mnie dwa lata codziennej pracy zajęło dochodzenie do pełnego zrozumienia. Ale Prot kiedy nastał u nas miał plus minus trzy lata[/I] i był czystą tablicą z ugruntowanymi nawykami, dzięki którym zresztą przeżył wałęsanie się, bezdomność, spanie w garażu, i takie tam. Indywidualista jeden :diabloti: No dobrze, starczy tego off-topicu, teraz o psinkach - bohaterkach tego wątku. Obejrzałam dokładnie zdjęcia, przeczytałam wątki obu dziewczynek, jestem pełna uznania dla odwagi, bo to wielki wyczyn wziąć dwie nieznane psiny niemal naraz. Ale jak widać opłaciło się :) Są boskie!!! I na koniec = [url]http://www.it-self.pl/petra/duze/188.jpg[/url] Jeśli sunie dostały takie łóżko od cioteczki z Dogo, to już się zapisuję na podobne w kolejce :lol:
  11. Jesli ona kuleje, to nic nie szkodzi, bo Prot ma staw rzekomy i krótszą prawą tylną, Sz.M. kuleje na lewą (tylną, hihihi), tylko ja jeszcze się w tym domu jakoś trzymam :D Już napisałam do Sz.M., podałam mu link to tego wątku, bo On też musi przyklepać wzięcie psa do naszego wspólnego domu (mieszkania, może jakby to był dom z ogrodem, to bym nie pytała, tylko postawiła drugą kanapę i kolejną miskę dla dodatkowego psa :D). Mam nadzieję, że do jutra rano Sz.M. będzie miał okazję zerknąć i się wypowiedzieć (właśnie dziś po południu wybył do Krakowa w delegację), moja wstępna deklaracja na DT dla suczki nie zmieniła się. [U]Podsumowując:[/U] - czekamy na info o zdrowiu suńki (argument decydujący o jej przyjęciu na DT) - czekamy na info o jej wielkości (orientacyjnie, żeby nie było zaskoczenia) - czekamy na akcept od mojego Sz.M. Jak już wszystko będzie wiadomo i nie będzie przeszkód, podam Tanitce swoje dane, adres i telefon (i zaproszę na wizję lokalną, kawę i podpisanie ew. papierów czy tp.) Zresztą na wizję lokalną i sprawdzanie stanu psa zapraszam niezależnie od wszystkiego, w końcu Prot też jest z Dogo i chętnie ugości ciotki z forum :)
  12. Mam kilka pytań (bo jak się domyślacie psica na DT może zostać u nas na dłużej, albo i na zawsze...), chociaż decyzja ostateczna jeszcze nie zapadła. - co z łapą, czy wiadomo co to było i czy nadal kuleje? - czy sunia jest sterylizowana? - jakiej ona jest wielkości, może być z cm, może być w kg :) - nie bardzo się orientuję, poproszę o podpowiedź - kto zapłaci te pieniądze za przewóz? - z "koszalińskimi" oznacza, że jakieś zwierzaki jadą stamtąd i po drodze dobierają z woelkopolski, czy tak? I na koniec najważniejsze: - czy sunia jest teraz zdrowa, czy pies Prot będzie z nią bezpieczny? (jest po dwóch ciężkich operacjach brzusznych przeprowadzonych we wrześniu 2010, zapaleniu otrzewnej i gronkowcu lekoopornym z długą i osłabiającą kuracją antybiotykową. Teraz jest już ok, ale jest jeszcze osłabiony, jeśli sunia ma jakieś choroby przewlekłe, to obawiam się, czy on tego nie złapie...) Dopisek: - już rozumiem to "koszalińskie" :) Pisałam w tym samym czasie, co Wy :)
  13. Ależ się po kąpieli zmieniła :crazyeye: Była brązowa, a teraz na zdjęciach jest czarna :loveu: I wspaniale pozuje, prawdziwa z niej modelka z zadatkami na karierę światową!
  14. [quote name='Paulina87']Teraz już na całe szczęście nie obcina się psom ogonów.[/QUOTE] Tak, jak miło być taką idealistką :P Też bym tak chciała :D Od lat "się nie obcina", a jednak mnóstwo psów żyje z ogonem oberżniętym przy samym tyłku. To nie zależy od "teraz", czy "kiedyś", tylko od przekonań właściciela...
  15. Czy ja dobrze widzę, że ona ma cały długi ogonek? Nikt jej go nie ciachnął? Jest piękna, ma mądre spojrzenie miodowych ślepków, będzie z niej wspaniała dziewczyna :) Ma już swoją aukcję :smile: - [URL="http://allegro.pl/4-miesieczny-wyzel-niemiecki-oddam-szuka-domu-i1405023636.html"]http://allegro.pl/4-miesieczny-wyzel...405023636.html[/URL] Szkoda, że nie ma adnotacji - myśliwym dziękujemy.... Chociaż z drugiej strony jak to sprawdzić...
  16. Ależ ja się nie martwię, wręcz przeciwnie, jeśli ta sierota znalazła dom, w którym będzie jej lepiej (a o to chyba łatwo, bo gorzej już nie mogła mieć...), to cieszę się razem z nią :) Czekam spokojnie, mając nadzieję, że żaden wyżeł (ani wyżliczka) nie będzie w potrzebie. Ale jakby co, jestem do dyspozycji.
  17. Melduję się z DT dla suni. Czy jest ktoś, kto będzie mógł wydobyć ją ze schronu? Czy jest ktoś, kto mógłby ją przewieźć w stronę W-wy?
  18. Jasne! Jak ją przemieścić do W-wy? Jest jakiś pomysł? Szukałam wczoraj kogoś, kto się przemieszcza między Wielkopolską a Mazowszem, ale niestety teraz te osoby mają wyznaczone trasy w rejony Rzeszów i ogólnie południe, a nie zachód :( W tamtym wątku coś dopiszę, żeby mi nie znikł.
  19. Mogę i dorosłą... Może być wyżełka, może być prawie wyżełka :) Byle bez cieczki, bo Prot jest mocno kochliwy, a wyżlich dzieci raczej nie chcemy, prawda? Chodzę na popołudniowe dwugodzinne spacery na dalekie i bezpieczne łąki, więc długie wyżle nogi mają się gdzie i kiedy wybiegać :) Rano i wieczorem po ok. pół godziny na smyczy. Nie wiem tylko jak z socjalizacją w mieście całkiem takiego dzikiego psa prosto z lasu, jeśli jest to pies już ukształtowany, dorosły... Wiem ile to trwało w przypadku Prota, który nie znał lustra, a ze spaceru skręcał zamiast do mieszkania, to do garażu w piwnicy... Kota nie mam, niemowląt też nie, w samochodzie oba się zmieszczą, z posłankiem gorzej, bo na jednym oba się chyba nie zmieszczą, a na drugie nie bardzo jest miejsce, ale spanie na grubym dywanie też jest ok, a Prot jest gentelmanem i swój ponton odda damie. Jakby co, jestem do dyspozycji. Na próbę dla obu stron, bo byłby to pierwszy zwierzak "na chwilę" i nie wiem jak się sprawdzimy w nowej sytuacji, i ja, i Prot. No i Sz.M. który już teraz jest z lekka skołowany.
  20. No to super! Jeśli nie znajdziecie nic bliżej Poznania, to nadal zgłaszam się na DT. Nie jestem w stanie pojechać po nią do Poznania, niestety, ale może znajdzie się ktoś, kto przemieszcza się po Polsce i będzie mógł ją dowieźć do W-wy? W W-wie mogę po psinkę podjechać samochodem nawet i na drugi koniec miasta, co może zająć godzinę w jedną stronę, a jeśli w szczycie, to o wiele dłużej... Maty, kocyki, smyczki, linki, jedzonko mam, a jakby co, to i gotować domowe / psie mogę. Do weta możemy iść w każdej chwili, bo mamy "naszego" dobrego i niedaleko. Numer telefonu podam na pw, jeśli będzie taka potrzeba, dane adresowe też. Dajcie znać, co mam robić, a właściwie czy w ogóle mam coś teraz robić?
  21. Nie rozumiesz? No to jeszcze raz: pytam czy to chłopiec czy dziewczynka. Samiec czy samica, pies czy suka, jest płci męskiej czy żeńskiej. Od tego zależy czy mogę wziąć zwierzę na DT, czy nie mogę. Co tu jest trudne do zrozumienia?
  22. No my zakładamy, że może być krótko, ale też zakładamy, że może być długo i dlatego od początku piszemy wyraźnie, że dziewczynka TAK, chłopczyk NIE. Dla dobra tego chłopczyka, który z maleństwa wyrośnie w dużego chłopca, a wtedy mój pies niekoniecznie będzie go tolerował. Ati, nie możesz przewidzieć ile czasu będzie trwało szukanie domu docelowego, może tydzień, a może pół roku, czyż nie? Nie rozumiem zresztą o co ci chodzi. Czy to źle, że zgłosiłam się na DT? Czy są jakieś niedomówienia? Można mój dom sprawdzić w każdej chwili, zapraszam. Jestem do dyspozycji i nie jestem anonimowa. Lat mam tez już odpowiednio dużo, w tym cztery lata z wyżłem niemieckim i 19,5 roku z wyżłem węgierskim. Długo się zastanawiałam, czy zgłosić swój dom na DT, zdecydowałam w końcu, że jestem w stanie zaopiekować się jeszcze jednym zwierzakiem, chociaż z pewnymi zastrzeżeniami. Musi być dziewczyna i musi być DT, a nie na stałe. Jeśli mam za słabe kwalifikacje, albo zaoferowałam kiepskie warunki, to napisz jasno, że coś ci się nie podoba, a nie okrążaj tematu, pls. I jeszcze jedno, jeśli TO jest chłopiec, to przecie ja się nie wycofuję w ogóle, mogę wziąć jakąś inną biedę, z zastrzeżeniem, że to ma być dziewczynka. Nie mogę zaoferować stałego domu dla drugiego psa, bo z jednym padaczkowcem mam wystarczająco dużo obowiązków i wydatków. Ale DT na czas jakiś mogę, zapewnić ciepłe spanko i towarzystwo mogę, zacząć wychowywać szczeniaka mogę, karmić odpowiednio i prowadzić do naszego weta - mogę. To mało? Jeśli mój dom jest nieodpowiedni, mogę się też wycofać. Nie mam parcia na robienie dobrych uczynków, jeśli nie moja oferta nie zostanie przyjęta, to na pewno się nie zachlastam :P A od was zależy, czy chcecie mieć nowy DT dla psiaczków, czy nie chcecie. Ja swoje powiedziałam, wy decydujcie.
  23. Ati, jasne, ale małe przecie rośnie i wcześniej czy później dorośnie... A kto wie na jak długo w takim DT trzeba będzie czekać na domek docelowy?
×
×
  • Create New...