Jump to content
Dogomania

ruda76

Members
  • Posts

    3089
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by ruda76

  1. Dzis jak bede wracała z pracy to przejade przez wies gdzie na bramie widziałam reklamę psiego zaprzegu. Jest to blisko naszej wsi wiec byc moze....
  2. [quote name='nata od jadzi']chcę rano iść go szukać, bo to kilka ulic ode mnie. najchętniej już bym wyszła. ale co JEŚLI go znajdę? będzie potrzeba tymczasu... modlę się żeby do rana coś się wyjaśniło, żeby było gdzie umieścić tego psiaczka... przecież nie pobawię się z nim i nie zostawię, jeśli już znajdę... ciotki z Łodzi, czy któraś może rano przejść się ze mną? to są okolice dąbrowy, przy parku...[/quote] cioteczki Podhalanska to niekoniecznie okolice przy parku. To pierwsza ulica w prawo zjezdzajac z wiaduktu od Dabrowskiego ( od giełdy w dół) w stronę miasta .zaraz za tymi działkami przy wiadukcie. Mam tam babcie i zaraz zadzwonie aby go złapała jak bedzie chodziła ze swoja suczka.
  3. hopaj na pierwszą sliczna
  4. i jeszcze jeden -długowłosy [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=56727[/URL] i 2 sunie razem-mama i corka [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=57797[/URL]
  5. [quote name='Marka']Kobitki - ja nie mam możliwości przeszukać całej dogomanii, a mam dwa potencjalne domki w W-wie dla jamniczek - czy wiecie coś o takich, poza tą rudą pięknością???[/quote] Marka zobacz to [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=57496[/URL] i to: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=57442[/URL] [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=54851[/URL]
  6. [quote name='M@dzia']Pozniej,znaczy nigdy..szkoda:razz: ja mam wielka nadzieje ze znajde kogos kto sie zaopiekuje Barim(mowie na nigo Barni jakos tak ladniej brzmi)bo osobiscie mam juz dosc..jest bardzo fajny..itp ale wymaga jak juz mowilam duzego nakladu pracy,cierpliwosci i stalej kontrolii..ufff zeby odpoczac chodze do szkoly <masakra:eviltong: >teraz na swieta rodzice jada do rodziny a ja musze siedziec z psem i go pilnowac...:angryy:[/quote] Magda gratuluje Ci takich rodzicow,to musza byc wspaniali ludzie. Jednak Tobie proponuje trochę cierpliwosci i nawet jesli czasami pies wyprowadza Cie z rownowagi to pomysl o tym ze tak naprawde ty jestes dla niego jedynym wyjsciem aby nie musiał byc w schronie do czasu znalezienia mu domu. Ja tez wziełam ostanio 16 letniego kundelka i mimo tego ze mam kilka innych psow ktore nie sprawiaja kłopotow nigdy nie napisze " osobiscie mam juz dosc" A mam prawo miec bo mam domek a mimo wszystko stary dziadek nasika w domu , wyleje wode ( slepy jest) itd
  7. wiekie bravo za wielkie serce!!!!.A ja myslałam ,ze tylko u mnie jest ten problem ze wyjeżdzam z domu solo a nie wiadomio czy solo wrocę. Pozdrawiam Ciebie i Dropsa
  8. Jesli zdecydujecie ze pies jednak zostaje u nich a oni dostaja szanse na zajecie sie nim to ja zobowiazuje sie do sprawdzania jego sytuacji po wyjsciu ze schronu. Moze nie brzmi to zbyt miło ale to jedyna metoda jaka mi przyszła do głowy dbajac wyłacznie o dobro psa, Mysle ,ze jesli oni sa w porzadku a brak kasy na leczenie byc moze zbiegł sie teraz z remontem jaki przeprowadzaja ( ja tego i tak nie rozumiem ale jest roznie) to nie beda mieli nam za zle tych .....powiedzmy w miare czestych odwiedzin.
  9. [quote name='majafaja'] sluchajcie, nie wiem czemu, ale dajmy tym ludziom jeszcze jedna szanse... co jesli domek sie tak szybko nie znajdzie? same wiecie jak jest z tymczasami. Ja tez tak myslę moze jednak cos z tego bedzie , moze to sie tylko tak fatalnie zaczęło:mad: Napewno mamy wszystkie racje piszac, ze co bedzie jak pies znow zachoruje lub cokolwiek mu sie przydazy na co trzeba bedzie wydac kase a oni znow stwierdza ze niesety by chcieli pomoc ale.... Nie wiem juz tak naprawde co o tych ludziach myslec , czy aby sa juz odpowiedzialni majac po ok 24 lata czy maja takie luzackie podejscie do posiadanego zwierzecia,
  10. [quote name='nata od jadzi']No tak...Czyli,jeśli oni go nie zabiorą do domu to pies zginie? To w zasadzie niepotrzebne było to zabieranie do domu na kilka dni,i tak wrócił tam,gdzie tak bardzo nie chciał byc.Myślę,czy mój domek tymczasowy zgodziłby się wziąć na weekend chorego psa,ale co to da,tylko weekend i dopiero od piątku po południu do poniedziałku rano,a co potem? Spytać,spytam,ale jeśli właściciele nie chcą mieć problemu to co dopiero obcy ludzie? (jola)[/quote] Olga czy o tej propozycji domku tymczasowego myslisz?
  11. To ze ludzie sa nieodpowiedzialni za swoje decyzje i czyny świadczy ilosc tych biednych psiakow na dogo ktorym nikt inny jak ludzie sprawili taki los.
  12. [quote name='olgaj']Sluchajcie! Czuje sie strasznie winna tego wszystkiego co sie stalo, tej adopcji i tej calej sytuacji, ktora sie stworzyla. Zaraz jak wyszlam wczoraj z pracy zadzwonilam do Asi i pytalam co i jak w koncu zostalo ustalone. Daniel zawozl psa do schronu i tam go zostawil do soboty. Nie maja kasy na leki. Dla mnie to jest niezrozumiale, ale nie mnie to oceniac. Oni sa pewni, ze tam mu pomoga, wyprowadzilam ich z bledu i powiedzialam o wszystkich konsekwencjach jego pobytu tam. Dzwonilam rowniez do julii do schronu. Julka oddzwonila jak tylko udalo sie jej cos ustalic. Gryf jest na izolatce w zwierzetarni. Schron dzwonil do Jachmana zeby skonsultowac jakie leki zostaly podane. W schronie powiedziano rowniez, ze nie potrzebnie Jachman podal mu tak silny antybiotyk, wiec przypuszczam, ze w schronie nie podejrzewaja nosowki tylko cos innego. Ja ufam swojemu lekarzowi. Zadalam Asi jedno mysle najwazniejsze pytanie : czy zamierzaj go odebrac w sobote?! Odpowiedz byla jednoznaczna - tak. Julia do niego zaglada, wczoraj byla, posiedziala z nim troche poobserwowala. Uwaza, ze jest w dobrym stanie i nie sie nic dzieje niepokojacego. Dzisiaj jeszcze nie mam narazie zadnych nowych informacji, ale jak tylko bede miala to napewno napisze. Jest mozliwosc zeby zabrali go wczesniej do domu, ale potrzeba zorganizowac leki, ktore powinnien miec podawane, a na to nie maja kasy. Co do wizyt kontrolnych to nie ma sprawy. Udostepnie wszystkie dane, jesli znajdzie sie ktos kto bedzie mial na to czas. Ja niestety nie mam czasu jezdzic, wychodze o 9 wracam o 21 i nie jestem w stanie jeszcze jezdzic z wizytami, jestem w kontakcie telefonicznym z ludzmi, ale jesli ktos chce sie tym zajac to bardzo chetnie. W soboty i w niedziele jezdze do schronu. Sytuacja wygladalby lepiej gdyby bylo wiecej osob, ktore moga sie zajac psiakami bullowatymi fizycznie. Pisalam apel, ale niestey nikt sie nie zglosil. A ja tez nie jestem w stanie wszystkiego zrobic sama. Bardzo mi przykro, ze tak wyszlo. Nie bylo naprawde zadnych powodow zeby tym ludziom nie zaufac. Zwlaszcza, ze byly przy tym rowniez inne wolontariuszki i wiedza jak wygladala sytuacja. Najchetniej poszukalabym mu innego domu bo teraz problem za nich rozwiazemy, a potem jak sie pojawi kolejny problem to co? Wlasnie w takich sytuacjach najlepiej dowiadujemy sie o ludziach prawdy. Byc moze oni sa jeszcze nieswiadomi, ale boje sie, ze tak moze zostac, ze przy kolejnym problemie znowu go gdzies podrzuca.[/quote] Olga nie mozesz siebie obwiniac za ta sytuację:shake: Robisz i tak wystarczajaco duzo a poprostu to jest samo zycie i ludzie postepują bardzo roznie:niedowia:
  13. Pewnie z ta zrzuta sobie poradzimy tylko czy tym ludziom nie zabraknie pieknego dnia kasy na karme dla psa.:angryy: [B]Najwazniejsze jest w tej chwili[/B] jest leczenie ale nie moge pojac ze problem z brakiem środkow finansowych pojawił sie juz po pierwszej wizycie u Jachmana. Rozumiem problemy z codziennym dowozeniem psiaka do weta i brak czasu z powodu pracy ( to jest oczywiste ) ale.....
  14. sama mam psy i konie ale temu panu to bym [B]chętnie po pysku[/B] nastrzelała:mad:
  15. "Musieli go tam zostawic bo w godzinach pracy schronu czyli od 10-16 sa oboje w pracy, a pozniej nikt juz im nie pomoze tylo odsylaja na nastepny dzien. No poprostu paranoja." do jakiego schronu wogole :shake: nie moge tego pojąc, :crazyeye: rozumiem brak kasy ale mozna jakos zaradzic.Sa znajomi poza tym oni chyba pracują , mozna pozyczyc poźniej oddac. W ostatecznosci mozna ogłosic prosbę na dogo to wszystko zalezy jak bardzo się chce miec tego psa. Kasa w taki czy inny sposob sie znajdzie a co z psychika tego psa!!!!Ze schronu do domu a z domu do schronu:shake: Sorry ale dla mnie to brak odpowiedzialnosci i pozbycie sie problemu !!!!!! 2 pracujace osoby ,chcace miec zwierzaka nie sa w stanie zapłacic za leczenie??????????
  16. Podnoszę i szybciutko szukaj swojego domku sunieczko;)
  17. :mad: :mad: :mad: :mad: :mad: podnosze moze wiecej osob przeczyta i jakiegos producenta ruszy sumienie
  18. Ja tez przywiozłam ostatnio 8 letniego psa rasy Cao ( azjata) ktory ponoc zywił sie tym co upolował i przez to jako " pies morderca nie nadajacy sie do adopcji " był przez 12 miesiecy w hotelu " zamkniety w kojcu" U mnie nie zjadł poki co zadnego zwierzaka i bawi sie nawet ze staffikami ( suczkami) ale biedny byłby kot gdyby wpadł mu w łapy. Ja zdaje sobie z tego sprawe i utrudniam mu wszelkimi sposobami mozliwosc dorwania kota ale to tyle co moge. Moje koty ( kiedys były tez bezdomne) musza wiedziec ze grozi im niebezpieczenstwo ze strony Radzy i mysle ze jednak zdaja sobie z tego sprawe bo paraduja bezczelnie i pewnie jak pies jest w kojcu natomiast w nocy musza byc czujne i nie prowokowac psa. Dodam ze doskonale sie orientuja ze stafficzak moga włazic na głowe i jesc z miski i suce azjatce tez natomiast psu musza zmykac z oczu. Wszystkie te stworzenia były kiedys w potrzebie i skoro wyladowały u mnie musza sie wzajemnie tolerowac a skoro niektore maja złe nawyki ( a trudno zmienic 8 letniego psa) to cała reszta łacznie ze mna musi miec to na uwadze. Kocham swoje koty i napewno nie dam zrobic im krzywdy ale wybaczcie ze skoro mam kilka hektarow i koty maja gdzie sie ukryc to nie dam domu psu ktory ma z nimi na bakier.
  19. [quote name='doddy']Wróciłyśmy z podwójnych nawet odwiedzin u Jarkana. Poza meritum dodam, że to piękny pitbull z super głową - przepiękny, czego nie widać było zupełnie na zdjęciach. A co u Jarkana. Jest w sumie lepiej niż się spodziewałam ale nie idealnie. Myślę, że do psów Jarkan może i by się przekonał ale czarno widzę wizję dalszego bytu z kotami... Jarkan ewidentnie spina się na kota i jest chętny by coś zrobić, choć na szczęście jeszcze się zastanawia a nie już atakuje. Jeżeli Jarkan trafiłby do domu z jedną sunią, nawet z ADHD pokroju boksera, to by się w nim odnalazł. 3 baby może być to za wiele na jednego chłopczyka. Problemem jest także to, że mieszkanko jest malutkie i Jarkan nie ma miejsca, w którym mógłby się spokojnie wyciszyć, odpocząć bez chodzących koło niego czterech łap. Paranoją jest, że pies był zostawiany w kagańcu podczas nieobecności Agnieszki... Zawieźliśmy mu więc klatkę, która mam nadzieję stworzy mu namiastkę azylu i oazę. Ponieważ Jarkan nie cierpi na lęk separacyjny, myślę że z zostawaniem w niej nie będzie problemu. Jak już wychodziliśmy od Agnieszki, Jarkan spał w otwartej klatce. U mamy Agnieszki - mieszkanie Jarkana czy innego amstaffa odpada. Za miesiąc Agnieszka przeprowadza się na działkę. Idealne rozwiązanie co do psów, mniej idealne co do kotów, ponieważ koty zostają w mieszkaniu w Warszawie. Jak Jarkan wróci na jesieni, znowu trzeba będzie go przełamywać do kotów w domu.[/quote] Wielkie dzieki doddy ,ze pojechaś i teraz mozesz mnie trochę uspokoic. Jak juz wczesniej pisałam to ze on powarkuje na suczki jest pewnie spowodowane ich namolnoscia np. tej młodej boksi. i zbyt mała powierzchnia mieszkania do odizolowania sie od suczek. Jednak ze zdjec widac ze boksie toleruje i mysle ze potrzebuja jeszcze czasu ,co do kotow nie mam pojecia czy mu przejdzie. Działka napewno jest idealnym rozwiazaniem. Jeszcze raz bardzo Ci dziekuję;)
  20. [quote name='doddy']A nie może Jankara w razie co wziąć mamusia? :evil_lol: I po kłopocie by było :lol:[/quote] doddy pomysla z mamą jest tylko nie wiem czy dobry. napewno jak bedziesz na miejscu i bedzie w planie dom u mamy to tez zobacz najpierw jakie warunki i czy kobieta wogole sobie poradzi. Zeby nie bylo z tego wiecej kłopotu niz pozytku . wiem ze na;pewno pomyslisz o wszystkim , juz nie moge doczekac sie wiadomosci od Ciebie -tych dobrych oczywiscie
  21. [quote name='doddy']Jutro pojedziemy do chłopaka z BeataA wieczorem. Dziś u Agnieszki była Viktorija. Z tego co na razie dowiedziałam się przez tel, to Jarkan warczy na każde zwierzę które koło niego przechodzi. Trochę zdziwiło mnie, że jak Agnieszka wychodzi to zostawia psa w kagańcu... Jak dla mnie to nie wyjście. Chyba wolałabym klatkę. Jutro zdamy relacje co i jak. W każdym razie super na razie nie jest. Żeby Jarkan miał się przełamać do jednego psa to byłoby znacznie łatwiej a tu ma cały zwierzyniec :evil_lol:[/quote] Viktorija bardzo ci dziękuje ,ze pojechałas tak jak mi napisałąs na pw bałam sie ze odpisałam zbyt poźno i juz wyszłas z domu- wielkie dzieki raz jeszcze Doddy Ty musisz rozeznac sie w reszcie tematu, byc moze Agnieszka odda ratlelki lub bokserkę na jakis czas do mamy ( dla niej chciała w piatek Grega z łodzi tez ast) Z tego wynika ze mama chyba nie ma psa lub juz sama nie wiem i okaze sie ze tez ma całe sytadko a Greg miał byc jako ....ktorys z kolei. Dzięki za szybką reakcję cioteczki
  22. [quote name='modliszka84']Doddy rozmawiala z Agnieszką, jutro tam pojedzie, ale jarkan ponoc warczy juz na kazde zwierze w domu[/quote] Nie chce mowic ze do przewidzenia były kłopoty zwiazane z dorosłym ast i reszta suk. Mysle ,ze pies jest w stanie zaklimatyzowac sie i dac spokoj przynajmniej psom bo nie wiem jak z kotami ale do tego potrzeba czasu. W przypadku agnieszki jest to raczej trudne biorac pod uwage ze ona nie ma na to warunkow.W kawalerce trudno rozdzielic całe towarzystwo przynajmniej na jakis czas i dac temu psu czas na odpoczynek ( byc moze od zbyt natretnej i chetnej do zabawy bokserki) i zrozumienie ze to rowniez jego dom i nie musi rywalizoawc ani eliminowac przeciwnikow ( tym bardziej suk) Same teraz widzicie ze ten co kiedys miał ast wie i zrozumie ze to była bardzo odwazna decyzja ze strony Agnieszki a spowodowana zwyczajnie niewiedzą i brakiem doswiadczenia z psami tej rasy. Byc moze zwyczajnie ta bokserka z racji swojego wieku jest pełna energii i chetna do zabawy czym denerwuje Jarkana. Mysle ze psy powinny wyszalec sie gdzies na dworzu ( bron boze spuszczac go ze smyczy) a w domu on powinien miec spokoj
  23. [quote name='andzia69']Podajcie pani tel do doddy - i niech powie co i jak,ze adoptowała psa i jakie ma problemy - myślę,że ciotka nie zostawi psa w potrzebie![/quote] cioteczki czytajcie uwaznie. ja juz pisałam ze doddy dostała kontakt i pojedzie zobaczyc co u psa i wtedy moze doradzi cos Agnieszce.:cool3: Jesli chodzi o 2 ratlerkowate sunie to sama sie dziwiłam ze nie ma ich na foto a to ze Agnieszka je wogole ma to wiem od Modliszki84. Poza tym Agnieszka ma neta i pisze ponoc po roznych psich stronach ( wiem to od niej w czasie przekazywania psa) to czemu sama nie napisze co u Jarkana jaki ma problem itd,
  24. [quote name='andzia69']modliszka - aklimatyzacja musi trochę potrwać. Najważniejsze to strofować go gdy robi źle i nie dać sobie wejść na głowę, a nagradzać gdy robi dobrze.. Ale musi trochę czasu upłynąć. Moze poproś doddy,żeby się z nimi skontaktowała i moze coś podpowie. Jest na miejscu to najlatwiej zaradzić. My na odległość... Wiecie co? Ja myślałam,że Jarkan jest czarny, a on pregowaniec skurkowany:evil_lol:[/quote] Ja juz napisałam na pw do doddy aby jak to mozliwe to sprawdziła osobiscie jak sytuacja w nowym domu u jarkana.
  25. podnoszę ale nowy domek powinien być najpierw dobrze sprawdzony.Tyle teraz jest pseudomilosnikow ,ze az strach pomyslec
×
×
  • Create New...