-
Posts
3089 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by ruda76
-
dzis dzwoniłam do filipka , czuje sie troche lepiej. Dzięki temu ze wczesniej był zaszczepiony Nobivac-em znosi to znacznie lepiej. W tej chwili choroba dokucza rowniez jego mamie. Pani kierown z ktora rozmawiałam pilnuje aby mały szybko wrocił do zdrowia. Na Filipka od 11 czerwca czeka nowa rodzina
-
[quote name='olgaj'] Porabalam watki i zamiast napisac relacje z wczoraj tu napisalam na łodzkim watku bullowatych. Czy jest jakas mozliwosc przekopiowania tego na ten watek?[/quote] [B]pewnie jest wiec kopiuję:[/B] proponuje od poczatku :smile: 1. Wszystkie pieniazki wplacamy na konto fundacji AST 2. Bazarka zrobic nie umiem, ale poprosze o to dzis kogos, jak sie zgodzi poprosze o przeslanie zdjec na maila ( adres podam pozniej , bo nie znam):evil_lol: 3. Teraz imie - sunke nazwalam NANA i prosze nie zglaszac sprzeciwow, bo nic innego mi do glowy nie przychodzilo ;-) 4. Jesli chodzi przesylanie pieniązków to chyba potrzebny bedzie dopisek DLA NANY- ale mysle, ze doddy nam powie. Teraz relacja z akcji NANA kontra SYLWIA i OLGA :smile: Najpiewrw oczywiscie dluga droga do Ozorkowa z Łodzi i strach czy sunka jest jeszcze zywa. Żyje i ma sie powiedzmy tak sobie. Cieszy sie na nasz widok , ale oczka nie wygladaja kolorowo i ruchy tez trudno nazwac skoordynowanymi. Hop do auta i do Łodzi. Troszke sie balam, ze Nana moze nie umie jezdzic samochodem, ale okazalo sie, ze sunia swietnie sobie radzi, wygladala przez okno zainteresowana cala droge. No i oczywiscie na poczatku, jak tylko usadowily sie obie z Sylwia, Nana dala jej soczystego buziaka w policzek i juz kupila Sylwie na zawsze :smile: Potem zostawilysmy Sylwie na Teofilowie i pojechalysmy do lecznicy. No i tam sie dopiero zaczelo. Bylo super dopoki pani doktor nie przystapila do badan. Jakim prawem ktos jej swieci po oczach, czego chce od jej uszy, o nie- tego bylo juz za wiele, jak na jej nerwy. Dobrze, ze niewiasta21 przyszla do lecznicy, bo lezalysmy na niej obie calym cialem w rogu gabinetu bo tam wreszcie udalo nam sie ja dopasc :smile: a wetka probowala pobrac wymaz. Po tych zapasach na podlodze, kazdy odniosl jakies straty. :smile: Ja wrocilam tak posiniaczona, ze wygladam jakbym sie z myslami biła cala noc. Nana obrazona, ze ja jeszcze dwa razy na koniec strzykawka potraktowali, poszla na spacer w celu wiadomym :smile: Zaprowadzilismy nane do szpitaliku i zostawilysmy. No i takim sposobem, Sylwia jest ta dobra, a ja jestem ta terrorystka, ktora robila zamach na jej wolnosc :smile: Potem jeszcze raz wieczorem do lecznicy, wyprowadzilysmy ja na spacer, biedna gloduje, bo dzis rano miala miec badanie krwi. Wyniki beda wieczorem. Wieczorem jeszcze sylwia na spacerze obserwowala ja bacznie i faktycznie ruchy sa nieskoordynowane. Biedna ledwo oczka otwiera. No nic zobaczymy co dzis wykaża badania. Nana to żywiolowy, temperamentny pies, ustalilysmy z Sylwia, że to pitka :smile: teraz chory ale mysle ze to wulkan. Garnie sie do ludzi i straszny z niej pieszczoch. W gabinecie caly czas wywalal koła do gory zeby ja mizac. ieczorem bylysmy u niej z moim kubkiem i fiona niewiasty. Niby nie zwracala uwagi, pozwolilysmy sie obwachac, ale ja raczej ostroznie oceniam nana. Nie bylo w tym zapoznawaniu sie merdania ogonem, byla czujna i napieta. Wolalysmy jeszcze nie ryzykowac. Informacje beda na bieżaca.
-
sunia jest THE BEST myslę ze jest bardzo wdzięczna za wyciagniecie z tamtego miejsca , rozdaje buziaki. Dzis bedzie miała robione wszystkie badania.
-
Dziewczyny ten pies znalazł domek tylko i wyłacznie dzieki waszemu uporowi:multi: I ze swojej roboty mozecie i powinnyscie byc bardzo dumne
-
[quote name='andzia69']tzn gdzie i za ile????[/quote] Zabieramy ja dzis do całodobowej lecznicy ze szpitalikiem w Łodzi. Koszt jaki udało mi sie wynegocjować to 20,00 za dobę + leki. Wet ktory ma w tej lecznicy wiele do powiedzenia ( byc moze własciciel) wie ze sunia jest pod opieka fundacji i obiecał nas " po ludzku" cenowo traktować.
-
sunia jednak do szpitala pojedzie jeszcze dziś.
-
w imieniu suni bardzo dziekujemy i prosimy o wsparcie finansowe
-
jestem umowiona z lecznica ze jutro do 20,00 moge dowieźć sunie;)
-
tam dostaje antybiotyk, nie chcieli mi go wydac, zostawiłam namiar na siebie
-
[quote name='doddy']Jak jest doba za 20zł to możecie zawozić. Dacie radę cioteczki pilotować sunię przez te 2-3 tyg?[/quote] w lecznicy? rozumiem ze ma byc w lecznicy w razie co?
-
[quote name='doddy']A może macie jakiś hotel? Nam jest potrzebne sunię przetrzymać przez jakieś 2-3tyg. potem będziemy w stanie ją zabrać.[/quote] Kasiu kto nam weźmie asta , lecznica wie ze cierpimy na brak kasy. Z doktorem udało mi sie ugadac. Nie wiemy jaka bedzie diagnoza, na co tak naprawde ona cierpi. Moze błednik, moze ten udar,
-
nie z tym ciezko,lecznica 20,00 za dobe +leki
-
jest za 20,doba
-
mamy mało czasu, jest miejsce w lecznicy tylko pieniedzy brak.
-
czeka czeka własnie dzwonił :lol: i juz sie nie moze doczekac
-
bardzo prosimy:placz: :placz: :placz:
-
[quote name='asiakas']modlę się aby to nie była wirusówka, tak wiele maleństw na nią odchodzi...:-( zdrowiej Filipku, domek gdzieś na horyzoncie się szykuje...:loveu:[/quote] TAK, TAK domek widział wczoraj smutne oczka na zdjeciu Filipka i adopcja po długim weekendzie potwierdzona.:multi: Teraz tylko cioteczki trzymajcie za niego kciuki
-
nam tez jest ciezko.
-
[quote name='Ambra']ja wiem dziewczynki bo to nie pierwszy pies u mnie na tymczasie tylko kwestia jest taka ze on by tam pojechal tez do domku tymczasowego sprawdzonego cacy i moglby siedziec ile bedzie 3ba zeby mu znalezc ludzi naprawde fajnych z psia zalogą, tylko teraz i tak Oskar jest u mojej mamy na wsi dzis wracaja mama powiedziala ze on u niej zostaje tylko zebym jej [pomagala bo to bylby 3 pies, ja jestem za ale po chwili sie zdzwaniamy i mowimy ze moze tam mu bedzie lepiej... a 2ga kwestia to taka ze za miesiac sie wyprowadzamy pietro pod moja mame i moj tz napewno nie wpusci zadnego psa niesprawdzonego pod wzgledem niszczenia :roll: do wyremontowanego mieszkania na dt - przynajmniej na poczatku;) wiec i tak i tak bym pomagala jak teraz - bo bym dawala np dt na weekendy i nadal wyciagala psiaki ze schronu a Oskar by sobie mieszkal na 2 domki - na parterze i na pietrze... no i wlasnie nie wiemy z mama co mamy robic... a za rok pewnie bede juz musiala w ciaze zajsc bo najwyzszy czas:evil_lol: wiec...dt tez bedzie odpadac[/quote] jestem za tym zeby został u Was na stałe.:cool3:
-
doddy ona znaleziona była w ozorkowie
-
dzieki doddy
-
mam nadzieje ze bedzie ok
-
[quote name='mila_2']na pierwszym skrzyżowaniu w Zgierzu w prawo (na pierwszych światłach), potem prosto, przejeżdżamy przez tory, następnie do pierwszego skrzyżowania w lewo - przytulisko jest za jakieś 150-200m po prawej stronie.[/quote] dzięki mila ale ja juz byłam w drodze kiedy dostałam od Ciebie info. Niestety " Filipa" bo tak ma maluch na imię nie mogłam zabrac gdyz podłapał jakies świnstwo i jest w tej chwili na antybiotykach. Pani kierownik psa nie chciała mi wydac do momentu az bedzie wyleczony:shake: A dobra wiadomosc to taka ze dzisiaj znalazłam chętny domek na jakiegos małego kundelka i od razu pomyslałam o Filipku tzn. domek jest po 11 czerwca ( długi weekend) i obiecałam im ze wyslę zdjecia. Mam nadzieje ze do tego czasu Filipek wyzdrowieje i uda mi sie go zabrac
-
jeszcze nie mogłam sie wyrwac z Łodzi i nie wiem dokładnie jak tam dojechac. Mam nadzieje ze w koncu złapę kogos pod tel