Jump to content
Dogomania

quasimodo

Members
  • Posts

    2560
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by quasimodo

  1. Tak, czy inaczej nie było to miłe i nie wiem, czy uzasadnione...:shake: Pozdrowienia dla Ciebie Dorotko i dla Filipka. Nie mieliśmy dostępu do internetu, ale myślimy o Was cały czas (choć wiemy, że to bardzo mało). A jak stosunki Filipka i młodziaka?
  2. [quote name='Tundra']Wedelek znalazm dom i gdyby nie robiono z tego afery kryminalnej- bylyby juz i zdjecia i informacje.[/quote] Czegoś tu nie rozumiem - jaki związek ma 'afera" z informacjami i zdjęciami? Więc to kara ma być, tak? Może jednak dałoby się zamieścić informacje i zdjęcia?
  3. A ja tak znowu nieśmiało - wiadomo może jak sie Wedelek czuje? Czy dobrze mu tam gdzie jest?
  4. Oczywiście najważniejszy w tym wszystkim jest Wedelek - biedny, doświadczony przez los psiak. Wiele osób bezpośrednio zaangażowało się w pomoc dla niego, jeszcze większej grupie ludzi stał on się bliski przez te miesiące. Czemu teraz nie można sie dowiedzieć gdzie on jest? Czy jest mu dobrze i jak się czuje?
  5. Zwracam się z uprzejma prośba o zabranie mnie do domu ze schroniska. Kluska :Dog_run:
  6. No jeśli tak, to historia Majo jest jak bajka. Kochane, urocze, bestialsko skrzywdzone psisko, znalazło dobrych ludzi, którzy uratowali mu życie, zadbali o niego jak o dziecko, wyleczyli a dobry los dał mu na koniec kochającą rodzinę i dom. Wszystkim, którzy tak ogromnie mu pomogli i okazali tyle serca należą się ogromne podziękowania i podziw. A Majo też należy podziwiać, że nie stracił wiary w człowieka i po tym wszytskim co przeżył jest wciąż kochanym przytaulaśnym wielgaśnym pluszakiem.
  7. Kluska pokazuje sie wszystkim na pierwszej stronie :loveu:
  8. To jak wrócisz prosimy bardzo napisz co u Dusi, jak się czuje, czy próbuje chodzić, czy nie jest smutna po rozstaniu z Tomcią?
  9. Do góry Fryteczko, może ktoś cię wypatrzy....
  10. Nie zapominajmy o Klusce... Dziewczyna wciąż czeka i pewnie głodna :evil_lol:
  11. Cały czas tu zaglądamy i jesteśmy z Wami całym sercem, ale nie piszemy, bo w takiej sytuacji trudno coś pisać... Robisz dla Filipka coś wielkiego - stary, schorowany znalazł swoje miejsce na ziemi i swojego Człowieka. I mimo tego, że słabnie i staje się bezradny, dobrze mu u Ciebie. I najwyraźniej nie chce odchodzić... Najważniejsze, że go nie boli. Mamy nadzieję, że młodziak go nie zamęczy...
  12. A my, przed zamknięciem wątku, chcieliśmy zapytać, jak się czuje Dusia, czy zaczęła chodzić, jak zniosła rozstanie z Tomcią i czy zostanie na zawsze w przytulisku u Pani, która ją przygarnęła?
  13. Klusia, słodka psina, przypomina się z rana...
  14. No to wreszcie sie chłopakowi coś udało. To super, że los zaoszczędził mu kolejnych cierpień - czyli przeszczepu. Gdyby tak jeszcze kochający domek...
  15. Smutno mi :placz: :placz: :placz: Ja chcę do domu :placz: :placz: :placz: Może ktoś mnie zechce?
  16. Tak czy inaczej strasznie biedna to psina. Mamy nadzieję, że los uśmiechnie się do niego i znajdzie miejsce, w którym będzie się czuł dobrze i bezpiecznie, a dodatkowo szczęśliwy. Tylu dobrych Ludzi tak bardzo zaangażowało się w pomoc dla niego, że musi sie to pomyslnie skończyć. Jeśli będzie potrzebna jakaś pomoc finansowa, to napiszcie.
  17. [quote name='Maupa4']Mam frajdę ... :oops: . Czasem się zastanawiam czy dobrze zrobiłam że to właśnie ja ją zabrałam. Może lepiej jej by było gdzieś gdzie jest mniej psów (bo na pewno musi mieć psa towarzysza-przewodnika co do tego nie ma żadnych wątpliwości) ale zaraz mam jakieś takie "dziwne potwierdzenia" że jednak musiała trafić tu. Na spacerach wśród ludzi budzi sensację (i to raczej taką niezdrową - łącznie z komentarzami: "a po co ją pani brała ? nie mogła pani wziąć zdrowego psa ?" ... :mad: ) a obce psy też za nią specjalnie nie przepadają (raczej chcą ją zjeść niż się z nią bawić - za to moje świata za nią nie widzą ... Glutek - jako odpowiedzialny za całą psią rodzinę - zapamiętuje psiego kanibala i przy najbliższej okazji zdecydowanie wyraża swoją dezaprobatę dla popełnionego przez danego klienta czynu). Migotka już od tygodnia wychodzi na spacery :multi: . Radzi sobie w miarę dobrze (najfajniejsze są spacery późno wieczorne - cisza, spokój, nie jeżdzą samochody, ludzie się nie krecą, nic Migotyny nie rozprasza i wtedy ... Migotka wygląda jak zdrowy pies - nikt nie jest w stanie zauważyć że ona jest inna). Właściwie nie potrzebujemy żadnego dzwonka żeby mogła nas lokalizować. Poznała już nas na tyle że bezbłednie wyczuwa kto jest kto, jak kto chodzi ... dzwoneczka uzywamy tylko wtedy gdy przejedzie koło nas samochód albo mija nas większa grupa ludzi - dzwonimy i Migotyna od razu wie gdzie jesteśmy i w którą stronę należy poczłapać. Oczywiście Migotka chodzi NA SMYCZY. Pytałam się też (moich wetów) czy miała by szansę w schronisku - podobno nie. Inny dom z innymi psami ?? Chyba też nie (wiem że pewnie jestem mało obiektywna :evil_lol: ). W sumie mamy teraz 6 psów ale ... właściwie to mamy dwa psy a reszta to psy albo specjalnej troski (Monar i Migotka) albo półtroski (Mona i Maja) ... Czytam i słucham jakie czasem są problemy z "dołączeniem" kolejnego psa i muszę się pochwalić że u nas nie było takich problemów. Więc chyba tak musiało być. [COLOR=gray]a poza tym buldożki to są "specyficzne" pieski ... :saint1: [/COLOR][/quote] Po pierwsze nie mogła lepiej trafić - ze względu na Ciebie. Po drugie ze względu na Twoje psiaki, które - jak się okazało - nie tylko ją zaakceptowały, ale również polubiły. Swietnie, ze dziewczyna radzi juz sobie lepiej na spacerach, choć zawsze będą dla niej - jak widać - mniejszym lub większym powodem do stresu. Zdawać by się mogło, że piesek niewidzący od urodzenia powinien mieć z tym mniej problemów, bo taki stan jest dla niego jakby naturalny, ale jak widac nie ma na to reguł. Reakcje ludzi boleśnie pokazują ich poziom emocjonalny i intelektualny. Straszne to naprawdę. Nie ma się co dziwić, że zwierzaki doświadczone przez los, z problemami, kalekie, maja jedną szansę na milion, że znajdą kochający dom. Wiemy ile to wymaga od opiekuna takiego egzemplarza uwagi, starań, troski, czasem poświęcenia, ale wiemy tez ile daje satysfakcji, a czasami wręcz radochy (oboje przepadamy za naszą nieludzko skrzywdzoną sunią, której nikt nie chciał... Nigdy nie dojdzie do siebie, ale cieszymy sie kazdym dobrym dniem, a czasem i chwilą. A ona potrafi w takich momentach okazać wdzięczność i pokazać że jest szczęśliwa...). Nie musimy chyba dodawać, że jesteśmy pełni uznania i wdzięczności dla Ciebie. To co robisz jest niesamowite, bo mieć pluton bidulców, to heroizm w czystej postaci. Pozdrawiamy całą Waszą Rodzinkę, może kiedyś uda sie przez przypadek spotkac na wieczornym spacerze Migotkę (w końcu Warszawa to nie takie duże miasto) i wycałować jej pycha, a narazie pogłaszcz ją ,prosimy, od nas, no i oczywiście resztę Twojej Rodzinki. PS. Kolektyw prosi Towarzyszkę o zapewnie rytmicznych dostaw nowych zdjęć Migotynki.
  18. [quote name='ulvhedinn']Myślę, że powinniście dać wedlowi trochę czasu na aklimatyzację u Qroqiet:shake: a nie z góry zakładać, że się na pewno nie poukłada. Ten psiak przeszedł już bardzo dużo, jest mocno zdezorientowany i niepewny... [B]a kolejna zmiana domu, to kolejny szok i będzie jeszcze gorzej!!! [/B] Weźcie też pod uwagę, ze długa podróz do Niemiec też może go dodatkowo zestresować, a jeśli to ma byc dom zastępczy to co- potem szukacie dalej innego? Z tego, co sie zorientowałam Wedel ma dośc delikatna psychikę i naprawdę moim zdaniem w tej chwili najbardziej potrzebuje spokoju i stabilizacji. Propozycja Perfi jest naprawdę niezłym rozwiązaniem- co prawda psiak będzie w ciągu dnia w innym domu, ale to mimo wszystko w iarę stabilny tryb zycia, określone osoby, które nim sie opiekuja, określone miejsca... No i chyba w temacie oddania Wedla najwięcej ma do powiedzenia sama Qroqiet, nie?[/quote] O to nam chodziło... Bardzo precyzyjnie to wyraziłaś.
  19. Ale Maupo kochana musisz mieć frajdziochę patrząc na tę tak szczęśliwą rozrabiarę, gdy wyobrażasz sobie jak wyglądałaby ona dziś, gdybys jej nie wzięła ze schronu (o ile żyłaby jeszcze w ogóle, co jest bardzo wątpliwe). A jak dziewczyna czuje się na spacerach, czy poprawiło się trochę jej samopoczucie?
  20. [quote name='gallegro']We wpisie nr. 627 sygnalizowałem, że Wedelek zostanie u Qroqiet na zawsze, pod warunkiem, że będzie się dobrze czuł w tych warunkach. Gołym okiem widać, że tak nie jest, dlatego szukamy alternatywnego rozwiązania.[/quote] A zakładamy, że u Wedelka problemy te nie mają charakteru przejściowego? Wiadomo, że teraz jest to tragedia i dla niego i dla Qroqiet, ale chyba jest nadzieja na normalizację sytuacji? A Perfi chciałaby wziąć Wedelka do siebie, czy pomóc Qroqiet zajmując się nim od czasu do czasu? I jeszcze pytanko - ponieważ jest mowa o poszukiwaniu domku dla Vanilki i Diany (z PL oczywiście), czy oznacza to, że ta suczunia troszkę starsza (nie pamiętamy iminiea - taka jasna) która wróciła do PL z tymczasu, juz ma dom?
×
×
  • Create New...