Jump to content
Dogomania

maciaszek

Members
  • Posts

    23614
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by maciaszek

  1. :multi: :multi: :multi: :multi: :loveu: :loveu: :multi: :multi: :multi: Nie było mnie 8 godzin a tu takie fantastyczne zmiany i wieści. Trzymam kciuki (choć widzę, że wszystko tu raczej przesądzone :) ) !!!! Bardzo się cieszę :multi: :multi: :multi: Mały off: może jest tu ktoś ze Śląska, z Katowic, kto mógłby dać tymczas małemu, młodemu (ale nie szczeniakowi) pieskowi (do pół łydki). Przybłąkał się dziś pod mój blok, teraz siedzi ze mną w pracy (nie odstępuje mnie na krok). Do domu go nie mogę zabrać... Pozostaje schron :( albo nocleg pod blokiem w prowizorycznej budzie, którą zrobimy z mą połowicą kochaną. Szukam mu pilnie domku, bo nie może przecież mieszkać pod blokiem.
  2. Ale za co przepraszasz? Nie Twoja wina. Należy Ci się podziękowanie za to, że chciałaś znaleźć Fidze dom :) Nic to, szukamy dalej.
  3. [quote name='BeataSabra']Jak sunia sie zachowuje do kotów ? Można prosic o wiecej informacji bo nie wiem czy wydole przeczytac caly watek. Moja znajoma poszukuje psa w typie onka. Ma kota i dziecko w wieku szkolnym. Moze sie uda chociaz ona chce szczeniaczka ale 6 miesiecy to jeszcze szczeniak[/quote] Figa wychowywała się z dziećmi i bardzo je kocha. Z kotami też nie ma problemu :) Działaj Beata, działaj !!!! 6-miesięczny psiak toż to jeszcze szczenior pełnym pyskiem :lol:
  4. Jaki jest tytuł skarpety dziewczyn na AFNie?
  5. Bawcie się dobrze i bez sensacji :)
  6. Przypominam, że jakieś kilka(naście) stron temu ktoś oferował Figulcowi tygodniowy albo dwutygodniowy tymczas. Może warto by było złapać już kontakt z tą osobą??? Na wszelki wypadek. 8 marca za tydzień....
  7. A ja zapraszam na swoje :) [url]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=49716[/url]
  8. [quote name='JamniczaRodzina.']Dawno temu nasz jamnik najadł się kości drobiowych, efekt był taki że rano cała podłoga była we krwi. Wet stwierdził że kości pocieły jelita. Od tej pory nie dajemy kości drobiowych,są zbyt ostre.[/quote] No właśnie...:-( Psy nie powinny jeść kości drobiowych !!! W grę wchodzi jedynie szyja, te kostki nie rozpadają się na ostre drzazgi. P.S. Jak Wasz żyrandol Agnieszko i Krzysiu? Upolowany? :eviltong:
  9. [quote name='Aga i Krzyś']No dobra dziewczyny, a Wy w takim razie dajecie podgotowane kości? Bo już nie wiem, co tu robić... Szyje obrałam, nawet gładko poszło, ale sie zastanawiam, co jutro z tymi cielęcymi? Bo jeśli gotowane mają mu stanąć w gardle, to ja pierniczę taką robotę![/QUOTE] Bazyl szyjki z kurczaka jada gotowane. Miewa się dobrze. I bardzo mu smakują. Natomiast cielęce kości jada od święta (bywały po nich sraczki...), ale zawsze surowe. [QUOTE] PS Dragon wypatrzył godzinę temu ozdoby takie na żyrandolu no i teraz się do nich czai:razz: zastnawia się, z którego rogu pokoju skoczyć, żeby złapać i się nie poobijać:diabloti: starsznie śmiszny jest jak się tak skrada:eviltong:[/quote] Już sobie go wyobrażam w tej akcji :evil_lol::evil_lol:
  10. A jeśli chodzi o jedzenie surowych kości to nie ma chyba jednej obowiązującej wszystkie psy reguły trawienia ;) Jedne mają po nich zatwardzenia, inne biegunki a jeszcze inne żadnych sensacji. Pozostaje metoda prób i błędów :)
  11. [quote name='Dusza']Jacku skad przekopiowałeś te treści?[/quote] Ze strony, której adres Jacek podał, czyli: [URL]http://www.dziech.pnet.pl/barf.htm[/URL] Ja też mam wątpliwości, co do niektórych partii tego cytatu, bo też słyszałam (i to z różnych źródeł) zgoła odmienne informacje.
  12. No to kciuki zaciskam coraz mocniej. Piątek już jutro !!!
  13. Dziewczyny, a może by tak założyć Niki osobny wątek? Goshaczku może założysz? To jest wątek Majo, który co prawda znalazł już dom, ale może się jeszcze czegoś z jego życia dowiemy :)
  14. Ja też zaglądam. Jak wyzdrowieję, to wystawię kilka rzeczy na bazarku :)
  15. Dziewczyny, nie chcę dramatyzować i zapeszać, ale... :( Figa w tej chwili jest do kolana (tak przynajmniej była przedstawiana), a przecież to szczenior jeszcze, więc na pewno urośnie. Może nie jakoś bardzo dużo, ale trochę na pewno. I myślę, że lepiej wziąć to pod uwagę, żeby potem znowu nie było "zwrotu" psa... Oczywiście Figę trzeba panu zaprezentować, a jakże - może zakocha się bez względu na jej wzrost :)
  16. [quote name='pidzej']proszę, pokasujcie podnoszenie w miarę możliwości, ja właśnie pokasowałam, tyle tam tego jest, nic nie wnosi do wątku a temat ma tyyyle stron..[/quote] Pokasowałam wszystkie swoje niepotrzebne posty, skróciłam wątek o 4 strony. Gorąco polecam takie działania :) A za Figę trzymam kciuki !!!
  17. Jezus Maria i znowu się zaczyna.... Nie możecie pisać do siebie na priv ???!!!
  18. [quote name='Amber']Jednak w przypadku naprawdę duzych i agresywnych psów i kaganiec nie wystarczy bo taki brytan może przerwócić mnie i dosłownie zatłuc kagańcem moją suńkę :shake:[/quote] Dlatego właśnie tak mnie wkurzył ten rotweiler (zresztą nie pierwszy raz, już miałam kilka ścięć z debilnym właścicielem), choć miał kaganiec.
  19. Hormony, hormony. Dojrzewa chłopak. Nasz Bazyl namiętnie gwałcił poduszki. Żadna nie uszła "z życiem" :evil_lol: Trzeba było chować albo pilnować. Po kastrowaniu przeszło jak ręką odjął. Myślę, że Waszemu Dragosiowi też minie, kiedy hormony po kastracji się ustabilizują (a trwać to może do 3 miesięcy). Niemniej jednak koledze nie zazdroszczę :evil_lol::diabloti:
  20. [quote name='aśka-od-dagona']Terra, jeśli mam być szczera tez ich nie lubię(metod znaczy się)... ale bardziej zależy mi na zdrowiu mojego psa i moim, co nie zmienia faktu że tego kopa to trzeba by było sprzedac przede wszystkim włascicielowi... Tylko że ja znam Dagona i uwierz mi, lepiej jak taki pies oberwie ode mnie i ucieknie niż jak robal go dorwie- samym kagańcem jest w stanie mniejszemu psu wyrządzić duż krzywdę, a do tego nie mam ochoty dopuścić. Zaznaczam również że nie rzucam sie od razu z butem czy smyczą na wszytskie psy które pojawią się w okolicy;)[/quote] Zgadzam się w pełni !!!!!!
  21. Uważam, że niestety do psa nie można mieć 100% zaufania. Nawet jeśli jest szkolony itd. Nigdy nie wiemy co mu strzeli do głowy. A nuż nagle coś mu się nie spodoba? Dobrym rozwiązaniem całej tej chorej sytuacji byłoby gdyby: - psy (wszystko jedno czy małe, czy duże) zaczepiające inne, jazgoczące im do ucha powinny bezwzględnie chodzić na smyczy (a spuszczane być tam, gdzie nikogo nie mogą zaczepiać) - wszystkie psy powinny być spuszczane w kagańcach !!!! Wtedy nawet jak zetną się dwa, to większej krzywdy sobie nie zrobią. Gdyby wszyscy stosowali się do tych zasad, nie byłoby problemu. Nic mnie nie stresuje bardziej jak średni lub duży spuszczony pies, który biegnie do mnie i Bazyla a właściciel krzyczy, że on nic nie zrobi. Stresuje mnie to, bo moja praktyka jest taka, że jak taki delikwent podbiegnie i wyczuje "sztywność" Bazyla, to sam się usztywnia i stąd do bijatyki już tylko jeden mały krok... :( A w takiej bijatyce mój jest mocno poszkodowany, bo tamten (w 99 przypadkach na 100) jest bez kagańca, a mój w namordniku... Sorry, za te elaboraty, ale emocje mnie rozsadzają. I najchętniej bym dokopała takim debilnym właścicielom, bo pies na ogół jest mało winny. To właściciel powinien być odpowiedzialny za swoje zwierzę.
  22. [quote name='Amber']Zauważ tylko, że mały pies nie zagryzie ci asta, a ast może zagryźć małego psa... Dlatego między innymi duże psy powinno się prowadzać w kagańcach, bo już nie raz widziałam scenę, gdy duży pies wyrywał się, bądź po prostu ciągnął za sobą właściciela na smyczy i wdawał się w bójkę. Dla mnie to w ogóle chore nie potrafić zapanować nad własnym psem, jednak dlatego między innymi kagańce są potrzebne.[/quote] Masz dużo racji, ale zwróć uwagę na jedną rzecz: np. mój pies nie jest agresywny sam z siebie. Owszem, nie przepada za innymi psami, ale szalenie rzadko (hmmm... średnio raz na pół roku/rok, a spotyka się z nimi codziennie) zdarza się, żeby zaczął się miotać na smyczy, warczeć, ryczeć itp. tylko dlatego, że zobaczył psa, który mu się nie podoba. Natomiast zdecydowanie częściej mam takie sytuacje, gdy podbiega do nas jakiś pies i zaczyna Bazyla zaczepiać, a często go obszczekuje, obwarkuje itp. Wtedy Bazyl zaczyna się szarpać i próbuje złapać delikwenta, a ja mam problemy z jego utrzymaniem :shake:. Gdyby te psy chodziły na smyczach albo były na tyle karne, że zawołane przybiegają do właściciela nie byłoby problemu. I owszem jamnik może nie zagryzie mi psa, ale użreć porządnie potrafi (wiem co piszę...), a mój Bazyl jak kłapnie pyskiem to może dużą krzywdę zrobić takiemu małemu. Dlatego też, ponieważ miewam problemy z utrzymaniem go (w takich sytuacjach jak powyżej !!), chodzi w kagańcu. Tylko zawsze się wtedy zastanawiam dlaczego to mój pies ma chodzić przy nodze, w kagańcu i jeszcze mówi się, że to wszystko jego wina (bo to, co ludzie zawsze zapamiętują z takich "spotkań" to jego potężny ryk, choć nic nie robi), a ten spuszczony, który podbiegł, zaczepia i jazgocze jest bogu ducha winny..:angryy: I jeśli w takiej sytuacji nie będę w stanie utrzymać swojego psa, wyrwie się i dopadnie agresora, to chyba nie będę miała wyrzutów sumienia. Nie dalej jak godzinę temu wyszłam z psem na spacer. Pod samymi drzwiami z bloku stał facet z (spuszczonym oczywiście) agresorem. Mam nie wyjść na spacer? Wziąć 56 kilowego psa na ręce? Prosić grzecznie pana, żeby odszedł? A wszystko po to żeby potem nie było na większego, choć nie on jest winny? Nie, przykro mi, ale nie. Tym bardziej, że miałam już z tym kilka scysji w tym temacie (wyobraźcie sobie, że raz ten psi kurdupel dopadł Bazyla i łapał go zębami za kaganiec... Cud, że go utrzymałam. A facet co? Nic... jeszcze mnie opieprzył, że trzeba było sobie takiego psa nie kupować :angryy:). Przeszłam kilka metrów i kolejna wścieklizna, na smyczy, ale szarpie się i miota. "Mądry" właściciel widząc, że biorę Bazyla do nogi i, na wszelki wypadek, uspokajam nawet nie odejdzie kawałek dalej (choć może) tylko przechodzi milimetr koło nas :angryy:... Za kolejne pięć minut, na szczęście w odpowiedniej dla naszego bezpieczeństwa odległości, widzę spuszczonego rotweilera (dzięki bogu w kagańcu), psa, który znany jest w okolicy z agresywności (rzuca się nawet na ludzi, mnie kiedyś prawie wywalił, a jako odpowiedź usłyszałam od właściciela - "trzeba było mu nie patrzeć w oczy"). Właściciel, słusznej wagi, 20 metrów od psa. Nawet gdyby rzucił się galopem, co raczej nie jest możliwe, to nie złapałby psa, gdyby ten chciał zaatakować. :angryy::angryy::mad::mad: Ma kaganiec, nie ugryzie, ale wywróci człowieka niewątpliwie... Nic tylko cholery dostać :angryy::angryy::angryy:
  23. Nie napiszesz, żeby nie zapeszać czy nie napiszesz, bo emocje (pozytywne oczywiście) Cię rozpierają i nie jesteś w stanie :) ? Trzymam kciuki.
  24. To jest niestety standard (co potwierdzają Wasze wypowiedzi)... I to strasznie wkurzający standard. Większość właścicieli małych i średnich psów puszcza je luzem, bo "one przeciez nic nikomu nie zrobią". I niewazne, że to ich pies pierwszy zaczyna, ale zawsze winny jest ten większy, nawet jeśli idzie najspokojniej na świecie :diabloti: Niejednokrotnie miałam sytuacje, że mały szczekający ( niejednokrotnie próbujący ugryźć) pies podbiegał do Bazyla. A właściciel/ka co? Nic... A Bazyl w takich sytuacjach nie należy do grupy psów-stoików :shake: i nieraz miałam problemy, żeby go utrzymać jak chciał złapać jazgoczące mu koło nóg zwierzę. I kto winny? Ja oczywiście, a raczej moje kwiożercze bydlę :angryy: Czasami mam po prostu ochotę puścić Bazyla, żeby zrobił porządek, ale.... żal mi psa :shake: Najczęściej mówię w takich sytuacjach: "proszę zapiąć psa" i najczęściej słyszę "ale on przecież nic nie robi" (no nic, zupełnie nic :angryy: ) albo "nic nie zrobi". Wtedy odpowiadam: "ale mój zrobi!!!" Najczęściej skutkuje. A tak naprawdę to najbardziej mnie stresują duże spuszczone psy, bo te już stanowią zagrożenie dla Bazyla. I nawet jak taki delikwent podbiega bez złych zamiarów to na ogół na warknięcie Bazyla reaguje już agresją. Ech.. :angryy: :angryy: Ach... dużo by mozna o tym mówić, pisać...
  25. [quote name='MagYa^^']jesoo :( moj wyjazd do Ligoty dzisiaj nie doszedl do skutku.. Moj pies jest bardzo chory :placz: meczy sie biedak i lezy pod kroplowka..[/quote] Trzymam kciuki za Twojego psiaka...:calus:
×
×
  • Create New...