Jump to content
Dogomania

maciaszek

Members
  • Posts

    23614
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by maciaszek

  1. Wczorajszy dzień cały Bazyl przedrzemał albo przeleżał na balkonie. Na spacer nie chciał wychodzić. Udało się go wyciągnąć dopiero po 15 godzinach (!!!). Potem zjadł kolację (:multi:) i poszedł spać. Spał do rana, spokojnie, dobrze :). A rano wstał jak nowo narodzony - radosny, dobrze się czujący, ogonem machający :multi: :multi: :multi:. Jest dobrze :)!
  2. Miecio w nowym domu :) [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-ehGthAl-ncA/UxIR8ffra8I/AAAAAAADsxo/RlevRl2Xd1U/s640/P1210107.JPG[/IMG]
  3. Ponieważ Bazyl męczył się calusieńką noc, a ja już wykorzystałam wszystkie pomysły jak mu pomóc, rano poszliśmy do weta. Dostał 3 zastrzyki - antybiotyk, nospę i witaminy. W domu mamy podawać Nifuroksazyd, Taninal i osłonowo na żołądek lek typu Ranigast. Jak się nie poprawi (tfu, tfu!) wizyta jutro, jak będzie lepiej to w poniedziałek. Czyli raczej w poniedziałek, bo jest nieco lepiej! Po przyjściu od weta białas wyłożył się brzuchem do góry i zasnął. Pospał trochę dłużej, ale potem znowu zaczął się szwendać i ziać. Tyle tylko, że szybko przestaje i nawet udaje mu się trochę pospać. Nie jest to jakiś ogromy postęp, ale idzie w dobrą stronę. Wet powiedział, że to jakiś rodzaj koronawirusa. Że miał ostatnimi dniami kilka takich przypadków i że najwyraźniej jakieś świństwo krąży po świecie. I że to zianie to z bólu. Cholera, co to musi być za syf, że nawet po lekach przeciwbólowych tak męczy białaska :angryy:. A ponieważ to wirus to trzeba poczekać aż samo przejdzie, a leki podawać tylko wspomagająco, w celu zmniejszenia objawów. Mam nadzieję, że dzisiejszą noc prześpimy spokojnie i długo. Bazyl od wczorajszego do dzisiejszego poranka przespał może w sumie z jakieś 4 godziny. Ja 3. Spaaaaać.... Jak na złość w pracy siedzę dziś do północy.
  4. Nie śpimy. Bazyl prawie cały czas na balkonie. Robi drzemki po 10-15 minut, a potem znowu się plącze, nie umie sobie miejsca znaleźć, dyszy jak szalony. Wraca na balkon, przysypia. I tak w kółko :shake:. Od północy kupalonów nie było. To chyba dobrze. Tylko jedno wyjście, na siku. Bo na szczęście białas pije. Boli go brzuch, bolą jelita. Niechętnie pozwala się dotykać, cały napięty. Mam prawie pewność, że to dyszenie to tylko z bólu. Nospa nie pomaga. Dałam mu Opokan. Niby lek to na stawy, ale w końcu przeciwbólowy, może pomoże. Bo jak to nie to co?! Koniom meloksykam daje się przy kolkach, a białas to prawie jak koń, prawda ;)? Jeśli to infekcja bakteryjna, Nifuroksazyd powinien pomóc. Na razie była jedna dawka. Może po drugiej będzie lepiej? Jeśli to na tle wirusowym, nic nie pomoże. Trzeba będzie czekać. I tylko przeciwbólowymi wspomagać. Mam nadzieję, że to pierwsza wersja. Wtedy Bazyl szybciej przestanie się męczyć. Dobra wiadomość (obok braku rozwolnienia) jest taka, że zaczął coś tam jeść. Bez szału i bez większego zainteresowania, ale skubnął troszkę gotowanego kurczaka. Jest szansa, że jutro nie będę musiała leków podawać siłą. Padam na pysk. A jeśli ja padam to jak musi czuć się ten chory bidok? Tak bym chciała, żeby wreszcie spokojnie zasnął...
  5. To raczej nie pogoda, białas tak na zmiany pogodowe nie reaguje. Bywa, że gorzej się czuje, szybciej się męczy albo jest senny, wiały, ale nie w taki sposób. Jestem już w domu. Przywitał mnie, ale suchego chleba na powitanie nie chciał. W ogóle nie chce jeść. Obmacałam go. Ma tkliwy brzuch, napięty. Dalej go goni, kupy luźne. I znów zaczął ziać. Na siłę wcisnęłam mu Nifuroksazyd i Nospę. Oby szybko zaczęły działać! Temperatury nie ma. Wodę na szczęście pije. Nie są to jakieś wielkie ilości, ale pije. Zdrzemnął się na balkonie. 15 minut to wszystko. Jest zmęczony, widać to mocno :-(. Nie mam już pomysłu jak jeszcze mu pomóc...
  6. Krew i mocz w normie! Ale nie cieszę się dziś zbytnio, bo coś Bazylowi dolega. Zaczęło się spacerem o 5 rano i luźnawym kupalonem. Potem spacery co 2-3 godziny i coraz luźniejsze kupy. Do tego doszedł brak apetytu, co w wypadku białasa jest dość niepokojące, bo to żarłok. Do wieczora pił wodę. Ale z czasem mniej. Rano pił normalnie, chętnie. Potem podchodził do miski, tak jakby miał ochotę się napić, ale jak zbliżał pysk do wody to jakby go odrzucało i tylko kilka razy jęzor zamoczył. Teraz zaprzestał picia. Mam nadzieję, że chwilowo :( A do tego wszystkiego nie może sobie miejsca znaleźć, ciągle się kręci. Z pokoju do pokoju, na balkon, do przedpokoju, do pokoju i tak w kółko. I zieje, zieje, zieje. Od 8 rano do wieczora prawie non stop. W związku z tym nie śpi, jest wymęczony. Dałam mu leki na biegunkę. Dałam mu Nospę. Dałam (na wszelki wypadek) lek osłonowy na żołądek (bo kiedyś ział tak bez opamiętania jak miał zgagę i problemy z nadkwasotą). Wieczorem TZ dał mu Cardiamid na wzmocnienie serca. Już przed moim wyjściem do pracy był problem z podaniem mu leków, bo nie chciał nic jeść. A teraz już nic nie da się podać. Nie dostał leków wieczornych nasercowych. Jeśli będę musiała mu coś jeszcze podać, to chyba siłą :shake:. Przed wyjściem mierzyłam mu temperaturę. Była nieco za niska - 37,3. Dzwoniłam przed chwilą do domu, leży na balkonie, już nie zieje, ale wciąż nie śpi (cały dzień! biedak...), jest niespokojny. Co to może być???!!! Na pewno nie zjadł niczego na spacerze. W domu dostaje to, co zawsze, nic nowego. Może jakaś infekcja bakteryjna?! Może jakiś wirus? Co jeszcze może takie objawy dawać? Cholera... Martwię się... A do tego mam do siebie pretensje. Miałam dziś moment wk... $@$^*)$&)@!)!@(&)&$ :angryy:. I moje zachowanie dodatkowo zestresowało białasa. Powinnam była wyhamować, ale emocje mnie przerosły, bo coś bardzo mocno mnie zabolało, a tym samym i wkurzyło. Wiem, jestem tylko człowiekiem, nie robotem i mam uczucia, ale ten pies jest dla mnie całym światem i powinnam była wtedy pomyśleć o nim, a kogoś, kto mnie zranił mieć... $_)&)&)&!@$*%^&@$ A teraz jestem zła, bo wszystko poszło nie tak. Boję się o białasa. Musi być tym dniem zmęczony. A zmęczenie takie dla serca nie jest dobre. Dla jego chorego serca nawet bardzo niedobre. Trzymajcie kciuki, żeby noc była lepsza. Spokojna. Dobra.
  7. Don Bazyllo zaliczył dziś coroczną kontrolę weterynaryjną kompleksową. 1. Badanie krwi (morfologia, biochemia) - wyniki jutro. 2. Badanie moczu - wyniki jutro 3. Oględziny ciała całego - odnotowano liczne zmiany tłuszczakowe i tym podobne. 4. Badanie neurologiczne - wynik pozytywny. 5. Kontrola paszczy - wykazała kamień nazębny w ilości ponad normę, ale wciąż jeszcze nie na tyle zagrażający, by poddawać białasa narkozie i ryzykować. 6. Oględziny kopyta prawego przedniego na którym zrobiło się coś - coś okazało się zmianą niegroźną, przez Bazylego wytworzoną, podczas lizania okolic stawu. Stan zapalny, który można wyleczyć, ale zmiany zlikwidować całkowicie się nie da. 7. Osłuchanie serca - nie wykazało niepokojących zmian ani żadnych, dotąd nie stwierdzonych, nieprawidłowości. 8. USG serca - odnotowano zmiany w zastawce mitralnej prawej komory serca, ale na razie niewielkie i niegroźne. Reszta bez zmian, w stosunku do badania sprzed roku. 9. USG pęcherza, śledziony - w normie. 10. USG wątroby - drobne zmiany w strukturze narządu. Mogą być spowodowane wiekiem i już kilkuletnim zażywaniem leków. 11. USG nerek - to w zasadzie jedyna sprawa jaka nie jest dobra, choć nie zła bardzo. Nerki są w gorszym stanie niż były rok temu. Cysta w lewej nerce powiększyła się z 1 cm do 2,5 cm i pojawiła się druga, na razie mała. Obie nerki mają ścieńczała korę, co związane jest z wiekiem i ich "wyeksploatowaniem". Zdaniem weterynarza filtrują i pracują dobrze. Czekamy jeszcze na wyniki badań krwi, parametry nerkowe. 12. Poza tym stwierdzono osłabienie nóg tylnych i błędne koło - białasa bolą stawy, więc stara się odciążać tylne nogi. Mniej ich "używając" powoduje, że mięśnie słabną i powoli zanikają. A to z kolei powoduje, że nogi są słabsze i Bazyl ma problemy z utrzymaniem się na nich, potyka się, pojawiają się zaburzenia neurologiczne w postaci podwijania stopy (zwłaszcza, gdy czworonóg nasz jest już nieco albo bardzo zmęczony). Osłabione nogi osłabiają z kolei stawy. Zalecenia: zażywać leki jak dotąd. Wet stwierdził, że jak na swój wiek białas jest w bardzo dobrej kondycji, a pani wet nie mogła uwierzyć, że on naprawdę ma ponad 12 lat :). Generalnie wieści dobre (oprócz tych nerek) i odetchnęliśmy z ulgą :multi:! A po wizytach lekarskich spędziliśmy bardzo miło czas na werandzie u cioci Jomy :loveu:, relaksując się wśród zieleni i w miłym towarzystwie. Dziękujemy!
  8. Harry wrócił na stronę schroniska i fundacyjną. Zaraz przywrócę go na katowicki wątek.
  9. Lady powędrowała na katowicki wątek i na stronę Fundacji.
  10. I ja kciuki zaciskam! Są jakieś wieści?
  11. Co tam słychać u Frędzla?! Jakiś domek na horyzoncie?
  12. Kropka w nowym domu :) [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-OoV3FzBsw18/U2T7nzz8oZI/AAAAAAAD04Y/B8CZjI2oE8Y/s512/IMG_3937.JPG[/IMG]
  13. Jakie wieści? Co słychać u Libry? Chyba zostanie już u Was na zawsze....co? ;)
  14. Schronisko podało mi dziś numer Kropki jako wydany :).
  15. Opis i zdjęcie zmienione. Super wygląda :)!
  16. Gratulacje!!!! :) Czekamy na fotki!
  17. [quote name='saphira18']czyli terytorialny? czy może zazdrosny o Pana :roll: [/QUOTE] Właściciele mówili, że był nieprzewidywalny. Nie dawał żadnych sygnałów, nagle zmieniał mu się nastrój. A jak go wieźli do schronu to, gdy stali na światłach, dostał takiego wścieku na kobitę, która przechodziła przez pasy, że prawie go (ze strachu) z samochodu wypuścili. Dzisiaj oglądała go Beata Leszczyńska. Na pewno będzie potrafiła Ci coś o nim powiedzieć, podpytaj. Była przy tym też pani kierownik, możesz i jej zapytać.
  18. Jestem i ja. A Boston powędrował na katowicki wątek i stronę Fundacji. Ja dowiedziałam się w schronie, że potrafił się np. bawić z właścicielami i nagle odchodził na bok i zaczynał warczeć, ponoć tak konkretnie. Warczał też na ludzi przychodzących do domu.
  19. Trzymaj się Dziadorku! A my trzymamy kciuki za Ciebie! Mocno!
×
×
  • Create New...