-
Posts
935 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by pędzelopka
-
[quote name='amanda-1a']Ojjjjj.... nie tylko na Twoim :angryy: Zdarza się, że znajdujemy całe obiady - mięsko, ziemniaczki i suróweczka, plus ciut dalej zupka... No porażka jakaś... [COLOR=darkgreen]po świętach pod oknem Pelka znalazła kolację wigilijną - m. in. karp w galarecie i coś obślizgłego z makiem.[/COLOR] Ludzie ci to to wywalają mówią, że to "dla bezdomnych piesków" - ale, u licha, już dawno nie widziałam bezdomnego pieska na osiedlu - chyba że sezon cieczkowy, to łażą "uciekinierzy" (bo widać, że te psy mają domy). Inna sprawa, że jak już chcą dokarmiać "bezdomne pieski", to niech położą to jedzenie obok śmietnika, a nie wywalą z okna prosto na trawnik :angryy:[/QUOTE] dokładnie. a nie gdziekolwiek.! wychodzę z klatki , a tam resztki pieczonego kurczaka z obiadu. krok od progu . wstyd. jak w średniowieczu. sru za okno. [quote name='Iza.']Ooooo to jak następnym razem będziesz coś zamawiać daj znać :razz: Chętnie dołączyłabym się do zamówienia, bo sama aż tyle nie zamówię :P [/QUOTE] Nie ma problemu. Ale mam nadzieję, że się nie spieszysz bo ja teraz zrobiłam spory zapas i najbliższe zamówienie pewnie jak skończy się mix. warzywny i żwacze - bo głównie na tym mi zależy. Daj znać jak zacznie Ci brakować to zamówimy, Ty wybierzesz sobie co zechcesz a ja dorzucę mixy i żwacze i uzbieramy 5 kg :D
-
To jeszcze mapkę poproszę :evil_lol: bo tamtych rejonów nie znam niestety. Podejrzewam kości właśnie, a konkretnie indyczą szyjkę, jako , że zaczęłyśmy Barfowanie "na partyzanta" czyli bez co najmniej tygodniowego okresu poprzedzającego na samych żwaczach. Ale już jest dobrze, na śniadanko była papka warzywna i jogurcik , która powinna przepchnąć to co zostało do przepchnięcia.
-
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
pędzelopka replied to evel's topic in Foto Blogi
Evel co tam u Was się dzieje? Jak sytuacja? Opanowana? -
Lalunia najszczęśliwsza w swoim domku!
pędzelopka replied to Basieńka1997's topic in Już w nowym domu
To waży o pół kilo więcej od mojej suczki. Maluszek nakolankowy ;) -
Gonia ma dom! Taki najwspanialszy na świecie!
pędzelopka replied to Basieńka1997's topic in Już w nowym domu
Ode mnie poleciało 10 zł. -
A jakie znowu chartowate. Owszem Namirek to i pełną gębą, ale u Pelki najbardziej charcia jest obroża i dzyndzelki. Fajnych miejsc jest mnóstwo, o ile jest się zmotoryzowanym. A ponieważ my nie jesteśmy , a w dodatku Pelka ma chorobę lokomocyjną - co wyłącza ją z użytkowania komunikacji miejskiej - siedzimy u siebie - czyli w lasku na pieczurkach i na polance za osiedlem sybiraków.
-
Jak na razie jest dobrze. Prowadzę sobie dzienniczek Barfowy, wymalowałam tabelki i wypełniam. Troszkę kombinuję, zamieniam , tu żwaczyk tam mięsko. Najlepiej jest na spacerach. Pies przyzwyczajony do słoniowych kupek na każdym spacerze jakby lekko zdziwiony , wypadałoby zrobić qpkę , a tu nic. Na początku myślałam, że to jakieś mega zatwardzenie. Ale jednak nie. I coś na czym mi najbardziej zależało - skoro jest dostęp do śmierdzieli w domu - nie trzeba wyżerać czego się da na spacerach. Wystarczy , że za-a-am swoje magiczne A i pies ma w tyłku kości i śmieci. yupi. :multi: Oby tak dalej.
-
Gonia ma dom! Taki najwspanialszy na świecie!
pędzelopka replied to Basieńka1997's topic in Już w nowym domu
Dogo się rozjechało , fuj. Podajcie numer konta i w pierwszym poście zróbcie rozliczenie to będziemy wiedzieć ile brakuje , a ile już jest :D -
Ja wiem co robić na suchej, moja Sonia przechodziła gorsze zabiegi niż sterylka. Tylko co robić na Barfie. Ale masz rację, albo podroby i mięsko mielone lub z chrząstką co najwyżej, a potem powoli kości. Kupiłam ostatnio korpusik drobiowy i poprosiłam w sklepie o rozcięcie go na 3 kawałki. Powiedz mi proszę czy w korpusie jest coś co trzeba usunąć przed podaniem? czy można śmiało pakować w psa w całości? Z kuraka to te kości udowe odpadają prawda? Dziś rano Pelka pożarła As-polowy mix warzywny z twarogiem i jogurtem. Ale kurcze trochę zostawiła, chyba ją przekarmiam - nie mam wagi i porcjuję na oko.... Szokujące sa efekty "kupne" - z jednej kupki na każdym spacerze zeszłyśmy do jednej [U]dziennie[/U]. maluśkiej. rewelacja.
-
No właśnie czytałam o tych wirusowych podejrzeniach. No , ale w sumie to możliwe , że zasrakany wirus przedostał się na nóżki śmierdziuszki , a potem wgłąb , że tak się wyrażę, i spowodował mega sraczkę. Bo skoro Zu nie Barfuje od wczoraj to raczej niemożliwe, że nagle przestała coś przyswajać. Najważniejsze, że mega sraczka się zatrzymała bo łatwo o odwodnienie i dalsze konsekwencje. Teraz podczytuję jak poradzicie sobie z powrotem na Barfowe żarełko. Dobrze to wiedzieć w razie gdyby tfu tfu coś takiego nam się przydarzyło. Boję się jak Pelka będzie po sterylce ze szwami szamać kości tak swoją drogą.
-
Ja zaraz jakiegoś właściciela labradora dopadnę i zapytam po prostu. Ona jadła do tej pory 4 razy dziennie jak nie więcej. I P.Ela karmiła ją wszystkim. suchą, resztkami, obiadem.....ona wiecznie była napchana pod korek dosłownie. trzeba koniecznie jej uregulować te posiłki i zejść do dwóch dziennie. Poprosiłam panBazyla o rady i wskazówki, co jak co ona ma doświadczenie w tej kwestii. Chociaż Saba to nie labrador, ale jednak coś tam może z laba mieć. Zobaczymy może znajdzie chwilę i zajrzy na wątek .
-
[quote name='Kajusza']wow!!!!!!!!!!!!! ale damesa się lansuje :-D Bardzo do twarzy jej w różowym :-)[/QUOTE] Chyba bardzo do tyłka :evil_lol: [quote name='Fides79'][URL]http://i40.tinypic.com/kov21.jpg[/URL] wygląda na bardzo zadowoloną ;):p[/QUOTE] Ale uwierz mi , nie jest. :evil_lol: [quote name='evel']No, no, sexi gacie :razz: A ze żwaczami - miałam podobny problem... Nie jestem jakoś wybitnie "obrzydliwa", schronisko mnie zahartowało ;) ale jak powąchałam żwacze to myślałam, że padnę :roll: Ciekawscy mają ciężkie życie :diabloti:[/QUOTE] A i owszem. Naprawdę w całej mojej karierze nie spotkałam się z równie cuchnącym i ohydnym zjawiskiem. Słowo. Rozpoczynam nowy cykl: [COLOR=darkorange]Z pamietnika Barfiarza:[/COLOR] rano żwacze, a na kolację cielęcinka i jajo. Jak do tej pory - rozwolnienia nie stwierdzono, zatwardzenia - nie stwierdzono, zmniejszenie ilości kup - stwierdzono, ekscytacja przy misce - irytująca i wnerwiająca, praktycznie wychodzi poza skalę. Ale i tak się boję, zwłaszcza jak czytam evel o waszych kłopotach gastrycznych :shake:
-
Porcjowałam 5 kg mrożonek. Masakra. Oczywiście mi się nie zmieściło...nóż i tłuczek do mięsa i jedziemy. [SIZE=4][SIZE=2]2 kg dalej nietknięte upchnęłam do zamrażarki. [/SIZE]Popełniłam największy błąd w życiu i powąchałam żwacze[/SIZE] . Byłam ciekawa co to tam jest i czy naprawdę tak śmierdzi. Otóż śmierdzi. Boże. Ja nie jestem wrażliwa na jakieś obrzydlistwa. Ale czuję to do teraz. I mam ochotę... :ices_bla:
-
Na Sabę dobrze działało ignorowanie. Ale to trwało. Tyle, że ja stanęłam w sporym rozkroku :evil_lol: ręce w rękawicach narciarskich pod pachy i rób co chcesz mam cię głęboko....Przykładowa sytuacja - wracamy ze spaceru, sucz wybiegana wprowadzam ją do domu , zaczynam rozmowę z P.Elą więc na Sabę nikt nie zwraca uwagi , a to się dziewczynce nie podoba. Skacze, gryzie, fikołki, kopulacja. Nawet nie odwracałam się plecami bo mam wrażenie , że to ją tez pobudza - jakikolwiek ruch i reakcja na jej szaleństwa to znak, że można kontynuować. Kopulowała na mnie, gryzła, skakała , ale raz zignorowałam, drugi, trzeci i powoli powoli docierało. Po kilku takich "ignorach" docierało, że to na nic i szła zająć się czymś innym. Dzień później oczywiście wszystko od nowa.Grunt to konsekwencja. Ale nie wyobrażam sobie małego dziecka w takiej sytuacji ( bo Saba kłapie paszczą na lewo i prawo i chwyta dość mocno niestety) więc może pozostaje odwrócić dziecko do niej plecami, przykleić do siebie , otoczyć rękoma i po prostu Sabę olewać. Człowiek kamień, głaz nic interesującego. Tak jak pisze Maia - to dobry sposób. Tylko w przypadku Saby nawet przepychanie ciałem to super sprawa, więc myślę, że w jej przypadku dobra metoda to "na skamielinę" :lol: A przynajmniej do tej pory na to reagowała.
-
:iloveyou: ale masz pole do popisu. Ależ ci zazdroszczę , naprawdę. Jedna wielka rozpierducha, gołe ściany, po prostu marzenie. A podłoga.... cudo. Wielkie dechy, a nie jakieś popierdółkowe panele z okleiny. Me gusta :iloveyou: me gusta bardzo gusta me :iloveyou: