Jump to content
Dogomania

konfirm13

Members
  • Posts

    1723
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by konfirm13

  1. [quote name='Martens']To nie musi być zaraz dysplazja, tylko równie dobrze zmiany reumatyczne, jeśli pies mieszkał na wsi, na zewnątrz, miał dziurawą czy choćby za dużą budę (a wiadomo jak wyglądają niektóre budy na wsi). Na pewno nie zaszkodzi mu ciepłe posłanie i jakiś środek wspomagający stawy - zamiast wątpliwej jakości i zwykle wysokiej ceny psich specyfików świetnie się sprawdza ludzki Flexit, można dostać w sklepach dla sportowców (również internetowych).[/QUOTE] Też myślę, że to zmiany typu reumatycznego, ale wolę się upewnić. O dysplazji raczej nie myślę(chociaż niczego nie należy przesądzać), bo jak pisałam, to ON w dawnym stylu - prawie bez kątowania. Ja Buce(poprzedniej suni, też onkopodobnej) dawałam Arthrostop rapid(ludzki), ale widzę, że ten Flexit - chyba lepszy. Kolejny raz dziekuję :) Nutusiu, OK, zgoda"[I]Nic się nie komplikuje - po prostu ten na górze ma swój plan i wszystko idzie zgodnie z nim [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/icon_wink.gif[/IMG][/I]". Ba, ale jaki to plan?
  2. [quote name='Martens'][URL]http://lecznica-pultusk.pl/[/URL] Jadąc od Makowa będzie to w Pułtusku na pierwszym rondzie pierwszy zjazd w prawo, a potem pierwsza przecznica w lewo, i po prawej stronie będzie dobrze oznakowana lecznica. Tam na pewno wystarczy, żeby określić, czy coś się złego dzieje ze stawami biodrowymi, mają rtg, młodszy z panów to specjalista chirurg, ale jeśli będzie coś nie tak, lepiej jechać do W-wy do specjalisty ortopedy.[/QUOTE] Dzięki za błyskawiczną odpowiedź. Zaraz sobie zapiszę adres
  3. [quote name='Martens']Przy psach, które ja mam, czekanie aż same się dogadają, albo faworyzowanie któregokolwiek szybko doprowadziłoby do konfliktu, jak nie krwawej jatki ;) To co radzę, wiem na własnym doświadczeniu i z rad osób, które trzymają w domu kilka-kilkanaście psów różnej płci i niezbyt przyjaznych wobec innych psów ras. Żadnego psa faworyzować nie wolno, choć "ludzka" etyka nakazywałaby biadolić nad domownikiem-połamańcem - tyle że takie faworyzowanie go może się skończyć jego nadmiernym poczuciem pewności siebie i utwierdzeniem w przekonaniu, że ma prawo wyeliminować "nowego". Żelazną regułą na minimum kilka tygodni powinno być to, że psy nie zostają same bez nadzoru nierozdzielone. Czy później będzie można je tak zostawiać - okaże się "w praniu". Kastracja może pomóc, ale zanim opadnie testosteron, mogą minąć miesiące. Nie ma co się bawić w kolejność głaskania, karmienia - to nie ma znaczenia. Dużo ważniejsze jest podkreślanie na każdym kroku, że jakiekolwiek przejawy agresji wobec drugiego psa, będą skutkowały solidnym ochrzanieniem OBU. Zawsze, kiedy skarcony zostanie tylko jeden, równowaga będzie zachwiana; jeden pies będzie czuł, że ma większe "wsparcie" i może chcieć sobie pojeździć po rywalu. Jeśli przy każdym przejawie agresji, sprzeczce, będą karcone oba - zakodują sobie, że jakiekolwiek zachowania agresywne w interakcji z drugim psem skutkują nieprzyjemnościami od przewodnika ;) więc lepiej nie zaczynać, tudzież jak zaczyna drugi, przezornie się oddalić. ONki płci męskiej są psami, które bardzo dobrze reagują na awersję (chyba najlepiej ze wszystkich ras, które znam) i często kiedy zwyczajnie szukają guza czy gnębią innego psa, pomóc może solidna korekta na kolcach i przypomnienie psu, że nie jest pępkiem świata ;) bo pozytywnie czy delikatnie w takich sytuacjach często do nich nie dociera ;)[/QUOTE] [B]Dzięki za kolejny tekst do druku :).[/B] Wydrukuję i nauczę sie na pamięć. No i będę stosować, bo póki co, Max jest u nas i jak piszesz, lepiej żeby pobył jeszcze ten tydzień - dwa, żeby rezydent odzyskał chociaz w części formę. Maxowi przyda się to jeszcze i z tego powodu, że [B]nadal miewa kłopoty ze wstaniem po dłuższym leżeniu[/B](nie takie, jak początkowo, ale jednak) i [B]czasami(rzadko) -zapiszczy.[/B] A jego osłabienie ogólne- wyraźnie się zmniejszyło - więc to nie ta przyczyna. Jak się rozbuja (zwłaszcza na spacerze) - chodzi całkiem dobrze. Nawet nie przypuszczałam, że [B]tak prędko przyda mi się [COLOR=#ff0000]adres lecznicy w Pułtusku, [/COLOR]bo dobrze by było psa prześwietlić[COLOR=#ff0000](bardzo proszę, wyślij mi na priv, [/COLOR]mam nadzieję, że tam prześwietlą Maxa .[/B] No i Panu trzeba o tym powiedzieć, jak zadzwoni. Tak sobie teraz myślę, (Panie tez go od tego momentu widywały - tak jak ja), bo może było tak, że Max został przywieziony i [B]porzucony w czasie listopadowego jarmarku z powodu dolegliwości stawowych? Tfu, tfu - osteoarthritis[/B]? No, bo jeśli tak, mało że trzeba leczyć, ale .....nie powinnien być psem zewnętrznym. W każdym razie, nie wtedy, kiedy jest mokro i zimno :(. [B]Sprawa zaczyna się komplikować :( [/B]
  4. [B] Przepraszam, że piszę post pod postem - wiem, że tak nie należy ;) [/B] [quote name='egradska']Technik powstrzymywania lez nie znam, generalnie w takich sytuacjach mam oczy w bardzo mokrym miejscu:) jak oddawalam tymczasowe szczeniaki ryczalam przez pare dni. Ale jesli nie mozna zatrzymac zwierzaka, a zapewnia mu sie inne bezpieczne lokum z dobrym czlowiekiem w zestawie, to trzeba jakos pozwolic zatryumfowac rozumowi.[/QUOTE] Będę sobie powtarzała o tym rozumie [quote name='Nutusia']I wybeczeć się tej drugiej, bezrozumnej, czyli duszy ;) :)[/QUOTE] No, właśnie ;) [quote name='yumanji']Nie przyszlo mi do glowy posadzac konfirm o chec wypychania psa.Nie chce tez,co zreszta pisalam,prorokowac katastrofy,tylko pisalam [B]o zwrocenie uwagi na pewne rzeczy,ktore w moim odczuciu sa wazne.W ogole adopcja doroslego samca do drugiego samca nie jest latwa sprawa,tym b w tych okolicznosciach.[/B] [COLOR=#ff0000]Coraz bardziej zdaję sobie z tego sprawę :([/COLOR] Temat lez:ja maluje rzesy drogim tuszem ,a poza tym mowie sobie po cichu.ze nie wolno mi plakac,bo mi szkla kontaktowe wyplyna. Temat pt co moze robic samotny facet,ktory mieszka z matka i pracuje,ale nie,jak zrozumialam 24 h na dobe-proponuje zalozyc osobny watek,bo wiele moznaby napisac;).[/QUOTE] Tuszu do rzęs nie używam, bo mam oczy w mokrym miejscu :( [quote name='yumanji']Jesli chodzi o zapoznanie,nie jestem behawiorysta,natomiast [B]wyeliminowalabym wszystko,o co moze byc awantura:mizianie,smakolyki itd.Natomiast nie mam pojecia ,jak to urzadzic ze wzgledu na to,ze jeden jest chory.Ja normalnie czekam,az psy sobie same ustala hierarchie,ale raczej z zaznaczeniem,ze faworyzowany jest ten,ktory byl w domu pierwszy.Tu moze byc trudno,bo mlodszy samiec,Max wyczuje ,ze tamten jest slaby i moze chciec go zdominowac.Jesli mu sie uda,to tamten ma pzrechlapane we wlasnej chalupie[/B].[/QUOTE] [COLOR=#ff0000] Też się tego obawiam, zwłaszcza po dzisiejszych wydarzeniach :([/COLOR]
  5. [quote name='Martens']Ja bym radziła uważać z mizianiem psów w ich obecności przez ich przyszłego właściciela ;) czy to rezydenta, czy nowo przybyłego. Żadnego z psów nie faworyzować, właściwie to nawet nie puszczałabym ich do wąchania od razu, tylko postała/posiedziała z kwadrans na neutralnym terenie, psy kilka metrów od siebie niemiziane przez nikogo, każda próba nieprzyjaznej reakcji z obojętnie której strony "skrzyczana". Jak psy się sobie "opatrzą" i skumają, że siedzą sobie razem w takiej małej gromadce, można je do siebie podprowadzić po łuku. Rezydent w ogóle nie chodzi? Czy po prostu kuleje? Bo to może być problem, jeśli do psa chorego, osłabionego, który wie, że nie ma możliwości ucieczki, nagle podprowadzimy obcego dużego samca - i tylko i wyłącznie z tego powodu reakcja może być nieprzychylna. Gdyby to były moje psy, na moim terenie, w ogóle odłożyłabym ich bezpośrednie kontakty na 1-2 tygodnie... I nie puszczała ich razem po posesji, tylko np. jeden pies w kojcu, drugi luzem, żeby miały okazję się przyzwyczaić, że ten drugi też tu mieszka, i zaakceptować go jako część inwentarza. I nie ma faworyzowania któregokolwiek z psów, nie ma karcenia tylko jednego - jak którykolwiek pies warczy, wpatruje się prowokująco, sztywnieje = bura dla obydwu ;) wtedy będą unikać konfliktów, jako wysoce nieopłacalnych. Buczący będzie wiedział, że buczeć nie warto; ten na którego buczano, że w razie zaczepek lepiej się zmyć, bo można zebrać opierdziel ;)[/QUOTE] Dzięki :) [B]Zaraz to sobie wydrukuję i jak Pan zadzwoni, przedyskutuję to z Nim. [/B][B]Bardzo cenne rady :)[/B] A [B]Max(Rex?) zrobił mi dzisiaj niespodziankę - dobrą i złą.[/B] Wychodzę z psami w południe - osobno z każdym z nich(mąż poza domem). Dzisiaj dla odmiany, pierwszy wyszedł Max. W czasie spaceru, [B]spotkałam dwie przemiłe Panie[/B](matkę i córkę) razem z 2-3 letnim dzieckiem. Panie [B]dokarmiały Maxa=Rexa [/B] i inne bezdomne psy (to ten garnek z jedzeniem), są zachwycone psem, widziały moje ogłoszenie na śmietniku, kojarzą mnie, że kiedyś chodziłam ze starą, chorą suką, a teraz z młodą i energiczną i....bardzo się cieszą, że przygarnęłam Rexa=Maxa. [B]Powiedziałam , że to tylko na tymczas [/B]i Panie się bardzo zmartwiły. Same (z różnych względów) nie mogą przygarnąć kolejnego psa. Cóż, życie........ [B]Panie regularnie dokarmiaja psy i koty [/B]i proszą o pomoc. Oczywiście,wesprę, chociaż zdecydowanie nie jestem kociarą, ale - kotów też żal, no i psy również otrzymuja pomoc ;). Panie są w kontakcie z "panią od środowiska". [B]Dopytywały się o Pana [/B](przyszłego właściciela) i też radziły, żeby wszystko sprawdzać). Wymieniłyśmy "dane osobowe" i adresy, [B]dziecko głaskało Maxa=Rexa, Panie też - idylla[/B]. [B]Nie do końca :([/B] Razem z Paniami, szedł luzem Śleputek, starszy i bezdomny piesek, który poprzednio wspólnie z Maxem(jeszcze bezdomnym) bawił się spokojnie. Ja też widziałam, że w czasie bezdomności, Max był bardzo przyjazny do wszystkich psów, a tylko ludzi omijał dużym łukiem. To się zmieniło. [B]Max ma dom i jest teraz Pan Pies. Na poszczekującego Śleputka, całkiem poważnie warczał i wyrywał się do przodu[/B], aż musiałam stanąć nad nim okrakiem i mocno ścisnąć nogi. Obroża też była ściśnięta, a smysz skrócona zupełnie i mocno trzymana w ręku. Oj, [B]to będzie wiedzę, trudna sprawa z zaakceptowaniem wzajemnym dwóch samców - powypadkowego rezydenta i odkarmionego Maxa :(. [/B]Tym bardziej, prosze o dobre rady.To była ta zła wiadomość. [B] A teraz -wiadomość dobra :)[/B] Panie potwierdzają, że Max=Rex błąka się po MM od ostatniego listopadowego jarmarku. I że ponieważ podchodził do dzieci wracających ze szkoły, które karmiły psa kanapkami to komuś to się bardzo nie spodobało. Duży, bezpański pies, chodzi za dziećmi. [B]Był telefon do burmistrza, przyjechali łapacze ze schroniska[/B] (w piątek, tylko nie wiem, w ten czy tamten; Max od wtorku jest u nas). Maxa nie złapali. [B]Cudowny pies o włos był od odwiezienia do schroniska[/B]. Na całe szczęście, tam sie nie znalazł........
  6. Drapki dla Greyki, pozdrowienia dla malagos and co.
  7. Mizianko dla Fiony :). Szkoda, że więcej nie mogę jej dać :(. A dobry ds, z pewnością by był najlepszym prezentem. Dla niej.
  8. [quote name='Nutusia'] Powiem tak: wczoraj długo nad ewentualnością tej adopcji myślałam i byłaby ona moim zdaniem adopcją super wysokiego ryzyka. Cholera, sama nie wiem jacy tak do końca powinni być ludzie odpowiedni dla Al... I doszłam do wniosku, że chyba jednak powinien to być dom bez dzieci, choć te swoje dzieci tak ponoć kochała... A dziś odczytałam maila: [I]Pani Magdo, długo myślałam...Sonia w aucie zapytała: "Mamo, czy my musimy brac Alę, bo Ona mnie nie lubi". Nie zaiskrzyło mièdzy nimi, ma dystans, ale chyba zbyt duży. Dziecko ma sie czuc pewnie podczas zabawy, a w ich przypadku to bylby dlugotrwaly proces. Spontanicznego miziaka, otwartego do ludzi, świata; wierzę, że Ami to cudowny psiak, ale raczej nie dla naszej rodziny. Przykro mi, nie chce anj jej, ani siebie rozczarowac. Pozdrawiamy serdecznie Agnieszka i Sonia [/I] Myślę, że Pani będzie dość trudno znaleźć odpowiedniego psiaka. Bo takie "spontany" jak Kreska czy Lili odpadają, gdyż Sonia się ich boi, "wycofańce" typu Al też odpadają, bo nie wiadomo kto kogo się bardziej boi, całkiem malutkiego pieska Pani nie chce, żeby go kocica nie zdominowała, duży, stateczny pies odpada, bo duży... Sama zresztą Pani wczoraj przyznała, że ogłoszeń całe mnóstwo, a tak naprawdę trudno znaleźć to, czego się szuka. A zatem można przystępować do prac przedświątecznych - ręce wolne :evil_lol:[/QUOTE] Szkoda, że nie wyszło, ale jeśli to miała by być nieudana adopcja..........to stało się dobrze. Kciuki puszczam, Świąt jeszcze nie szykuję, bo inne sprawy mam na głowie. No, chyba, że te sprawy przeciągną się "na po świętach". Nieustanne mizianko dla Al :)
  9. Dziękuję za kciukanie, ale miałam nadzieję, że i o technikach powstrzymywania łez, czegoś się dowiem ;). Tu Max w całej okazałości obok mnie, jeszcze jako bezdomniak. Bliss z otwartą buzią, stoi z tyłu. Max wybitnie zyskał na urodzie, po kilkudniowym(od ostatniego wtorku) pobycie u nas w domu. Charakter ma nadzwyczajny od samego początku :), więc trudno go nie pokochać. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images65.fotosik.pl/482/cbfd91eade552ebamed.jpg[/IMG][/URL]
  10. [quote name='yumanji']A moze ktos jest z okolicy ,kto by pojechal na PA?Nie chce,zeby konfirm odebrala to,jako krakanie,ale zajmuje sie adopcjami juz z 15 lat i duzo rzeczy widzialam.Trzea by obejrzec to miejsce i kojce,oraz zabezpieczenia.Poza tym zoaczyc Mame ,tego Pana ,pogadac i mimochodem dowiedziec sie ,jak czesto Pan wyjezdza.Zeby sie nie okazalo,ze Pana ciagle nie ma ,a psy w kojcu,a Pani sobie nie radzi. Druga rzecz-to specyficzna sytuacja,chocby ze wzgledu na on-kowe charaktery.Ten starszy wie,ze to jego terytorium,a ze jest niepelnosprawny,to moze sie zachowac roznie ze strachu.Moze nie byc rozkosznie,jak chory wracajacy do swojego domu on-ek zobaczy tam intruza.Wg mnie psy powinny sie spotkac na neutrealnym terenie,poza domem zdecydowanie. Naprawde nie chce komplikowac,ale juz teraz ,po roznych dziwnych sytuacjach,dmucham na zimne. Mam tez taka zasade,ze na PA nigdy nie jade z psem,bo jesli mi sie cos nie spodoba,to latwiej sie wycofac nie majac przy sobie psa.[/QUOTE] Masz rację i na zimne należy chuchać, ale ......ja jednak nadal wierzę ludziom :). Za poradą Mazowszanki(dzięki), poproszę doświadczoną w adopcjach malagos (bidulka, jeszcze o tym nie wie), o wspólną wycieczkę z nami i Maxem w okolice Pułtuska . Co dwie pary dogomaniackich oczu, to nie jedna ;). Jak coś nie tak, Maxa do auta i ....do domu. Ale cały czas mam nadzieje, że jest to wymarzony jego dom. Też uważam, że psy powinny sie spotkać na neutralnym gruncie, czyli, jeżeli pies rezydent nie chodzi, poprosić Pana o jego wyniesienie poza teren, no i my zarrzymamy sie bez wjeżdżania na posesję? Przez furtkę, pierwszy przejdzie Max, a jego Pan będzie go miział zasłaniając mu sobą widok. Potem - psy razem w obejściu, karmione smakami przez właściciela. Przekazanie Maxa właścicielowi z rąk do rąk(po podpisaniu umowy adopcyjnej). Co radzisz zmienić? [quote name='Martens']Ja znam Krystynę osobiście i nie wierzę, że zostawi psa, jeśli w nowym domu będzie coś nie tak ;) Co do kojca - wiele ONków żyje w kojcu/na posesji, i dopóki mają możliwość odwiedzania domu i zainteresowanie właściciela (a tak sobie gdybając, jakie ma mieć inne wielce ciekawe zajęcia pracujący facet mieszkający z matką, poza zajmowaniem się psami swojej ulubionej rasy), to wszystko jest ok. Raczej nie widuję zaniedbanych jazgoczących podwórkowych ONków wyposażonych w Kiltixa i chipy ;) i nikt nie tapetuje ogłoszeniami po ich zaginięciu miast w promieniu kilkudziesięciu km; sprawa furtki też była omówiona. Można się zawsze umówić na wizytę poadopcyjną - nawet nie w takim formalnym znaczeniu tego słowa, tylko ot tak, że jak będziecie np. jechali do W-wy to kiedyś się odezwiecie i wpadniecie odwiedzić Maxa, bo bardzo się do niego przywiązaliście. Sama reakcja na taką propozycję dużo Wam powie. Też trochę adopcji już widziałam, tragiczną ONkową też w ostatnim czasie - i wiem, że zapowiedź katastrofy da się wypatrzeć dość szybko, o ile ktoś chce ją widzieć, a nie tylko wypchnąć psa, a o to bym Krystyna nie posądzała, w przeciwieństwie niestety do kilku innych pań pomagających z Makowa.[/QUOTE] Martens, dzięki za wiarę we mnie ;). Jak coś Ci przyjdzie do głowy ws zapoznawania psów - proszę, napisz. I po jakim czasie od przekazania Panu Maxa można wpaśćzobaczyć psa, nie zakłócając jego adaptacji do nowego domu? Bo dzwonić do Pana, będę pewnie natrętnie ;). No i jakznasz sposób, żebym nie ryczała w drodze powrotnej - też pisz :(
  11. [quote name='Martens']Dostałam pw, właśnie drukuję 10 sztuk i rozwieszę w Makowie - zostawię jeden na wycieczkę do weta w Pułtusku; mają tam na takie ogłoszenia specjalną tablicę ;) Tyle, że będą czarno-białe.[/QUOTE] Martens, a która to taka dobra lecznica w Pułtusku? możesz dać namiary? Oczywiście, dziękuję za Greykę malagos :) Mąż się zgodził na zawiezienie psa osobiście. Pojedziemy z Maxem, bo nie wiemy, czy wsiądzie do jakiegokolwiek samochodu(nie było to przez nas sprawdzane) i jeżeli już, to prędzej do takiego, który pachnie nami i Bliss (która oczywiście, zostanie w domu). Inaczej też pies zareaguje na przekazanie go przez nas nowemu właścicielowi, niż jak go zabiorą(porwą) i wywiozą w nieznane ;). A przy okazji - będzie wizyta p.a. Umowę adopcyjna znalazłam i wydrukuję. Piszę te słowa, a Max leży przy moich nogach. Wrócił ze spaceru, zjadł kolację i przysypia. Ufa nam. Czuję się jak Judasz - tyle, że niebiorący za zdradę srebrników :(
  12. [quote name='Nutusia']Wizyta jest bezwzględnie potrzebna! Najlepiej z Maxem, bo wcale nie jest powiedziane, że chłopcy się polubią od razu i bezwarunkowo ;)[/QUOTE] Do wizyty p.a. będę się przymierzać, ale transportem zarządza mąż ;) bo ja bezprawna :(. Będę o tym z Nim rozmawiać. Ten drugi chłopak jest po operacji (w gipsie), a Max spokojny nie do opisania ;), ale oczywiście, nic nie jest przesądzone. Panu mówiłam, żeby do domu najpierw wprowadzić Maxa, a potem psa domowego - łatwiej będzie o wzajemna akceptację. Jak pan przyjedzie, to wszystko ze szczegółami omówimy, a może...... to my zawieziemy mu Maxa, (jadąc za nim). W końcu nie co dzień oddaje się super psa z domu :-(
  13. [quote name='yumanji']Wyglada wszystko super,ale ja bym zrobila wizyte pzredadopcyjna i ewent wypytala lekarza weterynarii delikatnie o osobe pzryszlego wlasciciela.[/QUOTE] Dobra rada - dzięki :)
  14. [quote name='Mazowszanka2']Większy !? Przecież Bliss jest ogromna ! To ja już rozumiem, dlaczego dużą (dla mnie) Tinę nazwałaś mini ;) A Pan kiedy da odpowiedź ?[/QUOTE] Max jak stoi z wyprostowaną szyją,to [B]swobodnie kładzie łeb na blacie kuchennym wysokości 85 cm i to nie na samym brzegu, tylko sporo dalej :).[/B] To wspaniały, duży samiec, przy którym Bliss to nieduża panienka(tyle, że w porównaniu z nim - "przy kości", choć te kości są dobrze wyczuwalne przez jej obfitą sierść). Dlatego [B]nie chcę spięć w domu między psami[/B]. Dopóki Max leżał jak neptek i tylko spał i jadł, zupełnie niezainteresowany otoczeniem, było OK. Teraz odzyskuje formę, pcha łeb do głaskania, merda pod drzwiami ogonem i pcha się pierwszy przez drzwi. [B]Jak jesteśmy w domu, to my stanowimy prawa dla psów.[/B] [B]Gorzej, jak będą musiały na jakiś czas zostać same[/B], zwłaszcza, że nie sa ze sobą tak naprawdę zżyte.Poprzednio (kiedy Max był słaby), nie było z tym kłopotów. Teraz - niekoniecznie tak będzie, chociaż [B]Max jest wyjątkowo spokojnym i nieagresywnym psem w dodatku, bez cienia lękliwości[/B](którą potrafi czasami przejawić Bliss). Nie wiem, czy Wam już pisałam, jaki to wspaniały pies ;) [B]Pan ma się umówć z nami wkrótce[/B], dzień przed przyjazdem do MM w swoich sprawach ma do nas zadzwonić :).Czekamy. Im dłużej Max jest u nas, tym bardziej się do niego przywiązujemy, a on do nas. Pies nie zna pojęcia - dt. Dla niego, każdy dom w którym mu dobrze, to ds, a ludzie w nim to jego stado. [B]Rozstanie będzie trudne i dla niego i dla nas. [/B]
  15. [quote name='betka']Skoro już napisałam tekst - to wkleję. Do poprawki oczywiście :). Może się przyda w przyszłości, innemu on-kowi Duży piękny owczarek niemiecki – szuka domu Max to wspaniały owczarek niemiecki, typowy przedstawiciel swojej rasy, zarówno z wyglądu jak i z charakteru. Jest duży, pięknie umaszczony, to pies w tarym typie, nie ma tak bardzo spadzistego jak współczesne owczarki. Ten dojrzały, około 5-letni pies, jest posłuszny, mądry, zrównoważony i przewidywalny, spokojny i nieagresywny. Dobrze chodzi na smyczy. Znaleziono go w jednym z mazowieckich miast, prawdopodobnie został porzucony. Przygarnęli go ludzie wrażliwi na psią niedolę, widząc, że głodny szuka jedzenia przy drodze i wśród blokowisk. Został nakarmiony, umyty, zaszczepiony i odrobaczony. Wizyta u lekarza wykazała, że jest zdrowy. Osoby, które się nad nim ulitowały pomagają mu teraz w znalezieniu nowego, lepszego domu. Max dobrze dogaduje się z suczkami. Pozostawiony w mieszkaniu - jest spokojny, nie niszczy. Jak typowy owczarek - ogromnie lgnie do człowieka. Uwielbia kłaść głowę na kolanach, rozczulając tymczasową panią. Za miskę karmy i dotyk ludzkiej dłoni odpłaci tak jak owczarek potrafi najlepiej – bezgranicznym przywiązaniem, lojalnością i psią wiernością. Owczarki są psami niesamowicie skoncentrowanymi na swym właścicielu. Ich porzucenie jest traumą dla psa. Kto miał owczarka – wie co to znaczy. Czy ktoś pozwoli Maxowi zostać znów „swoim najwierniejszym przyjacielem”? Max przed adopcją zostanie poddany kastracji. Warunkiem adopcji jest zgoda na wizytę przedadopcyjną oraz podpisanie umowy adopcyjnej. Kontakt w sprawie adopcji: telefon: , mail:[/QUOTE] [B] Dziękuję :). [/B]Zaraz sprawdzę:) [quote name='Martens']Kurczę, byłoby super ;) Widziałam po ogłoszeniach, że komuś naprawdę na psie zależy - cały Pułtusk był nimi otapetowany; rynek, tablica ogłoszeń u naszego weta... No i zaniedbany pies raczej nie miałby chipa i obroży Kiltix ;) Dobrze, że mnie tknęło i zrobiłam fotę ogłoszenia telefonem - może makowski ONek zyska dom, skoro tamten może się już nie znaleźć... A pytałaś pana, co w sytuacji, gdy poprzedni pies się odnajdzie? Czy trzy psy nie będą dla niego problemem? Psy potrafią się odnajdywać po naprawdę długim czasie, a tu nawet miesiąc nie minął.[/QUOTE] Pana o tę ewentualność [B]nie pytałam[/B], ale sądząc po tym co mówił i jak mówił o ONkach, trzeci ON w jego domu - to nie problem. [B]Pan się ucieszy, jeśli jego zaginiony pies wróci - i będzie miał trzy psy :).[/B] Ale jak się z nim zobaczę -[B] upewnię się :[/B]) . No i zgodnie z umowa adopcyjną(tak mi sie wydaje), pies zawsze może wrócic do mnie i......zaczniemy zabawę od początku ;). Maxa chce i Pan i jego mama. [B]Obiecał, że poprawi /zabezpieczy zapadke, żeby na przyszłość nie miec tego problemu - było to po raz pierwszy i ostatni.[/B] Na wszelki wypadek, będzie na noc brał psy do domu. No i jeśli Max znajdzie dobry dom, to :multi:super. [B]Idylla między Maxem a Bliss, zaczyna się pomału kończyć[/B]. Max nadal jest przyjazny dla niej, a ona zaczyna na niego powarkiwać, jeśli nie dość szybko ustąpi jej miejsca w drzwiach (np z przedpokoju do kuchni itp). No, to przestaję sunię w widomy sposób faworyzować:shake:, bo chłopina może wreszcie stracić cierpliwość, a jest od niej dużo większy i paszczę ma ogromną:-(
  16. [quote name='Mazowszanka2']Powiesz Panu o kastracji i zobaczymy jak zareaguje. A wzór umowy możesz sobie wyguglować. Jest kilka wersji, ale w sumie są podobne.[/QUOTE] OK. Dziękuję Zaraz będe googlować i drukować. Pan nadal zainteresowany psem, psy miał czipowane na własny koszt (ten zaginiony z tatuażem w uchu - z hodowli) i zarejestrowane w bazie Safe Animal. Pan jest entuzjastą Onków. Podpisze umowę adopcyjną. Chce zwracać koszty, które poniosłam w związku z opieką nad psem. W pierwszej chwili, powiedziałam , że nie trzeba, ale teraz myślę, że je podliczę i wpłacę na Skarpetę Owczarkową - dla innych ONków :). Drugi pies, który połamany przywlókł się do domu, był leczony w bardzo dobrej lecznicy w Legionowie. Jest już w domu, ale Pan go wozi ma zabiegi, bo jest martwica. Pan będzie jechał do MM w swoich sprawach i skontaktuje się ze mną telefonicznie dzień wcześniej :) Czyżby się szykowała błyskawiczna adopcja ;)? Oby :)
  17. [quote name='Nutusia']Pani Cz. przepadła - jak kamień w wodę... Jutro ok. południa zapowiedzieli się ludzie z Żoliborza. Zainteresowani byli adopcją Fiony Mazowszankowej, ale płot w domu letnim przekreślił jej szanse :( Gosia zaproponowała Al - kciuki baaaaaaaaardzo wskazane!!!! Dom z kotką i 6-letnią dziewczynką, gotowane żarełko i spanie w łóżku... czego chcieć więcej?... A te małpy moje weszły w jakąś gigant fazę na demolki!!!! Wczoraj poległy 2 pary butów i nowa końcówka do mopa, do tego kupa i kałuża w łazience. Dziś poszliśmy na 2 godziny na wiejską wigilię - ręcznik papierowy w strzępach, wylizany garnek po duszonej wołowinie, zostawiony na tylnym palniku kuchenki (!!!!!), poszarpane gazety zrzucone z komody i wypatroszony taki garnuszek na różności z tej samej komody. Ręcznik i garnek to 100% sprawka Alutki - tylko ona umie wleźć na blat... Za to jak już coś jest na podłodze, pewnie "korzystają" wszystkie ;)[/QUOTE] [B]Kciuki za Alutkę mocno zaciśnięte :)[/B]. Nutusiu, zrezygnuj z kotów - dam Ci Onka (żart ;)) Dzięki , dziewczyny za wsparcie na wątku maxowym :) [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/249522-ON-w-dawnym-stylu-szuka-domu[/url]
  18. Pozdrowienia dla - wspaniałomyślnej Fiony, - Inki - specjalistki od wspaniałego ds, z którym bsię psom trudno rozstać - i oczywiście dla Mazowszanki, która matkuje Fionce nieustannie i jeszcze ma czas na wspieranie żółtodziobów forumowych ;)
  19. [quote name='malagos'][B]Savanka[/B] wznowi ogłoszenia Greyki, dziękuję bardzo! Trochę zmieniłam tekst na pierwszej stronie, dam moze zdjecia też na pierwsza, by łatwiej znaleźć nie kopiąc w całym watku. Edit: Dałam kilkanaście zdjeć w pierwszych postach.[/QUOTE] [B]Jestem z rewizytą u Greyki :).[/B] Nieustająco życzę jej wspaniałego domu. [FONT=arial][I]Dzięki za wspieranie Maxa i mnie. Póki co, czekamy aż sie odpasie, straci klejnoty, i może.....ażminie BN? Nie chcę, żeby był dla kogoś niechcianym prezentem z okazji Świąt :([/I][/FONT]
  20. [quote name='Martens']W Makowie i w okolicy dużo dają ogłoszenia "papierowe" - jest bardzo dużo osób, które nie mają internetu ani nie szukają psa w ogłoszeniach w internecie, tylko pytają po znajomych. Dajcie wzór ze zdjęciem, to wydrukuję i pomogę rozwieszać; zostawię też u weta w Pułtusku, pewnie będę w ciągu najbliższego tygodnia. A może zrobić wydarzenie na facebooku? Jeszcze jedno - w Pułtusku jest rozwieszone dużo ogłoszeń o zaginionym w Pokrzywnicy samcu ONku - może warto zadzwonić i spytać? [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/249256-Zaginął-ONek-Pokrzywnica-(okolice-Pułtuska-Serocka-na-płn-od-Warszawy)[/URL][/QUOTE] Witaj i dziękuję za wsparcie :smile:. Jak napisałam, kontaktowałam sie z Panem z Pokrzywnicy. Z ogłoszeniami na płotach, trochę się wstrzymam(chociaż to wspaniały pomysł - dzięki), aż Max będzie po kastracji, bo chociaż mam swoje zdanie nt kastracji i sterylizacji psów (o ile wiem, zgodne z Twoim ;-)), to w tym przypadku, muszę niestety Maxa wykastrować. On jest wymarzony na rozmnażacza w jakimś pseudo lub "u gospodarza". Jest piękny......chociaz w dawnym stylu :smile:. Rotmistrz Max (;-)) von Stephanitz z pewnością byłby zachwycony jego eksterierem :smile:
  21. [quote name='betka']Wczoraj padłam, zaraz zabiorę się za tekst ogłoszenia[/QUOTE] Dziękuję :). Zdjęcia (dobre !) niedługo zrobimy. Póki co, Max dochodzi do formy i czeka na zabieg pozbawiajacy go możliwości płodzenia(przepraszam, piesku :( ) [quote name='malagos']Ja ogłaszałam Tinę na NaszaOstrołęka, portalu internetowym, był duży odzew. Ale szukali psa do budy, szczekającego, w nawet "do poszczucia". ale zawsze można spróbowac, jest to portal bezpłatny: [URL]http://www.ogloszenia.moja-ostroleka.pl/index.php?go=dodaj_ogl&id_cat=[/URL] tylko trzeba wypełnić rubryki, nic trudnego[/QUOTE] Malagos, u nas już [B]był wczoraj przemiły pan[/B] (przywieziony przez naszego weta), którego pies (ON) zmarł niedawno ze starości i zachwycał się wyglądem i postura Maxa,[B] ale go nie chciał,[/B] bo [B]nie przywitał wchodzących agresją i szczekaniem.[/B] Ma prawo szukać "ostrego" psa. [B] Max jest spokojny, łagodny, nieszczekający i póki co, nie zmienia się. Może zawsze będzie taki. [/B] Dzisiaj dzwoniłam na podany przez Martens telefon ws zaginionego psa [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/249256-Zagin%C4%85%C5%82-ONek-Pokrzywnica-%28okolice-Pu%C5%82tuska-Serocka-na-p%C5%82n-od-Warszawy%29?p=21619555#post21619555[/url] Zasugerowałam się bliskością dat. Pies zaginął 20 listopada, a ja po raz pierwszy zobaczyłam w MM błąkającego sie Maxa w dniu 29 listopada, dzień po jarmarku. Może ktoś wcześniej go ukradł i chciał sprzedać na jarmarku, tyle, że psa nikt nie kupił? No, to go zostawił. A inny wiek - może przekłamany (niechcący) w ogłoszeniu? [B] Zadzwoniłam do Pana[/B] i odbyłam miłą rozmowę.Jego pies sie nie odnalazł i zdecydowanie miał tylko 2 lata, a nie 5 do 6. Pan kocha psy (owczarki) i traktuje je dobrze. Psy przebywaja na ogrodzonym tetenie, mają przyzwoity kojec i budy. W ogrodzeniu, jest furtka z zapadka i albo psy ja same otworzyły pod nieobecność właściciela, albo pomógł im ktoś z zewnątrz - możliwe, że celem kradzieży, bo psy piękne. Piszę [B]psy[/B] , bo razem z zaginionym dwulatkiem, [B]zaginął też starszy, kilkuletni ONek[/B]. Ten starszy ONek odnalazł się, ale przejechany przez samochód z połamaną łapą itp. Pan go leczy i wydał na niego już dwa tysiące zł, a jeszcze daleko do wyleczenia. Pan jest zainteresowany Maxem i wcale mu nie przeszkadza, że ten jest łagodny i nie nadaje się na stróża. Powiedział, że [B]psy ma do towarzystwa[/B](spacery, przy rowerze na smyczy), bo noe podchodzi do psów jak rolnik do krówki , czy świnki - użytkowo. Jak są mrozy, to psy z budy zabiera do domu (psy cały czas mogą do niego wejść). Jak Pan jest na kilkudniowym wyjeździe, to psami zajmuje sie jego mama(karmi). Psy zginęły właśnie w czasie jego ostatniego wyjazdu.[B] Podałam Panu telefon, adres i wysłałam zdjęcie psa[/B]. Ma sprawę przemyśleć i ew. sie odezwać, umówic sie, zobaczyć psa, pogadać. Wszystko super, tylko w pewnym momencie [B]Pan powiedział, że ma sąsiada[/B], który pewnie też by był zainteresowany psem, bo "lubi mieć za darmo dobrz rzeczy", a miał psa na łańcuchu i mu chyba uciekł :( To mnie z lekka spłoszyło :(. Powiedziałam, że taka wersja absolutnie nie wchodzi w grę, Pan mi przyznał rację i kontynuowaliśmy rozmowę. Absolutnie nie mówiłam, że chcę [B]natychmiast oddać psa[/B] - komukolwiek. Mówiłam, że szukam na niego dobrego domu, a Pan w rozmowie używał słowa "adopcja" .Mówiłam, że pies został odrobaczony, odpchlony i zaszczepiony p. wściekliźnie Oczywiście,[B] przed oddaniem[/B] (bo raczej właściciel się nie odnajdzie), po dojściu do formy, [B]pies zostanie wykastrowany([/B]o tym jeszcze Panu nie powiedziałam. Powiem przy kolejnym kontakcie - o ile będzie. No i co o tym sądzicie? [B]Proszę o rady :). [/B] Poproszę również o [B]Umowę adopcyjną z Dogo[/B] , to sobie na wszelki wypadek, wydrukuję ;)
  22. Wielkie dzięki :). W 100% liczę na Waszą pomoc, bo sama niewiele zdziałam :) Max dzisiaj zaraz za Bliss(która od zawsze budzi mnie pocałunkami - krótkie, szybkie, sekundowe liźnięcia końcem języka - najpierw po twarzy, a jak wystawię nogi do wstawania - po nogach:)) przyszedł rano pod moje łóżko i położył mi głowę na kolanach (już usiadłam). Cudo, nie pies :). Zaczął się dzień, więc wyszłam kolejno najpierw z Bliss, potem z Maxem na 20 min spacer. Po powrocie - wycieranie psów, bo pada śnieg z deszczem. No i śniadanie. Teraz psy śpią, ja też po śniadaniu i się witam forumowo :)
  23. Piękny plakat:). Alutka z jego pomocą, powinna wreszcie znaleźć wspaniały dom. Plakacika nie pobiorę, bo w mojej okolicy raczej nie ma dużego zapotrzebowania na radosnych i wiernych przyjaciół :(
  24. Cały czas, życzę Fionie wspaniałego domu. Liskowi - też :).
  25. Pozdrawiam Wszystkie Dogomaniaczki - zawsze piękne, młode, pełne energii i entuzjazmu :) Każda miłość, skrzydła przypina. Ta do psów - też :)
×
×
  • Create New...