Niestety, nie po raz pierwszy zdarza sie, że przez zaniedbanie lekarza - czy to weterynarii, czy medycyny - umiera pacjent. Marto, nie wiń siebie, że pojechałaś do tej lecznicy a nie do innej. Oddawałaś Rysia w ręce tej lekarki w dobrej wierze, zrobiłaś w danym momencie wszystko, żeby uratować koteczka. A na to co potem się działo, już wpływu nie miałaś.