Obie śliczne! Gdyby nie czarne łatki u Misi, to byłyby identyczne - w każdym razie kolor biały w przewadze. Panienki wcale nie muszą za sobą przepadać, i to na pewno nie od razu, najważniejsze, że się tolerują. Moje koty też jakoś specjalnie za sobą nie przepadają, tzn. nie śpią wtulone jeden w drugiego, nie myją się nawzajem. Milka uwielbia Vegę (sunia), a kocurki uwielbiają mnie, ale każdy z osobna. Najważniejsze, że żyją w idealnej zgodzie. Jeżeli taki układ stworzy się między Misią i Melą, to już będzie bardzo dobrze!