-
Posts
804 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by żabusia
-
Wiecie, nie mam już sił... Mam takiego znajomego pustelnika w Biebrz. PN, któremu od jakiegoś czasu pomagam zapanować nad rozrodczością jego suk bo sam nie jest w stanie. On bowiem żyje z głową w chmurach, na zasadzie "jakoś to będzie".:shake: Gdy na początku roku zaczęły się cieczki wysłałam mu lek na spędzenie płodów. Zwlekał przez miesiąc od końca cieczki z daniem sukom zastrzyku, choć codziennie do niego wydzwaniałam. W końcu dostały zastrzyki bo odwiedził go znajomy lekarz a ja akurat zadzwoniłam i go o to poprosiłam. Widocznie jednak za późno bo po miesiącu urodziło się 9 ślicznych szczeniaczków. Część z nich rozdał i koniec końców teraz ma 5 dorosłych suk i 4 młode, nie licząc psów. Wysterylizować ich, jak twierdzi nie ma możliwości. Więc co, pozostają tabletki, które nie są dobrym sposobem ale jaki inny w tych warunkach? Wysyłam mu tabletki, pilnuję za niego terminów i wydzwaniam aby go zmobilizować do podawania ich. Po co to w ogóle piszę? Bo jest to dobry przykład na to, jak trudno - nie mając w sobie dyscypliny i samozaparcia - zapanować nad rozrodczością zwierząt. Jeżeli do niego, miłośnika zwierząt, niecałkowicie dociera jak ważne jest aby nie rozmnażać zwierząt to co dopiero dla zwykłych, prostych ludzi, którzy o zwierzęta typu pies, w ogóle nie dbają. Dlatego chwilami nie mam już sił do tego wszystkiego. Dla Matki Natury nie ważne jest ile zwierząt ginie, cierpi, ważne aby przetrwał gatunek a społeczeństwo na dorobku ma inne sprawy do załatwienia w pierwszej kolejności, niż edukacja ludzi aby nie rozmnażać zwierząt za którą pójdą działania typu bezpłatna sterylizacja ich zwierząt. To taka dygresja, sory może zaśmiecam wątek ale uznałam, że przecież nie będę zakładała nowego tylko po to aby sobie ponarzekać.
-
Kupiłam w "szopku" kilka rzeczy dla swoich psiaków, mają mi to dostarczyć w tym tygodniu. Szukam teraz na ich stronie informacji o akcji charytatywnej dla schronisk i nie mogę znaleźć. A, wpłacę po prostu pieniążki na konto, jak w zeszłym miesiącu. Czy jednak wolicie aby coś kupić konkretnego w Szopku dla przytuliska Pani Maji?
-
Jak mogłyście zrozumieć, że ja W NIĄ rzuciłam patykiem???!!! W JEJ KIERUNKU. To zasadnicza różnica. Od 14 lat mam w domu psy, w tej chwili 5 a w week-end przyjedzie szósta (jej właściciele przeprowadzają się do USA). Ja kocham psy, zresztą wszystko co żyje (z wyjątkiem bezdusznych ludzi bo tych bym pozabijała). To tytułem wstępu, a co do małej to niestety więcej jej nie widziałam. Do zeszłej środy jedzenie znikało (ale to mogło być za sprawą innego psa, o którym Wam wspominałam), byliśmy tam wczoraj na rowerach i miseczka była do połowy opróżniona ale to też wcale nie musiała być ona. Zatem nie wiem czy jest sens zakładanie jej oddzielnego wątku. Może założymy go jak mała się pojawi, jeżeli się pojawi... :placz:
-
Czy Wy zrozumiecie, że ja się nie znam na tych lekach a WETERYNARZ POWIEDZIAŁ MI ŻE ONA ZAŚNIE TAK ŻE BĘDĘ MOGŁA ZABRAĆ JĄ ŚPIĄCĄ. Dlatego akcję przeprowadziłam sama bo WIERZYŁAM że ona zaśnie i nie będę miała problemów z zabraniem jej i przewiezieniem do domu. Dlatego nie dziwcie się już że postępowałam tak a nie inaczej. Chciałam dobrze, uwierzcie mi. Małej wczoraj znów nie było. Jedzenie jednak zniknęło może za sprawą tego drugiego dużego psa. Zdjęcia Ci Dif przesłałam ponownie.
-
To cierpliwie wyjaśniam. Byłam przekonana, zgodnie z tym co mówił wet, że po ok 1,5 godzinie ona mocno zaśnie. Rzucając w jej kierunku patykiem, chciałam sprawdzić, czy to już nastąpiło. Załóżmy jednak, że zrezygnowałabym ze sprawdzania czy już mocno zasnęła, to i tak musiałabym do niej podejść, czyli zejść z drogi i kawałek przejść przez las (bo ona przecież nie znajdowała się na drodze ale min 5 m od drogi, na leśnej ściółce), który "skrzypi" bo łamią się patyki pod nogami. To i tak by ją obudziło, ona i tak by uciekła. Mogłam też starać się zarzucić na nią koc. Ale rzucając z drogi, z takiej odległości, małe szanse, że bym tak nim w nią trafiła aby udało się ją złapać. Od kilkunastu dni staramy się ją oswoić, w ogóle nie brałam pod uwagę szarpaniny z nią, której efekt był niepewny a gdyby uciekła straciłaby do mnie nawet to zaufanie, które już miała. Powtórzę w ogóle nie brałam pod uwagę łapanie jej "żywcem" także z tego powodu, że tego dnia przyjechałam sama, nie wyobrażałam sobie prowadzenia samochodu z szamoczącym się psem. Nie, mogłam ją złapać i przewieźć do domu, jedynie mocno śpiącą i takie było założenie tej akcji a to niestety nie nastąpiło. Naprawdę chciałam mieć ją już w domu, czekałam w lesie aż zaśnie w sumie ponad 1,5 godziny. Cały czas wożę w samochodzie puszkę z jedzeniem i te tabletki. Pożyczyłam też od wet wędkarski podbierak - taką sieć jak na motyle ale masywniejszą i na 2 m wysięgniku - jak tylko się pojawi, bo wczoraj znów jej nie widziałam, to dam jej do zjedzenia, może już tym razem nawet 4 tabletki i poczekam na moment aż zaśnie na tyle blisko od drogi aby można było ją tym podbierakiem nakryć ale do tego też muszą być dwie osoby a nie zawsze wracamy razem z pracy. Potrzebne jest szczęście i korzystny zbieg okoliczności. Póki co od piątku jej nie widziałam. Za to wczoraj widziałam sporego psa, który jadł suchą, którą jej wysypujemy. Tak więc już nie mam pewności, czy to ona zjada suchą. Zobaczymy, może dziś się pojawi. Zdjęcia małej przesłałam Ci Dif, jakiś czas temu na adres e-mailowy, który podałaś. Dostałaś je?
-
Wiesz, ja nie znam tego leku. Wszystko co o nim wiem, wiem od mojego weterynarza. Powiedział wyraźnie, pies po 1,5 godzinie zaśnie. Rzuciłam patykiem w jej stronę bo chciałam sprawdzić czy już się nie rusza. Co więcej ona uciekła raźnie, nie słaniając się. Gdyby się słaniała, tobym ją jednak łapała. Naprawdę, uważam, że zrobiłam wtedy co mogłam.
-
[quote name='sleepingbyday']no co no co? taki post, że można było się chlapnąć. juz mam mętlik w głowie, nie wiem, gdzie terak, [U]gdzie żabciowa suni...[/U] ech, jesień zajrzała do mego umyslu i zamgliła go dość sprawnie :shake:[/quote] Z żabciową sunią niestety nie jest dobrze. W ostatnią środę, czwartek i piątek robiliśmy akcję łapania jej. Dostałam od zaprzyjaźnionego weta tabletki usypiające Sedalin Forte/35 Mg, które miały ją uspać po ok 1,5 godziny. Pierwszego dnia dostała 1/2 tabletki, rozkruszoną w jedzeniu z puszki (oczywiście upewniliśmy się, czy zjadła), przyjechaliśmy po 1,5 godzinie i nic, suńka sobie biega jak gdyby nigdy nic. Drugiego dostała już całą tabletkę i też nic. Trzeciego wet kazał dać 2-3 tabletki. Tym razem byłam sama więc zostałam i czekałam 1,5 godziny przy samochodzie obserwując ją. Trochę się na początku pokręciła, potem odeszła ode mnie na jakieś 30 m, zwinęła w kłębek i zasnęła na górce. Po jakimś czasie zeszła niżej i znów zasnęła. Tak się przenosiła ze 4 razy ale co przejeżdżał samochód (samochody tam jadą wolno bo to droga przez las, pełna wybojów) to podnosiła głowę. Po 1,5 godzinie, gdy już szarzało a ona spała, rzuciłam w jej kierunku kijek. Niestety nie spała głęboko, wstała i dziarsko pobiegła w głąb lasu. Odczekałam jeszcze z 10 min i poszłam w tym kierunku obejść las ale jej nie znalazłam. Przed odjazdem nasypałam jej tylko suchej do miski i tyle co mogłam zrobić. Ani w sobotę ani wczoraj jej nie widziałam (potrafi tak znikać, kiedyś nie widziałam jej 4 dni pod rząd) ale sucha też znikała - choć wczoraj trochę w misce zostało - więc mam nadzieję, że przychodziła się pożywiać. Może dziś będzie ale naprawdę nie wiem jak ją złapać.
-
Witam ponownie. Wracając w sobotę z urlopu zajechaliśmy do suni, o której piszę powyżej i jest cała i zdrowa. Niestety w międzyczasie ktoś zabrał część śmieci wraz z jej fotelami i karmidełkiem, raczej kilka dni temu bo mała była wyraźnie głodna. Zrobiliśmy jej prowizoryczną budę i nowe karmidełko. Jest jakby ufniejsza (bliżej podchodzi i szczeka na nas). Zrobiłam jej zdjęcia ale nie potrafię ich wkleić (po 800 KB). Moje pytanie dotyczy tego, czy ktoś wie jak ją złapać. Robi się coraz zimniej a to maluch z krótką sierścią. Chcemy ją zabrać do siebie tylko nie wiemy jak to zrobić.
-
Witam, słuchajcie, ja wyjeżdżam w niedzielę na tydzień a od zeszłej soboty dokarmiamy w lesie maleńką, krótkowłosą suńkę. Niestety ani wczoraj ani przedwczoraj jej nie "zastaliśmy" więc nie mogłam zrobić jej zdjęć a wcześniej na to nie wpadłam. Już wyjaśniam gdzie mała się znajduje dla tych, którzy znają te okolice. Za cmentarzem w Strudze jest przejazd przez las do drogi na Zegrze. Jest tam nielegalne wysypisko a na nim dwa brązowe fotele. Zauważyliśmy ją siedzącą na jednym z nich w zeszłą sobotę. Jest nieufna i nie daje się do siebie podejść na odległość 20 m. Codziennie do niej zaglądamy i ją karmimy, raz tam jest, raz jej nie ma, jak przez ostatnie dwa dni. W każdym razie jedzenie znika. Zostawimy jej w sobotę butlę z jedzeniem na tydzień i oczywiście wodę w obu miskach ale gdyby ktoś z Was przejeżdżał w pobliżu niech tam zerknie. Mam zdjęcia tych foteli, tylko nie potrafię ich wkleić. Podaję tel do siebie na wszelaki wypadek: 602-24-64-65. Z góry dziękuję za jakieś zainteresowanie. Tak czy inaczej przed zimą trzeba będzie malucha stamtąd zabrać bo zimy nie przeżyje.
-
Mam właśnie taki plastikowy przyrząd i naprawdę świetnie się spisuje.
-
To Wy je wyciąganie gołymi rękoma??? :shake: Kilka lat temu kupiłam plastikowy przyrząd do ich wykręcania, który z powodzeniem służy mi do dziś. Dodam jeszcze, że mamy sześć psiaków i tylko jedna sunia łapie w domowym ogródku kleszcze (w tym roku łącznie ponad 20) i w długi weekend leczyliśmy ją z babeszjozy. Pozostałe pięć ich nie łapie co bardzo mnie dziwi. Zastanawiamy się czy wobec tego potrzeba je także zabezpieczać. [quote name='al-ka']Zakładajcie też rękawiczki przy wyjmowaniu kleszczy ze zwierzaków! Mój vet "rodzinny" złapał tak boreliozę.Okolica paznokci czasem może mieć jakieś maleńkie ranki od ukłucia lub zwyczajnie od manicure.Sam sobie ją rozpoznał,sam sobie zrobił badania ,a szpital zakazny wyznaczył mu wizytę za pół roku.....Całe szczęście,że sam potrafił się leczyć.[/quote]
-
Polska Wieś.Suki Skazane Na Śmierć. PUNIA JUŻ W NOWYM DOMU!!!!
żabusia replied to Aleksandra_B's topic in Już w nowym domu
Droga Olu, czy poniższe konto jest wciąż aktualne? Chciałabym Cię jakoś wspomóc finansowo. Piszę Cię, bo biednych psiaków jest tak wiele, że kolejnym krytarium wyboru stają się osoby im pomagające. :iloveyou: [quote name='Aleksandra_B']konto do wpłat na budę tylko napiszcie prosze, że to na budę bardzo, bardzo, bardzo dziękuję!!!! [B]Aleksandra Boczkowska [/B] [B]BZWBK[/B] [B]10 1090 1014 0000 0000 0304 4583[/B][/quote] -
[quote name='taks']No i jarzynki zawsze a nie "czasem". I mięsko -bo kostki to nie mięsko. U pieska 10 kg prawdziwego mięska max. 15-20 dkg dziennie bo będą problemy z nerkami[/quote] No to dobrze jedzą bo 1,25 kg mięsa dla psów, dzielimy na 6 misek. Większe dostają więcej, mniejsze mniej. Będziemy pamiętać o jarzynkach.
-
Minęły prawie dwa tygodnie i od tego czasu siku zdarzyło się tylko raz. Oto co zmieniliśmy: Sunia na noc jest zamykana z nami w sypialni. Przestała jeść mięso z puszek i suchą czyli gotowe jedzenie, za to konsumuje gotowane mięsko z makaronem i czasem warzywami z pozostałą piątką naszych czworonogów. Przez co pije znacznie mniej. Czyli nie było to takie trudne. Dziękuję wszystkim za rady. Podziałały!
-
Dziękuję wszystkim za cenne uwagi. Wiecie, my mając w sumie 6 pisaków, ją jedną karmimy gotowym jedzeniem, gdyż uważaliśmy, że skoro jest droższe niż mięsne kostki, które należy gotować, to musi być lepsze a tak wcale być nie musi. Od soboty zaczniemy ją karmić o godzinie 15tej razem z pozostałą piątką gotowanym mięsem z makaronem i po raz pierwszy zamkniemy z nami na noc w sypialni. Jeszcze coś, dywan, na który najchętniej sika ostatnio najczęściej suszy się w pralni a gdy nie ma go w salonie pies nie sika wcale, czyli może on ją prowokuje bo jest już tak zasikany, że nawet po dziesiątym praniu wciąż pachnie?!? Ja jednak nie chcę z niego rezygnować bo bardzo pasuje do salonu, więc gdy wróci w sobotę z suszarni, piesek będzie nocował w sypialni. Eksperyment będzie udany, gdy mała nie będzie sikać na dywan-toaletę śpiąc w salonie ale rozumiem, że zanim to nastąpi trzeba przejść kilka etapów.
-
Zaczynam się oswajać z myślą o uziemieniu jej na noc. Jednak zanim to zrobię, sprawdzę łagodniejszy wariant, mianowicie zamykania malucha z nami na noc. W sypialni są dywaniki małych rozmiarów, mieszczące się w pralce, to po pierwsze, po drugie w ten sposób będzie odcięta od swojej ulubionej toalety czyli najbardziej zasikanego dywanu a także od miski z wodą. Oczywiście zamierzam ograniczyć suchą karmę aby mniej wody potrzebowała. Zobaczymy mała, może to podziała! Jeszcze raz dziękuję wszystkim za rady.
-
Wiecie, tak ją wiązać lub wkładać do klatki to jakoś mi na razie nie leży. Może zaczniemy od zamykania jej z nami w sypialni na noc (tu ma na podłodze drugie legowisko), karmienie rozłożymy na dwie porcje i przestaniemy dokarmiać, nawet jak wyskrobie całą miskę (zanim trafiła do nas, musiała mieć spore niedobory pożywienia, gdyż ona do tej pory rzuca się na jedzenie, choć ma go pod dostatkiem, poza tym je wszystko z wyjątkiem cytryn). Karma jest raczej normalna, kupowana w supermarketach, chociaż możemy też karmić ją razem z pozostałymi pięcioma naszymi psami, gotowanymi kostkami z makaronem. Tak czy inaczej dzięki za rady, dam znać czy powyższe poskutkowało.
-
Na fotel oczywiście nie robi. Nie uczyliśmy jej o to prosić, gdyż tak, jak napisałam wcześniej ona mieszkała z nami w innym miejscu i tam to się praktycznie nie zdarzało. Zapominiałam dodać w pierwszym liście, że zmieniliśmy także pory karmienia. Kiedyś dostawała jeść wieczorem, teraz dostaje rano. Co je? Przez trzy dni po 0,4 kg mięsa z puszki Darling, potem dzień suchy czyli je suchą Darling i znów puszka 1,2 kg na trzy dni. Gdy jest głodna drapie w pustą miskę, wtedy dostaje dodatkowo garść suchej. Takich garści ekstra dostaje zwykle ze dwie dziennie. Czyli piesek o wadze ok 10 kg je średnio 0,4 kg mięsa + dwie garści suchej karmy dziennie. Oczywiście wodę ma w misce cały czas. Od klapsów odeszliśmy bardzo szybko, bo nic nie dawały a tylko ją stresowały.