Jednego tylko nie rozumiem o jakich wolontariuszach jest mowa. O ile mnie pamięć nie myli Fundacja z nikim nie podpisywała umowy o wolontariat.
Więc jeśli w ten sposób omawia się sprawy Fundacji, to może jaśniej, bo postronne osoby które to czytają nic z tego nie rozumieją, bo i po co.
Uważam, że słowa jakie padły pod adresem "wolontariuszy",
mogą być głęboko niesprawiedliwe.
Wiem z doświadczenia, że ludzie są bardzo czasem niezrozumiale wymagający wobec organizacji a sami nie widzą swoich braków.