Dajmon dzisiaj dosłownie "pożarł" jedzonko jakim podzielił się z nim mój domowy pies.
Trudno mi pisać o Dajmonie, bo bo to pies, co przeszedł w życiu niemało. Nie chodzi o to, że mieszkał jakiś czas w schronisku, ale mam wrażenie, że nigdy nie było mu dobrze.
Ma oczy doświadczonego starca. Niczego nie chce od człowieka. Dzisiaj zaszczekał gdy był na spacerze. Schyliła się nad nim kobieta w bluzie z kapturem i zagadała do niego, a on zaszczekał tak jakby się bronił przed nią.
Dajmon potrzebuje bardzo dużo miłości, czy ją znajdzie?
Być może? Bardzo bym chciała aby tak było. Bo Dajmon to prawdziwie sponiewierany przez los pies.