Jump to content
Dogomania

basia0607

Members
  • Posts

    6623
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by basia0607

  1. Dzisiaj zostałam w domu. O godz. 8 obudził mnie telefon, prośba o pomoc dla suki i 9 szczeniaków , ok. 80 km. ode mnie. Zapadła wieś, mróz i głód. Przed chwila tel. pies w rowie, pokryty śniegiem ale się rusza. Ludzie wiedza, ze mam przytulisko ale nikt nie wie,że mam tam 60 psów , cały dom zwierząt. Finanse żadne. Zaraz jade do swoich psów, prosze Boga aby nic nie bylo chorego . Nie boje się żadnych interwencji, tylko gdzie je zabierać. Poprawiamy ich los na miejscu, przy nas dadzą do budy słomę, wyniosą jedzenie, wodę ale to jest dorażnie. Wiem, że jutro pies znowu będzie głodny. Psychika nie wytrzymuje. Pachcio miał wszystkie szczepienia.
  2. U mnie za oknem już -15, mam przed oczami budy z dykty , bez podłóg albo wcale. Objechałam nie dawno kilka wsi. Jesteśmy bezsilni .
  3. W czwartek zadzwonie do Duszki.
  4. Pomyślimy na spokojnie. Na razie jest z nami.
  5. Anetko, decyzję z śmierci Pachcia odwlekałyśmy od dawna. Nie znasz mnie ale ja jestem najwiekszą przeciwniczka eutanazji w naszym schronisku z tego powodu dochodzi nieraz do zgrzytów . My ludzie mam władze nad zwierzetami są one od na zależne i my jako osoby rozumne musimy wybierać kiedy jest moment, gdzie trzeba zwierzęciu skrócic cierpienie. Wchodząc rano do Pachcia nawet przez myśl mi nie przeszlo, ze to juz dziś ale obcując z nim tego dnia, rozmawiając , klnąc na los wiedziałam, że Pachcio chce odejść, że już więcej życia nie uniesie. Jestem pewna, że on rozumiał co do niego mówię , On zasypiał a ja go przepraszałam, że nie potarfilismy mu pomóc. Przyjdz do schroniska, pokarzemy Ci inne psy , może w lepszej kondycji niż był nasz osiołek ale tez biedne, skrzywdzone, cierpiące. Nieśmiało marzy nam się pochowanie Pachcia na cmentarzu dla psów. Aga szuka takiego ale najblizej jest w trójmiescie i koszt 300zl. a nam po Pachciu pozostał dlug. Ja bym go pochowała pod drzewkiem na łace ale przepisy wet. nie zezwalają na to. Kocham Cię Pachciu dziękuje że mogłam być przy Tobię.
  6. Teraz jest jeszcze gorzej, wszystko wraca w pamięci. W innych schroniskach zapewne by poczuli ulgę po odejściu tak problemowego psa a my go opłakujemy. Pachcio to jeden z największych meczenników dogo. Nie wiem co on zawinił w poprzednim życiu, że dostał drugie naznaczone takim cierpieniem. Już kiedyś pisałam, że gdyby było psie niebo Pachcio byłby największym z aniołów.
  7. Nie kazałam go wkładać do lodówki. Do rana ma leżeć na swoim posłaniu, pod swoim kocykiem.
  8. Jest bardzo ciężko, snu na pewno nie będzie, poza tym nadeszły mrozy, moje psy w łóżku, koty przed kominkiem i świadomość tego, że są psy, które teraz zamarzają. W sobotę skontrolowalismy 2 wsie, wróciłam zdruzgotana.
  9. Nie ma naszego osiłka, została tylko pustka. Poszłam rano do niego ze strachem co zobaczę ale leżał spokojnie, patrzył ale nie wstał. Wzielismy go razem z legowiskiem do gabinetu, był zimny mimo tego, ze w izolatce jest ciepło. dałam mu koc elektryczny, zasmarowałam cieknące ranki, posmarowałam prącie w sadziłam na swoje miejsce. Przyniosłam jedzenie ale sie odwracał. Powiedziałam- jedz bo umrzesz, wzioł ale nie miał siły połknąć, wypadło mu. Z nosa mu kapało, oczy się zapadły, poprosiłam aby wstał. Wstał i wtedy wyciekło z niego b. dużo krwi, padł na kolana i już wiedziałysmy, że nadszedl ten dzień..... Rozmawiałam z nim długo, mówiłam jakie ma francowate szczęście a on patrzył i słuchał, Miał takie ludzkie oczy !
  10. Pisałam o tym w zeszłym mięsiącu i moje krakanie sie spełnia ! Nie wiem jak jutro wejdziemy do jego izolatki, boję się tego bardzo. Pocieszam sie tym, że mam w domu szczeniaka na tymczasie ( nie z Elbląga a mojego stowarzyszeniowego przytuliska), który był w bardzo złym stanie, wygladalo to na parwo, apatia, krew w stolcu. Wziełam go aby nie umierał sam w budzie. Szczeniak wyzdrowiał. Produkuje kupy w ogromnej ilości , roznosi je po salonie a Tz dostaje szału bo zawsze w jakąś wdepnie. Będzie miał szczęście jak nikt !
  11. Szok ile ogloszeń-dziekuję !!! Aga zciągneła weta, wróci napisze.
  12. Słyszymy od roku, że powinnyśmy go uśpić bo w schronisku nie ma szans. Poza tym mówią to głośno, marnujemy pieniądze za, które można wyleczyć inne. Takie to wszystko proste, tylko nie dla nas. Aga jest w schronisku, zaraz mi oddzwoni co i jak.
  13. Cholerne szczęście ma ten pies. Wynalazłam go na tej zapadłej wsi, wiozłam do schroniska z wielką nadzieją , która trwa już 2 lata ........ Nic nie dały angorowe sweterki, mięciutkie kocyki, aby tylko mu było dobrze ... ech zasrany świat. i niech mi nikt nie mówi, że marzy o pracy w schronisku, niech idzie do każdej innej pracy !!! :placz:
  14. Osoba , która trzyma piecze nad tym wszystkim powinna i się jutro udać do dyr. PUKu i wyjaśnic kwestie nicnierobienia w pracy. pracowników , ktorzy są w pracy. Ja bym ich tak przegoniła robotą, że długo by mnie pamietali. Tę sprawe należy wyjaśnić. Dziewczyny powinny pilnować dobrostanu zwierząt a nie robić za sprzątaczy.
  15. Jest nie dobrze, nie zjadł wetorylu, serce słabe, antybiotyk może go zabić. Szukamy kogoś kto by mu podał kroplowkę. Niedziela, nikogo nie ma !
  16. Agnieszka jest w schronisku, była u Pachcia, dzwoniła. Otóż, on nie je od wczoraj, odwraca się od karmy, nie chce wziąść nawet z ręki. On już sie poddał, ma dosyć wszystkich eksperymentów na sobie i i celi . Prosiłam Age aby na koniec dać go samego do innej izolatki ale tam gdzie są psy, gdzie coś się dzieje. Aga nie chce się zgodzić aby nie narazić innych psów na choroby skóry, które ma Pachyder a które ewentualnie mogą zarazić inne psy, jeszcze nie powiedziała ostatecznego NIE, jeszcze będę ją gnieść !
  17. Wczoraj skontrolowaliśmy 2 wsie . Wróciłam zdruzgotana, tam mało kto wie, że psy marzną , że śruta to nie jedzenie dla psa. Ja już nie mam pomysłu jak ich uświadamiać, w niektórych domach jest strasznie brudno, żyją tam dzieci, na kogo wyrosną ?
  18. Bunia wróciła do schroniska bardzo uradowana, od razu popędziła szukać Mateusza. Trzeba na nią uważać bo niczego się nie boi, wchodzi wszędzie pierwsza, taka schroniskowa brygadzistka !
  19. Jestem jak wyglądają finanse ? Do czasu konkursu, miasto chyba łoży. Poza tym dlaczego pracownikow już nie ma, chyba mają umowy o pracę i powinni ją swiadczyć do czasu wypowiedzenia bo na pewno nie dostali dyscyplinarki. Pytam o to, bo obawiam się, że osoby , które obecnie są co dnia w schronisku po pewnym czasie się wypalą- nie wydołają. Chyba , że będą na etatach.
  20. A my co dnia patrzymy na to i boimy się najgorszego, tak jak widzimy bliski koniec Eli. Mamy jeszcze inne starowinki o które drżymy, że nie przeżyją zimy. Najgorsze jest to , że stary pies odchodzi nawet kilka dni w męczarniach i i musimy mu pomóc. Tak było z Taczer, byłam przy niej do ostatniego tchnienia, chciałam być z nią do końca, aby się nie bała. Straszne uczucie ale się odważyłam.
  21. To co mówimy lub piszemy charakteryzując psa do adopcji to tylko nasze spostrzeżenia i to takie na ile można wyłapać charakter psa obcując z nim kilka chwil dziennie i to w tak destrukcyjnym miejscu jakim jest schronisko. Przez mój dom przewija się dużo zwierząt (obecnie 8 ) i są to psy z mojego przytuliska lub z Elbląga. Dopiero w domu wychodzi charakter psa a w przypadku gdy jest drugie zwierzę zawsze jest próba dominacji i walka o względy pana. Wybór psa ze schroniska to jest jak los na loterii, każdy powinien być tego świadomy.
  22. Dzisiaj nie byłam w schronisku ale mam informacje o Pachciu. Otóż , jest bardzo apatyczny, wygląda to jakby uciekało z niego życie. Podczas wejścia na wzniesienie przewrócił się. Apatia go dopadła z powodu zamknięcia w odosobieniu a brak sił -nie wiem ! Ten pies bez domu umrze !!! Pachcio jest psem myślącym , jego ciało się zepsuło ale umysł się wyostrzył. Najgorzej gdy się podda, wówczas już nic mu nie pomoże.
  23. Mnie jak ludzie chcą wcisnąć swojego psa, dodają do niego stara budę i obiecują zbierać resztki ze stołu..
×
×
  • Create New...